Dodaj do ulubionych

odporność przedprzedszkolna

30.07.08, 08:53
mam na myśli dzieci które pójda w tym roku do 3-latków

podnosicie ją jakimiś farmaceutykami?
byłam u naszej lekarki i przepisała nam
Immunoglukan i Bronchovaxon (moga być błędy w pisowni)

To pierwsze mamy brac przez 2 m-ce , za 3 tyg. mam dołączyć to dugie
na 10dni, odstawić to drugie na 20 dni i znowu włączyć. Przy czym to
pierwsze brac cały czas.

Wierzycie w takie "cuda"? stosujecie? jakie macie zdanie na ten
temat?

Iza
Obserwuj wątek
    • beatrix_75 Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 09:00
      Moj poszedł jako trzylatejk w zeszły roku ...przed wakacjami dawałam
      Ribomunyl....do konca roku przechodził jako tako -od stycznia -
      paranoja ...1 tydzien w przedszkolu- 3 - w domu ...i tak do maja b.r.

      w tzw międzyczasie podawałam tran ,jakis preparat w syropie na
      wzocnienie - nie pamiętam nazwy , vibovit ....

      w tym roku bylismy nad morzem i po cichu licze na jakąs
      poprawę ..aleni ewiem jak będzie .

      lekarka za każdym razem jak przychodzilismy ( a bylismy w tym roku
      chyba z 7-8 razy ) mowiła mi ,ze jesli moge - mam zabrac dziecko z
      przedszkola - BO TYZYLATEK NIE MA ODPORNOŚCI I NIE NADAJE SIE DO
      PRZEDSZKOLA W SENSIE ZDROWOTNYM

      Moze zabrzmiało to wszystko pesymistycznie , kazde dziecko jest inne
      jedne choruja więcej -inne mniej ...
      Pozdr.
      • grzalka Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 09:18
        nie wierzę, nie stosuje, uważam to za straszliwe naciąganie- mam
        dwóch synów, którzy właśnie skończyli pierwszy rok kariery
        przedszkolnej, obaj chorowali rzadko (w ciągu roku 3 infekcje, ani
        razu nie było konieczności podania antybiotyku)

        są za to jedynymi na naszym podwórku dziećmi wychodzącymi na dwór w
        każdą pogodę przez cały rok i to według mnie ma wpływ na ich
        zupełnie niezłą odporność

