Dodaj do ulubionych

Biedacy...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 00:36
www.gazetalubuska.pl/
Bieda w kraju jak ch.j... - ciekawe skad te "emeryty" kase mają? Nie
dojedza... dokradna kombinując jak sie da... średnio zkupy opiewaly na 17.000
zlotych na łeb stojacego!!!!
Obserwuj wątek
    • gtk Re: Biedacy... 13.10.04, 06:33
      A co Ciebie to obchodzi?! Martw się swoim portfelem.
    • Gość: Tropiciel Re: Biedacy... IP: *.gorzow.mm.pl 13.10.04, 08:22
      Część z tych, co całą noc stali przed PKO, od kilku miesięcy nie płaci czynszu
      za mieszkanie.
    • Gość: Red Re: Biedacy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 11:27
      Juz takze poruszalem ten temat:

      Moje zdziwienie budzi oburzenie emerytow, rencistow, bezrobotnych i normalnie
      pracujacych ludzi, a wiec wszystkich, na podwyzki cen, podwyzki podatkow, ZUS
      itp. Ludzie kochani, ja tez stekam na te podwyzki, ale nie robie tego ze
      wzgledu populistycznych, ale dlatego, ze czasami jest naprawde ciezko.

      Jednak spojrzcie na nasze miasto, na klodawe, gorczyn w kierunku dzialek, ilez
      domow powstaje, ile ludzi buduje sie, i to wcale nie ci najbogatsi, spojrzcie
      ile aut zostalo sprowadzonych z niemiec, a przeciez takie auto to minimum te 10
      tys zl. Jednak ludzie majac kase, odlozona, beda zawsze stekali, ze brakuje im
      na czynsz no ale auto trzeba kupic. Widzialem te kolejki do PKO, tam tez nie
      stali bogacze, tam stali wlasnie "normalni" ludzie, ktorzy uwazaja sie za
      biednych.

      Nie zazdroszcze im, niech maja, ale po co stekaja na brak kasy??

      Jarbud buduje mase domow, budnex takze, te mieszkania schodza jak cieple
      buleczki. Skad ludzie maja kase. Ja nie wiem. A wcale malo nie zarabiam, i
      dobrze inwestuje, jednak nie wyobrazam sobie, zeby w najblizszych latach kupic
      za 80 tys male mieszkanko, a juz tym bardziej wziac kredyt w tej wysokosci.

      A duzo jest takich ludzi, co zyja wciaz na kreche, bo przeciez musza miec auto,
      mieszkanie i inne luksusy.

      pozdrawiam

      • forgotten_realms Re: Biedacy... 13.10.04, 12:52
        przyznaję rację Ziemkiewiczowi - polactwo zewsząd wyłazi, z każdej dziury, z
        niemal kazdego postu - wstyd!

        już nie wiem czy to zazdrość, czy głupota?
        te kretyńskie wypowiedzi są na poziomie płyty chodnikowej,
        uważajcie panowie zazdrośnicy, jak kiedyś, z biegiem czasu dojdziecie do
        czegoś, to pojawią się głosy, że jestesie zlodziejami, oszustami, etc.

        doskonale do was pasuje następujący schemat myslenia:
        jak Polak i nie ja - to złodziej,
        jak Polak i nie ja - to głupek,
      • gtk Re: Biedacy... 13.10.04, 13:15
        Gość portalu: Red napisał(a):
        > Nie zazdroszcze im, niech maja, ale po co stekaja na brak kasy??

        Widocznie mają powody. Natomiast nie mają powodu, żeby nie narzekać - skoro ktoś (w tym wypadku Państwo) mnie okrada z moich uczciwie i z wysiłkiem zarobionych pieniędzy, to chyba mam prawo narzekać, niezależnie od tego, ile mi zostaje w kieszeni, prawda?
        Któryś już raz słyszę, że sprowadzanie używanych samochodów z Niemiec świadczy o zamożności Polaków. Nie rozumiem, że podnoszący ten argument nie widzą jego absurdalności. Ludzie! Zamożni to byśmy byli, gdyby Niemcy kupowali używane wozy u nas!
        • Gość: Red Re: Biedacy... IP: *.gorzow.mm.pl 13.10.04, 21:43
          Panstwo jest w takim stanie a nie innym i z takiego a nie innego powodu sa
          wysokie podatki. Moze warto zebys zapoznal sie z historia Niemiec i przekonal
          sie jak wygladaly stawki podatkowe oraz jaki "ordung" wprowadzono w Niemczech
          po wojnie, ab osiagnac dzisiejszy pulap zamoznosci. Oczywiscie zaraz uslysze,
          ze Niemcy dostaly kase po wojnie zeby zneutralizowac geopolityczny wplyw ZSRR
          na losy europy w tamtych latach. Zgadza sie. Tylko, ze Niemcy umieli
          wykorzystac te pomoc, my nie potrafimy wykorzystac zadnej pomocy, bo wszystko
          jest "przejadane" przeznaczone na konsumpcje. To wlasnie ze wzgledu, na nasze
          wydawanie pieniedzy, branie kredytow inflacja rosnie i zagraza znow naszym
          finansom. Fakt stylu rzadzenia krajem przez wybranych jakiejkolwiek opcji
          politycznej pomine juz milczeniem, bo na usta cisna sie tylko epitety.

