troskliwa.mama
06.03.07, 12:19
Witam wszystkich użytkowników forum. Otóż mam problem- moje dziecko (to już
prawie dorosła osoba-16 lat) bardzo chciałoby jeszcze urosnąć.
Ja sama mam 163 cm, mój mąż 176 cm. Ewelina jest mojego wzrostu.
Sprawa wydaje się być mało złożona- córka (również wg tzw. wzrostu
prognostycznego) ma prawidłowy (jak na swoje geny) wzrost, a jej wiek raczej
wyklucza już "urośnięcie".
Jednak gdyby tak było- nie pisałabym tego postu.
Otóż jest w tym wszystkim coś nienaturalnego, że tak pozwolę sobie t nazwać.
Chodzi mi o uzębienie mojej córki. Prawidłowo u dziecka mleczne jedynki i
dwójki wychodzą ok.6-7-ego roku życia. U mojej córki wyglądało to inaczej.
Miała dwa nadliczbowe zęby- właśnie jedynki i dwójki. Dlatego w wieku 10 lat
była, nazwijmy rzecz po imieniu- szczerbata.
Może powiecie, że to nie ma żadnego związku ze wzrostem, jednak mi wydaje się
inaczej. Choć jestem w tej dziedzinie laikiem, sądzę, że ma to coś wspólnego
ze wzrostem całego kośćca.
Dodam jeszcze, że córka (żeby nie nazwać tego opóźnieniem w rozwoju) zawsze
była najniższym dzieckiem w klasie. W wieku 10-ciu lat mierzyła 137 cm.
Co ciekawe-gdy się urodziła mierzyła 60 cm, była duża.
Później miałam z nią problemy z jedzeniem.
Miesiączkę dostała w wieku 13 lat.
Teraz (16 lat) bardzo chciałaby urosnąć, ale nie wiemy czy jest to możliwe.
Córka jeszcze rośnie (przez ostatnie miesiące zauważyła, że trochę urosła), a
w dodatku słyszałam, że kościec rozrasta się do 20-kilku lat, również w
przypadku dziewcząt.
Dodam, że nr buta córki-39.
Proszę, napiszcie, co o tym sądzicie.
Czy możliwe jest, aby córka jeszcze urosła?