marek_p
14.09.04, 22:37
Co jakiś czas pojawiają się różne inicjatywy przeciwników władz miasta,
"że tak być nie musi" :)
Pod tym niby trzeba się podpisać, żeby tak nie było, a potem już tak nie
będzie.
Człowiek dociekliwy, może sobie pomyśleć: "-skoro tak być nie musi, a jak się
podpiszę to nie będzie, TO JAK BĘDZIE ?"
Nic nie delkaruję, nic nie sugeruję, pytam.
Czy opozycja ma pomysł na Gorzów ?
Kto miałby być prezydentem miasta ? Czy jest jakiś gabinet cieni, czy
wszystko ewentualnie rostrzygnie się jak już ekipa dorwie się, do...
no wiecie czego, potocznie określenie "do koryta".
Ja w sumie chciałbym znać pomysł na Gorzów i znać lidera obecnej opozycji
i jego plany takie konkretne z datami i wiarygodnym trybem realizacji.
Na razie (w poprzednich wyborach samorządowych) opozycja planowała wielką
wyprzedaż po poprzednikach (Słowianka, MZK).
Szanuję zaangażowanie w sprawy Gorzowa posła Kazimierza Marcinkiewicza, tacy
przedstawiciele w parlamencie są nam potrzebni... i jakoś nie widzę, z całym
szacunkiem, jego w roli Prezydenta miasta (zresztą, zważywszy na jego pozycję
w PiS nie byłby to awans).
Radny Marek Surmacz jest człowiekiem znanym z radykalizmu, w zasadzie lubię
ludzi z zasadami, ale mam wrażenie, że cała działalność Prezydenta Surmacza
skupiała by się na wytropieniu afer, a od tego są sądy, prokuratora, policja,
ABW, CBIOŚ...
Prezydent miasta musi spoglądać w przyszłość... Takie jest moje zdanie.
Pani Rafalska jest dla mnie mało wyrazista. Niewielu gorzowian w poprzednich
wyborach przekonała do siebie.
Wielkim nieobecnym w obecnym rozdaniu politycznym jest były prezydent Woźniak.
Obawiam się jednak, że byłoby ładnie i wesoło, ale na rozwój mogłoby nie
starczyć, no chyba, że byłby konkretny program inwestycji...
... i jeszcze jednej rzeczy mi tu brak - chciałbym uparcie realizującego
program Prezydenta, niekoniecznie miłego i o niewątpliwie wysokiej kulturze
osobistej, w końcu na codzień nie biegam do magistratu oglądać Prezydentów.
Konkretnie to - uważam, że czasem po prostu trzeba pierdolnąć pięścią w stół,
to nie ładnie i niezbyt kulturalnie, ale praktycznie (szczególnie w realiach
lubuskiego małżeństwa z rozsądku).
Nie chcę tą wypowiedzią nikogo urazić, piszę to w przekonaniu, że "praca
u podstaw" mająca doprowadzić opozycję do upragnionego sukcesu wyborczego,
może wyłonić jakieś wartościowe pomysły, zmusić rządzących do bardziej
wytężonej pracy.
Chciałbym, żeby ktoś te następne wybory WYGRAŁ (bo coś pozytywnego wymyślił,
opracował), a nie tylko ktoś PRZEGRAŁ (zgnojony przez krytykanctwo, pospolity
w naszym narodzie malkontentyzm).
Przepraszam też osoby wymienione z nazwiska, że pozwoliłem sobie na kilka
słów pod ich adresem, są to osoby publiczne, a moje opinie raczej nie były
zbyt dosadne.
Tak więc zapraszam do dyskusji!
Marek P.