Dodaj do ulubionych

Refleksje alergika (długie)

08.10.04, 10:34
dziewczyny, piszę, bo czytając posty i słuchając wielu rad, muszę podzielić
się z Wami moim doświadczeniem.
Mam 5cio miesięczną córeczkę, która jest uczulona na wodę, ale ponieważ sama
jestem alergikiem, urodziłam się z tzw "skazą alergiczną" - mówiąc krótko
miałam rany w zgięciach łokci, na nadgarstkach, itd i do ok. 20 rż męczyłam
się z wysypkami-gigantami, bo nie można tego nazwać leciutką alergią, mam
duże doświadczenie okupione cierpieniem i testowaniem wszystkiego.

jak miałam 18-19 lat wylądowałam w szpitalu na dermatologii, po dwóch
wstrząsach anafilaktycznych, gdzie robiono mi testy skórne, testy z krwi,
włosów (sic!) i mnóstwo innych eksperymentów.

Moja córka ma uczulenie na brzuszku - podejrzewam wodę, bo wyjazd z domu na
tydzień przy zachowaniu dotychczasowej diety (karmię piersią) sprawił, że
uczulenie zniknęło. I za każdym razem, kiedy idę z nią do pediatry, słyszę
pytanie, czy robię coś z jej uczuleniem. Za każdym też razem dostaję od
lekarza receptę na kolejny specyfik (gotowy bądź robiony), który
cyt. "zawiera śladowe ilości sterydu".
Lekarze mają to do siebie, że na każdą najmniejszą chorobę, przepisują krople
z antybiotykiem (łzawiące oczko 4 tyg dziecka - pomogło przecieranie oczka
rumiankiem), maść ze sterydem itp.
Dla mnie to katastrofa. Pamiętam, że jak byłam dzieckiem z uczuleniami non
stop, kiedy całe noce się drapałam, mama chodziła ze mną po różnych
lekarzach, a ci przepisywali coraz to nowe i coraz silniejsze leki. I w
efekcie, kiedy dorosłam NIC nie dzialało, bo uodporniłam się chyba na
wszystkie dostępne lekarstwa.
Dlatego z przerażeniem słucham, kiedy lekarze na dzień dobry wypisują maść ze
sterydem, zyrtec i inne świństwa.
Nie ma czegoś takiego, jak wyleczenie alergii lekami. To niemożliwe. Można
próbować wyeliminować alergeny, zmienić rodzaj odżywiania, klimat, można też
liczyć na to, że dziecko po prostu z alergii wyrośnie, ale kolejne
aplikowanie silnych leków to po prostu głupota, która może wyrządzić więcej
złego niż dobrego.

Czytam też, że lekarze karmiącym matkom polecają jedzenie drobiu, gdy
tymczasem jest to jeden z najsilniej uczulających alergenów, podobnie jak np
jajka. Nie rozumiem tego. Może jest tak dlatego, że lekarzom nie zależy na
tym, żeby wyleczyć nas, po prostu wolą przepisać kolejne maści, które dadzą
chwilową ulgę, a potem bezradnie rozkładają ręce, tłumacząc, że takie mamy
czasy.

Wiecie, jak wyleczyłam swoją alergię? zmieniłam tryb życia i odżywiania. Nie
używam kostek rosołowych, gotowych sosów, fast foodu, staram się gotowac
sama. Unikam miejsc zadymionych, zanieczyszczonych. Staram się żyć w
miarę "naturalnie" czyli bez całej chemii. Suchą skórę (swojego dziecka też)
leczę kąpielami w krochmalu lub płatkach owsianych.
Może to kontrowersyjne, co piszę, ale wynika z mojego doświadczenia.

I jeśli mogę wam coś polecić - radzę, zanim posmarujecie Swoje dziecko
kolejnym sterydowym świństwem, spróbujcie pielęgnować je domowymi sposobami.
Kiedyś ludzie nie słyszeli o produktach Johnson's Baby i nie mieli takich
alergii.

Pozdrawiam,

Eliza
Obserwuj wątek
    • kruffa Re: Refleksje alergika (długie) 08.10.04, 10:42
      Kontrowersyjne???!!!!!
      Ja wierzę, że tylko w taki sposób jak pisesz (unikanie mnóstwa rzeczy) mogę
      pomóc dziecku. Sama przeszłam na taką dietę, chłopu tez ją wbijam do głowy i
      zołądka smile)
      Tylko, ze mi to do głowy wbiła lekarka mojej córki a i sama miałam trochę
      pojęcie o tym co zawiera syfy - miałyśmy po prostu więcej szczęścia.

      Kruffa
    • kruffa Re: Refleksje alergika (długie) 08.10.04, 10:45
      Aha! A co do uczulenia na wodę z kranu - tez to przechodziłam z małą.
      Pomogło zamontowanie do pralki filtra węglowego i kąpanie jej w przefiltowanej
      i na początku gotowanej wodzie. Upierdliwe to było, ale pomogło. Teraz (po 8 m-
      cach) odważyliśmy się kapać ją w wodzie z kranu i jest ok (odpukac w
      niemalowane), ale filrt do pralki zostawiam.

      Kruffa
      • mamapulpecji Filtr 08.10.04, 10:54
        O właśnie, filtr!
        My przymierzamy się do tego od niedawna, oferta jest bogata i trudno się an coś
        zdecydować. Mogłabyś napisać, jaki filtr Wy macie? Jakiej firmy, jak
        technicznie wygląda zamontowanie i jak wygląda kąpanie - chodzi mi o to, GDZIE
        zamontować ten filtr - w łazience, w kuchni?
        • kruffa Re: Filtr 09.10.04, 19:28
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=13656942&v=2&s=0Pozdr
          Tu masz link do wątku na ten temat. Do kąpieli filtrowałam w zwykłym Brita -
          róznicę widac było szczególnie po przegotowaniu. Ta z kranu - breja z jakimś
          osadem i właściwie garnek po kazdym gotowaniu do szorowania. Po przefiltrowanej
          - nic.

          Kruffa
    • patyska Re: Refleksje alergika (długie) 08.10.04, 11:22
      Eliza, bardzo mi Ciebie zal, zwlaszcza, ze sama jestem alergikiem, na pylki i
      pokarmy, tez wyladowalam kiedys na pogotowiu z odczynem Quinkego (czy jak mu
      tam wink) po czeresienkach, nie moge jesc zadnych krajowych owocow i jeszcze
      wielu innych rzeczy. ale do rzeczy wink zycie w zgodzie z natura, minimalizowanie
      chemii w otoczeniu czyli wszystkie Twoje trafne spostrzezenia na pewno pomoga,
      ale nie wylecza alergii, bo jak sama wiesz, alergia jest nieuleczalna.
      chcialabym dorzucic swoje male conieco wink LUZIK. luzik jako zgode na los. od
      czasu, gdy pogodzilam sie ze swoja alergia objawy znacznie sie zmniejszyly
      (szkoda, ze nie potrafie zrobic tego samego wzgledem alergii mojego dziecka -
      moze by mu minela wink) wiem, ze marzec jest dla mnie ciezki - wiec juz pod
      koniec lutego wciagam kestine. moge ja odstawic w czerwcu, wiec ciesze sie, ze
      lato mam bez leku. nie moge jabluszek? trudno, zjem ananaska. nie moge jajek?
      sa na swiecie "smaczniejsze" jajeczka niz kurze wink))
      czyli spokoj, wewnetrzna harmonia - polecam przy walce z alergia!
      • ndowson Patysko? 08.10.04, 11:35
        a moze podzielisz sie na forum informacja o tych "smaczniejszych jajeczkach"
        hmmm? wink
        D.
        • isma Re: Patysko? 08.10.04, 11:48
          A, to ja sie podziele.
          U nas wchodza jajeczka przepiorcze. Nawet to jest ekonomiczne, bo moze jesc po
          jednym (jak wiecie, trudno ugotowac cwierc kurzego jajka wink)).
          Heca sie zaczyna, jak trzeba zrobic cos wiekszego, np. upiec na nich ciasto
          (nie uzywam proszkow do pieczenia itp.) - rozbijanie trzech tuzinow jajek
          przepiorczych to jest dopiero benedyktynska praca wink)).
        • patyska Re: Patysko? 08.10.04, 12:05
          juz Ty swintuszku dobrze wiesz o jakich jajeczkach mowie! i na pewno sie nimi
          nie podziele na forum!!! wink))
      • mamapulpecji Re: Refleksje alergika (długie) 08.10.04, 12:40
        patyska napisała:

        > czyli spokoj, wewnetrzna harmonia - polecam przy walce z alergia!

        Dokładnie tak!
        Bo ja np, mimo że dokładnie wiem, jak się objawiają alergie, co je powoduje i
        CO POWIE LEKARZ, gdy mu pokażę wysypkę, na początku uczulenia mojego dziecka
        wpadłam w panikę.
        I uległam presji "dobrych rad" i smarowałam to Pimafukortem. Oczywiście nie
        dało to trwałej poprawy, a chwilową, która natychmiast zniknęła, jak tylko
        przestałam smarować.

        To na pewno naturalne, że chcemy pomóc naszemu dziecku i zrobić wszystko, by
        było zdrowe i dobrze się czuło, ale najczęściej zbyt szybko ulegamy - lekarzom
        i 'dobrym radom'.

        A co do diety pt Nie mogę jabłuszka, to zjem ananasa - popieram w 100%
        I jeszcze moja obserwacja - w ub roku trafiłam do lekarza medycyny chińskiej
        (Polaka), który doradził mi stosowanie diety 5ciu Przemian (unikanie nabiału,
        białej mąki, cukru) i powiem Wam, że czułam się po tym super. Mój niemąż schudł
        na tym z 10 kg, ale oboje nagle odżyliśmy. Nie powiem, żebym wcześniej
        odżywiała się byle jak, ale taka kuracja wpłynęła na nas bardzo korzystnie.

        Potem znów wróciłam do mleka, bo jestem bardzo mlekożerna, a i ciasta lubię
        piec i jeść, ale, tak sobie myślę, gotowanie przez czas jakiś wg tych zasad,
        dobrze mi robi.
        Na początku jest trudno, ale potem człowiek się przyzwyczaja i zamiast
        czekolady piecze ciastka owsiane, a zamiast kawy pije herbatę z kardamonem.
        Jest na pewno zdrowiej i ciekawiej.

        Pozdrawiam ciepło,
        Eliza
        • aha44 Re: Refleksje alergika (długie) 08.10.04, 12:48
          jestem weteranką AZS, bardzo ciężki przebieg.Stosowałam wszystko.I nagle ,kiedy
          miałam 23 lata nagle wszystko ustąpiło,po prostu , od 8 lat remisja.
          Eliza powiedz coś więcej na temat diety5 przemian,Proszę.
          Po latach myslę ,że alergia siedzi w głowie i wierzę w dietę.Pozdrawiam.
        • agasza16 Re: Refleksje alergika (długie) 08.10.04, 13:12
          Tak Eliza,
          przychylam sie do prosby. Napisz cos wiecej o tej diecie 5 przemian albo podaj
          jakies zrodlo badz opis jezeli jest dostepne w Internecie.
          Pozytywna energia + odpowiednia dieta moga naprawde zdzialac cuda.
          Pozdr.
          Agata
          • mamapulpecji Re: Refleksje alergika (długie) 08.10.04, 18:09
            Hmn... jest to bardzo rozległy temat, by opisać go w kilku słowach. ja
            korzystam z książek B. Temelie "Odżywianie wg 5 Przemian" i "Gotowanie wg 5
            Przemian" (w tej drugiej są same przepisy).

            ten typ odżywiania wywodzi się z medycyny chińskiej - zgodnie z nią, choroby
            leczy się nie tylko akupunkturą, ale również odpowiednim stylem życia i
            odżywiania. Chodzi tu o to, żeby jeść rzeczy odpowiednie dla danej pory roku,
            strefy klimatycznej i typu organizmu - Chińczycy dzielą produkty na pięć
            żywiołów (drzewo-ogień-ziemia-metal-woda), gdzie każda roślina, przyprawa
            przyporządkowana jest danemu żywiołowi.
            Nadmiar jednego żywiołu w organizmie powoduje jego rozchwianie i chorobę.
            Ponieważ wg Chińczyków choroba powstaje w wyniku zachwiania równowagi (Yin
            Yang).
            Inną ważną rzeczą jest jedzenie o regularnych porach - najważniejsze tu jest
            śniadanie, gdzie zaleca się jedzenie np kaszy jaglanej (gotuje się ją w wodzie
            z bakaliami, jabłkami itp), a także unikanie wszelkiego typu
            sztucznych 'rosołków', fast foodu i żywności przetworzonej. Innymi słowy
            najlepsze jest to, co najprostsze, przetworzone przez nas w domu, a nie w
            fabryce.

            Ja i wielu moich znajomych trafiło do tego lekarza z różnych powodów. U mnie to
            było ciągłe zmęczenie. Byłam non stop śpiąca - mogłam spać po 12-14 godzin na
            dobę i ciągle mi było mało. Później się dowiedziałam, że taki stan powoduje
            jedzenie nadmiernych ilości nabiału, białej mąki, cukru - powoduje to
            pewne 'otępienie' organizmu, który staje się senny. I rzeczywiście - moim
            ulubionym śniadaniem były drożdżówki+kawa, a w ciągu dnia (zamiast obiadu)
            kanapki z żółtym serem + wafelek.

            I ostatnie - kładzenie się spać przed godz 23. Dla mnie to było wyjątkowo
            trudne zadanie, bo o tej porze właśnie zaczynałam żyć. Teraz też jest trudne,
            bo mam 5cio miesięczne dzieckowink. Przed północą organizm się najlepiej
            regeneruje i nie są to jakieś bajki - spróbujcie się położyć przez kilka dni o
            tej porze, a zobaczycie, jak się będziecie czuć.

            Mnóstwo tego jest, naprawdę...

            Nie wiem, co Was interesuje? Mogę podać jakieś przepisy kulinarne, możecie
            poszukać same pod hasłem "medycyna chińska". W Polsce jest to ciągle problem.
            Mi np med. chińska kojarzyła się ciągle z dziwnymi ludźmi o skośnych oczach,
            którzy łamaną polszczyzną pytali o objawy choroby, a potem przepisywali
            przedziwne leki, jakieś tajemne kulki za ciężką kasę.
            Przez moje alergie trafiałam do różnych szarlatanów, pseudohomeopatów, byłam w
            Indiach na kuracji medycyny ajurwedyjskiej, więc przetarłam różne ścieżki.

            Ogólna zasada mojej kuracji była taka:
            - regularne posiłki bez nabiału, cukru, białej mąki, żywności mrożonej i
            konserwowej
            - zawsze śniadania: owsianka na wodzie lub gotowana kasza jaglana
            - zero napojów pt cola
            - dużo zup (bez dodatku śmietany ew z masłem/oliwą z oliwek, z dodatkiem kasz)
            - picie ziół (były to normalne zioła dostępne w sklepach herbapolu, tylko
            mieszane wg proporcji podanych przez lekarza)
            - akupunktura (raz lub 2 razy w tyg przez 3 m-ce)

            i tyle.

            Dodam jeszcze, że wróciłam do tego lekarza jeszcze raz po tym, jak zrobił mi
            się zastój pokarmu i myślałam, że zejdę z tego światawink Przepisał mi zioła
            (dziurawiec, nagietek, znamię kukurydzy itp) i pokazał, które miejsca powinnam
            masować (akupresura), żeby przeszło. Uwierzcie lub nie - przed wizytą miałam
            zastój raz na parę dni, a później ani razu (a minęło już trochę czasu).

            To tyle.
            Ale się rozpisałam...

    • azoorek Re: Refleksje alergika (długie) 09.10.04, 10:31
      popieram w 100 %. W dziecinstwie tez pakowano we mnie antybiotyki, efekt jest
      taki, ze na wiekszosc jestem uodporniona. Mojemu bratu na notoryczne zapalenia
      oskrzeli pomogly naturalne sposoby: banki, domowe syropy, bo antybiotyki nie
      dzialaly. W moim przypadku na problemy zdrowotne tez pomogla zmiana klimatu-
      przeprowadilam sie ze Slaska do (napewno wiele osob sie zdziwi)do warszawy-
      brew pozorom klimat nie jest najgorszy. Teraz przy alergii synka eliminuje
      objawy dieta, a unikam kropli czy masci sterydowych- na szczescie udalo mi sie
      wylapac alergeny. Kapie tez w naturalnych srodkach, bo czasami mam wrazenie, ze
      srodki polecane dla laregikow tez mogo byc za silne (wystarczy spojrzec na
      sklad). Przerazona jestem jak widzwe jak rodzice w dzieci pakuja rozne swinstwa
      typu Mcdonalds, chipsy, gazowane napoje- w ten sposob chowaja grubasow ze zlymi
      nawykami zywieniowymi. A potem dziwia sie ze dzieci choruja. Ostatnio doszlam
      do wniosku, ze to ze gotuje obiadki synkowi (ma teraz 11 m.) wyjdzie mu tylko
      na dobre, bo co do tych sloiczkowych to nie jestem juz przekonana. To samo z
      przegryzaniem roznych rzeczy miedzy posilkami(moj jest uczulony na kukurydze,
      wiec chrupki odpadaja, a glutenu nie probowalam)- mam kolezanke, ktora narzeka,
      ze synek nie chce jesc. Ale miedzy posilkami zjada chrupki, slodka buleczke-
      wiec jak on moze potem zjesc caly obiad. Tak naprawde dziecko tego nie
      potrzebuje- to nam rodzicom wydaje sie czesto, ze bez tego sie nie obejdzie,lae
      tak naprawde to mozna bez tego sie obejsc. Kiedys pilnowalam dzieci w pewnej
      rodzinie i tam rzeczywiscie odzywiali dzieci tak jak trzeba- posilki byly o
      okreslonych porach, zadnego przegryzania miedzy posilkami. Odbieglam od tematu-
      ale mi juz ulzylo smile)

      aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka