Dodaj do ulubionych

Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec sp...

20.01.11, 19:38
Wszytko jak zwykle, rączka rączkę myje, ale o co chodzi z
"silnik wypalił"?
Obserwuj wątek
    • Gość: asd Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.icpnet.pl 20.01.11, 20:06
      jestem daleki od posądzeń kogokolwiek o niedopełnienie obowiązków czy jakiekolwiek błędy, to dopiero będzie wyjaśnione. Czasem, zdarza się tak, że wypadek jest w wyniku splotu nieoczekiwanych i przypadkowych wydarzeń. To ma wyjaśnić wszczęte postępowanie.
      Słuszną jest decyzja PIPu o przeniesieniu postępowania do innego miasta. Nawet jeśli obaj Panowie zachowaliby się profesjonalnie to i tak zawsze konotacja rodzinna mogłaby kłaść cień na to postępowanie. Aby uniknąć tego typu nieporozumień to sam szef PIPu powinien złożyć wniosek o zmianę miejsca tego wyjaśniania. Zaś jego reakcja pozostawia wiele do życzenia, to takie mało profesjonalne. W rozwiniętych krajach rzekłbym nie do pomyślenia.
      • Gość: izka Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.gorzow.mm.pl 25.01.11, 15:29
        Nazwisko Inspektora PIP i Kier. BHP TPV jest od jakiegos czasu bardzo znane. Ludzie wiedza wiele rzeczy, ale nic z tym nie robią. Kolezanka studiowala bhp na WSB i tam tez organizacja zajmuje sie syn, a wyklady ma wiekszosc wykladowcow z Inspekcji Pracy., takze ojciec. wyglada to na przysluge, tylko w druga strone? Byc moze są najlepsi i nie ma kto ich zastapic, ale wyglada to conajmniej dziwnie. Szkoda uczelni, bo radza sobie dobrze, a w takich sytuacjach opinia spada w dol :( Nie dziwie sie, ze tyle nienawisci spotkalo obu panów. Pan Kierownik BHP z TPV czesto sam sie chwalil ilu to nie ma znajomych, wiele razy podkreslal ten fakt. MI osobiscie najbardziej szkoda jego taty, bo podobno jest naprawde uczciwy.
        • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 25.01.11, 16:02
          izka napisała:

          > MI osobiscie najbardziej szkoda jego taty,
          > bo podobno jest naprawde uczciwy.

          być może tam gdzie organizacją zajmuje się jego syn, bo tu jest odwrotnie. uczciwy tata powinien sam się wyłączyć z tego postępowania, a nie straszyć prokuraturą.

          • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 25.01.11, 17:21
            > być może tam gdzie organizacją zajmuje się jego syn, bo tu jest odwrotnie. uczc
            > iwy tata powinien sam się wyłączyć z tego postępowania, a nie straszyć prokurat
            > urą.
            Nicelus, czy oprocz wspomnianego nie wylaczenia sie ze sprawy, mozesz wymienic chociaz jedno rzeczowe przeoczenie wspomnianego inspektora zwiazane z tpv, zwlaszcza w tej sprawie? Nie mowie o bledzie formalnym, ktory bezposrednio nie ma wplywu na wynik sprawy, ale o faktycznym przeoczeniu, negowaniu faktow, klamstwie, falszerstwie, tuszowaniu spraw? Cokolwiek, co by swiadczylo o nieuczciwym podejsciu do sprawy?
            A wracajac do watku samowylaczenia sie ze sprawy uczciwego taty, to zgodnie z informacjami lokalnej Gazety Wyborczej ojciec kierownika sekcji BHP w tpv SPRAWY NIE PROWADZIL. Moze zacytuje slowa glownego inspektora pracy:
            "Wprawdzie nie zajmował się nią bezpośrednio inspektor Pawlik, gdyby on sprawę badał, byłoby to naruszenie zasad etyki pracy"
            • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 25.01.11, 18:00
              zetkaf napisał:

              > Moze zacytuje slowa glownego inspektora pracy:
              > "Wprawdzie nie zajmował się nią bezpośrednio inspektor Pawlik,
              > gdyby on sprawębadał, byłoby to naruszenie zasad etyki pracy"

              "Ale, mimo to, wypadek w fabryce badają bezpośrednio podlegli mu pracownicy. Dla czystości sprawy podjęto więc taką decyzję. Licho nie śpi, a przecież chodzi o obiektywizm - tłumaczy główny inspektor pracy."


              bardzo dobry szef. bardzo elegancko stanął w obronie podległego pracownika. prawidłowo postąpił, że pawilka publicznie nie zgnoił. wysoka kultura i wiekie brawa się należą. zawsze ceniłam takich szefów.

              natomiast ja nie piszę o jakichś abstrakcyjnych zasadach, tylko o obowiązującym prawie.

              "Aby przerwać spekulacje, już podjęliśmy decyzję o przekazaniu sprawy wypadku zielonogórskim inspektorom. Chcemy zbadać tę sprawę naprawdę obiektywnie - mówi Franciszek Grześkowiak, okręgowy inspektor pracy w Zielonej Górze. Podkreśla, że inspektor Pawlik nie zajmował się bezpośrednio wypadkiem w TPV, tylko inni inspektorzy. - A każdy jest niezależny i niezawisły - dodaje."

              słusznie. lepiej się pilnować i od razu "naprawdę obiektywnie" tj. zgodnie z prawem, bo się ktoś przyczepi i po co podwójna robota.

              • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 25.01.11, 21:13
                > "Ale, mimo to, wypadek w fabryce badają bezpośrednio podlegli mu pracownicy.
                A mozesz mi powiedziec, ktory to dokladnie punkt kpa zabrania tego? Bo ja odnalazlem jedynie o bezposrednim prowadzeniu sprawy.



                > Dla czystości sprawy podjęto więc taką decyzję. Licho nie śpi, a przecież chodzi
                > o obiektywizm - tłumaczy główny inspektor pracy."[/b][/url]
                > bardzo dobry szef. bardzo elegancko stanął w obronie podległego pracownika.
                Dokladnie. Unikamy glupich plot, a rownoczesnie nie pokazujemy, ze pracownik jest ostatnia lajza.

                > słusznie. lepiej się pilnować i od razu "naprawdę obiektywnie"
                no wlasnie, nasuwalo sie wielu osobom PODEJRZENIE ze ojciec moze byc nieobiektywny (MOZE, niekoniecznie JEST), moze wprowadzac (co nie znaczy ze wprowadza) naciski, wiec nawet jesliby orzekl ewidentna wine swojego syna, to i tak znajda sie tacy, co stwierdza ze byl zbyt poblazliwy. A ploty sie szerza...

                >
                tj. zgodnie z prawem, bo się ktoś przyczepi i po co podwójna robota.
                a gdzie ktorys ze wspomnianych przez ciebie powoluje sie na prawo? Jedynie mowi, ze chce "przerwac spekulacje" - czyli to co mowie powyzej, ploty, ploty, jeszcze raz ploty.
                • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.11, 12:27
                  zetkaf napisał:

                  > A mozesz mi powiedziec, ktory to dokladnie punkt kpa zabrania tego?

                  art. 24, §1. (ten paragraf odnosi się do wszystkich punktów od 1 do 7)

                  > Bo ja odnalazlem jedynie o bezposrednim prowadzeniu sprawy.

                  możesz mi powiedzieć, gdzie to znalazłeś?

                  > a gdzie ktorys ze wspomnianych przez ciebie powoluje sie na prawo?

                  ten który wyłączył musiał się powołać w swojej decyzji.

                  > Jedynie mowi, ze chce "przerwac spekulacje" - czyli to co
                  > mowie powyzej, ploty, ploty, jeszcze raz ploty.

                  postronnym osobom nie ma obowiązku podawania podstawy prawnej. być może podał, ale dziennikarz uznał, że podawanie paragrafów tylko zaciemni sprawę przeciętnemu czytelnikowi. rozmowa z tobą jest już dla mnie nudna. jeżeli rozpatrujesz przypadek z punktu widzenia baby z magla, to nadal traktuj sobie wszystko jako ploty. dla mnie to bez różnicy.





                  • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 26.01.11, 19:33
                    > art. 24, §1. (ten paragraf odnosi się do wszystkich punktów od 1 do 7)
                    ale ktorys konkretnie punkt, czy wszystkie na raz? Ze np. p. Machnowski (zdaje sie, jego nazwisko zauwazylem w jednym z artykulow), nie bedacy w zadnym powinowactwie z mlodym Pawlikiem, lapie sie pod zapis o malzonkach, krewnych i powinowatych? Moze kuratele jeden nad drugim trzymal? Pozostaje w stosunku prawnym z jedna ze stron (przypomne, ze strona moze byc co najwyzej MLODY Pawlik, a nie stary - a stosunek prawny inspektorzy moga miec co najwyzej z inspektorem)? Bral udzial w sprawie w nizszej instancji (a byla nizsza instancja juz?) Z powodu bhpowca przeciw Machniowskiemu wszczeto postepowanie (sluzbowe, dyscyplinarne, karne)? jedna ze stron jest w stosunku nadrzednosci sluzbowej? (znaczy sie, stary Pawlik zdaje sie nie jest jedna ze stron)?


                    > > Bo ja odnalazlem jedynie o bezposrednim prowadzeniu sprawy.
                    > możesz mi powiedzieć, gdzie to znalazłeś?
                    Art. 24, §1.
                    Pracownik organu administracji publicznej podlega wylaczeniu...
                    jak widac, mowa bezposrednio o pracowniku, a nie o pracowniku I JEGO PODWLADNYCH.

                    > > a gdzie ktorys ze wspomnianych przez ciebie powoluje sie na prawo?
                    > ten który wyłączył musiał się powołać w swojej decyzji.
                    Musial - ale czy sie powolal? Mozesz dokladnie zacytowac za decyzja?

                    > > Jedynie mowi, ze chce "przerwac spekulacje" - czyli to co
                    > > mowie powyzej, ploty, ploty, jeszcze raz ploty.
                    > postronnym osobom nie ma obowiązku podawania podstawy prawnej. być może podał,
                    byc moze nie - ale nicelus wie lepiej ;)

                    > ale dziennikarz uznał, że podawanie paragrafów tylko zaciemni sprawę przeciętne
                    > mu czytelnikowi.
                    Ale nicelus sie oczywiscie na te niepodawane paragrafy ciagle powoluje ;)

                    > rozmowa z tobą jest już dla mnie nudna.
                    To moze zamiast krecic, mow wprost, dynamiki nabierze.

                    > jeżeli rozpatrujesz przypadek z punktu widzenia baby z magla,
                    nie, ale nie neguje faktu istnienia takich bab z magla. Nawet na forum...

                    > to nadal traktuj sobie wszystko jako ploty.
                    nie przekrecaj sensu zdania.
                    • Gość: nicelus wszystko jasne. nie umiesz czytać! ... IP: *.dip.t-dialin.net 27.01.11, 15:03
                      zetkaf napisał:

                      > > > Bo ja odnalazlem jedynie o bezposrednim prowadzeniu sprawy.
                      > > możesz mi powiedzieć, gdzie to znalazłeś?
                      > Art. 24, §1. Pracownik ...

                      pracownik, to znaczy pracownik!

                      jeżeli uważasz, że wyraz "pracownik" dotyczy jedynie tego pracownika bezpośrednio prowadzącego sprawę i przygotowującego projekt decyzji, a już nie dotyczy tego pracownika na kierowniczym stanowisku, który decyzję podpisuje i ją wydaje, to po prostu nie potrafisz czytać k.p.a.

                      najpierw naucz się czytać ze zrozumieniem, a później bierz się za komentowanie na forum, bo zabierasz niepotrzebnie wszystkim czas.

                      • zetkaf Re: wszystko jasne. nie umiesz czytać! ... 27.01.11, 16:58
                        > pracownik, to znaczy pracownik!
                        > jeżeli uważasz, że wyraz "pracownik" dotyczy jedynie tego pracownika bez
                        > pośrednio prowadzącego sprawę i przygotowującego projekt decyzji, a już nie dot
                        > yczy tego pracownika na kierowniczym stanowisku, który decyzję podpisuje i ją w
                        > ydaje, to po prostu nie potrafisz czytać k.p.a.
                        Jesli faktycznie to pan kierownik sie pod nia podpisuje, to twoja racja jest oczywista. Jesli to jednak inspektor OSOBISCIE wydaje taka decyzje (a nie wiem, kto wydaje), a pan kierownik co najwyzej przydziela sprawe danemu inspektorowi i ten ja prowadzi do samiuskiego konca (wlacznie z wydaniem decyzji) to racji nie masz, bo pan kierownik nie bierze udzialu w sprawie.
                        Pozostaje pytanie, czy "zwykly" inspektor ma prawo wydac taka decyzje?

                        > najpierw naucz się czytać ze zrozumieniem,
                        a ty najpierw pomysl, zanim zaczniesz takie bzdury pisac. Czy gdziekolwiek bylo napisane, ze to pan kierownik sie podpisze pod ta decyzja? Jak na razie, to bylo jedynie napisane wprost, ze sprawy NIE PROWADZI. A z racji bycia kierownikiem, nie mozna jego ludziom odbierac zadnej sprawy.
                        • Gość: nicelus Re: wszystko jasne. nie umiesz czytać! ... IP: *.dip.t-dialin.net 28.01.11, 03:40
                          zetkaf napisał:

                          > pan kierownik co najwyzej przydziela sprawe danemu inspektorowi

                          i do końca miesiąca w nosie dłubie?

                          > Czy gdziekolwiek bylo napisane, ze to pan
                          > kierownik sie podpisze pod ta decyzja?

                          a jeżeli się nie podpisuje, a jedynie nadzoruje pracę kontrolera, to co? nie będzie wtedy "pracownikiem"? ciągle nie rozumiesz. ustawa wyłącza ze sprawy pracownika organu, bez względu na to w jakim stopniu ten pracownik się sprawą zajmuje, oraz bez względu na to czy zajmuje się sprawą pośrednio, czy bezpośrednio.

                          • zetkaf Re: wszystko jasne. nie umiesz czytać! ... 28.01.11, 16:39
                            > i do końca miesiąca w nosie dłubie?
                            nie, zajmuje sie innymi sprawami...

                            > a jeżeli się nie podpisuje, a jedynie nadzoruje pracę kontrolera, to co? nie bę
                            > dzie wtedy "pracownikiem"?
                            Czy ja gdziekolwiek kwestionuje, ze przestaje byc pracownikiem? Ale nikt nie zabrania mu pozostawac pracownikiem, widac, ze nawet zdania do konca nie umiesz przeczytac.

                            > ustawa wyłącza ze sprawy praco
                            > wnika organu, bez względu na to w jakim stopniu ten pracownik się sprawą zajmuje,
                            Nie, to TY nie rozumiesz, bo zamiast czytac co napisalem, to czytasz w swoim umysle jedynie. Ja sie ciagle dopytuje, czy pan kierownik PRACUJE NAD SPRAWA TPV. Bardzo dziekuje, ze wyjasniles mi, ze sprawa TPV jest tez sprawa syna, ktory przeciez reprezentuje tpv, jednak teraz juz powtarzasz rzeczy nie na temat.

                            > oraz bez względu na to czy zajmuje się sprawą pośrednio, czy bezpośrednio.
                            a czy on sie sprawa posrednio zajmuje? Jego podwladny - ale ustawa nie mowi, co moze robic jego podwladny, nigdzie nie ma mowy, ze np. w organie moga (lub nie) pracowac osoby powiazane ze sprawa. Mowa jedynie, ze sam pracownik prowadzacy sprawe (Machnowski?) nie moze prowadzic sprawy zwiazanej z rodzina - wiec jesli pan Machnowski mialby kogos w TPV, to by sie nalezalo zastanowic.
                            • Gość: nicelus Re: wszystko jasne. nie umiesz czytać! ... IP: *.dip.t-dialin.net 29.01.11, 02:27
                              zetkaf napisał:

                              > Mowa jedynie, ze sam pracownik prowadzacy sprawe ...

                              nadal masz przywidzenia. daj sobie spokój z k.p.a. - dla ciebie zbyt trudny temat.

                              • zetkaf Re: wszystko jasne. nie umiesz czytać! ... 29.01.11, 08:08
                                > nadal masz przywidzenia. daj sobie spokój z k.p.a. - dla ciebie zbyt trudny tem
                                > at.
                                przy twoich urojeniach, to i tabliczka mnozenia przekracza mozliwosci kazdego, bo jak sie uprzesz, to cie nikt nie przekona ze 2*2=4
                            • Gość: nicelus czy ty zetkaf jesteś poczytalny? ... IP: *.dip.t-dialin.net 29.01.11, 10:28
                              zetkaf napisał:

                              > Czy ja gdziekolwiek kwestionuje, ze przestaje byc pracownikiem?

                              wszędzie! wszystkimi swoimi wpisami przekonujesz, że kierownik organu wyjaśniającego sprawę nie podlega pod artykuł i paragraf k.p.a. mówiący o "pracowniku" dopisując do prawa jakieś swoje uściślenia i ograniczenia dla wyrazu "pracownik", zamiast czytać prawo takim jakie jest.

                              > Ja sie ciagle dopytuje, czy pan kierownik PRACUJE NAD SPRAWA TPV.

                              sam nie potrafisz czytać? poczytaj chociażby wywiady, których udziela pan pawlik, a dowiesz się z pierwszej ręki, że on też pracował nad sprawą i udzielał w tej sprawie licznych wywiadów dotyczących odpowiedzialności za wypadek. o sprawie zawsze mówił, w pierwszej osobie liczby mnogiej, a nie w trzeciej. mówił "na razie nie wiemy", a więc my. pomyśl logicznie. czy może kierownik organu nie pracować nad sprawą, którą zajmuje się jego organ?

                              Kto odpowie za wczorajszy tragiczny wypadek w firmie TPV? - Na razie nie wiemy - mówi wprost Ireneusz Pawlik z Państwowej Inspekcji Pracy.

                              • zetkaf Re: czy ty zetkaf jesteś poczytalny? ... 29.01.11, 11:01
                                > wszędzie! wszystkimi swoimi wpisami przekonujesz, że kierownik organu wyjaśniaj
                                > ącego sprawę nie podlega pod artykuł i paragraf k.p.a. mówiący o "pracowniku"
                                nie, paragraf mowi o WYLACZENIU PRACOWNIKA Z PROWADZENIA SPRAWY i uscisla tego przypadki. No, ale skoro ojciec nie prowadzi sprawy, to znaczy, ze JEST JUZ WYLACZONY?