          Jak juz pisalem, ja nie zazdroszcze niech maja, tylko szlag mnie trafia, gdy
          po "kuroniowke" podjezdza gosc nowym modelem samochodu obojetnie jakiej marki,
          no bo kupil sobie na kredyt jak mial prace. Zgoda jego prawo, tylko do cholery
          w takich przypadkach auto sie sprzedaje, bank zabiera swoja naleznosc a za
          reszte otwiera sie interes, zeby nie zebrac na raty do splacenia na auto.

          Tak ja zrobilem i jestem z tego zadowolony, bo nikt nie moze mi zarzucic ze
          okradam Panstwo, bedac mlodym i na szczescie zdrowym, chce miec poczucie
          wlasnej wartosci, czego jak widze wielu nie potrzebuje.

          • gtk Re: Biedacy... 13.10.04, 22:28
            Gość portalu: Red napisał(a):

            > Panstwo jest w takim stanie a nie innym i z takiego a nie innego powodu sa
            > wysokie podatki.

            Może wyjaśnisz, z jakiego powodu? Bardzo jestem ciekaw Twojej oceny.

            Moze warto zebys zapoznal sie z historia Niemiec i przekonal
            > sie jak wygladaly stawki podatkowe oraz jaki "ordung" wprowadzono w Niemczech
            > po wojnie, ab osiagnac dzisiejszy pulap zamoznosci. Oczywiscie zaraz uslysze,
            > ze Niemcy dostaly kase po wojnie zeby zneutralizowac geopolityczny wplyw ZSRR
            > na losy europy w tamtych latach.

            Po co zadajesz pytania, skoro z góry znasz odpowiedź? A może moja byłaby inna?

            > Tylko, ze Niemcy umieli
            > wykorzystac te pomoc, my nie potrafimy wykorzystac zadnej pomocy, bo wszystko
            > jest "przejadane" przeznaczone na konsumpcje.

            Konsumpcja sprzyja rozwojowi gospodarczemu. Brak konsumpcji uniemożliwia sprzedaż towarów konsumpcyjnych, przez co spada wartość inwestycji, produkcja, rośnie bezrobocie itp. Celem gospodarki jest bowiem właśnie konsumpcja: produkuje się po to, żeby ludzie mogli kupować to, co im potrzebne. Zarzucanie uczestnikom obrotu gospodarczego, że konsumują, to typowe myślenie socjalistyczne. KONSUMPCJA JEST DOBRA DLA GOSPODARKI! O ile to nie jest gospodarka socjalistyczna.

            To wlasnie ze wzgledu, na nasze
            > wydawanie pieniedzy, branie kredytow inflacja rosnie i zagraza znow naszym
            > finansom.

            W ostatnich latach inflacja spadała w imponującym tempie, a wzrosła ostatnio z zupełnie innych powodów niż branie kredytów. Naszym finansom zagraża bynajmniej nie to, że bierzemy kredyty (wyjątkiem są oczywiście kredyty, których nie jesteśmy w stanie spłacić, ale zagrażają one naszym osobistym finansom, nie finansom Państwa).

            > Jak juz pisalem, ja nie zazdroszcze niech maja, tylko szlag mnie trafia, gdy
            > po "kuroniowke" podjezdza gosc nowym modelem samochodu obojetnie jakiej marki,
            > no bo kupil sobie na kredyt jak mial prace. Zgoda jego prawo, tylko do cholery
            > w takich przypadkach auto sie sprzedaje, bank zabiera swoja naleznosc a za
            > reszte otwiera sie interes, zeby nie zebrac na raty do splacenia na auto.

            Chyba trochę się pogubiłem w Twojej argumentacji.

            > Tak ja zrobilem i jestem z tego zadowolony, bo nikt nie moze mi zarzucic ze
            > okradam Panstwo, bedac mlodym i na szczescie zdrowym, chce miec poczucie
            > wlasnej wartosci, czego jak widze wielu nie potrzebuje.

            Pozostań młodym i zdrowym jak długo się da i miej poczucie własnej wartości. Życzę Ci tego z całego serca. Cieszę się, że nie okradasz Państwa, a i życzę Ci, aby Państwo nie okradało Ciebie.
            Pozdrówka
            • Gość: Red Re: Biedacy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 09:45
              Podstawowy blad - dotyczacy konsumpcji jest taki, ze Panstwo zarabiac powinno i
              musi na eksporcie to stamtad sa najwieksze pieniadze. Natomiast nasza bolaczka
              jest wlasnie wydawanie pieniedzy na "konsumpcje". Nie odkladamy pieniedzy, nie
              lokujemy w inwestycje, my je "przejadamy", czytaj dajemy zarobic marketom,
              ktore zysk swoj lokuja w innych Panstwach, kupujemy auta, ktorych zysk takze
              wycieka za granice itd. itp.

              W taki wlasnie sposob zostala zaprzepaszczona slynna pozyczka Gierka. Zamiast
              pieniadze wydac na inwestycje, poszly one na konsumpcje. Nie myl dwoch pojec
              zwiazanych z konsumpcja.

              Konsumcja nie jest dobra, gdy finansowana jest z kredytow!!! Taka sytuacja jest
              pozytywna tylko w dobrze rozwinietym Panstwie, gdzie sciagalnosc kredytow jest
              wysoka.

              Co zas do inflacji podalem Ci przyklad, iz jednym z powodow jest branie
              kredytow, brak "fizycznych" pieniedzy u konsumentow. Jest ich (czyt powodow)
              wiele, ja odnioslem sie tylko i wylacznie do sytuacji zwiazanej ze
              spoleczenstwem czyli konsumentami.

              Piszesz, ze konsumpcja sprzyja rozwojowi gospodarczemu, w pewnym sensie masz
              racje, ale tylko w czesci. Poniewaz rozwojowi gospodarczemu sprzyja EKSPORT !!
              Sama wewnetrzna konsumpcja nie pozwala na zwiekszenie srodkow pienieznych
              pozwalajacych na walke z inflacja, na obnizenie podatkow itp. Poniewaz pieniadz
              taki nie zarabia na siebie.

              Odnosnie zas opisu przykladowego zachowania rodakow, przy czym opis oparlem na
              wlasnym przykladzie pogubiles sie bo nie zrozumiales sensu wypowiedzi.

              Powiem inaczej. Na zachodzie, w Niemczech, USA i innych, gdy ktos posiada
              problemy finansowe, robi wszystko, aby wyjsc z "dolka". Bo taka osoba pozniej
              jest niewiarygodna w oczach bankow i innych instytucji finansowych. Biernosc
              jaka my prezentujemy i postawa roszczeniowa powoduje, ze popadamy w dlugi, nie
              wykorzystujac mozliwosci wyjscia z sytuacji. Mam tu wlasnie na mysli, sytuacje,
              gdzie jeden z drugim wola brac kuroniowke, zeby splacic raty kredytu np. na
              auto, niz sprzedac ten samochod, aby wyjsc z kryzysu. Dla Niemca nie jest
              zadna ujma oddanie auta, i kupienie gorszego, dlatego, ze popadl w jakies
              dlugi. U nas bawimy sie w zycie na pokaz. Mam auto wiec jestem kims. To wlasnie
              auto, czesto traktowane jako przedluzenie penisa mezczyzny, jest wg. mnie dla
              polskiej rodziny sposobem na podniesienie wlasnej wartosci. Nie wazne, ze nie
              ma czym chleba posmarowac, wazne ze jest auto, ktore stoi, bo paliwa wystarcza
              na 20 km. Sposob myslenia naszych rodakow dla mnie jest niezrozumialy, moze
              dlatego, ze ja zylem i widzialem jak wyglada sytuacja w innych krajach.

              Co zas do okradania przez Panstwo - wiem, ze ciezko ci zrozumiec sytuacje w
              jakies sie znajdujemy. Jednak wyobraz sobie, ze te skladki, ktore placisz na
              zdrowie to i tak bardzo bardzo niska oplata, za uslugi marne bo marne ale
              jednak potrzebne i pozadane takze przez Ciebie uslugi, za ktore prywatnie
              placisz duzo.

              Dla jasnosci sytuacji podam ci przyklad.

              Operacja serca - jezeli zachorujesz (odpukac) i potrzebna bedzie transplantacja
              serca, (z czym wiaze sie tez czesto kupno serca za granica) to Twoje skladki
              przy zarobkach powiedzmy 4 tys nie pokryja przez najblizsze 20 lat skladkowych -
              kosztow takiej operacji.

              Wiem, ze za swoje skladki chcialbys byc obslugiwany przez usmiechnietpersonel
              medyczny, miec natychmiast wykonane badania USG, Mammoografie, Tomografie itp.,
              policz jednak ile kazdy zabieg, kazde badanie kosztuje. Gdy Panstwo doprowadzi
              do takiej sytuacji jak jest np. w USA, gdzie skladka bedzie pokrywala tylko
              niektore zabiegi i badania, a za reszte trzeba bedzie zaplacic z ubezpieczenia
              prywatnego, to wtedy zobaczysz jakie bedziesz placil stawki na ubezpieczenie
              zdrowotne prywatne i zatesknisz za tym Panstwem, ktore samo finansowalo z
              naszych skladek te wszystkie zabiegi i badania.

              Oczywiscie takie ubezpieczenie prywatne ma swoje dobre strony, bo i wiekszy
              wplyw bedziesz mial na to, gdzie i jak sie leczyc, no ale tam gdzie sa
              pieniadze Twoje duze pieniadze tam masz cos do powiedzenia. Aktualna skladka
              jednak Twoja placona panstwu jest niczym, w porownaniu z kosztami i potrzebami
              jakie sie pojawiaja w przypadku zacharowania.

              pozdrawiam
              • forgotten_realms Re: Biedacy... 14.10.04, 11:04
                R>Podstawowy blad - dotyczacy konsumpcji jest taki, ze Panstwo zarabiac
                powinno i
                musi na eksporcie to stamtad sa najwieksze pieniadze. Natomiast nasza bolaczka
                jest wlasnie wydawanie pieniedzy na "konsumpcje". Nie odkladamy pieniedzy, nie
                lokujemy w inwestycje, my je "przejadamy", czytaj dajemy zarobic marketom,
                ktore zysk swoj lokuja w innych Panstwach, kupujemy auta, ktorych zysk takze
                wycieka za granice itd. itp.

                Po pierwsze wpływy państwa w głównej mierze to podatki od osób fizycznych i
                podmiotów gospodarczych. OD 1989 trwa sukcesywne wycofywanie państwa ze sfery
                szeroko rozumianej produkcji.
                Po drugie zdolność do odkładania pieniędzy jest w Polsce minimalna. Zaledwie 1%
                deklaruje odkładanie znacznych kwot, 10-13% niewielkich kwot, przy czym 18%
                deklaruje posiadanie jakichkolwiek oszczędności. Polacy po prostu zarabiają
                zbyt mało, aby móc oszczędzać.
                Po drugie zarzut o nadmierną konsumpcję podparty argumentem „dajemy zarobić
                marketom” jest absurdalny. W marketach ludzie kupują zazwyczaj artykuły
                podstawowe (głównie żywność), a więc w tym przypadku nadmierna konsumpcja
                polega na zakupach mięsa na obiad, chleba, mleka, etc. Idąc dalej tym tropem
                można wysunąć hipotezę – gdyby ludzie mniej jedli (przeszli na dietę), to
                poprawiłaby się sytuacja polskiej gospodarki.
                Argument o „kupowaniu samochodów” również jest bez sensu. Większość kupowanych
                w Polsce aut jest w Polsce wytwarzanych, z roku na rok rośnie udział w ich
                produkcji polskich podwykonawców (stąd też w Niemczech rozpętała się burza po
                decyzji GM o przeniesieniu produkcji Astry II do Polski, i bynajmniej nie
                chodziło o same zakłady samochodowe, ale o urealnienie groźby redukcji wielu
                tysięcy miejsc pracy w otoczeniu biznesowym). Ponadto więcej niż 80%
                produkowanych w Polsce samochodów idzie na eksport, ponad 2/3 dokonywanych w
                Polsce zkupów nowych samochodów to sprzedaż na potrzeby sektora bieznesowego.
                Po trzecie – zarzut dajemy zarobić obcym – został wysunięty wiele lat temu, gdy
                u władzy był towarzysz Gomułka. Autarkia nie zdała jednak egzaminu,
                a „rzygające kiszoną kapustą zamiast cytryn” społeczeństwo z błogosławieństwem
                przyjęło Gierka.
                Wyciekanie zysku – od 1 maja działamy na rynku wspólnotowym; wolny przepływ
                kapitału to część procesu globalizacji ......

                R>W taki wlasnie sposob zostala zaprzepaszczona slynna pozyczka Gierka. Zamiast
                pieniadze wydac na inwestycje, poszly one na konsumpcje. Nie myl dwoch pojec
                zwiazanych z konsumpcja.

                Wiele środków zostało przeznaczonych na inwestycje. Tylko tworzono wówczas tzw.
                oazy nowoczesności na morzu zacofania, inwestowano nieefektywnie, a na domiar
                złego cholerni Arabowie wpłynęli na drastyczną podwyżkę stóp proc.


                R> Konsumcja nie jest dobra, gdy finansowana jest z kredytow!!! Taka sytuacja
                jest
                pozytywna tylko w dobrze rozwinietym Panstwie, gdzie sciagalnosc kredytow jest
                wysoka.

                Gdybym miał kupić samochód tylko z oszczędności, to musiałbym poprzestać na
                ściągnięciu używanego auta z Niemiec. Apropos ściągalności kredytów, to
                gospodarstwa domowe w Polsce odznaczają się bardzo wysokim poziomem owej
                ściągalności (odsetek złych kredytów w tej kategorii jest względnie niski), o
                wiele gorzej przedstawia się sprawa sektora bieznesowego, przy czym ten ostatni
                rzadko zaciąga kredyty konsumpcyjne.
                W sierpniowym (ale nie jestem pewien) numerze The Economist ukazał się artykuł,
                w którym m.in. za błędną uznano politykę stosowaną wobec tzw. rynków
                wschodzących. „Zbyt dużą wagę przywiązywaliśmy do znaczenia eksportu, tym samym
                utrudniliśmy powstawanie klasy średniej, a per saldo spowolniliśmy proces
                bogacenia się ogółu społeczeństwa tworząc warunki do rozwoju dużych
                dysproporcji dochodowych.......”

                R>Co zas do inflacji podalem Ci przyklad, iz jednym z powodow jest branie
                kredytow, brak "fizycznych" pieniedzy u konsumentow. Jest ich (czyt powodow)
                wiele, ja odnioslem sie tylko i wylacznie do sytuacji zwiazanej ze
                spoleczenstwem czyli konsumentami.

                R>Piszesz, ze konsumpcja sprzyja rozwojowi gospodarczemu, w pewnym sensie masz
                racje, ale tylko w czesci. Poniewaz rozwojowi gospodarczemu sprzyja EKSPORT !!
                Sama wewnetrzna konsumpcja nie pozwala na zwiekszenie srodkow pienieznych
                pozwalajacych na walke z inflacja, na obnizenie podatkow itp. Poniewaz pieniadz
                taki nie zarabia na siebie.

                Zbyt dużo eksportu potrafi zaszkodzić gospodarce tak samo jak nadmierny import.
                Stąd ekonomia dąży do uzyskania punktu równowagi. Więcej nt. negatywnych
                implikacji zbyt wysokiego eksportu znajdziesz w publikacjach dot. kryzysku
                azjatyckiego pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Natomiast nt.
                niebezpieczeństwa związanego z nadmiarem importu w publikacjach dot. kryzysu
                rosyjskiego.

                R>Odnosnie zas opisu przykladowego zachowania rodakow, przy czym opis oparlem
                na
                wlasnym przykladzie pogubiles sie bo nie zrozumiales sensu wypowiedzi.

                R>Powiem inaczej. Na zachodzie, w Niemczech, USA i innych, gdy ktos posiada
                problemy finansowe, robi wszystko, aby wyjsc z "dolka". Bo taka osoba pozniej
                jest niewiarygodna w oczach bankow i innych instytucji finansowych. Biernosc
                jaka my prezentujemy i postawa roszczeniowa powoduje, ze popadamy w dlugi, nie
                wykorzystujac mozliwosci wyjscia z sytuacji. Mam tu wlasnie na mysli, sytuacje,
                gdzie jeden z drugim wola brac kuroniowke, zeby splacic raty kredytu np. na
                auto, niz sprzedac ten samochod, aby wyjsc z kryzysu. Dla Niemca nie jest
                zadna ujma oddanie auta, i kupienie gorszego, dlatego, ze popadl w jakies
                dlugi. U nas bawimy sie w zycie na pokaz. Mam auto wiec jestem kims. To wlasnie
                auto, czesto traktowane jako przedluzenie penisa mezczyzny, jest wg. mnie dla
                polskiej rodziny sposobem na podniesienie wlasnej wartosci. Nie wazne, ze nie
                ma czym chleba posmarowac, wazne ze jest auto, ktore stoi, bo paliwa wystarcza
                na 20 km. Sposob myslenia naszych rodakow dla mnie jest niezrozumialy, moze
                dlatego, ze ja zylem i widzialem jak wyglada sytuacja w innych krajach.

                W Niemczech i Austrii oprócz tego, ze taka osoba sama sobie pomaga, to uzyskuje
                pomoc ze strony instytucji, u których jest zadłużona. W Polsce jeszcze nie ma
                odpowiednich procedur. I skąd do jasnej cholery wiesz, że w Polsce osoba
                zadłużona nie robi wszystkiego, aby wyjść z dołka? Robiłeś jakieś badania, czy
                co?
                Ludzie z pewnością woleli by nie brać „kuroniówki”. Ale w momencie utraty pracy
                taka forma uzyskiwania zapomogi jest im dana zgodnie z polskim ustawodawstwem,
                więc nie można z tego czynić im zarzutu. Sprzedaż samochodu byłaby w takim
                momencie działaniem nieracjonalnym, bo po pierwsze tracili by dobro, w które
                zainwestowali, nie zmieniłoby to ich sytuacji na rynku pracy, a mogło raczej
                pogorszyć – w wielu ogłoszeniach pojawia się wymóg posiadania samochodu.


                Generalna uwaga – zbyt dużo ogólników, wiedzy ludowej (przecież powszechnie
                wiadomo, że....), generalizowania, wnioskowania przy pomocy stereotypów,
                przekładania doświadczeń osobistych (jednostkowych) na formułowanie hipotez
                dot. całej populacji, niski poziom znajomości podstawowych danych



                • Gość: Red Re: Biedacy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 11:20
                  Widzisz sek w tym, ze Ty patrzysz na Panstwo opisane w zurnalach ekonomii, ja
                  patrze na moich sasiadow, ktorzy nie maja co do garnka wlozyc ale samochod
                  sobie kupia. Ot taka polska mentalnosc byc "kims".

                  I to caly sens mojej wypowiedzi.

              • gtk Re: Biedacy... 14.10.04, 11:37
                Gość portalu: Red napisał(a):

                ) Podstawowy blad - dotyczacy konsumpcji jest taki, ze Panstwo zarabiac powinno
                i
                )
                ) musi na eksporcie to stamtad sa najwieksze pieniadze.

                Podstawowy błąd, jaki moim zdaniem popełniasz, polega na tym, że mylisz Państwo
                z przedsiębiorcami, czyli obywatelami. Otóż Państwo nie powinno zarabiać na
                eksporcie, a jedynie na podatkach. Podatki zaś są dokładnie takie same od zysku
                wypracowanego na działalności eksportowej, jak od zysku wypracowanego na
                działalności krajowej.
                Oczywiście zyski z działalności eksportowej mogą (choć nie muszą) być większe.
                Dlatego esport może (choć nie musi) być bardziej korzystny z punktu widzenia
                Państwa. Jednak gospodarka nie istnieje po to, zeby zaspokajać potrzeby
                Państwa, tylko żeby tworzyć dobrobyt. Dobrobyt polega na tym, że ludzie
                konsumują. Jeśli Państwo w jakikolwiek sposób wspiera eksport (np. dotując go),
                to w istocie prowadzi do obniżenia poziomu życia swoich obywateli, którzy z
                ciężko wypracowanych własnych pieniędzy dopłacają do konsumpcji w obcych
                krajach, a na dodatek mają mniejszą obfitość towarów na półkach we własnych
                sklepach, co skutkuje drożyzną.
                Wynika z tego m.in., że wzrost dobrobytu następuje dzięki importowi. To import
                jest korzystny dla obywateli, ponieważ zwiększa obfitość towarów na rynku,
                powodując tym samym spadek ich ceny. Państwu zaś powinno być wszystko jedno,
                czy ludzie eksportują, czy importują, bo powinno pobierać podatek wyłącznie od
                obrotu gospodarczego (a najlepiej pogłówny, ale to marzenie ściętej, nomen-
                omen, głowy), a nie od kierunku, w jaki ten obrót ma miejsce.

                Nie odkladamy pieniedzy,

                Odkładanie pieniędzy jest niekorzystne dla gospodarki. Bywa (choć nie zawsze)
                korzystne dla tego, kto je sobie odkłada, bo może stanowić pewne zabezpieczenie
                na przyszłość. Lepszym zabezpieczeniem niż gotówka są wprawdzie inwestycje, ale
                na szczęście nie jest to obligatoryjne.
                Mam do Ciebie pytanie: jaki jest cel oszczędzania?

                nie
                ) lokujemy w inwestycje,

                Ludzie robią to, co im się opłaca. W Polsce większość inwestycji się nie opłaca
                z powodu nadmiernego fiskalizmu. Lepiej przejeść niż skończyć jak Kluska.

                my je "przejadamy", czytaj dajemy zarobic marketom,
                ) ktore zysk swoj lokuja w innych Panstwach, kupujemy auta, ktorych zysk takze
                ) wycieka za granice itd. itp.

                Zastanówmy się, jak to wygląda w praktyce. Markety kupują towary, często u
                polskich producentów, ludzie te towary kupują, markety płacą producentom,
                którzy dzięki temu utrzymują się na rynku, jedni i drudzy płacą swoim
                pracownikom, złodziejskiemu ZUSowi, oraz podatki Państwu.
                Następnie zostają z górą złotówek, które są ich zyskiem. Mogą je sobie przelać
                za granicę, ale niewiele będą mogły z tym zrobić - złotówka jest prawnym
                środkiem płatniczym tylko w Polsce. Muszą je więc wymienić na złotówki. Mogą to
                zrobić w obcym banku, co dla polskiej gospodarki jest bez znaczenia, albo w
                polskim banku, sprowadzając te złotówki z powrotem do Polski (ewentualnie nigdy
                ich nie wywożąc). Pojawia się jednak pytanie: skąd polski bank ma euro albo
                dolary? Jeśli ich nie ukradł, to zapewne skupił. Od kogo? Od kogoś, kto je
                miał. Miał stąd, że coś sprzedał za granicę (czyli WYEKSPORTOWAŁ) i dostał za
                to ową tak pożądaną twardą walutę. Bank ma teraz trzy możliwości: może sprzedać
                tę walutę z zyskiem, może trzymać pod poduszką, może coś kupić za granicą.
                Jeśli wybierze możliwość pierwszą, zarobi bank i zarobi polskie Państwo (na
                podatku). Jeśli wybierze możliwość drugą, powstrzyma obrót gospodarczy, czyli
                przyczyni się do upadania gospodarki. Jeśli wybierze możliwość trzecią,
                sprowadzi do Polski towar, co, jak wspomniałem wyżej, jest korzystne dla
                Polaków.
                W pierwszym wypadku w Polsce zostaną złotówki, które ów bank będzie mógł
                przeznaczyć na kredyty dla Polaków, a tym samym zwiększyć konsumpcję oraz
                produkcję, nie napędzając inflacji (bo bez dodrukowywania pieniędzy).
                W drugim wypadku w Polsce zostaną dólary, z którymi nie wiadomo, co zrobić.
                W trzecim wypadku z Polski owe dólary wypłyną, ale Polska się wzbogaci - o
                towar za te dólary zakupiony! No, i wpłynie podatek do budżetu.
                Jak widać, wywiezienie zysku przez supermarket poza Polskę jest jednym z wielu
                korzystnych dla Polski rozwiązań, na dodatek wspiera polski eksport (bo
                umożliwia Polakom sprzedaż za złotówki ich zarobionych na handlu z zagranicą
                dólarów).
                Problem pojawi się wtedy, kiedy Polska wejdzie do strefy euro. Wtedy
                wywiezienie zysku z Polski będzie naprawdę niekorzystne dla naszych obywateli.

                ) W taki wlasnie sposob zostala zaprzepaszczona slynna pozyczka Gierka. Zamiast
                ) pieniadze wydac na inwestycje, poszly one na konsumpcje. Nie myl dwoch pojec
                ) zwiazanych z konsumpcja.

                Konsumpcja jest zabójcza dla gospodarki socjalistycznej. Dla kapitalistycznej
                jest wybawieniem. Tym się między innymi różnią te dwa systemy. Dlatego w
                kapitalizmie jest obfitość dóbr, a w socjalizmie buty na kartki.

                ) Konsumcja nie jest dobra, gdy finansowana jest z kredytow!!! Taka sytuacja
                jest
                )
                ) pozytywna tylko w dobrze rozwinietym Panstwie, gdzie sciagalnosc kredytow
                jest
                ) wysoka.

                Ściągalność kredytów to problem banków, a nie Państwa. Producenci zaś mają się
                tym lepiej, im więcej sprzedają. Sprzedają więcej, jeżeli ludzie kupują, bo
                mają pieniądze.
                Oczywiście, jeśli pieniędzy na rynku jest zbyt dużo, następuje inflacja.
                Zadaniem Państwa jest więc dbać o to, by zbyt dużo "pustych" pieniędzy nie
                znalazło się na rynku. Niezłym na to sposobem jest ustalanie stóp procentowych.
                Jeszcze lepszym byłoby wprowadzenie konkurencyjnych walut. Ale to znowu
                marzenie ściętej głowy.

                ) Co zas do inflacji podalem Ci przyklad, iz jednym z powodow jest branie
                ) kredytow, brak "fizycznych" pieniedzy u konsumentow. Jest ich (czyt powodow)
                ) wiele, ja odnioslem sie tylko i wylacznie do sytuacji zwiazanej ze
                ) spoleczenstwem czyli konsumentami.

                A ja Ci odpowiadam po raz kolejny, że pomimo wielkich sum idących na kredyty
                konsumpcyjne, inflacja w Polsce od wielu lat konsekwetnie spadała. Teraz
                wzrosła, ale to z powodu wejścia do Unii, a nie z powodu kredytów.

                ) Piszesz, ze konsumpcja sprzyja rozwojowi gospodarczemu, w pewnym sensie masz
                ) racje, ale tylko w czesci. Poniewaz rozwojowi gospodarczemu sprzyja
                EKSPORT !!

                Rozwojowi gospodarczemu sprzyja wzrost produkcji. Czy ta produkcja jest potem
                sprzedawana w kraju, czy poza jego granicami, ma znaczenie drugorzędnie.
                Natomiast produkcja NA PEWNO wzrasta tylko wtedy, gdy wzrasta konsumpcja. Bo
                tylko wtedy opłaca się produkować więcej.

                ) Sama wewnetrzna konsumpcja nie pozwala na zwiekszenie srodkow pienieznych
                ) pozwalajacych na walke z inflacja, na obnizenie podatkow itp. Poniewaz
                pieniadz
                )
                ) taki nie zarabia na siebie.

                Dlaczego? Czyżby praca w Polsce nie tworzyła wartości dodanej?
                Jaki pieniądz zarabia na siebie? Tylko taki, który znajdzie się przez jakiś
                czas za granicą? Dlaczego?
                Jeśli zbuduję fabrykę i jej produkcję będę sprzedawał tylko w kraju, to nie
                będę w stanie wytworzyć zysku? Pieniądz, którym będę obracał, nie będzie na
                siebie zarabiał?

                Na zachodzie, w Niemczech, USA i innych, gdy ktos posiada
                ) problemy finansowe, robi wszystko, aby wyjsc z "dolka".

                Doprawdy? Chyba w innych Niemczech niż ja się informowałeś.

                Biernosc
                ) jaka my prezentujemy i postawa roszczeniowa powoduje, ze popadamy w dlugi,
                nie
                ) wykorzystujac mozliwosci wyjscia z sytuacji. Mam tu wlasnie na mysli,
                sytuacje,
                )
                ) gdzie jeden z drugim wola brac kuroniowke, zeby splacic raty kredytu np. na
                ) auto, niz sprzedac ten samochod, aby wyjsc z kryzysu.

                Jakie masz propozycje? Zmienić ludzi? Wybrać sobie lepszy naród?
                A może lepiej byłoby zmienić system, w którym żyjemy, tak aby nie można było go
                wykorzystywać? Na przykład poprzez zlikwidowanie kuroniówki?

                Dla Niemca nie jest
                ) zadna ujma oddanie auta, i kupienie gors
                • gtk Re: Biedacy... 14.10.04, 11:46
                  cd.

                  Dla Niemca nie jest
                  > zadna ujma oddanie auta, i kupienie gorszego, dlatego, ze popadl w jakies
                  > dlugi.

                  Skąd Ty takich Niemców wytrzasnąłeś? Chyba w ich obserwacji zatrzymałeś się
                  gdzieś w połowie lat 60.

                  U nas bawimy sie w zycie na pokaz. Nie wazne, ze nie
                  > ma czym chleba posmarowac, wazne ze jest auto, ktore stoi, bo paliwa
                  wystarcza
                  > na 20 km. Sposob myslenia naszych rodakow dla mnie jest niezrozumialy, moze
                  > dlatego, ze ja zylem i widzialem jak wyglada sytuacja w innych krajach.

                  Jaka jest różnica dla gospodarki, czy kupię benzynę czy masło na chleb? Wydam
                  tyle samo pieniędzy, zapłacę taki sam podatek, tak samo nakręcę koniunkturę.
                  Powiem nawet więcej: kiedy kupuję chleb, to najczęściej od polskiego
                  producenta, który najczęściej produkuje tylko na rynek polski. Przyjmując za
                  dobrą monetę Twoją wykładnię gospodarki, powinienem kupować np. komputery
                  Optimusa, bo Optimus eksportuje swoje towary, a ja kupując jego towar ten
                  eskport wspieram. Natomiast piekarz, ktory piecze tylko dla Gorzowa, obraca
                  pieniądzem, który, jak twierdzisz, nie zarabia na siebie. Kupowanie u niego
                  jest więc sprzeczne z polskim interesem. Czy tak mniej więcej należy rozumieć
                  to, co piszesz?

                  > Co zas do okradania przez Panstwo - wiem, ze ciezko ci zrozumiec sytuacje w
                  > jakies sie znajdujemy.

                  Skąd to wiesz? Mi ta sytuacja wydaje się bardzo łatwo zrozumiała.

                  Jednak wyobraz sobie, ze te skladki, ktore placisz na
                  > zdrowie to i tak bardzo bardzo niska oplata, za uslugi marne bo marne ale
                  > jednak potrzebne i pozadane takze przez Ciebie uslugi, za ktore prywatnie
                  > placisz duzo.

                  A jeśli ja wolę płacić dużo i mieć porządne usługi? A jeśli mam gdzieś
                  ubezpieczenie, i jak zachoruję, to sobie umrę, a Państwu nic do tego?


                  > Operacja serca - jezeli zachorujesz (odpukac) i potrzebna bedzie
                  transplantacja
                  >
                  > serca, (z czym wiaze sie tez czesto kupno serca za granica) to Twoje skladki
                  > przy zarobkach powiedzmy 4 tys nie pokryja przez najblizsze 20 lat
                  skladkowych
                  > -
                  > kosztow takiej operacji.

                  Przepraszam, ale ten strasznie zawiły mechanizm gospodarczy ja już skądś znam.
                  Nazywa się ubezpieczenie. I znacznie lepiej funkcjonuje prywatnie. Zapewniam
                  Cię, że przy zarobkach 4.000 zł byłbym w stanie ubezpieczyć się z nawiązką i
                  kupić sobie całkiem nowe, sprawne i fajowe serce.

                  > Wiem, ze za swoje skladki chcialbys byc obslugiwany przez usmiechnietpersonel
                  > medyczny, miec natychmiast wykonane badania USG, Mammoografie, Tomografie
                  itp.,
                  >
                  > policz jednak ile kazdy zabieg, kazde badanie kosztuje.

                  A co mnie to obchodzi? Przecież płacę ubezpieczenie - i to obowiązkowe! Jeśli
                  Państwo nie potrafi sobie poradzić z dostarczeniem usługi, za którą każe sobie
                  słono płacić, to niech przestanie ją wykonywać! Albo niech przynajmniej
                  przestanie ściągać obowiązkowe składki na nią (co wkrótce, dzięki Bogu,
                  oznaczałoby to samo).

                  Gdy Panstwo doprowadzi
                  > do takiej sytuacji jak jest np. w USA, gdzie skladka bedzie pokrywala tylko
                  > niektore zabiegi i badania, a za reszte trzeba bedzie zaplacic z
                  ubezpieczenia
                  > prywatnego, to wtedy zobaczysz jakie bedziesz placil stawki na ubezpieczenie
                  > zdrowotne prywatne i zatesknisz za tym Panstwem, ktore samo finansowalo z
                  > naszych skladek te wszystkie zabiegi i badania.

                  Nie zatęsknię. Bo Państwo mi niczego nie finansuje. To finansuję to Państwo. I
                  jego system zdrowotny, który jest zły i niewydajny, a Państwo nie ma pojęcia,
                  jak go naprawić.

                  Aktualna skladka
                  > jednak Twoja placona panstwu jest niczym, w porownaniu z kosztami i
                  potrzebami
                  > jakie sie pojawiaja w przypadku zacharowania.

                  Tak jest w przypadku KAŻDEGO ubezpieczenia i Państwo nie robi mi żadnej
                  specjalnej łaski. Moja aktualna składka może i jest niczym w porównaniu z
                  kosztami leczenia, ale JEST BARDZO WYSOKA w porównaniu ze składką
                  ubezpieczenia, które płacę prywatnej firmie (co oznacza, że obecnie płacę
                  podwójnie, co mi się wcale nie podoba). Jakość usług medycznych za jedną i
                  drugą składkę test także nieporównywalna. Oczywiście na korzyść prywaciarzy.

                  > pozdrawiam

                  I ja również.
    • Gość: werty Re: Biedacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 23:32
      Ale sie kurna rozpisali....
      To dlatego taka Chu.owa sytuacja w kraju - zamiast pracowac lepiej dyskutować -
      czyt. pierd.lić farmazony... kanapowa ekonomia w morde jeża.....
      • donson1 Re: Biedacy... 15.10.04, 23:57
        Masz rację, że by to przeczytać trzeba mieć ogromną cierpliwość, ale nie jest w tym nic złego niech piszą...
        Chciałbym jednak skrócić tę dyskusję przywołując amerykańskiego noblistę z ekonomii, którego nazwiska nie pamiętam, ale nobla z ekonomii zawsze biorą Amerykanie albo imigranci, więc to jest nieistotne.
        Stwierdził on ,że w gospodarce decyduje " zasada samospełniających się oczekiwań"
        Oznacza to tyko tyle, że trzeba myśleć pozytywnie, robić zakupy jak najbardziej na kredyt a o spłatę niech się martwią banki skoro udzieliły kredytu. Na tym polega rynek. No to ruszajmy do banków a potem na zakupy!!
      • gtk Re: Biedacy... 16.10.04, 22:41
        Gość portalu: werty napisał(a):

        > Ale sie kurna rozpisali....
        > To dlatego taka Chu.owa sytuacja w kraju - zamiast pracowac lepiej dyskutować -
        >
        > czyt. pierd.lić farmazony... kanapowa ekonomia w morde jeża.....

        Czynisz mi wielki zaszczyt. Naprawdę to przeze mnie taka chujowa sytuacja? Od
        poniedziałku się zmieniam. Nie będe palił i pił, tylko budował dobrobyt tego
        kraju. Ku chwale Ojczyzny i Twojemu dobremu samopoczuciu.

        PS. Wałęsę też bolała głowa od tekstów dłuższych niż strona A4. To żaden wstyd.
        • Gość: werty Re: Biedacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 19:53
          "...Czynisz mi wielki zaszczyt...."

          Drobiażdżek... na zdrowie :-)
        • donson1 Re: Biedacy... 17.10.04, 23:20
          gtk napisał:

          > Gość portalu: werty napisał(a):
          >
          > > Ale sie kurna rozpisali....
          > > To dlatego taka Chu.owa sytuacja w kraju - zamiast pracowac lepiej dyskut
          > ować -
          > > Jeżeli dopuszczą do obrotu akcje pracowników, to natychmiast ich kurs spadnie, a wtedy skupią akcje inwestorzy zagraniczni i po banku "polskim" Dyktat banków obcych tuż, tuż przed nami
          > > czyt. pierd.lić farmazony... kanapowa ekonomia w morde jeża.....
          >
          > Czynisz mi wielki zaszczyt. Naprawdę to przeze mnie taka chujowa sytuacja? Od
          > poniedziałku się zmieniam. Nie będe palił i pił, tylko budował dobrobyt tego
          > kraju. Ku chwale Ojczyzny i Twojemu dobremu samopoczuciu.
          >
          > PS. Wałęsę też bolała głowa od tekstów dłuższych niż strona A4. To żaden wstyd.
          >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka