e_werty 05.03.12, 07:27 Może przypominamy trochę taką sałatkę warzywną ... cóż - wegeterianie także miewaja sraczkę... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
e_werty Kolorowa warzywna sałatka i jeden cel: tylko Go... 05.03.12, 07:45 Werbalnie - wszystko OK! ...tylko szyld przechodzony! Na czele facet który za wszelka cene chce byc Prezydentem! Obojetnie gdzie i z czyim poparciem! A popieraja go: - była vice prezydent - były poseł - były radny - były senator na czele... a jakich "czynnych" członków zrzeszaja? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Kolorowe? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.03.12, 08:07 Warzywa wyciagnięte z piwnicy z poprzednich sezonów wegetacyjnych są zatęchłe i z lekka/lub mocniej spleśniałe! Jeszcze się jakiś burak do nich zapisze... w kształcie cygara Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aby Re: Kolorowa warzywna sałatka i jeden cel: tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.12, 08:05 >>> Politykom trzeba pokazać <<< Kolejni "niepokalani" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: swojak Re: Kolorowa warzywna sałatka i jeden cel: tylko IP: *.aster.pl 05.03.12, 11:27 Panie Bachalski jest i będzie TYLKO FALUBAZ a nie jakiś tam Gorzow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nicelus Re: Kolorowa warzywna sałatka i jeden cel: tylko IP: *.dip.t-dialin.net 05.03.12, 08:09 Założyli pawia! :D Odpowiedz Link Zgłoś
lebonheur Kolorowa warzywna sałatka i jeden cel: tylko Go... 05.03.12, 08:13 Utworzona zostala swietlana elita, ktora dublowac bedzie prace innych, tyle ze przy dzwiekach fanfary i sporym (prawdopodobnie) medialnym halasie. Stara gwardia nie ustaje w wysilkach skupienia na sobie uwagi, nie gra roli gdzie - Poznan czy Gorzow. Byle zaistniec, cel dzialan moze byc metny...i malo wiarygodny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nicelus Mamy lewicę i prawicę. Chcemy rządzić. IP: *.dip.t-dialin.net 05.03.12, 10:06 Przed laty czytałem słowa członka kierownictwa Unii Wolności, który zachwycał się: "W naszych szeregach mamy lewicę i prawicę". Później rolę takiej bezideowej maszynki do wygrywania wyborów przejęła Platforma Obywatelska. Teraz, gdy już widać rychły koniec Platformy Obywatelskiej, będą powstawać jak grzyby po deszczu spadkobiercy pomysłu, by nie było ważne kto, nie było ważne jak, ale było ważne aby rządzić. Tylko czy Polak który się nie naje szkodzącej na mózg soli ze związkami siarki i dioksynami będzie na tyle głupi, że po raz kolejny taki pomysł kupi? :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karol Re: Kolorowa warzywna sałatka i jeden cel: tylko IP: *.gorzow.mm.pl 05.03.12, 10:32 To jest alternatywa dla gorzowskiego truchła PO Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jona Re: Kolorowa warzywna sałatka i jeden cel: tylko IP: *.access.telenet.be 05.03.12, 10:40 Super pomysl,ale,zeby nie skonczylo sie tak jak z inna inicjatywa p.Bachalskiego, dla Gorzowiakow mieszkajacych poza granicami miasta i kraju.Byla strona,bilbordy,wiele propozycji i.... nic. Ja od kilku lat namawialam przedstawicielstwo Lubuskiego w Brukseli do zorganizowania takiego spotkania.W koncu odbylo sie w zeszlym tygodniu.Bylo ok 30 mlodych osob.Wiekszosc z Zielonej Gory i okolic,pare z Miedzyrzecza.Jakie bylo moje zaskoczenie,ze wlasnie 2 osoby,ktore znam od wielu lat wlasnie pochodza z Lubuskiego Odpowiedz Link Zgłoś
e_werty Re: Kolorowa warzywna sałatka i jeden cel: tylko 05.03.12, 11:43 .Jakie bylo moje zaskoczenie... ... jakie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Kolorowa warzywna sałatka i jeden cel: tylko IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.03.12, 12:20 Ja od kilku lat namawialam Znaczy się twa skuteczność (siedząc w Europepe Komitete pierdutete) jest jak Zośki z warzywniaka (przepraszam Zośkę). Jakie bylo moje zaskoczenie,ze wlasnie 2 osoby,ktore znam od w > ielu lat wlasnie pochodza z Lubuskiego Przydział: po dwa wypłosze z każdego wojewodztwa. Mierne, ale bierne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jona Re:do a IP: *.access.telenet.be 05.03.12, 18:02 koncowka byla trafna do twojego postu.... anonimie :-)) boisz sie napisac te glupoty pod konkretnym nickiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: login_t Mam pytanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.12, 10:54 Co na to Zośka z warzywniaka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nicelus Re: Mam pytanie IP: *.dip.t-dialin.net 05.03.12, 11:32 login_t napisał(a): > Co na to Zośka z warzywniaka? :D :D :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bernard Re: Mam pytanie IP: *.namao.albertacom.com 05.03.12, 19:58 Hey login, Zoska z Wawrzyniaka zadaje pytania... Prawdopodobnie zapytalaby: Kto to ten Bachalski? :):):):) Odpowiedz Link Zgłoś
dana2662 Kolorowa warzywna sałatka i jeden cel: tylko Go... 05.03.12, 11:29 Stowarzyszenie wokół kasy Bachalskiego, który nawet nie wie, jak ma na imię (w dowodzie: Dariusz) liczące na ciepłe posadki w magistracie ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bolek Re: Kolorowa warzywna sałatka i jeden cel: tylko IP: *.play-internet.pl 05.03.12, 11:48 jakiej kasy? Kasę to on właśnie chce miec, dlatego idzie w politykę. Szkoda tylko niektórych z tej listy, którzy myslą podobnie jak TY, że facet ma kasę... Odpowiedz Link Zgłoś
mmmmmm000 Pomysł OK, ale trochę nie w tym kierunku... 05.03.12, 14:47 Cieszę się, że ta moja pisanina, czas poświęcony na sprawy Gorzowa nie idą na marne. Pisałem już niejednokronie o potrzebie stosowania porównań Gorzowa do innych miast. Pisałem o możliwości zbicia kapitału politycznego przez byłych "polityków" na złej sytuacji miasta. Wreszcie też niejednokrotnie pisałem (z apalem do Barańskiego) o rozpoczęcie szerokiej dyskusji na temat miasta - jego usytuowaniu w najbliższej przestrzeni (geograficznej i czasowej) oraz kształcie. Dzisiaj to wszystko zostało niejako sprowadzone do wspólnego mianownika. Tematy zostały podjęte. Oczywiście zakładam też, że to może być tylko przypadek, a moje wypodziedzi na forum mało kto czyta. Choć tych "przypadków" byłoby akurat w tym względzie nieco zbyt natto. Ale do rzeczy... Oczywiście dobrze, że chcą i zamierzają cokolwiek robić, zamiast stać z boku z założonymi rękami. Chwali się, że podejmują jakiekolwiek inicjatywy, choć wyborcy nie podzielili ich pomysłów i wizji na miasto. Dobrze też, jeśli te działania realizowane są przez osoby z różnego spektrum politycznego, bo to jedynie takie inicjatywy wzmacnia. Żle się jednak dzieje, że na złej sytuacji miasta, kapitał chce zbić grupa ludzi w pewnym sensie "wykluczonych". Z założenia takie "opozycyjne" bądź co bądź inicjatywy, z góry skazane są na udział w walce politycznej. Jeśli przybierze to właśnie taką formę - organizacji widzącej dobro Gorzowa w opozycji do dzisiejszych władz, to niewiele z tego zostanie już po kilku miesiącach funkcjonowania. Członkowie stowarzyszenia owszem, być może wciąż będą się spotykali, podejmowali dyskusje, wysuwali propozycje, formułowali tezy, ale ich głos będzie słyszany niczym wołającego na puszczy. Jako, że dobrymi chęciami pekło jest wybrukowane, to bez konkretnych działań, nie uda się przekonać nawet części gorzowian do zagłosowania na to towarzystwo w najbliższych wyborach. Przypadek KPN, który (którego były szef) ma całkiem niezłe pmysły na rozwiązania systemowe w Polsce, to jednak poparcie ma znikome. Dlaczego? Bo teoretyzuje... Pierwszy poważny błąd, to próba formalizowania czegoś, co jeszcze nie istnieje. Tworzy się stowarzyszenie w oparciu o pomysł (idee) kilku osób. Rozuemiem, że kolejni potencjalni członkowie stowarzyszenia będą musieli przyjąć formułę narzuconą niejako przez grupkę inicjatorów. To powoduje, że inne osoby, które też chciałaby się zaangażować, a widzą struktury organizacjne nieco inaczej, nie będą miały nic do powiedzenia. Zatem już na starcie towarzystwo się hermetyzuje. "My robimy stowarzyszenie, będzie takie, a takie, a wy jak chcecie to wstępujcie". Można i tak, ale większych sukcesów nie wróżę. Najpierw, powstała grupa inicjatywna, powinna zebrać możliwie szeroki przekrój reprezentantów społeczeństwa. Do "polityków" dobrać naukowców, społeczników, przedsiębiorców, bankowców itd itp. Niekoniecznie muszą to być mieszkańcy Gorzowa. Zaprosić można ludzi pochodzących z Gorzowa, mieszkających dziś i pracujących w innych miastach. Także tych, którzy z Gorzowem związków nie mają, a gotowi są w jakimkolwiek zakresie temu miastu pomóc. Każda z tych osób wpływnie w pewien sposób na kształt i formułę stowarzyszenia. Każda wypowie się, w jaki sposób i w jakim zakresie gotowa jest do współpracy. W ten sposób wykształci się najbardziej sensowna, najbardziej elastyczna formuła, gotowa skupić osoby o bardzo różnym stopniu zaangażowania. Można próbować zaprosić do współpracy profesorów Kuleszę czy Rybickiego, ale nie można od nich wymagać udziału w zebraniach członkowskich czy płacenia składek. Jeśli inicjatywa ma mieć sens, to musi być na prawdę szeroka. Od opozycji politycznej, poprzez... rządzących miastem, zwykłych obywateli, reprezentantów istniejących organizacji pozarządowych, do posłów, władz uczelnianych z Poznania i Szczecina, członków PKP, GDDKiA.... Stowarzyszenie musi mieć formułę otwartą. Nie można się skupiać na częściowych rozwiązaniach. Musi ono działać kompleksowo i FACHOWO. Niestety z pomysłami na widzenie funkcjonowania miast np. u p. Bachalskiego jest bardzo różnie. Część jego koncepcji jest delikatnie mówiąc nieprzystająca do rzeczywistości. Stowarzyszenie nie może próbować forsować "jedynie słusznych rozwiązań" opartych o szczątkową wiedzę. Stowarzyszenie, jeśli już, musi być forum wymiany myśli, poglądów i kształowania się koncepcji w oparciu o możliwie szeroki wachlarz wiedzy, reprezentowany przez fachowców z możliwie wielu dziedzin. W ten sposób da się pokazać nie tylko alternatywę dla działań dzisiejszych władz, ale wręcz dostarczać władzy pomysłów i koncepcji do działania. Każda władza - ktokolwiek nie rządziłby miastem, będzie nie tylko patrzyła przychylnie na takie inicjatywy, ale jeszcze chętnie z nich skorzysta. Jeśli szeroko reprezentowana organizacja, mająca poparcie społeczne, będąca niejako esencją społeczeństwa - reprezentantem tych, którym zależy na dobru miasta - proponuje jakieś rozwiązania, to pójście pod prąd, byłoby działaniem wbrew społeczeństwu. Rozumie to doskonale Tusk, który nie robi(ł) niczego wbrew woli obywateli. Wszystkie poprzednie rządy traciły poparcie, bo robiły coś, czego społeczeństwo nie chciało. Jeśli władza w mieście (podkreślam - jaka by nie była), będzie forsowała własne pomysły, zamiast korzystać z gotowych, przemyślanych i opracowanych koncepcji, długo nie porządzi. Znam pewnego byłego wójta gminy, którego wybrano na drugą kadencję, ponieważ zrobił prasowe "referendum" na temat kolejności załatwienia gminnych problemów. Wyjaśnił, że na wszystko nie ma kasy i poprosił by mieszkańcy ułożyli listę potrzeb. Potem tą listę po kolei realizował. Niestety w kolejnej kadencji poczuł się zbyt pewnie i zaczął realizować własne pomysły. Przegrał. Dlaczego TJ mógł do tej pory realizować forsowane przez siebie pomysły? Bo nie było żadnej siły, która podpowiedziała by mu inne. Żadnej siły, która byłaby w stanie przedstawić konkretne kontrargumenty. Milcząca "społeczność" Gorzowa była milczącą zgodą na działanie władzy. Sporadyczne głosy sprzeciwu, niestety nie były konstruktywnym głosem w dyskusji. Rządzący potrzebują zorganizowanego społeczeństwa jako partnera tak, jak społeczeństwo potrzebuje rządzących. W Gorzowie obywatelskiego społeczeństwa nie ma. Nic też dziwnego, że nawet ci, którzy teraz próbują je w jakiś sposób tworzyć, nie bardzo nawet mają pojęcie jak się do tego zabrać. Trudno ich za to winić, ponieważ formuła takich "organizacji" jak np.: "My Poznaniacy", jest w Gorzowie zupełnie obca. Miasto, a właściwie jego mieszkańcy muszą zacząć dużo wcześniej niż od rejestracji stowarzyszenia. Trzeba zacząć jeszcze od etapu wcześniejszego - od dyskusji nad jego formułą. Jeśli ju coś zaczęliście, to oczywiście kontynuujcie. Zacznijcie jeździć po ludziach i przekonujcie ich do pracy (czy innego zaangażowania) dla Gorzowa. Zbierajcie autorytety i stawajcie za nimi, nie przed nimi. Obawiam się, że w obecnie przyjętej formule, stowarzyszenie przerodzi się w kolejnę egzekutywę, służącą do puntowania i rozliczania władz. Jeśli ma się przerodzić w sukces, to musi się przerodzić w forum szeroko zakrojonej współpracy z KAŻDYM. Odpowiedz Link Zgłoś
mmmmmm000 P.S. 05.03.12, 14:54 Zmieńcie nazwę... Zbyt "narodowościowa". Przypomina PiS-owskie widzenie rzeczywistości. Może tak:... "Dla Gorzowa". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klasa Re: P.S. IP: *.dynamic.chello.pl 05.03.12, 15:49 Nie masz wrażenia ze twoje pisanie to para w gwizdek? Całą energie wkładasz w pisanie czegoś co jest długie i nudne. Nikt tak naprawde nie dochodzi czy masz rację. A ty masz uczucie że "coś zrobiłeś" - i trwasz do inicjacji pasujacego ci tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bernard Recykling czyli powrot niechcianych... IP: *.namao.albertacom.com 05.03.12, 16:29 Hey, Bachalski to jeden z tych niechcianych, niepotrzebnych, niekochanych politykow ktorzy nigdy nie zrozumieja ze ich jedyna mozliwa rola w polityce jest...przegrywanie. Facet wbil sobie do glowy ze jego misja zyciowa jest politykowanie a podatnik jedynym pracodawca. Wstapi do kazdej i jakiejkolwiek partii, poprze kazdy ruch czy ugrupowanie, bedzie kandydowal na jakikolwiek i gdziekolwiek wolny stolek by swoje marzeniebycia politykiem realizowac... Poniewaz nigdzie sie tak "dobrze" nie cierpi jak w grupie (istnienie pisu jest tego dowodem) , Bachalski zalozyl nowa grupe "pod wezwaniem"... "Jak mnie nikt nie chce to wlasna organizacje zakladam..." - he he he he Oczywiscie rownie ambitnych i glodnych na istnienie politycznych nieudacznikow nie brakuje.. A wiec mamy... Beda wysysac z miasta resztki lokalnego patriotyzmu by ta salatka swoje flagi ozdobic... Lub polityczna "zygowina" jak ktos kolorowo okreslil... Tak. To sa jaja :):):):):):):) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmmmmm000 Re: P.S. IP: *.net.pbthawe.eu 05.03.12, 17:36 Zgadza się, to może być kompletny przypadek. Tylko, że jak dotąd jest tak, że zaczynam jakiś temat, potem wokół tego rozpętuje się dyskusja na tym forum (więc chyba jednak ktoś to czyta), a za jakiś czas pojawia się w mediach oficjalny "temat" lub czyjaś wypowiedź niemal odzwierciedlająca moją opinię. Powtarzam, może to przypadek i może to co piszę faktycznie nie ma sensu. Jednak jak na liczbę tych przypadków, to chyba powinienem grać w totka. Sens mojego pisania jest dokładnie taki sam, jak sens pisania wszystkich innych na tym forum. Co więcej - uważam, że wypowiadanie się konkretne na jakieś tematy (od tego w końcu jest "forum"), ma dużo większy sens niż wrzucanie tutaj co najwyżej dwuzdaniowych postów nie wnoszących kompletnie niczego do dyskusji. Wiem, że GW ma wielu więcej czytelników w wydaniu elektronicznym niż papierowym. Komentarze też czytają. A czy ktoś się zastanawia czy mam rację? Hm - z wypowiedzi moich adwersarzy wynika, że chyba jednak tak. Odpowiedz Link Zgłoś
amb1 Re: P.S. 05.03.12, 18:22 Gość portalu: mmmmmm000 napisał(a): > A czy ktoś się zastanawia czy mam rację? Hm - z wypowiedzi moich adwersarzy > wynika, że chyba jednak tak. Piszesz mądrze, konkretnie i zawsze na temat. Ja osobiście czytam Twoje posty z wielkim zainteresowaniem. W większości przypadków się z Tobą zgadzam. A, że czasem za mentorsko dla niektórych? Może... mi to akurat nie przeszkadza... Zawsze wolę zdanie dopowiedziane do końca, aniżeli zawieszone i pozostawiajace pole do domysłów. Pisz, dalej, proszę. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bernard Moze ktos przytuli...Dobre slowo powie.... IP: *.namao.albertacom.com 05.03.12, 19:18 Hey mmmmmm, Nie martw sie... Wielu (dzieci przede wszystkim) ma w zyciu takie momenty gdy chcieliby poczuc na glowie glaszczaca reke, a w uchu uslyszec szpt aprobaty... Gdy bylismy mali, nasze mamusie przytulaly nas, nasze zasmarkane nosy wycieraly i zapewnialy o naszym geniuszu... Gdy doroslejemy nie zadajemy juz "glupich" pytan rodzicieli bojac sie....prawde uslyszec... Wtedy zwrcamy sie do...forum: "Wydaje mi sie ze geniuszem jestem.. Wydaje mi sie ze za kazdym moim postem forumowicze jak glodne psy za koscia leca... Wydaje nmi sie ze jestem kims bardzo...specjalnym... Niech mi ktos powie ze to prawda..." Moja odpowiedz... Nie. Nie jestes na forum nikim specjalnym... Nie sadze by twoje posty byly traktowane inaczej niz kogokolwiek innego... Na poprawienie samopoczucia polecam zaprzestanie sluchania Rydzyka, czytania Baranskiego i wieczorne spacery przed snem.... By na tyle bylo.. :):):):) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmmmmm000 Re: Moze ktos przytuli...Dobre slowo powie.... IP: *.net.pbthawe.eu 05.03.12, 20:10 Drogi Beniu! Kompletny odlot. Gdybym chciał bezgranicznej akceptacji, to bym sobie kolejnego psa kupił :D "Nie jestes na forum nikim specjalnym..." - czyżby twoje Freudowskie marzenia? Bo ja się za nikogo specjalnego nie uważam - nigdy i nigdzie tak nie napisałem... W odróżnieniu od wielu, którym się najczęściej "wydaje" zwłaszcza tych, którzy niewiele widząc patrzą na rzeczywistość z mglistej oddali, ja zestawiam fakty i publikuję dane. Fakty nie wymagają ani żadnego geniuszu. Fakty bronią się same i żadnej akceptacji nie wymagają. Jeśli się zastanawiam, czy to co robię ma sens, to nie dlatego, że obawiam się o to, czy ktokolwiek się ze mną zgadza lub nie. Zawsze broniłem swoich poglądów, nawet jeśli tylko sam jedyny byłem o czymś przekonany. I zwykle na tym dobrze w życiu wychodziłem. Jeśli się zastanawiam, to tylko nad tym, czy to co piszę do kogokolwiek dociera i komukolwiek do czegokolwiek jest potrzebne i do czegoś służy. A więc to nie kwestia sensu, ale skuteczności... Widzisz Beniu - jesteśmy zdaje się na dwóch różnych biegunach. czasem napiszesz coś mądrego, ale większość tego co piszesz, to kompletne teoretyzowanie oderwane od faktów i rzeczywistości. Już ci nie będę przypominał "barwionej soli drogowej" i takich tam innych kwiatków. Lepiej byś zrobił, gdybyś zamiast zwykłej polskiej zawiści jaką wobec mnie żywisz, czasem ze zrozumieniem poczytał co piszę. Wtedy nie kierowałbyś do mnie ot takich niskimi pobudkami powodowanych osobistych wycieczek, jak w poście, na który właśnie odpowiadam. Chyba zupełnie bez sensu (tym razem) tracąc niepotrzebnie czas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmmmmm000 PS IP: *.net.pbthawe.eu 05.03.12, 20:16 Za chwilę znów napiszesz mi jakiś trywialny komentarz w formie "wycieczki" osobistej. Bo przecież twoje zdanie musi być ostatnie. Jakie to typowo polskie (niestety). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stravik Piszmy i czytajmy IP: 2.108.76.* 05.03.12, 20:30 Pisz dalej i my tez bedziemy pisac. Bedziemy czytac i polemizowac. :) Polemika czy zwyczajna wymiana pogladow, to to co podnosi nasza torzsamosc. Tak jak napisales, Gorzowianie i mieszkancy ziemi gorzowskiej, nie sa spoleczenstwem obywatelskim. Funkcjonowanie tego bubla samorzadowego, nie sprzyja budowaniu takiego spoleczenstwa. Proba stworzenia ciala niezalezego od wladzy, ale patrzacego jej na rece, jest na dzisiaj potrzebna w miescie. Miejscowi radni i politycy prezetuja niski poziom zaangazowania w sprawy bierzace miasta i regionu (wynik braku wlasnego okregu wyborczego). Powstanie stowarzyszenia Tylko Gorzow, moze przyczynic sie do zwiekszenia torzsamosci jego mieszkancow. Reakcja miejscowych politykow jest calkowicie naturalana. Sa mierni, ale wierni centrali w Zielonej Gorze. Takie polityczne BMW. Moze po czasie spojrza na stowarzyszenie inaczej :), bardziej pozytywnie i merytorycznie, a nie personalnie. Co do nazwy stowarzyszenia, szybko sie kojarzy z Tylko Falubaz :( Mozna by spytac na portalu Gorzow24, jaka nazwe gorzowianie by proponowali :). To by byl taki uklon do mieszkancow miasta. Chyba nie jest zapozno? Twoje uwagi sa trafne, tak jak...spotkania tematyczne przeprowadzone przez portal Gorzow24 i tygodnik Tylko Gorzow. Na dzisiaj jest coraz wiecej zrodel i miejsc, gdzie mozna wymienic swoje poglady, a nawet zaproponowac swoje rozwiazania. Idzie to opornie, bo jak powiedzialem wczesniej, biernosc tej czesci wojewodztwa jest wynikowa mechanizmow, ktore steruja jego samorzadnoscia. Mechanizmow, ktore powinny budowac jego torzsamosc a buduja obojetnosc. Gorzow ma w nazwie Wielkopolski i tam jest jego miejsce ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stravik PS. IP: 2.108.76.* 05.03.12, 20:49 ten tekst to odpowiedz dla mmmmmm000 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmmmmm000 Re: PS. IP: *.net.pbthawe.eu 05.03.12, 22:21 Paradoksalnie może właśnie kwestia nazwy będzie testem dla tego stowarzyszenia na jego prawdziwą otwartość. Jeśli grupa założycielska się uprze, to znaczy, że nie jest gotowa do otwartej dyskusji. Jeśli zamierza być szerokim, otwartym forum, to z całą pewnością czytają to forum (ostatecznie artykuł dotyczy właśnie ich) i wezmą pod uwagę już dwa głosy sugerujące, że nazwa nie jest zbyt trafna. ;) Cóż. Gorzów ma takie elity jakie ma. To wcale nie znaczy, że gorzowianie są tacy głupi. Większość po prostu wyjechała. Ci, którzy zostali akurat nie są zainteresowani udziałem w życiu społecznym. Może po prostu nie chcą, a może nie mają nadziei, że mogliby mieć na cokolwiek wpływ. Często problemem jest to, że ludzie choć chcą, to nawet nie wiedzą jak duży mogą mieć wpływ na swoje środowisko. Większość mieszkańców miasta oczekuje, że wszystko załatwi za nich władza. Wybierają prezydenta, radę miasta i oczekują, że zajmą się oni każdym najdrobniejszym elementem życia jak huśtawki, trawniki czy przystanki. Ale nie na tym polega samorządność. Pierwszą rzeczą do zrobienia w Gorzowie są rady osiedlowe. Często są mylone z radami spółdzielni mieszkaniowych a to zupełnie inna bajka. Otóż miasto może powołać "organ", który nie ma osobowości prawnej (tak jak np. sołectwo), któremu przekaże pewne kompetencje (tak jak właśnie np. sołectwu). Sołtys dostaje jakąś tam pulę pieniędzy z gminy i w ramach tego, po konsultacji z mieszkańcami wioski - na zebraniu wiejskim - kasa ta jest przeznaczana na najważniejsze zdaniem mieszkańców potrzeby. A to plac zabaw, a to posadzenie drzew w parku, a to nowe przejście dla pieszych. Rada jedynie określa na co chce wydać kasę, a miasto ten pomysł realizuje. Oczywiście za przykład podam... Poznań. Choć administracyjnych dzielnic Poznania jest 5, to rad osiedli jest aż 42. To znaczy, że każda z nich ma "pod sobą" jakieś 13 tysięcy ludzi czyli takie przeciętnej wielkości miasteczko. Po co to jest? Po to, żeby Grobelny nie musiał zajmować się każdą "pierdółką" dotyczącą miasta. Tu dziura w chodniku, tam nie pomalowana latarnia, gdzieś nie ma barierek przy ruchliwej ulicy. Nikt nie liczy na to, że Grobelny ze swoją świtą wybiorą się w miasto i będą zajmowali się tego rodzaju tematami. Trwało by to wieki i byłoby mało efektywne. Dlatego z budżetu wydziela się określoną pule pieniędzy, które każde miasto w Polsce przeznacza na drobne remonty i dzieli według wypracowanego klucza pomiędzy poszczególne rady. Te się zbierają i ustalają co ma być w pierwszej a co w dalszej kolejności realizowane. Wiedzą ile mają kasy do dyspozycji i wiedzą jakie mają potrzeby. Muszą swoim "fyrtlem" zarządzać tak, by starczyło na możliwie dużo zadań. Kiedy powoływano rady kilkanaście lat temu, zainteresowanie w ich udziale nie było duże. Teraz się to zupełnie zmieniło. Jeśli ktoś chce decydować np. o tym, czy w jakimś miejscu ma być plac dla dzieci czy trawnik do wyprowadzania psów, to rada jest właśnie tym miejscem, gdzie zapadają decyzje. Do prezydenta nie ma po co latać w sprawie tego co się w mieście dzieje, bo prezydent słucha jedynie opinii rad osiedlowych. Jeśli ktoś ma jakieś uwagi czy zastrzeżenia, to jedynym wyjściem by je uwzględnić jest wzięcie udziału z zebraniach rad osiedlowych. To niesamowicie usprawnia rządzenie miastem. W Gorzowie powinno istnieć przynajmniej 10 takich rad. Niekoniecznie z równym podziałem na liczbę mieszkańców. Centrum, Zawarcie, "Manhattan", Piaski... - te części miasta, które uznaje się zwyczajowo za odrębne. Ludzie na prawdę nie są głupi. Dobrze wiedzą czego chcą akurat w tych okolicach, w których mieszkają. Od niedawna "eksperyment" utworzenia rad osiedli rozpoczął Szczecin. Początkowo było ciężko. Nie było chętnych do kandydowania w wyborach. Ostatecznie temat się rozkręca. Kompetencje rad można początkowo ograniczyć, a potem sukcesywnie rozszerzać. Niech ludzie sami decydują o miejscu, w którym mieszkają. Prezydent (jakikolwiek by nie był) niech zajmie się ważniejszymi sprawami - ogólnym rozwojem miasta - sprawami ponad osiedlowymi jak remonty dróg czy komunikacja zbiorowa. Być może takie rady w Gorzowie istnieją, ale jakoś wiadomość o tym do mnie nie dotarła, więc nawet jeśli są, to ich działalność jest żadna i nie spełnia swej roli. Podałem ten przykład po to, by pokazać, że władza miejska, wcale nie musi mieć dużego wpływu na to, w jaki sposób w mieście się żyje. Im mniejsza kompetencja władzy, im większa kompetencja mieszkańców tym lepiej. Ale także po to, by pokazać jak jeszcze wiele w Gorzowie, w sferze zarządzania miastem jest do zrobienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: okraska Re: PS. IP: *.gorzow.mm.pl 05.03.12, 22:24 Warto mieć marzenia !!! Niech żyje Bachalski. On przynajmniej postawił sobie cel i działa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klicker Re: PS. IP: *.gorzow.mm.pl 05.03.12, 22:48 Nie dajcie sie nabrać Bachalskiemu! Jemu nie chodzi o Gorzów, ale o siebie. Być prezydentem!!! Nie wyszło w Poznaniu, bo i wyjśc nie mogło, to chciałby w Gorzowie. Interesy nie idą czy co ? A może to tylko nabyt wybujałę ambicje? I co tam robi Radziński... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bernard bachalski: Moj zawod to polityk!!!! IP: *.namao.albertacom.com 05.03.12, 23:16 Hey, Kto pamieta z czasow komuny nabijanie sie z wariatow ktorych zony mowily: "Moj maz? Moj maz jest z zawodu dyrektorem"......he he he Czy zona Bachalskiego twierdzi ze jej maz jest z zawodu "politykiem"??? (nawet nie wiem czy Bachalski jest zonaty - mam nadzieje ze nie...) Za komuny to byla komedia filmowa... Teraz ????? Popatrzcze tylko na "polityczna" kariere Bachalskiego... Jesli komunista nie byl to tylko dlatego ze "niemodne"..... Jesli "faszysta nie byl" to tylko dlatego ze nielegalne.. Chodzi mi o to ze ten facet kazda dupe pocaluje byle w polityce siedziec!!!! On wie- Bedziemy pracowac do 67go roku zycia - i on nie chce pracowac.. On chce byc ...politykiem.. I to sa jaja Bachalski...ty sie mozesz za drugiego Chrystusa uwazac - twoja sprawa.. Dlaczego jednak za idiotow Gorzowian uwazasz???????!!!! To nie sa jaja.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: morda Re: bachalski: Moj zawod to polityk!!!! IP: *.adsl.inetia.pl 05.03.12, 23:59 przestań, spójrz w lustro... i to są jaja :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bernard Re: bachalski: Moj zawod to polityk!!!! IP: *.namao.albertacom.com 06.03.12, 00:29 Hey mordenka ty moja, Bachalski szuka "fuchy" w podworkowej polityce... Nie ja.. To on "wczoraj" kandydujac na prezydenta Poznania staral sie Poznaniakow przekonac ze dla niego "tylko Poznan" sie liczy.... Nie uwierzyli.... Teraz Gorzow.... Jutro...????? Polityczna prostytucja? Na pewno tak! :):):):):) PS. Teraz rozumiesz dlaczego Gorzowianie kochaja Jedrzejczaka... On miastu jest wierny.... Jedrzejczak to dobry i uczciwy Prezydent Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lubuskiszczur Bachalski to biznesmen nie polityk IP: 137.111.165.* 08.03.12, 07:19 Bernard kompromitujesz sie jak mowisz, ze Bachalskiego zawód to polityk. Ten czlowiek w politycznej piaskownicy tylko traci pieniadze, jest swietnym przedsiebiorca i zapier**ala a ty marnujesz czas na forach, sam ze zaobacz: www.bachalski.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bernard Re: Bachalski to biznesmen nie polityk IP: *.namao.albertacom.com 08.03.12, 07:39 Hey lubuskiszczur, W biznesie Bachalski to szprotka ktora sobie etykietke "rekin" przyczepila.. To jego jednak sprawa i jego biznes... Ja pisze wylacznie o Bachalskim - pretendencie do bycia politykiem.. W najgorszym nawet wydaniu polityki, a taka jest polityka gorzowska, Bachalski to zero... ten facet udowodnil wiele razy ze niczego nie reprezentuje poza glodem zaistnienia w polityce,,, Gdziekolwiek, z kimkolwiek i pocokolwiek... Jego nawet PiS nie chce.... A dnem by bylo gdyby chcial... I to nie sa jaja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gorzowianin Re: Bachalski to biznesmen nie polityk IP: *.play-internet.pl 08.03.12, 09:43 no nie, swiat się kończy! Nie sądziłem, że nadejdzie taki dzień, że będę musiał zgodzic się z Bernardem. Jak Ty to robisz? Odpowiedz Link Zgłoś