                                > opisując do prawa jakieś swoje uściślenia i ograniczenia dla wyrazu "pracownik"
                                a gdzie je ograniczam slowo "pracownik"? To chyba jest jasno powiedziane w polskim prawie - pracownik - umowa zatrudniona na podstawie umowy o prace. Zdaje sie, ze PIP nie stosuje innych form zatrudnienia, typu umowy cywilno-prawne?

                                > > Ja sie ciagle dopytuje, czy pan kierownik PRACUJE NAD SPRAWA TPV.
                                > sam nie potrafisz czytać? poczytaj chociażby wywiady, których udziela pan pawli
                                > k, a dowiesz się z pierwszej ręki, że on też pracował nad sprawą i udzielał w t
                                > ej sprawie licznych wywiadów dotyczących odpowiedzialności za wypadek.
                                LICZNYCH? Ja zauwazylem tylko jeden, oburzenie plotkami...
                                Ale moze sie myle, chetnie zapoznam sie z innymi.
                                A moze pana Pawlika z panem Machnowskim mylisz?

                                > ie zawsze mówił, w pierwszej osobie liczby mnogiej, a nie w trzeciej.
                                My - czyli instytucja prawna. Ale czy gdzies mowi "ja"?

                                > "na razie nie wiemy"[/i], a więc my.
                                no, ze sie nie wie, nie dowodzi sie, ze sie sprawe dowodzi. Ty tez nie wiesz, a przeciez sprawy nie prowadzisz ;)

                                > k organu nie pracować nad sprawą, którą zajmuje się jego organ?
                                tak, moze. Ilez to razy mialem szefow, ktorzy tylko przydzielali mi zadanie i kazali samemu sobie wszystko zorganizowac?
                                • Gość: nicelus Re: czy ty zetkaf jesteś poczytalny? ... IP: *.dip.t-dialin.net 29.01.11, 11:36
                                  zetkaf napisał:

                                  > nie, paragraf mowi o WYLACZENIU PRACOWNIKA Z PROWADZENIA SPRAWY

                                  nie tylko nie umiesz czytać, bo paragraf mówi o "wyłączeniu od udziału w postępowaniu", ale w dodatku jesteś całkiem głupi, jeżeli uważasz, że kierownik organu nie ma żadnego udziału postępowaniu prowadzonym przez organ którym kieruje.

                                  nie rozumiesz ani litery, ani ducha prawa, które ma na celu wyeliminowanie wszelkich podejrzeć o brak bezstronności. to by było na tyle w tej sprawie. dalej dyskutuj ze swoją babcią.

                                  • zetkaf Re: czy ty zetkaf jesteś poczytalny? ... 29.01.11, 13:41
                                    > tępowaniu"[/i], ale w dodatku jesteś całkiem głupi, jeżeli uważasz, że kierowni
                                    > k organu nie ma żadnego udziału postępowaniu prowadzonym przez organ którym kie
                                    W przeciwienstwie do ciebie, nie wiem wszystkiego, nie jestem nieomylny - I WLASNIE DLATEGO PYTAM.
                                    Szkoda, ze Jasniepan Wielce(nie)madry nie rozumie idei pytania, a na dodatek strach przed przyznaniem sie do niewiedzy markuje zwyklym, ordynarnym chamstwem...

                                    > nie rozumiesz ani litery, ani ducha prawa, które ma na celu wyeliminowanie wsze
                                    > lkich podejrzeć o brak bezstronności.
                                    I ktore, jak zwykle, jest NIEDOSKONALE...
                                    • Gość: nicelus Re: czy ty zetkaf jesteś poczytalny? ... IP: *.dip.t-dialin.net 30.01.11, 14:43
                                      zetkaf napisał:

                                      > W przeciwienstwie do ciebie, nie wiem wszystkiego,
                                      > nie jestem nieomylny - I WLASNIE DLATEGO PYTAM.

                                      najczęściej nie pytasz, tylko w trybie oznajmującym opisujesz swoje prawdy objawone. nawet jeśli czasem używasz formy pytającej, to w pytaniu już zawarte są nieprawdziwe stwierdzenia mające udowadniać twoje objawione prawdy. takie pytania określa się mianem pytań źle postawionych. tak więc nawet pytania nie potrafisz zadać.

                                      > strach przed przyznaniem sie do niewiedzy

                                      pierwszy raz słyszę, że coś takiego istnieje.

                                      > I ktore, jak zwykle, jest NIEDOSKONALE...

                                      jest to pytanie, czy kolejna twoja prawda objawiona?

                                      • zetkaf Re: czy ty zetkaf jesteś poczytalny? ... 30.01.11, 17:30
                                        > najczęściej nie pytasz, tylko w trybie oznajmującym opisujesz swoje prawdy obja
                                        > wone. nawet jeśli czasem używasz formy pytającej, to w pytaniu już zawarte są n
                                        > ieprawdziwe stwierdzenia mające udowadniać twoje objawione prawdy.
                                        Po prostu prezentuje swoj tok myslenia, przedstawiajac pewne aspekty ktore wzbudzily moje watpliwosci.
                                        W przeciwienstwie do ciebie, nie zamieniam merytorycznej dyskusji w chamskie obrzucanie sie blotem i wyzywanie przeciwnika...

                                        > określa się mianem pytań źle postawionych.
                                        Ale przynajmniej nie chamstwa, co ciezko powiedziec o twoich wypowiedziach.

                                        > tak więc nawet pytania nie potrafisz zadać.
                                        Slyszales, ze nie ma glupich pytan, sa tylko glupie odpowiedzi? ;)

                                        > > strach przed przyznaniem sie do niewiedzy
                                        > pierwszy raz słyszę, że coś takiego istnieje.
                                        Widzisz, podstawa leczenia jest zrozumienie, ze jest sie chorym ;)

                                        > > I ktore, jak zwykle, jest NIEDOSKONALE...
                                        > jest to pytanie, czy kolejna twoja prawda objawiona?
                                        A uwazasz, ze nasze prawo jest doskonale, a w szczegolnosci niesprzeczne?
                                        • Gość: nicelus audiatur et altera pars IP: *.dip.t-dialin.net 31.01.11, 02:56
                                          zetkaf napisał:

                                          > > > I ktore, jak zwykle, jest NIEDOSKONALE...
                                          > > jest to pytanie, czy kolejna twoja prawda objawiona?
                                          > A uwazasz, ze nasze prawo jest doskonale, a w szczegolnosci niesprzeczne?

                                          tak uważam. jest wprost idealne i nie ma w nim żadnej sprzeczności. polskie prawo administracyjne jest jednym z najstarszych i najlepszych na świecie. będzie dobre dopóty, dopóki tusk nie zorganizuje jakiejś akcji i chłopaki z podwórka tego dobrego prawa nie popsują.

                                          już wzorowane na austriackiej ustawie z 21 lipca 1925 roku (allgemeines verwaltungsverfahrensgesetz) rozporządzenie prezydenta rp z dnia 22 marca 1928 roku urzeczywistniało zasadę prawa rzymskiego audi alteram partem i było jedną z pierwszych na świecie kodyfikacji postępowania administracyjnego, a w związku z tematem wątku, warto zwrócić uwagę, że już ta kodyfikacja zawierała przepisy dotyczące wyłączenia urzędnika od udziału w postępowaniu. przed II wojną światową prawo administracyjne miały jedynie cztery państwa na świecie: austria, polska, czechosłowacja i jugosławia. od tego czasu polskie prawo administracyjne budzi podziw na świecie i eksperci zaliczają polskę do grupy państw o "wysokorozwiniętym prawie postępowania administracyjnego" (f. beker, das allgemeine verwaltungsverfahren, stuttgart-bruxelles 1960, strona 63). dzięki tej długiej tradycji i bogatym doświadczeniom, również kontynuacja prawa, tj. ustawa z dnia 14 czerwca 1960 roku kodeks postępowania administracyjnego zyskała bardzo pozytywną opinię za granicą i była nazywana "dziełem wysokiej kultury prawniczej" (f. longchamps).

                                          tak więc polskie prawo administracyjne nie jest złe, tylko zła jest twoja umiejętność czytania ze zrozumieniem. rada na przyszłość. zanim zaczniesz wypisywać swoje prawdy objawione, odstaw klawiaturę, abyś jak zawsze nie wyszedł na głupka.

                                          ps. nie jest to ani ubliżenie, ani chamstwo, tylko po prostu stwierdzenie faktu.

                                          • zetkaf Re: audiatur et altera pars 31.01.11, 19:52
                                            > tak więc polskie prawo administracyjne nie jest złe, tylko zła jest twoja umiej
                                            > ętność czytania ze zrozumieniem.
                                            to moze najpierw niech twoje czytanie ze zrozumieniem zastanowi sie, gdzie ja sie spytalem o doskonalosc prawa ADMINISTRACYJNEGO? Ja sie spytalem o doskonalosc PRAWA JAKOTAKIEGO

                                            > rada na przyszłość. zanim zaczniesz wypisywać
                                            > swoje prawdy objawione, odstaw klawiaturę, abyś jak zawsze nie wyszedł na głupk
                                            > a.
                                            w mysl zasady "nie dyskutuj z glupcem - najpierw sciagnie cie na twoj poziom, potem pokona doswiadczeniem" faktycznie, najlepiej bedzie nie odpowiadac na twoje brednie.

                                            > ps. nie jest to ani ubliżenie, ani chamstwo, tylko po prostu stwierdzenie faktu
                                            w przeciwienstwie do sugestii, ze mam problemy z poczytalnoscia - typowa zagrywka trolla ktory nie ma nic do powiedzenia...
                                            • Gość: nicelus Re: audiatur et altera pars IP: *.dip.t-dialin.net 31.01.11, 23:16
                                              zetkaf napisał:

                                              > gdzie ja sie spytalem o doskonalosc prawa ADMINISTRACYJNEGO?
                                              > Ja sie spytalem o doskonalosc PRAWA JAKOTAKIEGO

                                              dyskutowaliśmy o artykule z kodeksu postępowania administracyjnego dotyczącym wyłączenia pracownika z udziału w postępowaniu. jeżeli bujasz w obłokach, to cześć. otwórz sobie nowy wątek na temat prawa jako takiego, a jak nie takiego, to jakiego i dlaczego.

                                              • zetkaf Re: audiatur et altera pars 01.02.11, 07:10
                                                > dyskutowaliśmy o artykule z kodeksu postępowania administracyjnego dotyczącym w
                                                > yłączenia pracownika z udziału
                                                nie krec teraz, tylko sie przyznaj, ze nie odrozniasz prawa od prawa administracyjnego. Sformulowanie bylo jasno sformulowane, skoro masz zamiar interpretujac moje wypowiedzi dodawac jakies swoje chore wymysly, to nie wyzywaj mnie potem od niepoczytalnych. Bo za to, co ty sobie glupiego pomyslisz, to ja nie odpowiadam.
                                                • Gość: nicelus Re: audiatur et altera pars IP: *.dip.t-dialin.net 01.02.11, 09:16
                                                  zetkaf napisał:

                                                  > Sformulowanie bylo jasno sformulowane, ...

                                                  a moja odpowiedź jasno odpowiedziana.

                                            • e_werty Re: audiatur et altera pars 01.02.11, 12:30
                                              doskonalosc PRAWA JAKOTAKIEGO

                                              ... Jako Taki? a kto to jest?

                                              Japończyk?
                                              Taki nowy Hammurabi?
                                              • Gość: nicelus Re: audiatur et altera pars IP: *.dip.t-dialin.net 02.02.11, 14:41
                                                e_werty napisał:

                                                > doskonalosc PRAWA JAKOTAKIEGO

                                                pierwsza zasada prawa jakotakiego mówi: nigdy się nie przyznawaj do błędu. jak cię przyszpilą, to udawaj że to było tylko pytanie i ty tylko tak ogólnie o wszystkim.

        • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.11, 12:04
          izka napisała:

          > tam tez organizacja zajmuje sie syn,
          > a wyklady ma wiekszosc wykladowcow
          > z Inspekcji Pracy., takze ojciec.

          czyli nie tylko syn, ale i w pewnym sensie zwierzchnik?
          :)

          czyli gdyby nawet nie był krewnym, co jest najłatwiejsze do udowodnienia, to można by udowodnić nadrzędność służbową i też podlegałby wyłączeniu, ale na podstawie art. 24, § 1, pkt 7.

          • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 26.01.11, 19:34
            > czyli gdyby nawet nie był krewnym, co jest najłatwiejsze do udowodnienia, to mo
            > żna by udowodnić nadrzędność służbową i też podlegałby wyłączeniu, ale na podst
            > awie art. 24, § 1, pkt 7.
            Mozna by... o ile nastepuje zatrudnienie. Co np. w przypadku umowy-zlecenia? Tez nadrzednosc sluzbowa?
    • nik-er silnik wypalił? 20.01.11, 22:31
      można jaśniej?
      • Gość: Po co sa przepisy Re: silnik wypalił? IP: *.gorzow.insant.pl 22.01.11, 19:07
        Prace elektryczne wg nowych przepisów wykonuje się w 2 osoby. Elektrycy z obowiązującymi uprawnieniami. Po drugie powinno prowadzić się dokumentacje wg nowych przepisów. Gdzie zostały zachowane standardy. Kto odpowiada za pion techniczny w tym zakładzie.. Jak można dopuszczać osobe bez odpowiednich certyfikatów i szkoleń. Każde urządzenie ma DTR w której są zapisane metody postępowania w przypadkach awarii.
        • zetkaf Re: silnik wypalił? 22.01.11, 22:15
          > Prace elektryczne wg nowych przepisów wykonuje się w 2 osoby. Elektrycy z obowi
          > ązującymi uprawnieniami.
          Po pierwsze, nie wedlug nowych, bo w starych tez to bylo.
          Po drugie, nie prace elektryczne, a prace POD NAPIECIEM. Po trzecie, ELEKTRYK z obowiazujacymi uprawnieniami, a nie elektrycy - druga osoba, jezeli jest tylko dla zapewnienia bezpieczenstwa i nie wykonuje prac elektrycznych, nie musi miec uprawnien. Co najwyzej, m.in. z racji bycia pracownikiem, musi byc przeszkolona w zakresie udzielania pierwszej pomocy (wystarczy standardowe szkolenie BHP, bez ktorego w ogole nie moze pracowac ;)
          Dodajmy, ze jak wynika z przytoczonych opisow, to na miejscu zdarzenia pracowaly 2 osoby, z zupelnie innego powodu, i byc moze w ogole nie byly prowadzone prace elektryczne (w tym takze te niewymagajace 2 osob).

          > Po drugie powinno prowadzić się dokumentacje wg nowych przepisów.
          Po czwarte, jaka dokumentacje (bo przeciez nie mowisz o dostarczeniu, a prowadzeniu). Po piate, kto powiedzial, ze dokumentacji nie prowadzono? To jakbys wyskoczyl z przepisem, ze pracodawca musi zapewnic temperature min. 17 stopni ;)

          > Gdzie zostały zachowane standardy.
          A gdzie nie zostaly zachowane? A cos mam wrazenie, ze problemem okazuje sie to, ze same standardy to za malo...

          > w tym zakładzie.. Jak można dopuszczać osobe bez odpowiednich certyfikatów i s
          > zkoleń.
          jakich szkolen, jakich CERTYFIKATOW? Na glupote zdaje sie nie wydaja, a szkoda, moglbys sie chociaz jednym pochwalic ;)

          > Każde urządzenie ma DTR
          Kazde STARE urzadzenie ma DTR - nowe ma co najwyzej INSTRUKCJE. Czy sugerujesz, ze w nowym zakladzie wstawiono stare bramy, nie podchodzace pod dyrektywy nowego podejscia i nie muszace miec znaczka CE? ;)

          > w której są zapisane metody postępowania w przypadkach awarii.
          Przewidziane dla zwyklego uzytkownika - czyli takie, jakie moze wykonac KAZDY OPERATOR. Zdaje mi sie, ze na miejscu zdarzenia pracowali jednak mechanicy/elektrycy. W standardowej instrukcji obslugi maszyny nie ma np. opisu jak wymieniac bezpieczniki - bo ZWYKLY OPERATOR nie ma nawet prawa otworzyc szafy. Co nie znaczy jednak, ze elektryk nie moze wymieniac bezpiecznikow ;)

          Moje pytania wiec do ciebie:
          - czy pracowales kiedykolwiek w utrzymaniu ruchu,
          - czy pracowales kiedykolwiek w BHP?
          • Gość: gosc Re: silnik wypalił? IP: *.gorzow.insant.pl 22.01.11, 23:20
            Prace pod napieciem to szczegolny rodzaj prac . Do kazdej pracy tego typu musza byc na stanowisku 2 pracownicy a tu jeden o ile wiadomo dwaj pozstali to jakby z innej beczki. Czesto tak bywa ze dopuszcza sie jednego pracownika w miejsce awarii. Kazde prace pod napieciem konserwacyjne musza byc odnotowane w prowadzonej ksiazce wg nowych przepisow rowniez bhp. Nie mozna wykluczyc ze byla nieiwedza ale tez byl blad. Pracownicy musza miec odpowiednie certyfikaty aby dokonywac roznego rodzaju naprawy skoro nie ma mozliwosci serwisowych. Uprawnienia SEP to niewszystko to tylko dopuszczenie do pracy i tam sa wskazane podpunkty. trzeba miec spora wiedze .
            • zetkaf Re: silnik wypalił? 23.01.11, 10:06
              > Prace pod napieciem to szczegolny rodzaj prac .
              Dokladnie, to wlasnie to o czym pisze. Ale trzeba rozroznic prace "elektryczne" od tych "pod napieciem".

              > Do kazdej pracy tego typu musza byc na stanowisku 2 pracownicy
              nie na stanowisku, zdaje sie, ze mowa raczej o "pracach wykonywanych przez co najmniej 2 osoby" (i tu drobny blad jezykowy). Btw, zdaje sie, ze bylo dwoch jak wynika z czyichs opisow...

              > a tu jeden o ile wiadomo dwaj pozstali to jakby z innej beczki.
              A byli dwaj pozostali? No coz, prawo mowi "co najmniej", czyli dopuszcza zeby ich trzech bylo. I nigdzie nie ma mowy, ze maja byc z tej samej beczki ;)

              > awarii. Kazde prace pod napieciem konserwacyjne
              KAZDE??? Zdaje sie, ze te opisane w instrukcji uzytkownika, a wiec z zalozenia "bezpieczne" juz nie... no tak, ale moze istota polega na rozroznieniu prac konserwacyjnych, remontowych, naprawczych - ale akurat jakby sie tak czepic, to nie byly prace konserwacyjne ;)

              > musza byc odnotowane w prowadz
              > onej ksiazce wg nowych przepisow rowniez bhp.
              Mozesz podac przepis? Bo cos nie kojarze, zeby wymagana byla "ksiazka eksploatacji" maszyny, czy cos takiego...

              > Nie mozna wykluczyc ze byla nieiwedza ale tez byl blad.
              Nigdy bez poparcia dowodami nie mozna wykluczyc???

              > Pracownicy musza miec odpowiednie certyfikaty
              po raz kolejny spytam: jakie CERTYFIKATY? Na glupote?

              Poza uprawnieniami, chyba w zadnym prawie nie ma mowy o CERTYFIKATACH dla ludzi, co najwyzej UPRAWNIENIA, ale bramy nie lapia sie chyba pod zadne? Poza tym mowa co najwyzej o PRZESZKOLENIU, ktore nie zawsze musi byc nawet udokumentowane...

              > Uprawnienia SEP to niewszystko
              dokladnie, sa jeszcze np. UDT-owskie. ALe jakies specjalne na bramy? Mozesz przytoczyc przepis?

              > to tylko dopuszczenie do pracy
              To nawet nie dopuszczenie, a dowod, ze pracownik jest zaledwie UPRAWNIONY do prac przy okreslonych mediach energetycznych (niekoniecznie pradzie), co nie wystarcza jeszcze do wykonywania tych prac.

              > i tam sa wskazane podpunkty.
              Bram nie wymieniono w zadnej podgrupie ;)

              > trzeba miec spora wiedze .
              Nie zartuj sobie ;) Na magistra tez trzeba miec spora wiedze, tu mam nadzieje, ze sie wolfstein odezwie w tej kwestii ;)
    • Gość: don pedro Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.gorzow.mm.pl 21.01.11, 08:13
      "Ireneusz Pawlik jest całą sprawą wzburzony i zamierza złożyć zawiadomienie w prokuraturze. - Te wszystkie spekulacje, że będziemy nieobiektywni, oszczerstwa, nagonka na mnie i mojego syna, to jest skandal - denerwuje się Pawlik."

      taaa… oczywiście panie Pawlik:) wszyscy, którzy rzucają cień wątpliwości na bezstronność, rzetelność i uczciwość kontroli podległej panu PIPy, zwłaszcza tych przeprowadzonych w fabryce, która naturalnie przez czysty przypadek zatrudnia pana syna na stanowisku BHP-owca, to zapewne wredni członkowie zakłamanej bandy oszustów;) taaa… a świstak siedzi i zawija w sreberka…;)
      tak na marginesie - ciekawe ilu posłów zasiadałoby w sądowych, a nie w sejmowych ławach, gdyby "elita" z wiejskiej (zbieżność z nazwą kabaretu nie jest przypadkowa) za wszystkie spekulacje składała doniesienia do prokuratury. normalnie armagedon - paraliż władzy ustawodawczej i sądowniczej w państwie;)
      • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 22.01.11, 21:20
        don pedro napisał(a):

        > "Ireneusz Pawlik jest całą sprawą wzburzony
        > i zamierza złożyć zawiadomienie w prokuraturze.

        na kogo? chyba na siebie?

        jeżeli pip podlega pod ustawę, kodeks postępowania administracyjnego, a jestem przekonany że podlega, to pan pawlik natychmiast sam powinie się wyłączyć z tego postępowania. skoro się nie wyłączył, to tym samym już naruszył tą ustawę. trochę to dziwne. gdyby się wyłączył, to nie tylko nie łamałby prawa, ale miałby mniej roboty. ciekawe dlaczego aż tak bardzo zależało mu na prowadzeniu właśnie tej sprawy?
        • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 22.01.11, 22:31
          > jeżeli pip podlega pod ustawę, kodeks postępowania administracyjnego,
          a czemu mialby nie podlegac? Na wstepie juz po prawniczemu zdefiniowali, kto podlega - no i chyba podlega ;)

          > to pan pawlik natychmiast sam powinie się wyłączyć z teg
          > o postępowania.
          Na pierwszy rzut oka, wydaje sie ze masz racje. Art. 8 juz sam wzbudza przeslanki, choc jest malo precyzyjny, art. 24 §1 pkt 2 juz mowi troche wyrazniej, jednak...
          czy postepowanie jest W SPRAWIE JEGO SYNA? Jak juz argumentowalem w innym watku, bhpowiec jest akurat ostatnia osoba, ktora moze zostac pociagnieta do odpowiedzialnosci karnej...
          • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 23.01.11, 01:40
            zetkaf napisał:

            > Na pierwszy rzut oka, wydaje sie ze masz racje.

            jeżeli tobie tak się wydawało, to był zupełny przypadek...

            ty jesteś zbyt głupi żeby nawet zrozumieć kodeks postępowania administracyjnego. nie wiesz o co chodzi w art. 8. nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem art. 24. nie masz zielonego pojęcia, że postępowanie administracyjne i postępowanie karne, to dwa różne postępowania i dwa różne kodeksy, &c.

            natomiast kompetentny organ pip wyższej instancji wyłączając pana pawlika, całkowicie przyznał mi rację.

            • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 23.01.11, 10:09
              > jeżeli tobie tak się wydawało, to był zupełny przypadek...
              > ty jesteś zbyt głupi żeby nawet zrozumieć kodeks postępowania administracyjnego
              > . nie wiesz o co chodzi w art. 8. nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem art.
              > 24. nie masz zielonego pojęcia, że postępowanie administracyjne i postępowanie
              > karne, to dwa różne postępowania i dwa różne kodeksy, &c.
              Nie no, po raz kolejny nicelus siegnal po (anty)merytoryczne argumenty, i przeszedl na walke w "blotne sniezki". Jesli tak ma wygladac dyskusja, to sobie odpuszcze, moze i ty lubisz jak swinia unurzana w blocie, ja nie.

              > natomiast kompetentny organ pip wyższej instancji wyłączając pana pawlika, całk
              > owicie przyznał mi rację.
              Czy kompetentny organ napisal, ze KPA zabrania takiego zachowania, czy jedynie oparl sie na (nieznanym polskiemu prawu) zdrowym rozsadku? Bo w decyzji nie widze zadnych od odwolan do obowiazujacych w tym kraju ustaw ;)
              • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 23.01.11, 14:42
                zetkaf napisał:

                > Jesli tak ma wygladac dyskusja, ...

                jaka z tobą może być dyskusja? dyskutować można z kimś, kto wie o czym dyskutuje. merytoryczne odpowiedzi na twoje pierdoły nie przynoszą żadnych rezultatów, bo i tak wszystko pokręcisz i dalej zalewasz forum biegunką swojej głupoty. oto kolejna porcja:

                > Czy kompetentny organ napisal, ze KPA zabrania takiego zachowania,
                > czy jedynie oparl sie na (nieznanym polskiemu prawu) zdrowym rozsadku?

                nie zadawaj głupich pytań, tylko najpierw poczytaj sobie kodeks postępowania administracyjnego. będziesz wiedział, że urząd nie może opierać się wyłącznie na tak zwanym "zdrowym rozsądku", który przecież nie jest obiektywny i każdy rozumie po swojemu. dlatego właśnie "organy administracji państwowej działają na podstawie przepisów prawa" (art. 6 k.p.a.). zgodnie z art. 24, §1, pkt. 4 k.p.a. pan pawlik "podlega wyłączeniu" a więc jest wyłączony z mocy ustawy. skoro sam z niejasnych przyczyn tego nie zrobił, co powinien zrobić, to kompetentny organ wyższej instancji zrobił to co powinien, a więc wyłączył go z urzędu. organ działał na podstawie art. 24, §3 k.p.a., a więc na podstawie przepisów prawa.

                • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 23.01.11, 16:21
                  > e. merytoryczne odpowiedzi na twoje pierdoły nie przynoszą żadnych rezultatów,
                  Jesli to sa wedlug ciebie merytoryczne odpowiedzi... no coz...

                  > nie zadawaj głupich pytań, tylko najpierw poczytaj sobie kodeks postępowania ad
                  > ministracyjnego.
                  I co, w KPA bedzie odpowiedz na pytanie, na co sie powolal organ nadrzedny? I kto tu glupote sieje?

                  > będziesz wiedział, że urząd nie może opierać się wyłącznie na
                  > tak zwanym "zdrowym rozsądku", który przecież nie jest obiektywny i każd
                  > y rozumie po swojemu. dlatego właśnie "organy administracji państwowej dział
                  > ają na podstawie przepisów prawa"
                  (art. 6 k.p.a.).
                  Dodajmy, ze blednym jest zapis "dzialaja" a bardziej prawidlowym "POWINNY dzialac" - w koncu, jak urzednik bedzie glupi i wyda bledna decyzje, to sam art 6 kpa wtedy mowi glupoty ;)

                  > zgodnie z art. 24, §1, pkt. 4 k.p.a.
                  pan Pawlik NIE MOZE PROWADZIC SPRAWY SWOJEGO SYNA. Co tez napisalem kilka postow wczesniej. Stawiajac rownoczesnie pytanie czy sprawa elektryka jest "sprawa jego syna" czy nie jest, na ktore to pytanie nie raczyles odpowiedziec, wolales sobie pobluzgac i poobrzucac sie blotem.
                  Czy masz zamiar merytorycznie rozwinac ten watek, czy jak zwykle zbaczac na manowce lub obrazac?

                  > o z urzędu. organ działał na podstawie art. 24, §3 k.p.a., a więc na podstawie
                  > przepisów prawa.
                  Czy organ powolal sie na art 24? Czy moze np. na art. 8, i dbal jedynie o swoje dobre imie?
                  • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 23.01.11, 19:39
                    zetkaf napisał:

                    > > merytoryczne odpowiedzi na twoje pierdoły
                    > > nie przynoszą żadnych rezultatów,

                    > Jesli to sa wedlug ciebie merytoryczne odpowiedzi

                    nie są, a z powodu o którym napisałem.

                    > I co, w KPA bedzie odpowiedz na pytanie, na co sie powolal organ nadrzedny?

                    tak. jeżeli ktoś nie jest zbyt głupi i potrafi znaleźć.

                    > I kto tu glupote sieje?

                    pytek.

                    > Dodajmy, ze blednym jest zapis "dzialaja" a bardziej prawidlowym
                    > "POWINNY dzialac" - w koncu, jak urzednik bedzie glupi i wyda bledna
                    > decyzje, to sam art 6 kp a wtedy mowi glupoty ;)

                    wygłupami nie zasłonisz swojej niewiedzy. jeżeli urzędnik będzie głupi i wyda decyzję bez podstawy prawnej, to tylko sobie narobi roboty, bo organ nadrzędny stwierdzi nieważność takiej decyzji na podstawie art. 156, § 1, pkt 2 i cała robota urzędnika pójdzie na marne.

                    > > zgodnie z art. 24, §1, pkt. 4 k.p.a.
                    > pan Pawlik NIE MOZE PROWADZIC SPRAWY SWOJEGO SYNA.

                    naucz się chłopcze najpierw czytać, a dopiero później zabieraj się za pisanie. kodeks postępowania administracyjnego, to dla ciebie zbyt trudny temat. zajmij się lepiej pasieniem krów, nie ubliżając krowom.

                    > Stawiajac rownoczesnie pytanie czy sprawa elektryka jest
                    > "sprawa jego syna" czy nie jest, na ktore to pytanie nie raczyles
                    > odpowiedziec, wolales sobie pobluzgac i poobrzucac sie blotem.

                    stawiając głupie pytania się tylko ośmieszasz. pytanie jest źle postawione, czyli mówiąc kolokwialnie durne, bo w postępowaniu administracyjnym nie ma "właściciela sprawy". są tylko strony postępowania i ewentualnie osoby reprezentujące te strony. tyle merytorycznie w tej sprawie.

                    • Gość: świadek Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.gorzow.mm.pl 23.01.11, 21:57
                      Zetkaf,czytam te twoje dyskusje z nicelusem i innymi forumowiczami i dochodzę do wniosku,że uwielbiasz robić z ludzi idiotów,a przynajmniej - bez urazy - głupszych od siebie.
                      Na każde prawie zdanie wypowiedziane przez Twoich dyskutantów masz prawie natychmiastową,gotową odpowiedź - moim zdaniem nie zawsze trafną...
                      Jeśli rzeczywiście posiadasz szeroką wiedzę na tematy o których dyskutujesz i odpowiednie wykształcenie - zostań inspektorem PIP,głównym behapowcem zakładu,a najlepiej dyrektorem generalnym TPV Gorzów.
                      Może wtedy zapanuje wreszcie w tym "chińskim burdelu" ład,porządek,właściwa organizacja pracy,przestrzeganie przepisów BHP,uczciwość w wypłacaniu wynagrodzeń,trzymanie się wszelkich ustalonych norm i zdrowego rozsądku.Może nawet ludziom na stanowiskach wyższych niż robotnicze zdarzy się czasem pokierować ludzkimi uczuciami,a nie jak dotąd tylko chamstwem,obłudą,kłamstwem,zastraszaniem i przekonaniem o własnej nieomylności.
                      Może wtedy dla dyrektorów,kierowników i (pseudo)liderów zwykły pracownik produkcji i magazynu MSL,Jakości czy UR zacznie być człowiekiem,a nie - jak napisałem w innym wątku - numerem na plastikowej przepustce,który można zeszmacić w dowolny sposób i zutylizować (czyt.zwolnić choćby za krzywe spojrzenie)?
                      Jeśli potrafisz - zgłoś swoją kandydaturę,a ja pierwszy na Ciebie zagłosuję.
                      Jeśli wtedy wprowadzisz w życie to wszystko o czym z takim zapałem piszesz,praca w TPV stanie się prawie relaksem,a na pewno nikt więcej nie zostanie zraniony ani zabity w tak koszmarnym wypadku jak ten ostatni...
                      Ten wypadek to - jak mówiłem na innym forum - wynik totalnego olewactwa.
                      Procedur,przepisów,praw i przede wszystkim BRAKU MYŚLENIA PERSPEKTYWICZNEGO niedouczonych i zadufanych w sobie ludzi na wyższych stanowiskach.
                      Na pewno nie Mariusza,który przez olewactwo i dyletanctwo innych właśnie zasilił kabzę zakładu pogrzebowego.
                      Jeśli spytasz - Skąd ta pewność?
                      Od razu odpowiadam:
                      - do tej pieprzonej bramy powinien być wezwany odpowiedni serwis - od razu i bezdyskusyjnie.
                      I niech nikt nie mówi o kretyńskich pseudo-oszczędnościach.
                      Może serwis za taką naprawę wziąłby 1000,może 2000zł - nie wiem.Taka kwota dla koncernu - giganta jest śmieszna,a nawet gdyby była poważna - była warta wydania,bo wtedy nie zginąłby niewinny człowiek.
                      Jeśli ktoś ma inne zdanie - niech to powie żonie i rodzinie Mariusza.
                      Jako ciekawostkę podam dwa przykłady:
                      - Chłopaki z rozładunku przynajmniej raz w miesiącu,a bywa też częściej -z dwudziesto stopowego kontenera rozładowują - UWAGA!!! - jedną paletę z trzema lub pięcioma,sześcioma kartonami z materiałem produkcyjnym...
                      Koszt transportu takiego kontenera z Chin do Hamburga i dalej do Polski zdecydowanie przewyższa koszt wezwania serwisu do tej feralnej bramy.
                      I drugi przykład:
                      - Codziennie przy magazynie zewnętrznym SPARTHERM - "dyżuruje" TIR,lub dwa a nawet trzy - który/które mają za zadanie przewieźć materiał produkcyjny gdy jest potrzebny (albo niepotrzebny (sic!)) dla produkcji...
                      Przewoźnik za jedno auto "dyżurne" otrzymuje ok.800-900zł CODZENNIE ! - niezależnie od tego czy TIR jeździ,czy stoi na parkingu...
                      Jakieś pytania o "oszczędności"?
                      Pozdrawiam - świadek.
                      • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 23.01.11, 22:26
                        > dpowiednie wykształcenie - zostań inspektorem PIP,głównym behapowcem zakładu,
                        brak uprawnien, w szczegolnosci odpowiednio dlugiego stazu...
                        > Procedur,przepisów,praw
                        a ja po raz kolejny spytam, po raz kolejny konkretnie: KTOREGO PRZEPISU, KTOREGO PRAWA, KTOREJ PROCEDURY?

                        > przede wszystkim BRAKU MYŚLENIA PERSPEKTYWICZNEGO ni
                        > edouczonych i zadufanych w sobie ludzi na wyższych stanowiskach.
                        Przede wszystkim, to brak faktow, za to juz widze nawet nie oskarzenia, ale wrecz decyzje skazujace. Czy tak dziala sprawiedliwosc?

                        > Na pewno nie Mariusza,który przez olewactwo i dyletanctwo innych właśnie zasili
                        > ł kabzę zakładu pogrzebowego.
                        Nie no, pracownik NIGDY nie jest winny? Niestety, statystyki PIP mowia cos innego... Niestety, jesli nawet masz najlepsze procedury BHP, to nie pilnujac pracownika na kazdym kroku, zadne procedury nie pomoga. Znaczy sie, dopoki ich pracownik przestrzega, to pozostaja tylko bardzo rzadkie przypadki losowe (niestety, ryzyka do zera ograniczyc sie nie da), jesli jednak ich nie przestrzega - c'est la vie...
                        I co z procedury mowiacej np. o stosowaniu uprzezy do prac na wysokosci, gdy pracownik jej nie zalozy, bo przeciez on juz setki razy na gorze byl?

                        > - do tej pieprzonej bramy powinien być wezwany odpowiedni serwis - od razu i be
                        > zdyskusyjnie.
                        Spytam po raz kolejny: CZEMU? BO TY TAK UWAZASZ?
                        Bo czlowiek mogl zginac? Przy kazdej czynnosci mogl zginac - nawet idac korytarzem mogl sie potknac i nieszczesliwie upasc...
                        Wlasnie ty tu probujesz bezdyskusyjnie narzucic swoja wole, ja probuje zrozumiec twoj tok myslenia. Niestety, coraz bardziej podejrzewam, ze jest to tok myslenia typu: bo tylko tys jest Bogiem, tylko tys jest Panem (nieomylnym).
                        Jesli podasz konkretny przepis (ustawa, pkt paragraf - jak czynimy to w dyskusji z nicelusem) ktory mowi, ze firma miala obowiazek wezwac serwis - sprawdze, i jak sie okaze ze masz racje to ci przyznam racje. Ale podaj ten przepis.
                    • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 23.01.11, 22:15
                      > tak. jeżeli ktoś nie jest zbyt głupi i potrafi znaleźć.
                      Jesli ktos nie jest zbyt glupi to wie, ze to odpowiedz organu moze sie powolywac na KPA, a nie odwrotnie ;)

                      > wygłupami nie zasłonisz swojej niewiedzy. jeżeli urzędnik będzie głupi i wyda d
                      > ecyzję bez podstawy prawnej, to tylko sobie narobi roboty, bo organ nadrzędny s
                      > twierdzi nieważność takiej decyzji na podstawie art. 156, § 1, pkt 2 i cała rob
                      > ota urzędnika pójdzie na marne.
                      Co nie zmieni faktu, ze wspomniany urzad nizszej rangi nie dziala wtedy na podstawie prawa, czyz nie? ;)

                      > naucz się chłopcze najpierw czytać, a dopiero później zabieraj się za pisanie.
                      Ale dokladnie tak jest napisane... "Pracownik organu administracji publicznej podlega wylaczeniu w sprawie [...] swego malzonka oraz krewnych i powinowatych do drugiego stopnia".

                      > kodeks postępowania administracyjnego, to dla ciebie zbyt trudny temat.
                      Dlatego pytam sie innych... niestety, ci co znawcow udaja, do niczego wiecej niz pasienie krow tez sie nie nadaja...

                      > stawiając głupie pytania się tylko ośmieszasz.
                      Nie ma glupich pytan, sa jedynie glupie odpowiedzi ;)

                      > pytanie jest źle postawione, czyli mówiąc kolokwialnie durne
                      nie ma to jak jak zwykle merytoryczne argumenty nicelusa ;)

                      > ciela sprawy". są tylko strony postępowania
                      a bhpowiec jest w tej sprawie strona?

                      > i ewentualnie osoby reprezentujące te strony.
                      Pozostaje pytanie, czy:
                      a) bhpowiec jest osoba reprezentujaca (a moze byc, choc nie musi),
                      b) osoba reprezentujaca jest rozpatrywana jako, jak to metaforycznie ladnie ujales, "wlasciciel" sprawy, czy nie.
                      Jeszcze pare razy wytknac nicelusowi, ze sie zachowuje jak krowi pastuch, to moze i bardziej na temat zacznie gadac ;)
                      • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 23.01.11, 23:33
                        zetkaf napisał:

                        > Pozostaje pytanie, czy:
                        > a) bhpowiec jest osoba reprezentujaca (a moze byc, choc nie musi),

                        zgodnie z komentarzami do k.p.a. i orzecznictwem nsa, aby był "przedstawicielem" strony, wystarczy by miał pełnomocnictwo. przypuszczam, że do załatwiania spraw firmy związanych z bhp powinien jakieś pełnomocnictwo mieć.

                        > b) osoba reprezentujaca jest rozpatrywana jako,
                        > jak to metaforycznie ladnie ujales, "wlasciciel" sprawy, czy nie.

                        zbyt mało razy przeczytałeś art. 24, § 1, pkt 4 k.p.a. który ci podałem. jeżeli dla ciebie 20 razy zbyt mało, to przeczytaj go 50 razy - aż zrozumiesz.


      • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 22.01.11, 22:25
        > taaa… oczywiście panie Pawlik:) wszyscy, którzy rzucają cień wątpliwości
        > na bezstronność, rzetelność i uczciwość kontroli podległej panu PIPy, zwłaszcza
        > tych przeprowadzonych w fabryce, która naturalnie przez czysty przypadek zatru
        > dnia pana syna na stanowisku BHP-owca, to zapewne wredni członkowie zakłamanej
        > bandy oszustów;)
        Masz dowody, ze kontrole byly niewlasciwe przeprowadzone - to zglos sie do prokuratury.
        A nie takie oczernianie zeby oczerniac...
        Chociaz fakt, sytuacja troche nieczysta - z drugiej strony, lepiej, zeby syna zatrudnili w PIPie? To dopiero bylyby oskarzenia o nepotyzm... a ze zawod przechodzi z ojca na syna, to nawet w dojrzalych demokracjach sie zdarza, a co tu mowic o tak dzikim kraju jak Polska ;)
        • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 23.01.11, 02:26
          zetkaf napisał:

          > Masz dowody, ze kontrole byly niewlasciwe
          > przeprowadzone - to zglos sie do prokuratury.

          dlaczego do prokuratury? przecież to nie jest sprawa karna, tylko administracyjna. natomiast dowodem na to, że kontrole były niewłaściwie przeprowadzone jest to, że przeprowadzał je organ, którego szef "podlega wyłączeniu", to znaczy jest wyłączony z mocy ustawy. można zażądać, aby wszystkie zakończone postępowania przeprowadzić ponownie (art. 145, §1, pkt 3 k.p.a.). są organa uprawnione, które powinny to zrobić.

          • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 23.01.11, 10:14
            > dlaczego do prokuratury? przecież to nie jest sprawa karna, tylko administracyj
            > na.
            Ale juz rzekome wydawanie blednych decyzji zeby tylko byly wygodne dla synka kwalifikuje sie juz chyba pod sprawe karna? Jesli tak - to juz wiesz czemu...

            > natomiast dowodem na to, że kontrole były niewłaściwie przeprowadzone jest
            > to, że przeprowadzał je organ, którego szef "podlega wyłączeniu", to zna
            > czy jest wyłączony z mocy ustawy.
            Na podstawie ktorego paragrafu? Przeciez ty jeszcze wczoraj sie w ogole zastanawiales, czy tego typu spraw wogole dotyczy KPA...

            > można zażądać, aby wszystkie zakończone postę
            > powania przeprowadzić ponownie (art. 145, §1, pkt 3 k.p.a.). są organa uprawnio
            > ne, które powinny to zrobić.
            Napisz podanie do zielonogorskiej PIP, albo do poznanskiej, z prosba o ich ponowienie. Ciekawe, co ci odpowiedza ;)
            Jak cie znam, to zapobiegawczo nie napiszesz, zaczniesz sie wymigiwac - bo jeszcze sie okaze, ze ci PIP odpisze, ze jednak wszystko w zgodzie z prawem bylo, a rzekomo kompetentny organ PIP zaczniesz nazywac niekompetentnym, bo ci racji nie przyznali ;)
            • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 23.01.11, 19:58
              zetkaf napisał:

              > > jest wyłączony z mocy ustawy.
              > Na podstawie ktorego paragrafu?

              na podstawie art. 24, § 3 k.p.a., a jeżeli w sprawach związanych z bhp miał jakieś pełnomocnictwo do reprezentowania firmy, która jest stroną postępowania, to również w związku z art. 24, § 1, pkt. 4 k.p.a.

              > Przeciez ty jeszcze wczoraj sie w ogole zastanawiales,
              > czy tego typu spraw wogole dotyczy KPA...

              podpucha.

              • Gość: świadek Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.gorzow.mm.pl 23.01.11, 22:20
                Nicelus w mordę jeża...
                Zaproponowałem Zetkafowi objęcie stanowiska dyrektora generalnego TPV dla dobra ogółu społeczności zakładu.I przy okazji niejako - odsunięcie tym samym od koryta i możliwości wydawania (czyt.blokowania) decyzji skośnookiego tępaka który je dotychczas zajmuje.
                Ty zaś zajmij stanowisko Roberta L. który jest/był swoistym "koniem trojańskim" dla każdego zakładu w którym był i będzie zatrudniony na wysokim stanowisku.
                Obaj dokonacie cudów.A ja Wam w tym pomogę na miarę swojej wiedzy i możliwości.
                I mówię to całkiem poważnie...
                Naprawdę.
                • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 23.01.11, 22:30
                  > Zaproponowałem Zetkafowi objęcie stanowiska dyrektora generalnego TPV dla dobra
                  > ogółu społeczności zakładu.
                  Zastanowilbym sie nad ta propozycja (obawiam sie jednak, ze to ciut za wysokie dla mnie stanowisko ;), jednak po co - zdaje sie, ze nie masz w tej kwestii nic do powiedzenia.

                  > Ty zaś zajmij stanowisko Roberta L. który jest/był swoistym "koniem trojańskim"
                  > dla każdego zakładu w którym był i będzie zatrudniony na wysokim stanowisku.
                  Akurat tego pana znam z jednego zakladu i jakos nie kojarze, zeby byl koniem trojanskim. Trzeba mu przyznac, ze dopoki na stanowisko o stolek wyzej niz on sam nie wszedl Polak, to w zakladzie byla normalna atmosfera pracy. Powiem wiecej: ten pan zaproponowal wiele zmian ulatwiajacych zycie pracownikom. Chociaz moze to zludzenie wynikajace z mojej przynaleznosci do innego dzialu...
                  • Gość: świadek Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.gorzow.mm.pl 24.01.11, 00:05
                    >Zastanowiłbym się nad ta propozycja (obawiam się jednak, ze to ciut za wysokie dla mnie >stanowisko ;), jednak po co - zdaje się, ze nie masz w tej kwestii nic do powiedzenia...

                    Niestety to prawda.
                    Za wysokie progi na moje nogi.A szkoda - ogólnie.
                    Bo gdyby kilku uczciwych,myślących ludzi - także o innych,a nie tylko o własnej dupie i kabzie zajęło kilka kluczowych stanowisk w obecnym "burdelu"made by TPV...
                    ...na pewno ów zakład zyskałby na tym w szerokim pojęciu tego słowa.
                    • Gość: Gość Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.gorzow.insant.pl 24.01.11, 18:04
                      Ta śmierć poruszyła i jak wiele ukazała . Wiele też osób nie może pogodzić się z sytuacjami które istnieją . W każdym zakładzie od chyba 50 lat zatrudniane są rodziny. Pokoleniowo z ojca na syna w ten sposób istnieje relacja zaufania. działy buduje się z rodzin i znajomych rodzin osoby z zewnątrz nie są zbyt mile widziane . Bo jeśłi nawet zatrudnią i będziesz ofiarnie i przykładnie pracował będziesz osobą bezproduktywną zagrazająca obecnej sytuacji. Jeśłi pracujesz powiedzą że wykonujesz prace samodzielnie jeśli niepracujesz powiedzą że nic niepotrafisz . Wieel jest historii na temat pracy. Nie móiąc o zasadach jakie panują i zalżności między firmami prywatnymi starającymi się o zlecenia. Zasada poufałości na róznych szczeblach. to obowiązuje prawie w każdym państwie nie ma Państw idealnych. Praca stała się polityką
                      • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.11, 15:40
                        Gość napisał:

                        > Praca stała się polityką

                        pewnie dlatego polscy politycy przestali się zajmować polityką?

                      • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.11, 16:04
                        Gość napisał:

                        > W każdym zakładzie od chyba 50 lat
                        > zatrudniane są rodziny.

                        jeżeli przepisy tego nie zabraniają, to nie ma w tym nic złego. jednak tu nie chodzi o zakład pracy, tylko o państwowy urząd przewidziany do kontrolowania zakładów pracy.

                        > Pokoleniowo z ojca na syna w ten sposób istnieje relacja zaufania.
                        > działy buduje się z rodzin i znajomych rodzin osoby z zewnątrz
                        > nie są zbyt mile widziane .

                        każde grabie grabią do siebie.



                        • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 26.01.11, 19:43
                          > > W każdym zakładzie od chyba 50 lat
                          > > zatrudniane są rodziny.
                          > jeżeli przepisy tego nie zabraniają, to nie ma w tym nic złego.
                          Samo w sobie, nie. Ale tworzace sie w ten sposob kliki dyskryminujace ludzi "spoza rodziny" juz tak. Chociazby paragrafy mowiace o nierownym traktowaniu.
                          Oczywiscie, istnieje mozliwosc, ze ludzie z rodziny traktuja "obcych" tak samo jak swoich - niestety, bardzo rzadko...

                          > jednak tu nie chodzi o zakład pracy, tylko o państwowy urząd przewidziany do kontrolowania > zakładów pracy.
                          Ktory, dodajmy, ze nie zatrudnia chyba calych rodzin? Mysle, ze ciezko byloby nawet znalezc dwie osoby o tym samym nazwisku...
                          • Gość: Bernard Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.namao.albertacom.com 27.01.11, 17:40
                            Hey zetkaf,
                            Bzdury pleciesz...
                            Trudno o miejsce pracy bardziej "panstwowo urzedowe" niz policja czy sily zbrojne...
                            Nie jest niczym nadzwyczajnym ze ojciec lub matka sluza/pracuja razem z dzieckiem czy dziecmi ktorzy postanowili "isc w ich slady"
                            Oczywiscie mozna latwo zalozyc ze rodzice beda przewyzszac swa ranga juniorow...
                            Ty zetkaf chcesz afere zrobic z absolutnie normalnej sytuacji....
                            Zawsze istnialy i istnieja mechanizmy zapobiegajace powstawaniu "konfliktu interesow" i to nie tylko w sprawie czlonkow rodzin ale i bliskich znajomych czy przyjaciol...
                            Co bys powiedzial gdyby jakis BHP-owiec zaprzyjaznil sie z...inspektorem?
                            Zabronilbys? Wprowadzilbys jakies prawo ?
                            Na ryby nie mogliby sie wybierac razem?
                            "Przepraszam kolego bhp-owcu, kiedy mijasz mnie na ulicy...musisz przejsc na druga jej strone..Zetkaf moze zobaczyc i doniesienie o dokonaniu przestepstwa gotowe...
                            I prosze cie grzecznie...W Kosciele musisz siedziec przynajmniej 10 lawek ode mnie... Znak pokoju moglby mnie w klopoty wpedzuc... Juz PiSowcow wpedza gdy podaja reke "nie tym...""
                            Myslisz?
                            Zakazalbys normalnych ludzkich kontaktow czy relacji? Jaka roznica pomiedzy inspektorem ojcem a inspektorem przyjacielem...
                            Przeciez moze przyjaciel nie musi byc ojcem, ale ojciec jest przyjacielem...
                            Widzisz jaki glupkowaty byc potrafisz...
                            Tylko PiSowcy chcielibu w prywatne zycie ludzi wchodzic.
                            No, moze komuszki, ale nie sadze...Oni glupotami sie nie zajmowali..
                            Mysl zetkaf...
                            :):):):):)
                            PS Skad u ciebie takie ciagotki?
                            • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 27.01.11, 18:21
                              > Hey zetkaf,
                              > Bzdury pleciesz...
                              [...]
                              > Mysl zetkaf...
                              Lepiej ty, bo chyba nie zrozumiales mojej wypowiedzi.
                              To nie mi przeszkadza...
                            • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 28.01.11, 12:19
                              Bernard napisał:

                              > Hey zetkaf,
                              > Bzdury pleciesz...

                              masz rację! ...

                              czyżbyś zaczął gadać jak pisowiec?

                              • Gość: Bernard Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.namao.albertacom.com 28.01.11, 18:28
                                Hey nicelus,
                                A ty co mi racje przyznajesz??...
                                Nie wtracaj sie do moich dyskusji z zetkaf...
                                :):):):):)
                                • Gość: nicelus Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec IP: *.dip.t-dialin.net 29.01.11, 13:04
                                  Bernard napisał:

                                  > Nie wtracaj sie do moich dyskusji z zetkaf...

                                  dyskusja dwóch ćwierćinteligentów jest jak monolog półgłówka.

                                  • zetkaf Re: Kontrola po wypadku w TPV: Nie będzie ojciec 29.01.11, 13:45
                                    > dyskusja dwóch ćwierćinteligentów jest jak monolog półgłówka.
                                    milo, ze doceniles zjawisko synergii w twojej dyskusji z bernardem ;)
                                    Ja sobie chetnie popatrze z boku na ten wasz monolog polglowka...
    • e_werty rączka rączkę myje 29.01.11, 14:10
      CBA umyje szyję?
      • Gość: nicelus Re: rączka rączkę myje IP: *.dip.t-dialin.net 29.01.11, 14:17
        e_werty napisał:

        > CBA umyje szyję?

        czyje?

        • e_werty Re: rączka rączkę myje 30.01.11, 15:56
          czyje?

          ... a moze "czyja szyja"?
          • Gość: nicelus odkąd w polsce nie ma korupcji, ... IP: *.dip.t-dialin.net 30.01.11, 17:09
            ... a jedynie wynagrodzenie za załatwienie sprawy, to cba stało się zupełnie niepotrzebne.

            zresztą ostatnio i tak jego rola była minimalna. cba zostało powołane i szef cba był wyłoniony, głosami również platformy, w celu ścigania korupcji na szczytach władzy, a przede wszystkim w rządzie. było to jeszcze zanim pis doszedł do władzy. jednak od czasu afery hazardowej tusk zabronił ścigania korupcji w rządzie bez zgody rządu i rola cba zupełnie straciła na znaczeniu.
            • Gość: BEOWIEC Re: odkąd w polsce nie ma korupcji, ... IP: *.gorzow.mm.pl 30.01.11, 18:00
              Jak się czyta mierne wypociny Nicelusa i innych Gamoni to z chęcią oddał bym sprawę do Prokuratora za pomówienia i naruszenie dóbr osobistych, według was młody Pawlik w zmowie z swoim ojcem doprowadzili do śmiertelnego wypadku w TVP a ja wam w zamian przyczpiłbym do dupska gaśnicę a za karę do odsiadki po trzy lata i nakazał tą Bramę trzy lata otwierać. DEBILE
              • Gość: nicelus Re: odkąd w polsce nie ma korupcji, ... IP: *.dip.t-dialin.net 01.02.11, 11:23
                BEOWIEC napisał:

                > do Prokuratora za pomówienia

                ty się lepiej wyłącz i w końcu przestań straszyć tym prokuratorem.

    • Gość: guard Czy to prawda że wszechwładze w PTV IP: *.coreserver.jp 04.02.11, 13:19
      sprawują tzw. KAPO liderzy polskiego pochodzenia którzy za byle przewinienie wyrzucają z roboty
      • e_werty Re: Czy to prawda że wszechwładze w PTV 04.02.11, 14:02
        KAPO liderzy polskiego pochodzenia

        ... myslisz ze będą protesty wobec takiego sformułowania?
        przecież to "tajwański obóz pracy w Polsce"
        • Gość: nicelus Re: Czy to prawda że wszechwładze w PTV IP: *.dip.t-dialin.net 10.02.11, 01:28
          często błędnie się uważa, że wyraz "kapo" pochodzi od "kameradenpolizei", tymczasem naprawdę wyraz pochodzi od włoskiego "il capo" (szef).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka