Moderatorki proszę, dajcie powisieć tu chociaż 1 dzień
Mój syn- 4,5 roku. Wciągnięte błony bębenkowe, płyn w uszach,
oddychanie buzią, katar, częste infkcje wirusowe, przechodzące po
około 2 tyg. w bakteryjne- antybiotyki, do tego alergik z początkami
astmy, ciągłe pokasływanie. Drugi rok nieudana próba posłania do
przedszkola- 3 dni w przedszkolu, 3 tygodnie choroby i tak w kółko.
Pod opieką lekarską, również w Kajetanach- tam następny termin
grudzień. A na wycięcie skierowania jeszcze nie mamy.
Opinia różnych pediatrów, laryngologa z Krajmedu (słynącego z
wycinannia taśmowego)- wyciąć już, nie czekać. Opinia dobrego
(podobno) laryngologa dzieć.- spróbować homeopatii z zaznaczenim, że
to minimum pół roku czekania na efekty, po wycięciu duże ryzyko, że
migdał odrośnie.
Moje pytania:
1. może wiecie jak jest z tym odrastaniem migdała- jaki %?
2. czy wycięcie oprócz płynu, kataru itp. pomoże z walką z
infekcjami? Czy tych wirusowych jest mniej?
3. słyszałam (odosobnione przypadki), że po wycięciu z infekcji
wirusowych dziecku przeszło w ciągłe zapalenia oskrzeli, płuc itp.
choroby.
4. w endoskopowym badaniu wyszło nam, że 3-ci migdał zajmuje około
60-70% przestrzeni, uciska na trąbki słuchowe.
Mam już dość ciągłego wywalania kasy w prywatne wizyty, lekarze mają
różne opinie. Czy jest sens czekać? Jak to wyglądało u Was?
Bardzo proszę o jakieś rady.
Dzieki