olinka733
16.12.08, 14:44
dzieciak chory, idziemy do państwowej przychodni. Zaczynam opowiadać co i jak
lekarz mnie ucisza, bo osłuchuje płuca i oskrzela. Skończył wiec ja znowu chce
opowiedzieć przebieg choroby. Ucisza mnie bo juz wypisuje leki i dawki i może
sie pomylić. Milczę. Skończył wręcza recepty wiec ja znowu zaczynam swoją
opowieść. Patrzy na mnie znad okularów, uśmieszek w konciku ust i pyta czy ja
medycynę kończyłam. Nie nie kończyłam. Ja matka jestem. Zawód: Matka. On
wymyśla choroby:Angina jelitowa lub ropne zapalenie krtani chociaż ropy nie ma
ale może byc. Zresztą wszystko może sie zdążyć wiec lepiej dac antybiotyk.
Sypie różnymi nazwami że niby taki uczony i cały czas sie doszkala. Nic to
idziemy prywatnie. Tam lekarz pyta. O wszystko jaki przebieg jak często jaki
kaszel jak śpi ...Ostrożny z lekami. inny świat.
Reasumując; dobrze jak wszystko dobrze