Mit równych szans

24.04.10, 10:37
Często pluje się na niektórych ludzi, "załóż sobie firmę" albo "nie chciało
się uczyć" albo "każdy miał równe szanse". I zawsze moraliści mówią, że
pieniądze szczęścia nie dają...

Jak przebiega życie dwóch modelowych osób:
1. urodzonego w rodzinie w której niczego nie brakuje, np. rodzinie polityka,
rodzinie przedsiębiorcy postPZPR

2. urodzonego w rodzinie w której liczy się od 1-go do 26-go

Teoretycznie okres szkoły podstawowej, średniej to jeszcze niewielka różnica,
bo tu można się jeszcze "ścigać". Bieda aż tak nie wpływa na wyniki nauczania,
na typ wybranej szkoły. Bo odległość do szkoły podst. to maks. kilka km
(PGRy), do średniej do 30 km lub kilka km (miasto).

Ale i tu pojawiają się już pierwsze przeszkody. Przejazdówka na autobus,
czasem bilet miesięczny w PKS, karta biblioteczna, w klasie nie można być
"Rumunem", trzeba jeździć na wycieczki, za "zbyt rumuński" ubiór można być już
prześladowanym szczególnie w szkołach o tzw. dobrej reputacji, gdzie kształcą
się dzieci urzędników miejskich, wojewódzkich, polityków.

Ale załóżmy, że taki syn biedaków skończy szkołę, nawet na tych czwórkach,
piątkach.

Zaczyna się kolejny etap. Studia, gdzie i za co? Pół biedy, jak się mieszka w
mieście z dobrymi tradycjami akademickimi. Jakieś stypendium socjalne, można
zacisnąć pasa, i przeżyć jakoś te 3,5 letnie studia dzienne I stopnia. A jak
się mieszka na prowincji, to trzeba już nie dojeżdżać, ale mieszkać. Dzienne
odpadają, zostają zaoczne. Niby jest stypendium naukowe, ale ale 110-200 zł.

Praca dla takiego biedaka to najczęściej jakiś magazyn, przy taśmie. Tam nie
lubią "studencików". Czyli wylot, a za semestr płacić trzeba. No dobra, niech
już się znajdzie tą pracę (stałą) za 800 zł netto. Zapłaci się za szkołę, raty
za komputer - czy można dziś studiować na np. polibudzie bez laptopa, autocada
chyba nie. Programy oczywiście pirackie od kumpli za 25 zł płytka. Piracki
Windows, piracki Office, a wykładowcy wymagają coraz to nowej maszynerii.

No dobrze, jest już komputer, jakoś przetrwany semestr pierwszy, drugi. Ale
przychodzą kolejne. Potrzebne książki coraz bardziej specjalistyczne.
Wypadałoby gdzieś wyjść na piwo, do kina. Odpada. Oczywiście je się chleb,
nędzną mielonkę, codziennie bar mleczny, o warzywach, rybach, zdrowym
odżywianiu zapomnij. A lata lecą, za kilka lat organizm odezwie się za te
zniszczone niezdrowymi nawykami lata.

Praca po nocach, prace zlecone, no i w końcu jest. Studia skończone, okupione
setkami nieprzespanych godzin, setkami godzin w pracy, dojazdami, problemami
bytowymi. Idziemy szukać pracy.

W tym samym przedziale czasowym synuś ubeka, urzędasa, polityka, politruka:
samochód za zdaną maturę, potem mieszkanko w domu, wszystko pod nos, imprezy w
domu, imprezy w lokalach, jak nie zdany egzamin to tatuś zadzwoni i załatwi, a
jak nie ma ważnego tatusia to zawsze się za "warunek" zapłaci: bo kasa jest w
domu. No i się doczołga do dyplomu. W czasie, gdy biedak myślał co będzie jadł
jutro na obiad, tu trwa nauka oprogramowania, zajęcia z angielskiego, czy
czego tam. Jest kasa, nie martwię się o problemy śmieszne, mam czas na wyższe
rozrywki.

A potem, wszyscy mają równe szanse. Kończy jeden i drugi szkoły w tym samym
dajmy na to terminie. I potem składają CV. Ten pierwszy niby pracował ale
doświadczenia w zawodzie nie ma, bo jedynie układał towar na półkach - z
czegoś żyć trzeba. Drugi za to długo pracy nie szuka. Dwa telefony, i
stanowisko inspektora w jakiejś spółce państwowej czy urzędzie czeka otworem.

A potem idzie już lawinowo. Ten pierwszy: pracę jak znajdzie, to minie 3 lata.
Po 5 latach zaczną się wrzody, zwyrodnienia kręgosłupa, problemy z zatokami,
słuchem, oczami, osteoporoza, zapalenia płuc, w końcu niedożywienie, stres,
mnóstwo kaw, brak witamin, musi się odbić.

A ten drugi: Alpy, Chorwacja, Egipt, Dominikana, restauracje, zabawa, lokale,
brak stresów codziennego życia....

Ale obaj mieli równe szanse na starcie.
    • Gość: magister Re: Mit równych szans IP: *.adsl.inetia.pl 24.04.10, 11:52
      >> A jak
      się mieszka na prowincji, to trzeba już nie dojeżdżać, ale mieszkać. Dzienne
      odpadają, zostają zaoczne.

      chyuba że się wybierze mniej prestiżową uczelnię jak pwsz
      Na stypednium się nie patrz, szkoda zachodu.

      >> Praca dla takiego biedaka to najczęściej jakiś magazyn, przy taśmie. Tam nie
      lubią "studencików".

      w USA też tak jest, oglądałeś "koktajl" z tomem cruisem?

      magister = 8 lat podstawówki, 4 lata liceum i 5 lat studiów żeby zacząć od zera

      Co do kasy to studenciaki są najgorliwszymi klientami centrów handlowych.
      Mają siano bo rodzice im dają oni to traktują jak "inwestycję" (niech się każdy
      popuka w czoło jeśli tak prymitywnie myśli).
      dziecko pójdzie na studia i później bedzie mieć dobrą bezpieczną pracę
      za wysokie pieniądze. Mamy XXI wiek a oni nadal się łudzą...
      Polecam książkę roberta kiyoshaki "kwadrant przepływu pieniędzy"
      Albo prześledź biografie miliarderów, często było od pucybuta do milionera.
      Ci najwięksi właśnie z biednych rodzin pochodzili a w dzieciństwie przymierali
      głodem.
      Człowiek rodzi się jako niezapisana kartka papieru i dopiero zapisuje swoją
      historię.

    • e_werty MIT? 24.04.10, 12:41
      Na MIT trzeba sie wpierw dostac...

      ... a potem masz rowne szanse...
      • Gość: Krzys Re: MIT? IP: *.gorzow.mm.pl 24.04.10, 13:55
        Po Massachusetts to ty byś był w gorzowskich warunkach mistrzem świata.Taka
        dziura jak Gorzów byłaby dla ciebie i dla twojej wiedzy za ciasna .
        • Gość: xx Re: MIT? IP: 68.68.108.* 24.04.10, 15:07
          Gość portalu: Krzys napisał(a):

          > Po Massachusetts to ty byś był w gorzowskich warunkach mistrzem świata.Taka
          > dziura jak Gorzów byłaby dla ciebie i dla twojej wiedzy za ciasna .

          Jak jest się z "układu" to wystarczy byle co, zaoczne mgr aby miec zaklepany
          stołek w urzędzie. Jak się nie jest z układu to i MIT nie pomoże, zostaje taśma
          w TPV albo wykładanie towaru w Tesco.
          • wolfenstein3d Re: MIT? 24.04.10, 18:51
            > Jak się nie jest z układu to i MIT nie pomoże, zostaje taśma
            > w TPV

            nie jest tam tak źle, zaczynasz od szeregowego robotnika (i dobrze), ale masz
            różne możliwości, inżynier utrzymania ruchu, spejcalista jakości, są różne
            stanowiska zresztą co że skończyłeś jakieś tam studia to od razu masz się za
            lepszego? niejeden robotnik jest od ciebie lepciejszy w takim zakładzie.
            To że po studiach się zarabia 1200 zł wiesz nie od dzisiaj. Także na h** się tam
            pchasz i posyłasz swoje dzieci? Po szkole budowlanej ofertki pracy w Gorzowie
            płace zaczynają się od 2-3K na start
            • wolfenstein3d Re: MIT? 24.04.10, 18:56
              ale wygodnie jest posłać dzieci na "studja". I studenciak przechla przebaluje
              wyleni się wyśpi a później jak mu rodzic nie załatwi u znajomka urzędnika fuchy
              albo stażu po którym się zlitują i wezną to du**a.

              Jest zapotrzebowanie na mechaników, specjalistów, z doświadczeniem. Trzeba to
              doświadczenie zdobywać. Lepiej pójść prywatnie do zakładu mechanicznego i w nim
              porobić na praktyce zawodowej i mieć fach w ręku niż siedzieć na wykłądach i
              słuchać co profesorek ma mądrego do powiedzenia posłuchać jego teorii które
              nijak mają się do rzeczywistości. Pieczątka praktyk załatwiona a później
              lądujesz w centurm handlowym...

              powiem ci że mam stanowisko w miare prestiżowe ale dużo nie zarabiam. Nie chodzi
              nawet o płace ale g**niana robota, wolałbym stać w centrum handlowym i
              sprzedawać komputerki bez kitu łatwa praca bezstresowa a tu się musze
              napier**lić i nastresować żeby wykonać robotę. Także nie marudźcie bo wolałbym
              na budowie piwko pić niż tyrać w prywatnej firmie bo że w urzędzie jest luz to
              ja też wiem (zalezy jeszcze gdzie, są tacy despoci nad tobą że sie nie
              polenisz)... Poza tym praca za biurkiem w garniturze wiesz... Czy nie 1000x
              lepiej ma taki kierowca czy mechanik? pomyśl!
              • wolfenstein3d Re: MIT? 24.04.10, 18:59
                albo spawacz, operator maszyny CNC albo wtryskarki do plastiku, jakiś tam
                monter-elektronik, naprawiacz maszyn, spejalista procesu. To są fajne fuchy. A
                ja nie wiem ktoś chce może przekładać kartonik z miejsca na miejsce to
                powodzenia! kierowca wózków widłowych wystarczy kurs i nie trzeba studiów Ludzie
                myślcie!
            • Gość: login t Re: MIT? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.10, 19:29
              wolfenstein3d napisał:

              > na h** się tam
              > pchasz i posyłasz swoje dzieci? Po szkole budowlanej ofertki pracy w Gorzowie
              > płace zaczynają się od 2-3K na start

              No wlaśnie.
              Już Hitler radził: dla Polaków szkoły rzemieślnicze, nie żadne tam "studia".
              I dobrze radził, i jest honorowym obywatelem Gorzowa.
    • Gość: Kłodawa Re: Mit równych szans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.10, 17:39
      Niestety , zbyt mało jest otwartych rządowych systemów
      wspomagających kształcenie się oraz tzw wyrównywanie szans.
      Jakąś tam możliwością jest na zachodzie rozwinięty nieżle e-lerning.
      Wielka jest arogancja niektórych ugrupowań obecnych czy byłych do
      tzw prostych i biednych ludzi. Tu na forum rownież.
      Zapomina sie,że np człowiek, który w zasadniczej części zmienił
      historie Polski pochodził własnie z takiego własnie pścimia górnego.
      Mowa o Lechu Wałęsie ale wtedy szanse były równiejsze. Fakt.
    • zetkaf Re: Mit równych szans 25.04.10, 19:12
      > Ale obaj mieli równe szanse na starcie.
      A tam rowne. Niektorym zycie tak dokopie w du.., ze staja sie silni,
      zmotywowani do pracy, i osiagaja bogactwo.
      Inni, rozpieszczeni, wymuskani, rozmemlani... zderzaja sie z szarym
      tirem rzeczywistosci, i sie poddaja. Cos, co zahartowany w bojach
      "bierze na klate" i nawet mu sie nie chce potem otrzepywac z kurzu,
      dla bogacza staje sie przeszkoda nie do pokonania.
      To tyle w kwestii mitu rownych szans ;)
Pełna wersja