        zobaczymy jak będzie w tym roku
    • bomba001 Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 09:18
      moj syn poszedl do przedszkola jako 2,5 latek. nigdy wczesniej nie
      chorowala. w przedszkolu chorowal, ale takie tam wirusowki, samo
      przechodzi. bez leczenia. no ale musiala byc opiekunka ktora
      przesiedzi w nim w domu. logistyczny koszmar, ale dziecka nigdy
      chorego nie wyslalam (robi to wielu rodzicow!). chodzil stosunkowo
      bardzo duzo, inne dzieci wiecej duzo chorowaly. ale mi lekarze
      mowili, z czy sie w 100% zgadzam, ze dziecko "wrzucone" w tlum po
      raz pierwszy zawsze bedzie chorowac, niezaleznie od wieku. czy to
      zlobkowicz, czy dziecko, ktore idzie do zerowki (moi znajomi
      trzymali dziecko w domu do tego czasu, tzn 6 lat, i maly im cala
      zerowke przechorowal, bo sie pierwszy raz z dziecmi spotkal i ich
      wirusami, potem pierwszer kalsa podobnie).
      moja corka idzie od wrzesnia, mala dostanie cos na wzmocnienie ale
      ejszcze nie daje. na razie systematycznie pijemy tran, oczywiscie
      morze i obowiazkowe harowanie. ale na cuda nie licze- po prostu
      trzeba przez to przejsc.
    • hanalui Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 09:56
      Nie, nie wierze ze syropek czy tabletka uodporni na choroby.
      Moje dziecko zaczelo zlobek w wieku 12 mies. Wczesniej nigdy nie
      chorowalo, nawet kataru nie mialo. I jak zaczelo chodzic do zlobka
      to ja z mezem odchorowalismy to bardziej niz dziecko. Po prostu
      przywleklo cos z czym my nie mielismy doczynienia. Ja chorwalam
      ponad miesiac - jakies ciagnace sie przeziebienie z koszmarnym
      katarem, potem ropna angina przy ktorej umieralam, maz nieco
      szybciej sie wyzbieral, dziecko 3 razy szybciej niz my smile. Akurat
      ani ja ani maz nie nalezymy do chorowitkow i nie pamietam kiedy
      bylam tak ciezko chora smile, a jednak nas zlapalo.
      Dlaczego dzieci choruja czesciej w zlobkach i przedszkolach?...Ano
      dlatego ze my juz nabylismy odpornosc przez te swoje nascie lat na
      dane wirusy i bakterie stykajac sie z nimi i chorujac, a dla dziecka
      to nowosc, z ktora ich organizm musi powalczyc. Wczesniej czy
      pozniej i tak dziecko to czeka smile. Czy bedzie to w wieku roku czy 5
      lat..nieuchronnie je to spotka.
      Jak dla mnie z tego co widze lepiej chyba wczesniej, bo dzieci duzo
      szybciej zdrowieja niz dorosli (przynajmniej moj dziec tak ma).
      A ...i u mnie mozna do zlobka oddac dziecko lekko przeziebione i
      nawet z lekka goraczka, panie podaja leki, nawet antybiotyki. Katar
      czy kaszlenie dziecka nikogo tu nie dziwi, nikt tu nie siedzi z
      zasmarkanym dzieckiem na zwolnieniu bo ich zwyczajnie nie ma, trzeba
      sie ewentualnie z pracodawca umawiac na bezplatne wolne na ktore
      moze sie zgodzic ale wcale nie musi...moze to wlasnie powoduje ze
      dzieci rzucane na gleboka wode bakterii i wirusow z ktorymi ciagle
      jakies dziecko przychodzi do zlobka czy przedszkola po miesiacu od
      pierwszego kontaktu z duza grupa rowiesnikow przestaja chorowac, a
      jesli juz to jest to zwykle katar (pomijam typowe choroby zakazne
      typu rozyczka, ospa czy cos w tym stylu bo jak dla mnie to lepiej w
      dziecinstwie to odchorowac)
      • bomba001 Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 10:16
        "...i u mnie mozna do zlobka oddac dziecko lekko przeziebione i
        nawet z lekka goraczka, panie podaja leki, nawet antybiotyki. Katar
        czy kaszlenie dziecka nikogo tu nie dziwi, nikt tu nie siedzi z
        zasmarkanym dzieckiem na zwolnieniu bo ich zwyczajnie nie ma,
        trzeba
        sie ewentualnie z pracodawca umawiac na bezplatne wolne na ktore
        moze sie zgodzic ale wcale nie musi...moze to wlasnie powoduje ze
        dzieci rzucane na gleboka wode bakterii i wirusow z ktorymi ciagle
        jakies dziecko przychodzi do zlobka czy przedszkola po miesiacu od
        pierwszego kontaktu z duza grupa rowiesnikow przestaja chorowac"
        szokujace!!!!
        1. paniom w zlobku przedszkolu etc nie wolno podawac zadnych
        lekarstw!!! niczego, nawet na zbicie goraczki. moga w ekstremalnych
        wypadkach wezwac lekarza, ale im nie wolno podac nawet witaminy!!!!
        takie sa przepisy.
        2. wspolczuje chorym dzieciom. biedne chore dzieci przez rodzicow
        z znieczulica wysylane chore do zlobka. maoze sie to tragicznie
        skonczyc dla nich, ale tez dla dzieci z nimi przebywajacych - choc
        tego bym nie wyolbrzymiala, bo dziecko i tak zaraza przed objawami.
        przepisy i chyba intuicja kazdego rodzica mowia, ze chore dziecko
        ma PRAWO do odpoczynku w domu. jezeli rodzice nie moga z nim zostac
        to niech poprosza babcie sasiadke czy wynajma opiekunke.
        naprawde zagotowalo sie we mnie!
        • hanalui Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 10:50
          bomba001 napisała:
          > 1. paniom w zlobku przedszkolu etc nie wolno podawac zadnych
          > lekarstw!!! niczego, nawet na zbicie goraczki. moga w
          ekstremalnych
          > wypadkach wezwac lekarza, ale im nie wolno podac nawet
          witaminy!!!!
          > takie sa przepisy.

          Mieszkam za granica i moga, za zgoda rodzicow podaja kazdy lek jaki
          rodzic sobie zazyczy big_grin. I o zgrozo z mala goraczka tez
          przyjmuja big_grin, a jak duza to dzwonia po rodzicow, takie przepisy smile
          Przynajmniej nikt nie musi klamac i udawac ze posyla lekko
          podziebione dziecko jak to w polskich przedszkolach podobno bywa.
          Niestety nie wiem dokladnie bo tylko o tym czytalam smile

          > 2. wspolczuje chorym dzieciom. biedne chore dzieci przez rodzicow
          > z znieczulica wysylane chore do zlobka. maoze sie to tragicznie
          > skonczyc dla nich, ale tez dla dzieci z nimi przebywajacych - choc
          > tego bym nie wyolbrzymiala, bo dziecko i tak zaraza przed
          objawami.
          > przepisy i chyba intuicja kazdego rodzica mowia, ze chore dziecko
          > ma PRAWO do odpoczynku w domu. jezeli rodzice nie moga z nim
          zostac
          > to niech poprosza babcie sasiadke czy wynajma opiekunke.

          A jakaz to niby tragedia moze je spotkac? Ze sie przeziebi? Ze sie
          zarazi od innego dziecka i szybciej uodporni, i szybciej wyzbiera z
          choroby? Ja nie mowie o dzieciach z chorobami zakaznymi typu ospa,
          rozyczka np bo takich nie przyjmuja, ale jak chyba wiesz i tak juz
          po ptakach, bo zaraza sie duzo wczesniej big_grin, tylko o drobnych
          przeziebieniach.
          Znam tu kilka polskich mam, ktorych dzieci nie chodza do zadnych
          przybytkow dzieciecych typu zlobek, przedszkole, ktore wlasnie na
          kazdy katarek wytaczaja batalie, siedza w domu w ramach wyleczenia
          dziecka, a ich dzieci ciagle chore, ciagle cos im jest, byle podmuch
          wiatru i juz chore....
          Moje dziecko nawet z goraczka szaleje po domu, bynajmniej nie
          potrzebuje ani spania wiecej, a je wowczas za dwoje smile. Energii mu
          bynajmniej nie brakuje. CO do wypoczynku...moj zlobek pozwala
          dzieciom spac kiedy maja na to ochote, jak nie chce nie spi, ja chce
          spi i nawet 4 godziny (co mojemu dziecku nieczesto sie zdarza, nawet
          podczas choroby). Moze wlasnie dlatego do takich spraw podchodzi sie
          normalnie bo elastyka pozwala im dostosowac sie do potrzeb chwili
          danego dziecka.
          Swoja droga czy ty tez z katarem i lekkim kaszlem siedzisz w domu w
          ramach wypoczynku? Ja nie...moze dlatego prawie nie choruje big_grin

          > naprawde zagotowalo sie we mnie!
          Przykro mi ze tak malo ci potrzeba do gotowania sie, wyluzuj,
          mieliska, troche glebokich wydechow. Wierz mi dzieci tu
          zdrowsze...bez czapek w wietrzyska chodza smile A ...jesli do lekarza
          przyjdziesz z dzieckiem w pierwszym dniu goraczki to powie ci bys
          poczekala do 3 dnia, zbijajac tylko goraczke i dopiero jak nie
          przejdzie zapisze leki big_grin. (Mowie o dzieciach wiekszych, nie
          noworodkach) Ot...taki barbarzynski kraj big_grin
        • kowalikm Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 11:05
          > 2. wspolczuje chorym dzieciom. biedne chore dzieci przez rodzicow
          > z znieczulica wysylane chore do zlobka. maoze sie to tragicznie

          jestem jednym z okrutych rodziców ze znieczylicą...

          moje dziecko dołączyło do grupy żłobkowej ok. pół roku temu. Głównie dlatego, że
          nie stać mnie na zatrudnienie niani. A jedna pensja nie wystarczyłaby nam na
          dotychczasowe "opływanie w luksusie " wink.

          Przez 4 miesiące chodzenia do przedszkola mój brzdąc pochodził może w sumie 1
          miesiąc - oczywiście bardzo nieregularnie.

          Nie dlatego, że mi się nie chciało go zaprowadzać tylko głównie przez
          choróbska.
          Nie muszę pisać jakie reakcje są w pracy na ciągłe zwolnienia...
          Bardzo często zdarzało się, że panie dzwoniły, bo "coś jest nie tak",
          albo informowały, że np. zaczął kasłać...

          Wierzcie mi, że nie zawsze wszystko zaczyna się w domu ...
          Gdyby przy pierwszych objawach kataru zabierać dziecko z przedszkola to chyba
          byłyby puste.
          Jasne jest, że nikt rozsądny nie przyprowadza dziecka obłożnie chorego. Niestety
          wiele dzieci ma objawy alergii i to przez okrągły rok - czy z tego powodu należy
          im zabronić uczęszczania do przedszkoli?

          Mój brzdąc (jak rzadko, który w tym wieku) uwielbia przedszkole. Jeśli tylko nie
          choruje przyjemnością dla nas i dla niego jest zaprowadzenie go. Uczęszcza też
          na wakacyjne dyżury. Od 3 tygodni niestety nie możemy się uporować z lejącym
          katarem i pokasływaniem.
          Poza tymi objawami dziecko jest mega wesołe i żywiołeowe - nie miał żadnej
          temperatury.
          Biegam z nim co tydzień do lekarza - w oskrzelach czysto, wszystkie badania ok.
          Testy alergii nie wykazały, aczkolewiek wszystko objawy na to wskazują. Podaję
          leki, zaprowadzam do przedszkola i trzymam rękę na pulsie. Po całym dniu pytam
          oczywiście Pań czy wszystko było ok.

          Panie na prawdę starają się odsyłać dzieci, które są chore - o ile to widać.
          Obecnie w grupie żłobkowej ok. 50% dzieciaków ma katar - czy to zbrodnia wobec
          innych dzieci, czy powinny siedzieć w domu a rodzice na urlopach?
          Moim zdaniem wszystko zależy od dziecka, a ostateczną decyzję pozostawmy ich
          rodzicom i opiekunom w przedszkolu?

          A na marginesie - normalne dzieci, szczególnie w miastach stykają się z
          zarazkami wszędzie: w sklepie, autobusie, od rodzeństwa - ciężko jest dziecko
          całkowicie wyizolować...
    • bj32 Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 12:54
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=577
    • bomba001 Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 13:14
      zdziwiona jestem ze panie moga cos w przedszkolach podawac- moj syn
      chodzil do przedszkola w 2 krajach i tak jak w polsce nie wolno
      bylo! i bardzo tego przestrzegano, w przedszkolu byl lekarzi on
      mogl, po skontaktowaniu sie z rodzicami i za ich zgoda cos podac.
      podaja antybiotyki- no wiesz, przeciez antybiotyki sie podaje tylko
      w poslce.
      wynajecie opiekunki do choprego dziecka to nie sa olbrzymi ekwoty,
      od zawsze mialam opiekunke dochodzaca, zeby nie korzystac ze
      zwolnienia. naprawde wiekszosc rodzicow moze sobie na to pozwolic.
      jezeli chodzi o kwestie posylania chorego dziecka- to caly czas
      uwazam i ze lepiej i EKONOMICZNIEJ jest zostawic NIEWYRAZNE dziecko
      dzien czy 2 w domu z opiekunka zeby sobie p[ospalo i wyzdrowialo, a
      nie bylo potem chore przez miesiac. dzieci by chodzily do
      przedszkola duzo wiecej. nie korzystalam z tego bardzo czesto, ale
      tak, teraz posylam corke i oczywiscie jestem "zabezpieczona".
      wiesz, lekki kaszel dla doroslego to zadna rzecz, ale dla dziecka
      inaczej. ja mysle, ze kazdy rodzic zna swoje dziecko, ale wielu
      rodzicow jest po prostu nieodpowiedzialych=- wystarczy rano w
      listopadzie pojsc do przedszkola. rozpalone dzieci, placzace,
      zielone smarki, kaszel taki, ze wydaje sie, ze dzieci pluca
      wypluja. najczesciej znikna z przedszkola niedlugo, rodzice je
      wypisza, bo "duzo choruja". a wystaczylo by pozwolic dziecku
      wydobrzec. jeszcze trzeba by napisac o podawaniu dzieciom
      antybiotykow na byle co- presja rodzicow i glupota lekarzy- a
      rezultat, bakrerie calkowicie oporne na leczenie.
      z reszta sie zgadzam- nie naleze do tych co chuchaja i dmuchaja-
      wczesnie do "tlumu" zeby sie uodpornic, zadnych cieplych rzeczy,
      czapeczek etc. zarcie caly czas z lodowki, kapiele w naszym morzu ,
      bieganie boso, wylaczone ogrzewanie w zimie etc- to moje metody na
      uodpornienie
      • hanalui Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 14:30
        bomba001 napisała:
        > zdziwiona jestem ze panie moga cos w przedszkolach podawac- moj
        syn
        > chodzil do przedszkola w 2 krajach i tak jak w polsce nie wolno
        > bylo! i bardzo tego przestrzegano,

        Tak, moga podac cos na zbicie temperatury i tylko to jedynie.
        Natomiast jesli dziecko potrzebuje czegos wiecej to rodzic w swoim
        swoim zakresie przynosi srodki ktore chcialby aby podano w ciagu
        dnia, np syrop, tabletki, antybiotyk czy masc na cos tam.
        Kazdy z takich medykamentow przyniesionych przez rodzica ma dane
        dziecka, zalecenie jak dawkowac i kiedy podac i wszystko to jest
        skrupulatnie zanotowana w karcie dziecka.

        > w przedszkolu byl lekarzi on
        > mogl, po skontaktowaniu sie z rodzicami i za ich zgoda cos podac.

        W przedszkolu jest lekarz na stale ;O?
        Niestety moje i wiekszosc mi tu znanych zlobkow i przedszkli ma
        lekarza ne telefon i do naglych wypadkow jedynie, po reszte jest
        kontkt z rodzicami lub lekarzem rodzinnym dziecka.

        > podaja antybiotyki- no wiesz, przeciez antybiotyki sie podaje
        tylko
        > w poslce.

        Nikt w przedszkolu nie podaje antybiotykow na wlasna reke bez zgody
        rodzicow. Tak...w innych krajach tez antybiotyki podaja...nie tak
        czesto jak w Polsce, ale podaja big_grin, z tym ze zanim go dostaniesz to
        zrobia duzo by go nie podac smile

        > wynajecie opiekunki do choprego dziecka to nie sa olbrzymi ekwoty,
        > od zawsze mialam opiekunke dochodzaca, zeby nie korzystac ze
        > zwolnienia. naprawde wiekszosc rodzicow moze sobie na to pozwolic.

        Ja staram sie za wiekszosc nie wypowadac... smile I ja nie wiem na co
        sobie wiekszosc rodzicow moze pozwolic...ja tam opiekunkom nie
        wierze i bynajmniej o koszta nie chodzi.
        Po to place bardzo duze pieniadze za zlobek, a sa tu jedynie tylko
        prywatne zlobki, by wlasnie nie miec przypadkowych, dorabiajacych
        sobie opiekunek, niekoniecznie znajacych sie na dzieciach..
        zwlaszcza chorych smile

        > jezeli chodzi o kwestie posylania chorego dziecka- to caly czas
        > uwazam i ze lepiej i EKONOMICZNIEJ jest zostawic NIEWYRAZNE
        dziecko
        > dzien czy 2 w domu z opiekunka zeby sobie p[ospalo i wyzdrowialo,
        a
        > nie bylo potem chore przez miesiac. dzieci by chodzily do
        > przedszkola duzo wiecej.

        No jak widac kazdy ma inna ekonomie wink...moje dziecko mimo drobnych
        przeziebien i zakatarzen poslane do zlobka miesiacami nie choruje.
        Powiem wiecej, ja czesciej z tych 15 minutowych wizyt przy
        zostawianiu i odbiorze podlapuje jakies drobne infekcje niz moje
        dziecko smile. Ostatnio ja i maz chodzilismy zakatarzeni i kaszlacy a
        dziec..okaz szalenstwa i zdrowia big_grin

        > ja mysle, ze kazdy rodzic zna swoje dziecko, ale wielu
        > rodzicow jest po prostu nieodpowiedzialych=- wystarczy rano w
        > listopadzie pojsc do przedszkola. rozpalone dzieci, placzace,
        > zielone smarki, kaszel taki, ze wydaje sie, ze dzieci pluca
        > wypluja. najczesciej znikna z przedszkola niedlugo, rodzice je
        > wypisza, bo "duzo choruja". a wystaczylo by pozwolic dziecku
        > wydobrzec.

        No i popatrz o ile prosciej byloby gdyby rodzice nie musieli
        oklamywac i udawac ze dziecko zdrowe przy posylaniu. O ile lepsze
        jest poproszenie pani by podala srodek, syrop, czy pozwolila sie
        dziecku przespac dluzej, niz trzymanie znudzonego dziecka w domu, po
        czym po wyzdrwieniu i powrocie nastepna dawka tego samego i kolejna
        choroba? (caly czas mowie o drobnych przeziebieniach, kiedy dziecko
        nie umiera i nie lecie przez rece dla scislosci)
        Jak dla mnie kolejne bakterie i wirusy to jak kolejna szczepionka do
        ktorej sie organizm przyzwyczaja, wytwarza mechanizmy obronne

        > jeszcze trzeba by napisac o podawaniu dzieciom
        > antybiotykow na byle co- presja rodzicow i glupota lekarzy- a
        > rezultat, bakrerie calkowicie oporne na leczenie.

        Tak masz tu duzo racji...tylko popatrz ile tu watkow o tym ze
        dziecko ma goraczke, nieduzy kaszelek i mama od razu biegnie do
        lekarza. U mnie zaleca sie czekanie 3 dni...no chyba ze to ponad 40
        stopni i inne objawy. Zwykle na tel mozna to skonsultowac i wiadomo
        czy to cos grozniejszego czy przeziebienie. Tu lekarze czekaja az
        sie cos konkretnego wykluje, co duzej ilosci polskich mam niestety
        sie nie podoba bo chca wyjsc od lekarza zaopatrzone w stos recept na
        syropki, tabletki, cuda niewidy, a juz najlepiej antybiotyk. Dlatego
        sporo moich kolezanek nacielo sie na tej niewierze w tutejsza
        medycyne, bieglo do polskiego lekarza, ktory od razu antybiotyk a
        okazywalo sie to potem np trzydniowka czy inna choroba bynajmniej
        antybiotyku nie wymagajaca.

        • bomba001 Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 15:53
          wiesz, po prostu mamy inna wrazliwosc. i juz. inna ekonomie, wiare
          w opiekunki (ja po prostu im wierze, przeprowqadzam wywiad prawie
          srodowiskowy i zawsze mamy dochodzaca, na wszelki wypadek) dziecko
          przez jeden, dwa dni sie niespecjalnie wynudzi. nie wiem, ale ja
          pisze o polsce, tu nikt nie moze pozwolic przedszkolakowi, nie
          dziecku w zlobku spac caly dzien. nie ma pomieszczen, i juz.
          jezeli chopdzi o lekarzy- niestety wiekszosc polskich przepisze na
          wszuystko antybiotyk. niestety, taki idiotyczny folklor. a potem
          neileczace sie infekcje trwajace nie wiadomo ile.
          N. B. w przedszkolu byl lekarz, nie wiem czy caly czas, ale na
          pewno rano jak przyprowadzalam dzieciaka. mogl na przyklad zbadac
          dziecko, dzieci byly tez przez nioego odsylane. koszmarny wstyd,
          naprawde...
          inna wrazliwosc- moje chore dzieci zostaja w domu, nudza sie dzien
          czy dwa. dtatego trwa to tylko dzien czy dwa, a innych moich
          znajomych tygodniami. odpornosc zostaje wzmocniona, dziecko ma
          kilka dni nieobecnosci w roku. moj zerowkowicz mial w zeszlym roku
          szkolnym 5 dni pojedynczych nieobecnosci, bo jedzilismy na narty w
          tygodniu. byl rekordzista. wiec w przypadku moich dzieci moja
          teoria sie sprawdza. moger tez z czystym sumieniem oddawac sie jak
          dziecko chorawe pracy, a nie zastanawiac sie, ze chore marudzi w
          przedszkolu.
          koniec piesni. nie podoba mi sie twoj iironiczno-cyniczny, pelen
          wyzszosci ton.
          • hanalui Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 16:29
            bomba001 napisała:
            > N. B. w przedszkolu byl lekarz, nie wiem czy caly czas, ale na
            > pewno rano jak przyprowadzalam dzieciaka. mogl na przyklad zbadac
            > dziecko, dzieci byly tez przez nioego odsylane. koszmarny wstyd,
            > naprawde...

            Czemu koszmarny wstyd surprised? Ze dziecko chore to wstyd?

            > inna wrazliwosc- moje chore dzieci zostaja w domu, nudza sie dzien
            > czy dwa. dtatego trwa to tylko dzien czy dwa, odpornosc zostaje
            > wzmocniona,

            Od siedzenia w domu odpornosc sie nie wzmacnia big_grin...znaczyloby to ze
            wszystkie dzieci pozostajace w domu nigdy nie powinny chorowac smile

            > koniec piesni. nie podoba mi sie twoj iironiczno-cyniczny, pelen
            > wyzszosci ton.
            Kompleksy czy co? Mam swoje zdanie tak jak ty i tyle smile Nie musze
            sie z toba zgadzac jak ty ze mna rowniez smile
            • bomba001 Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 16:40
              oj, kobieto, wstyd to probowac przemycic chorego dzieciaka.
              uchodzilo towlasnie za znieczulice, tak to miedzy soba kometowali
              rodzice. nie ze dziecko choreDDDDDDDDDDDDDDDDD
              > inna wrazliwosc- moje chore dzieci zostaja w domu, nudza sie
              dzien
              > > czy dwa. dtatego trwa to tylko dzien czy dwa, odpornosc zostaje
              > > wzmocniona,
              >
              > Od siedzenia w domu odpornosc sie nie wzmacnia big_grin...znaczyloby to
              ze
              > wszystkie dzieci pozostajace w domu nigdy nie powinny chorowac smile
              >
              nie od siedzenia w domu- odpornosc sie zwieksza od NATURALNEGO
              przejscia przez przeziebienie.
              inna wrazliwosc naprawdeDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD starsznie to
              fajne odprowadzac dziecko ze swiezo zbita goraczka do przedszkola.
              bardzo ludzkie. i takie odpowiedzialne.
              • hanalui Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 17:04
                bomba001 napisała:

                > oj, kobieto, wstyd to probowac przemycic chorego dzieciaka.
                > uchodzilo towlasnie za znieczulice, tak to miedzy soba kometowali
                > rodzice. nie ze dziecko choreDDDDDDDDDDDDDDDDD

                Oj kobieto... ja tego nie zrozumialam bo ja nic przemycac nie
                musze big_grin o czym pisalam. Nawet lekarstwa moge zostawic..i inny
                rodzic tez wiec nie oczekuj ze bede rozumiec ta "znieczulice" big_grin

                > nie od siedzenia w domu- odpornosc sie zwieksza od NATURALNEGO
                > przejscia przez przeziebienie.

                A czy jak dziecko wyjdzie na spacer podczas przeziebienia, do ciotki
                w odwiedziny czy jak w moim wypadku do zlobka to odpornosc sie nie
                zwiekszy? Bedzie to jakies jakies NIENATURALNE przejscie przez
                przeziebienie? big_grin

                > inna wrazliwosc naprawdeDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD starsznie to
                > fajne odprowadzac dziecko ze swiezo zbita goraczka do przedszkola.
                > bardzo ludzkie. i takie odpowiedzialne.

                Tak strasznie nieludzka jestem, a dziec na zlosc zdrow jak ryba. A i
                z goraczka potrafi dac tak w kosc...bynajmniej nie od tego ze chory
                tylko ze szaleje big_grin...
    • jutycha Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 13:39
      Mija corcia ma juz 5 lat. We wrzesniu zacznie 3 rok swej przygody z
      przedszkolem. Powiem tak - w zadne cud specyfiki bym nie wierzyla. Dzieci trzeba
      chartowac i to jak najwczesniej. Pierwszy rok Marysi wygladal mniej wiecej tak -
      tydzien w przedszkolu dwa w domu. Ale w drugim roku opuscila moze ze 3 tygodnie
      ogolem. Organizm przyzwyczail sie do wirusow i sam sobie radzil. Dodam tylko ze
      moje dziecie bylo najcieniej ubierane w swojej grupie(przy innych dzieciach byla
      wrecz rozebrana)
      • beatrix_75 do Jutychy 30.07.08, 14:38
        dokładnie - tak jak piszesz - nie przegrzewac i hartowac na dworze ..
        Troche mnie pocieszylas , pisząc ,ze w 2-gim roku Corka chorowała
        rzadziej ..mam nadzieje ,ze u nie tez tak bedzie smile
        POzdr
    • mama-ola Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 14:37
      Mój synek nie dostaje żadnych specyfików. Zastanawiałam się nad tym,
      ale ostatecznie się nie zdecydowałam. Dużo przebywa na dworze, w
      każdą pogodę (na deszcz ma kalosze i pelerynę), i jest zahartowany.
      Ostatnio codziennie biega boso po wodzie.
      Wiem, że swoje odchorować i tak musi. Mam tylko nadzieję, że nie
      będą to ciężkie ani częste choroby.
      • sabko Re: odporność przedprzedszkolna 30.07.08, 17:32
        Oliwka poszła rok temu jako 2,5 latka, nic jej wcześniej nie podawałam a wcale
        tak źle tego roku nie wspominam smile
        Kilka bezgorączkowych wirusówek i raz poważniejsza infekcja która musiała
        skończyć się antybiotykiem. W sumie jakieś 3 tygodnie nieobecności w całym roku.

        Nie martw się na zapas, to wcale nie reguła że dziecko będzie bardzo chorować.
        • mynia0 Re: odporność przedprzedszkolna 31.07.08, 23:28
          moja trzylatka debuitowała w przedszkolu w ub. wrześniu. i to był
          koszmarny rok, choroba za chorobą, w końcu dziecko chorowało coraz
          ciężej, skończyło sie zabiegiem, usunieciem 3 migdała i paracenteza
          uszu. wypisałam z przedszkola, ale nie było lepiej. pomogło
          sanatorium - zdecydowanie. teraz dałam dziecku szczepionkę - luivac,
          i zobaczymy, jak będzie. mam nadzieję, że lepiej. będę też podawac
          aloes. z tranu musiałam zejśc , bo duzo było D3. za dużo.

          dodam, że córka do momentu pójścia do przedszkola była okazem
          zdrowia. miała może ze 4 katary w ciągu całych 3 lat. pediatrzy sa
          zgodni - dziecko musi swoje odchorować, to jest normalne przy
          zmianie środowiska - ale moja córka tyle przeszła, że cięzko mi
          jakoś pogodzic się z ta normalnością.
          • bomba001 Re: odporność przedprzedszkolna 01.08.08, 08:06
            ", bo duzo było D3. za dużo."
            tak z ciekawosci- co masz na mysli? oczywiscie tran ma wit d, ale
            przy niepodawaniu innych sztucznych zrodel witain jest to ilosc
            optymalna.
            ja raczej latem ze wzgledu na ta wit d starala sie robic przerwe,
            ale ostatnio mi powiedziano, ze to nie ma sensu. zrobilam przerwe
            czerwiec i kawalek czerwca, teraz znow daje. troche mniej, jak
            dzieci bardzo dzuo na sloncu, to pol dawki. bardziej mnie martwi ta
            wit a, moze to masz na mysli? niby jest to przy nadmarze tranu, ale
            jednak... dodam, ze ja tran podaje uodporniajaco, ale tez z zalecen
            psychologa- jednak dzieci sie ponoc fajniej rozwijaja, zadnych
            sladow adhd etc.
            ja jeszcze sobie przypomnialam o fajnych srodkach naturalnych, za
            grosze, ktore stosowalam przy moim synu jesienia i zima: szklanka
            wody z miodem na czczo, i slawne WINKO CZOSNKOWE- i to naprawde
            dziala cuda, a koszt prawie zaden. dodam, ze raktycznie nie
            smierdzi. dziala duzo lepiej niz luivac i badzo drogie, a raczej
            watpliwe srodki paramedyczne.
            • mynia0 Re: odporność przedprzedszkolna 01.08.08, 13:02
              ja dawałam jeszcze inen preparaty z zawartością D3, no i dlatego
              zrobiło sie za dużo , córka miała problemy z mineralizacją zębów i
              trzeba było dac jej preparat z D3, wapniem i fosforem. do tego
              jeszcze vibovit, no i dawka D3 była spora. trzeba było więc odstawic
              tran. ale jesienią wróce na pewno.

              a o winku z czosnku chętnie dowiedziałabym się więcej smile ja dawałam
              córce tylko równie słynny syrop z cebuli, paskudztwo, ale
              skuteczne wink
              • bomba001 Re: odporność przedprzedszkolna 01.08.08, 16:43
                taki na przyklad, pozytywy.com/przepisy/563-winko-czosnkowe
                ale w necie jest jego kilka wariacji, ja bym mocniejsze zrobila,
                mozna tez dodac miodu i wtedy jest smaczniejsze i bardziej efektywne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka