Dodaj do ulubionych

do blueluna

22.10.06, 00:18
dopiero teraz, szukając Twojego dawnego wątku o tym jak to alergia nie
alergią sie okazała, odczytałam Twój post o trzymaniu kciuków za nas. Donoszę
więc, że (odpukać oczywiście w niemalowane jednocześnie plując przez lewe
ramięsmilejest prawie idealnie. Najważniejsze, że nie ma graniczących z obłędem
świądów jedynie od czasu do czasu skrobanie. Skóra właściwie dobra - a jak
coś wyskoczy to znika. Kał badalismy już 3krotnie - narazie ok. Przed chwilą
przeczytałam także Twój post w temacie azs a naświetlanie i b.mnie
zainteresowała sprawa przedłużającej się żółtaczki. Mój synek miał objawy
żółtaczki chyba do 3 miesiąca i żaden z lekarzy tym się nie przejął. Teraz
dociera ile błędow popełnionych przez ignorancję lekarzy.(Jak to mówi mój
Wojtuś "strach się bać") Pozdrawiam Kasia
Obserwuj wątek
    • blueluna Re: do blueluna 23.10.06, 19:54
      Ehhh.. Tyle sie wczoraj napisalam i mi to wcielo...

      No wiec pisze jeszcze raz smile

      Strasznie - nawet nie wiesz jak bardzo, ciesze sie ze u Was jest tak dobrze smile
      Ze znacie przyczyne, ze leczycie Malego, ze tak swietnie Wam idzie smile
      Jakos tak po tych Twoich opisach strasznie sie z Wami identyfikowalam sad
      Bo wlasnie czegos takiego caly czas sie balam u nas, ze do tego dojdzie, bo
      przeciez szlismy rowno w takim kierunku...
      Nie chodzi mi o posiadanie glist - bo robiac badania kalu modlilam sie o nie,
      ale o objawy...

      Ja jestem stasznie zla na siebie - ze bylam taka optymistka, ze przez tyle
      miesiecy ciazy wogole mi do glowy nawet nie przyszlo ze dziecko moze urodzic
      sie chore, ze musze dowiedziec sie jak najwiecej na ten temat , ze mam tyle
      czasu, powinnam z niego korzystac.
      Bylam radosna i wesola, optymizm ze mnie tryskal.
      Nawet jesli dopuszczalam mysl ze cps moze byc nie tak - to bylam pewna ze pojde
      do lekarza i bedzie dobrze. Bo przeciez kto jak kto - ale pediatrzy to ludzie z
      powolaniem.
      Przez pierwsze tygodnie slepo niemal w to wierzylam - i przez to stracilismy
      mase czasu, przez to ja jestem stale na granicy nerwicy jakiejs, a moje dziecko
      musialo sie sporo nameczyc - mam nadzieje ze wygralismy i ze na tym koniec tej
      historii.
      A moglam korzystac z czasu i uczyc sie, uczyc...
      Bez sensu mysli, ale caly czas sobie to wyrzucam.
      Teraz az drze na mysl co moglo powodowac ta przedluzajaca sie zoltaczke i co
      moglo byc zupelnie zignorowane.
      Nie jestem w stanie pojac jak tylu lekarzy moglo tak idiotycznie lekcewazyc tak
      powazny objaw. Jak mozna bylo nie zrobic zadnego badania, nie sprawdzic
      watroby, przeciwcial.
      Tym bardziej ze Przemek nie byl okazem zdrowia, rosl nienaturalnie szybko (2.4
      kilo miesiecznie), mial obrzeki, ulewal, mial wysypki, wzdecia, zle wyniki krwi.
      Koszmar sad


      Tak z ciekawosci - trafilam wczoraj na fajna stronke - z roznymi chorobami
      skory u dzieci.
      Ciekawe ile matek idacych do lekarza z dzieckiem ktore ma jakies zmiany skorne -
      slyszy cos innego niz alergia, azs.
      Ja nigdy nic innego nie uslyszalam.
      A u Przemka zmiany skorne wygladaly najrozniej, zmienialo sie to czasem
      wielokrotnie w ciagu dnia, wiec rozni lekarze widzieli rozne fazy. Wszystko
      zawsze, od pierwszego rzutu oka, nawet zanim zdazylam powiedziec od kiedy to
      jest i co sie dzieje - bylo alergia.
      Jakby ktos chcial poczytac:
      www.mp.pl/artykuly/?aid=13814&spec=70/&PHPSESSID=63FB6E073F2040FBA0E4CB54C8822F57
      • luty71 Re: do blueluna 23.10.06, 23:21
        A ja czytając Twoje posty indentyfikowałam się z Wamismile - zwłaszcza wtedy,
        kiedy napisałaś, że wydawało Ci się, że Twój dotyk uczula synka - ja miałam
        dokładnie takie odczucia! Na szczęście to już za nami. Teraz sytuacja prawie
        opanowana - piszę prawie, bo jakieś drobne wysypki wciąż nękają małego no i
        wciąż strasznie się ślini, a pamiętam,że po pierwszym Zentelu ślinienie ustało
        z dnia na dzień i od tego czasu kojarzę ślinotok z jednym objawów glisty -
        teraz jednak badanie kału ok więc albo nie trafiliśmy z próbką albo jest
        jeszcze jakaś inna przyczyna nadmiernego ślinienia.
        PS. Wydaje mi się, że okres ciąży powinien być czasem radosnego oczekiwania a
        nie zamartiwania sie o ewentualne choroby - ja też nie brałam pod uwagę takich
        historii, jakie nam się przydarzyły i też ufałam lekarzom - cóż rzeczywistośc
        okazała sie brutalna.
        Pozdrawiam serdecznie Kasia.
        ps na stronkę zaraz zajrzę.
        • blueluna Re: do blueluna 24.10.06, 21:08
          >Teraz sytuacja prawie
          > opanowana - piszę prawie, bo jakieś drobne wysypki wciąż nękają małego no i
          > wciąż strasznie się ślini, a pamiętam,że po pierwszym Zentelu ślinienie
          >ustało
          > z dnia na dzień i od tego czasu kojarzę ślinotok z jednym objawów glisty -
          > teraz jednak badanie kału ok więc albo nie trafiliśmy z próbką albo jest
          > jeszcze jakaś inna przyczyna nadmiernego ślinienia.

          Mozliwe ze wtedy byl tak koszmarnie zatruty toksynami glisty ze szok dla
          organizmu po odrobaczeniu byl tak wielki ze i poprawa byla dramatyczniejsza i
          bardziej spektakularna.
          A teraz moze organizm powoli pozbywa sie toksyn, dochodzi do siebie - nie jest
          tak ze teraz z kolei szybciej ustapil objaw ktory wtedy trwal dluzej?


          >Wydaje mi się, że okres ciąży powinien być czasem radosnego oczekiwania a
          > nie zamartiwania sie o ewentualne choroby - ja też nie brałam pod uwagę
          >takich
          > historii, jakie nam się przydarzyły i też ufałam lekarzom - cóż rzeczywistośc
          > okazała sie brutalna.

          Mi nie chodzi tyle o to ze moglam sie zamartwiac, bo az taka masochistka nie
          jestem wink
          Ale o to ze moglam sie uczyc, czytac o tym co jest normalne a co powinno
          niepokoic.
          Gdy teraz czytam ze pierwszymi objawami cytomegalii (wystepujacej przeciez raz
          na sto urodzen - a wiec bardzo czesto! a tak niebezpiecznej) sa przedluzajaca
          sie zoltaczka, problemy z trawieniem i wysypki - czyli to co jawnie
          przechodzilismy (az sie boje ze jednak i cytomegalie moglismy zaliczyc, kto
          wie? w sobote to sprawdze, bo juz chce miec pewnosc ) - to mnie cos trafia - ze
          zaden z lekarzy o tym nie wspomnial, dowiaduje sie teraz, kiedy jest po
          ptokach - bo jesli miala zaszkodzic to juz szkod narobila.
          Na stronce ktora Ci podeslalam jest przyklad wysypki przy chorobach wirusowych
          (wlasnie np. cytomegalii, zakazeniu HCV itp.) - czym ona sie rozni od tych
          diagnozowanych jako alergiczne - bez zadnych badan? I "leczonych" -
          miesiacami, czasem latami - dietami, sterydami...
          Dlaczego poziom naszych lekarzy jest taki zenujacy???
          I nie przyjmuje usprawiedliwienia ze to z powodu braku pieniedzy, malych wyplat.
          Tez pracuje w sluzbie zdrowia, tez nie zarabiam kroci.
          Nie wyobrazam sobie byc takim olewaczem wszystkiego.
          Zreszta - nas "diagnozowali" takze lekarze prywatni.
          Naprawde, serce mi sie sciska jak mysle ile dzieci jest "leczonych" bez sensu i
          zupelnie bez skutecznosci sad
          Maja wielkie szczescie jesli po prostu same sobie poradza i wyzdrowieja.
          Lub matka sama wpadnie na to co im dolega wink
          • luty71 Re: do blueluna 24.10.06, 22:20
            A wiesz co mnie najbardziej zszokowało w naszej historii - fakt, że żaden z
            lekarzy, którzy widzieli w jakim stanie był Wojtuś, a do których dzwoniłam by
            powiedzieć o glistnicy, nie zainteresował się naszym przypadkiem, nie chciał
            zobaczyć jakie efekty da odrobaczenie i czy może nie powinien spróbować pójść w
            tym kierunku w diagnozowaniu innych alergicznych dzieci.
            • blueluna Re: do blueluna 24.10.06, 23:36

              > A wiesz co mnie najbardziej zszokowało w naszej historii - fakt, że żaden z
              > lekarzy, którzy widzieli w jakim stanie był Wojtuś, a do których dzwoniłam by
              > powiedzieć o glistnicy, nie zainteresował się naszym przypadkiem,

              A myslisz ze z nami bylo inaczej?
              Dokladnie tak samo.
        • blueluna Re: do blueluna 24.10.06, 21:27
          Dzisiaj odebralam wyniki kontrolnego posiewu kalu - wg. pani mikrobiolog tak
          pieknego wyniku posiewu to juz od miesiecy nie widziala, wszystko ksiazkowo, w
          idealnych proporcjach, zero czegos nadmiernie namnozonego, grzyby wogole sie
          nie nahodowaly - wiec jest ich bardzo malo smile))))

          Ale musze to potwierdzic, bo jak przyszlam po wynik to akurat komputer sie
          zepsul i nie mogla mi go wydrukowac ani przeczytac a laborantka powiedziala ze
          wyslala wynik mailem - jednak nie doszedl.
          Pani mikrobiolog od drzwi jak mnie zobaczyla to wolala o tym slicznym posiewie,
          jednak dla pewnosci jutro pojde i go na papierze odbiore - zeby miec pewnosc ze
          mnie z kims nie pomylila, tak sie ciesze ze musze sie upewnic smile
          • luty71 Re: do blueluna 24.10.06, 22:25
            GRATULUJĘ PIĘKNEGO POSIEWU!!!!!! Jakie dobre są dobre wieści. Pozdrawiam Kasia
      • entliczek_pentliczek Re: do blueluna 24.10.06, 08:07
        no świetnie... moja córeczka miała żółtaczkę przez ok. 8 tygodni -
        wszystko układa się w jedną całość uncertain

        blueluna -
        plizzz... zajrzyj na skrzynkę, lub tutaj -
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=50338639
        i odpisz bo błądzę !!! sad
    • babsee Re: do blueluna 24.10.06, 11:57
      Bleluna.
      Znalazlam te strone co podajesz jak szukalam co powoduje liszje u mojej córcismile
      Ale ja wtedy przekopalam net wzdłuż i wszerz.
      Moze to nieladnie z mojej strony ale w konsekwencji nie wiem o co
      chodzi:choroby dzieci byly spowodowane zółtaczką?czy glistą?co ma jedno do
      drugiego?
      • blueluna Re: do blueluna 24.10.06, 21:20
        >choroby dzieci byly spowodowane zółtaczką?czy glistą?co ma jedno do
        > drugiego?

        Przedluzajaca sie, zbyt wysoka zoltaczka u noworodkow to bardzo czesto - z
        niewiadomego powodu strasznie lekcewazony - objaw wrodzonej lub nabytej w
        czasie porodu infekcji.
        A przeciez wlasciwie zdiagnozowanie tej choroby to czesto jedyny warunek
        unikniecia fatalnych powiklan! Nie mam pojecia dlaczego lekarze lekcewaza tak
        wazny objaw, przeciez wystarczy zrobic kilka badan krwi i wszystko wiadomo sad

        Infekcje u malutkich dzieci czesto objawiaja sie wlasnie na skorze - pod
        postacia wysypek, suchosci, liszajow - najrozniejszego rodzaju.
        Niestety - to tez jest lekcewazone - diagnozowana jest alergia, dziecko nie
        dosyc ze cierpi na powazna infekcje, czesto od chwili urodzin lub nawet
        wczesniej, to dostaje leki zupelnie mu niepotrzebne, maskujace objawy albo
        nawet i nie, obciazajace (leki antyhistaminowe moga nawet bardzo zaszkodzic bo
        utrudniaja organizmowi walke, histamina jest przeciez konieczna przy walce z
        infekcja), czesto tez dziecko jest niemal na glodowej diecie - co juz wogole mu
        na zdrowie nie wychodzi.
        I tak sie to toczy...
        Dziecko ma wielkie szczescie jesli z czasem pokona chorobe samo lub przypadkiem
        dostanie np. antybiotyk z okazji jakiejs innej choroby i akurat bedzie on
        dzialal tez na to co sie dzieje od miesiecy.
        Wtedy sie mowi ze dziecko wyroslo z azs - lub ze leczenie bylo skuteczne.
        Akurat sad
        • luty71 Re: do blueluna 24.10.06, 22:42
          Teraz wiem , co miałaś na mysli mówiąc o czytaniu w ciąży!!!! To co piszesz o
          żółtaczce jest przerażające, nigdy o tym tak nie myślalam, ot żółtaczka
          większość niemowlaków ją ma. I jak patrzę wstecz na zycie mojego synka to
          widzę: przedłużająca sie żółtaczka (chyba do 3 miesiąca - rada
          lekarza "przepajać glukozą, żeby wypłukiwać bilirubinę"), zmiany skórne -
          wysypka i świąd praktycznie od 1 miesiąca - diagnoza skaza białkowa, azs -
          rada: ostra dieta eliminacyjna + Zyrtec + sterydy. B.ograniczona dieta - niska
          odporność - robale.
          • blueluna Re: do blueluna 24.10.06, 23:35
            > To co piszesz o
            > żółtaczce jest przerażające, nigdy o tym tak nie myślalam, ot żółtaczka
            > większość niemowlaków ją ma.

            Wiesz, zoltaczka noworodkow jest czyms normalnym, o ile nie jest za wysoka i o
            ile szybko mija. Zreszta - chyba tempo ustepowania jest nawet wazniejsze.
            Jesli nie ustepuje, wymaga diagnostyki.
            A ta lezy.
            Przemkowi, mimo naprawde wysokiego poziomu bilirubiny i dlugotrwalego
            utrzymywania sie tego stanu - zaden lekarz, zaden! - nie zlecil nic poza
            kontrolowaniem co kilka dni czy spada czy nie. Przez wiele dni rosla.
            Skoro juz dziecko kluli, to wielkim problemem bylo sprawdzic cos wiecej?
            Nie. Wystarczyloby troszke checi.
            Napisalam maila, calkiem dlugiego, do szpitala w ktorym rodzilam i w ktorym
            przez pierwsze tygodnie "prowadzono" Przemka. Nie raczyli odpisac.
            A dopoki placilam za znieczulenie, za sale - to skakali wokol mnie jak
            malowanie.
            Gdy tylko za drzwi wypchneli - stac ich bylo jedynie na mierzenie bilirubiny co
            dwa dni i ciaganie na to badanie przez pol miasta. Laskawcy sad
            I jeszcze ile razy w poradni pokazywali Przemka jako przyklad zaniepokojonym
            rodzicom - ze ich dziecko to calkiem normanie wyglada, ten to zolty jak
            cytrynka uncertain

            >rada
            > lekarza "przepajać glukozą, żeby wypłukiwać bilirubinę"), zmiany skórne -
            > wysypka i świąd praktycznie od 1 miesiąca - diagnoza skaza białkowa, azs -
            > rada: ostra dieta eliminacyjna + Zyrtec + sterydy. B.ograniczona dieta -
            >niska odporność - robale.

            Ano dokladnie...
            I stad tez mogla sie wziac az taka potworna reakcja na nie.

            A jesli chodzi o reakcje lekarzy na wiadomosc ze tak naprawde bylo Przemkowi to
            slysze albo ze to niemozliwe bo wtedy by tak nie wygladal jak wyglada (czyli
            kawal chlopa) albo ze to dziwne, albo wogole zbywaja.
            Ale ja i tak caly czas czekam ktory pediatra w koncu wyslucha u Przemka szmery
            w sercu - ktore ma i to dosyc silne.
            Tak sobie czekam juz rok - odkad o nich wiem, na szczescie sa niegrozne, ale sa
            i zeby ich niegroznosc stwierdzic trzeba bylo zrobic badania.
            Zaden pediatra ich nie slyszy.
            Dermatolog uslyszala - bez wiekszego problemu.
            Naprawde, nic mnie juz nie zdziwi sad
            Nic.
            • entliczek_pentliczek Re: do blueluna 25.10.06, 08:17
              > Dermatolog uslyszala - bez wiekszego problemu.
              > Naprawde, nic mnie juz nie zdziwi sad
              > Nic.

              hehehe wink) u mojej córci szmery wysłuchał ....homeopata wink)))
              a jak zwróciłam pediatrze na to uwagę to usłyszałam:
              "przepraszam, ja do szczepienia to się koncentruje na osłuchiwaniu płuc....."

              bez komentarza uncertain
              • summer063 Re: do blueluna 25.10.06, 10:27
                Czytam Wasze posty i jestem przerażona tym, jak postępują lekarze.
                Ja z moim synkiem byłam u 4 lekarzy, wszystko to były wizyty prywatne.
                Alargolog z Niekłańskiej, 2 alergologów/pediatrów z Centrum Medycznego LIM
                (mamay tam kartę) i pediatra. Wszyscy orzekli alergia, AZS!! Podczas ostatniej
                wizyty u alergologa pediatry robiłam sobie testy skórne i poinformowałam panią
                doktor, u której byłam 4 razy!!!, że synek ma się lepiej bo dzięki forum i
                postom innych mam zrobiłam badania kału. Znaleziono Candidę, leczymy się
                probiotykami i dietą. Jest o niebo lepiej. Babka wzruszyła ramionami i
                powiedziała, tak, wiele dzieci cierpi teraz na to schorzenie. To wszystko.
                Wcześniej katowała nas sterydami.
                Może powinno się przestrzegać inne mamy przed takimi lekarzami, bo szkoda ich
                czasu, pieniędzy i zdrowia maluszków.
                Miałam tak jak Wy, myślałam, że to alergia na mnie bo byłam jedynym stałym
                czynnikiem w otoczeniu synka. Przesatłam jeść cokolwiek i godzinami
                analizowałam co to mogło być, skąd są te liszaje czy krosty. Dziecko mamy
                raczej spore, bo ma prawie 5 miesięcy i waży 8,3 kg. Lekarze uważali, że mu nic
                nie jest bo dobrze wyglada. Strach pomyśleć, ile złego wyrządają a przecież
                wystarczy tylko się przyłożyć.
                Znalazłam artykuł jednego lekarza, króry przyznał się, że jego 20 letnia
                praktyka pediatry i leczenie przyjętymi metodami nie przyniosło żadnych efektów
                a wręcz przeciwanie.
                www.zdrowie.klips.org
                Szkoda, że nie można zrobić rankingu "specjalistów", których lepiej omijać.
                Pozdrawiam serdecznie.
                Mama Gucia.


                • entliczek_pentliczek summer063 25.10.06, 13:23
                  Mamo Gucia smile
                  czy możesz napisać jak wygląda Wasza dieta??
                  i czy leczenie prebiotykami wystarczy??
                  ...ja mam w lodówce nystatynę od pediatry, której nie użyję dopóki nie
                  skonsultuję się ze wskazanym przez bluelunę lekarzem.
                  do tego czasu będę podawać prebiotyk, ale nie sądziłam szczerze mówiąc że może
                  on się okazać jedynym niezbędnym w przypadku candidy lekarstwem smile

                  moja córcia ma 6 m-cy.
                  Pozdrawiam,
                  O.
                  • summer063 Re: summer063 25.10.06, 13:46
                    entliczku,

                    Opiszę Ci wieczorem dietę na priva, napiszę Ci dokładnie co braliśmy.
                    Mam też namiar do lekarza Blueluny gdzie się wybieramy na konsultację. Nie
                    dawałam jeszce kupki do ponownego badania a i probiotyki bierzemy dopiero 5
                    tygodni, ale kupy są w końcu takie jak powinny być, wysypka od tamtej pory
                    pojawiła się tylko 2 razy a wcześniej była non stop.
                    Ktoś polecił mi też kolejnego lekarza pediatrę homeopatę który leczy alergie.
                    Tu masz linka do strony, przeczytaj sobie w "czytelni" artykuł o grzybicach i
                    alergiach.
                    www.naturalnamedycyna.pl/index.php?option=content&task=view&id=173
                    Pozdrawiam

                    Ida
                    • entliczek_pentliczek Re: summer063 25.10.06, 14:42
                      ok., czekam na maila smile

                      co do pediatry homeopaty który leczy alergie to właśnie się u takiego
                      leczymy smile))
                      efekt jest przeogromny - być może to ten sam człowiek wink

                      pozdrawiam,
                      o.
    • babsee Re: Enliczek-petliczek 25.10.06, 14:54
      Czy bylas na forum "Candida"?ja tez zaczelam od tego forum a skonczylam na
      grzybowym.Jest tam dosć obszerny watek "Wszystko o leczeniu dzieci" i sporo mam
      dzieli sie tam sposobem leczenia sowich dzeci.
      Ja tez tam opisuje po koleji etapy leczenie mojej córci.I leki jakie bralismy
      (tzn. z leków normalnych czyli allopatycznych bralismy jedynie probiotyki...)
      Polecam Ci to forum.Skarbnica wiedzy.
      A co do lekarzy to odkad ja sama zdiagnozowalam moja córcie bez pomocy lekarzy
      (cale szczescie ze mam na tyle dobrą pediatre,ze wystawiala mi kolejne
      skierowania zeby zdiagnozowac córcie wzdluz i wszerz)to nie wierze im za nic w
      swiecie.
      ja nie wyrazilam zgody na operacje migdala, a sterydy odtstawilam po 4
      dniach.Stwierdzilam,ze nie tędy droga i sama zaczelam szukac.I znalazlam.
      Moja córcia miala b.obfity przerost grzybów az 3 rodzajów!!!!Chociaz przyznaje
      ze byla nietypowym przykladem grzybicy-nie miala komplatnie zadnych objawów ze
      strony ukladu pokarmowego.A grzyb-ponad 100 kolonii na plytce...

      Leczylam ja u zielarki i homeopatycznie.Ci lekarze(bo to pediatrzy)dopuszczają
      chociaz możliwosc ze sie mylą...i ze czasem jest tak,ze Matka sama wie,ze cos
      jest nie tak.i diagnoza postawiona,nie jet właściwa.nie wiem skąd to wiemy ale
      juz tak jest.Prawda Mamy?
      • summer063 Re: Enliczek-petliczek 26.10.06, 08:43
        entliczek, dwa razy pisałam Ci maila i wcięło mi, więc odpiszę tutaj.
        Na śniadanie przeważnie mleko ryżowe (pycha, zwłaszcza migdałowe jak możesz) i
        do tego ryż z jabłkiem, gruszką, suszonymi morelami i mlekiem ryżowym albo
        kaszka jaglana, albo mleko ryżowe z płatkami kukurydzianymi albo wafelki ryżowe
        z masem klarowanym i własnymi powidłami.

        W dzień zawsze piekę sobie warzywa z oliwą z oliwek (mam taką do smażenie)
        cukinie, ziemniaki, marchewkę, fasolkę, kalafiora, cukinie czy kabaczka. Robię
        sobie też warzywa z kaszą czy ryżem.
        Piekę kurczaki z eko sklepu, polędwicę wieprzową, robię schab lub gulasz z mąką
        z amarantusa (bez glutenu).
        Litrami piję kompot jabłkowy (czasami dodam innych polskich owoców) bez cukru.
        Schudłam i Blueluna namówiła mnie do zainteresowania się dietą Kwaśnieskiego,
        więc kupię smalec i do wszystkiego dodaję sporo tłuszczu.
        Łykam Omega 3 z tranem.
        To podstawa mojej diety, bez cukru, mleka, przenicy, glutenu....

        Jadłam ryby, winogrona, kaczkę i przeszły bez wysypek.
        Pozdrawiam
      • entliczek_pentliczek Re: Enliczek-petliczek 27.10.06, 12:33
        czekam na wpisanie mnie na listę uczestników smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka