bogdaa
25.12.08, 22:14
W ostatnich dniach przeszliśmy wszyscy, cała rodziną grypę żołądkową.
Najdotkliwiej choroba dotknęła mojego dwuletniego syna, który najwcześniej
zaczął wymioty i biegunkę i najpóźniej skończył. Do wczoraj skarżył się na ból
brzucha, dzisiaj doszło "pupa boli". I nie jest to takie sobie narzekanie, on
naprawdę cierpi, płacze gdy mu się zdarzy zbyt gwałtownie usiąść, najchętniej
leży na boku, nie chce wstawać, jak już musi to idzie w dziwnym rozkroku.
Płacze nawet kiedy go smaruję maścią. Podejrzewałam początkowo odparzenia po
biegunce - ale nic nie ma, bardzo dbałam o to, by do nich nie doszło, poza tym
nasiadówka w krochmalu nie przynosi ulgi. Mam jeszcze jedno podejrzenie,
wydaje mi się ono absurdalne, ale kto wie. Otóż wczoraj, gdy syn nie miał już
biegunki, ale wciąż bardzo bolał go brzuszek, za radą lekarza podałam mu
nurofen w czopku. No i ten czopek mi nie daje spokoju teraz.
Jutro, jeśli nadal będzie boleć, idziemy do lekarza - jeśli jakiś rozsądny
pediatra będzie miał dyżur - ale może do tego czasu ktoś się podzieli swoim
doświadczeniem, jeśli takowe ma. Dziękuję z góry.