blic 05.07.02, 18:36 Kołodko... taaa... a, nie chce mi się komentować. Piwnik... Ciekawe czy Piwnikowa trwała na straży prawa i nie chciała Millerowi iść na rękę w jakichś machlojkach, czy też odwrotnie, Miller ją wywala za machloje. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
klin! Re: Kołodko wpadł, Piwnik wypadła 05.07.02, 19:23 blic napisał(a): > Kołodko... taaa... a, nie chce mi się komentować. Przybędzie wierzących. > Piwnik... Ciekawe czy Piwnikowa trwała na straży prawa i nie chciała Millerowi > iść na rękę w jakichś machlojkach, czy też odwrotnie, Miller ją wywala za > machloje. Pan Premier, zapytany w moim imieniu przez dziennikarza o motywy tej zaskakującej decyzji, uzasadnił ją tak: "Sądzę, że jest taka potrzeba. Nic więcej nie mam do powiedzenia w tej sprawie". Czyli z dyplomatycznego na nasze: "a gówno to ciebie obchodzi". Dziękuję, Panie Premierze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marko Re: Kołodko wpadł, Piwnik wypadła IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 22:35 No nareszcie powołano likwidatora dla tego kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
blic Re: Kołodko wpadł, Piwnik wypadła 06.07.02, 09:21 klin! napisał(a): > Masochista? Pewnie emeryt armii amerykańskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
borys-krakow Ściera 06.07.02, 16:58 Sędzia Piwnik Barbara, zdaniem malutkiej Żabki, którą w gruncie rzeczy jestem, spełniła swoje zadanie. To znaczy oderwana została od sprawy FOZZ, sprawa nie ma już szans na zakończenie. Barbara zrobiła swoje, Barbara może odejść. Niech spada do swojego gabinetu, gdzie jej miejsce. Pozostaje mieć nadzieję, że inne wschodzące "gwiazdy" wymiaru sprawiedliwości, telewizji czy budowy mostów odkryją, że po wykorzystaniu zostaną jak ściera odrzucone. A może z jej perspektywy warto było...? Zapłaciliśmy jej parę złotych, wylansowała się, pewnie jakaś kancelaria (Falandysz & Ten Drugi, czy inna) wezmą ją z pocałowaniem ręki. Ciekaw jestem, a pewnie nigdy się nie dowiem, kto na FOZZ zarobił najwięcej. FOZZ "wciął" kwotę 350 mln pln. Grzegorz Żemek, szef FOZZ, na pewno nie miał decydujących udziałów w tych zyskach - nie musiałby później okradać Zakładów Mięsnych w Nisku, po FOZZ-ie byłby ustawiony. To, że 40 - milonowy kraj i jego rząd najpierw jest okradany na takie pieniądze, a potem wykorzystywany do zacierania śladów osłabia mnie. Nie wierzę, że wszystkie rządy niekomunistyczne przed 97 rokiem, a potem rząd AWS nie potrafiły umożliwić wymiarowi sprawiedliwości zamknięcie tej sprawy. Jak na Syberii. Wielkie surowcowe firmy przejmowane przez bandytów i nikt nic nie może. Wielkie pieniądze przejmowane w świetle reflektorów, wszyscy wszystko wiedzą, nikt nie może nic zrobić. Wciąż bliżej nam do Azji. Choć w Ameryce pierwsze akumulacje kapitału wyglądały podobnie. Fortuny Carnegie i G. P. Morgan powstawały w atmosferze podobnych skandali. Tyle, że to było 100 - 150 lat temu... Mazowiecki parówa. Miał wszystkie karty w rękach - nawet społeczne poparcie dla dekomunizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
klin! Re: Ściera 06.07.02, 21:47 Ze wszystkim się zgadzam, z wyjątkiem ostatniego zdania. Oni po prostu nie mieli armat. Wojsko, policja, prokuratura, służby nadawały się do generalnej wymiany. Także tysiące urzędasów, ulokowanych na wszystkich szczeblach państwowej administracji. W sumie - dziesiątki tysięcy ludzi, bez których państwo rozpadłoby się jak bańka mydlana. W tym większość gotowa nawet przejść na islam, byle zostać przy biurku. Ale niezastąpieni, chociażby przez swoją liczebność. Kompromis był historyczną koniecznością. Kompromisy zazwyczaj nieładnie pachną, taka już ich natura. A jak silny to był układ - widzimy dziś dużo wyraźniej, niż 10 lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
blic Re: Ściera 07.07.02, 09:16 klin! napisał(a): > Wojsko, policja, prokuratura, służby nadawały się do generalnej wymiany. Także > tysiące urzędasów, ulokowanych na wszystkich szczeblach państwowej > administracji. W sumie - dziesiątki tysięcy ludzi, bez których państwo > rozpadłoby się jak bańka mydlana. Tak, też czytałem Lewandowskiego wypowiadającego się na ten temat. No dobra, wierzę, że ugruntowałeś wiedzę na większej ilości źródeł. :) Mazowiecki jednak parówa. Mógł utworzyć prawne podstawy wymiany. Mechanizmy wprowadzania na stanowiska urzędnicze nowych ludzi po odpowiednich szkołach. Tymczasem nie dość, że pierwsza szkoła służby cywilnej powstała za późno to do tego jeszcze wszyscy ją teraz olewają. Stan w jakim się znajduje obecnie policja zadowala mnie (oprócz finansowego, oczywiście). W wojsku wystarczyło wymienić generałów. No, ale był jeszcze pewien generał, który mógł na to nie pozwolić. Prokuratura natomiast jako organ komunistyczny nie sprawia kłopotów. Kłopoty sprawia jako organ wymiaru sprawiedliwości - wymiaru niewydolności, głównie ze względu na korporacyjność. Odpowiedz Link Zgłoś
klin! Mazowiecki 07.07.02, 14:47 Lewandowskiego nie czytałem. Ja po prostu nieźle pamiętam tamten czas. Pamiętam, że Mazowiecki był premierem półtora roku. Prezydentem wówczas był gen. Jaruzelski, a ministrami MON i MSW jego przyjaciele. W Sejmie siedzieli ludzie z nadania, nie tylko z wolnych wyborów. Nie wiem, czy zdajesz sobie teraz sprawę, że przez cały ten czas Polska pozostawała członkiem Układu Warszawskiego? Wystarczyło wymienić generałów? Niezłe żarty. Jeśli chciałbyś wymienić 200 generałów, to miałbyś wroga nie w "pewnym" generale, ale w nich wszystkich. A poza wszystkim, niby na kogo wymienić? Na pułkowników? :) Przez cały okres transformacji zarówno wojsko jak i policja jako instytucje zachowały się lojalnie wobec państwa. Nie przeżywaliśmy strachu przed bratobójczymi walkami, nie widzieliśmy czołgów na Wiejskiej. Nie ma żadnych przesłanek ku temu, by twierdzić, że w naszych warunkach tak właśnie musiało być. Cóż mógł oznaczać postulat natychmiastowej i bezwzględnej dekomunizacji w 1990 roku? Ano dokładnie tyle, że trzeba było postawić w stan oskarżenia rezydującego prezydenta i co najmniej dwóch ministrów kluczowych resortów. To się nazywa, o ile się nie mylę, zamach stanu. Jeśli oceniamy półtora roku Mazowieckiego, to weźmy pod uwagę, że przez następne pięć lat prezydentem był Wałęsa. Prezydenturę rozpoczynał w komfortowych warunkach. Miał za sobą Sejm i Senat, mianował premierów jak mu się podobało. Wygrał z przytłaczającą przewagą pierwsze demokratyczne wybory, właśnie gdy runął berliński mur, a Jelcynowi udało się pogrążyć Gorbaczowa. Dopiero on miał wszystkie atuty w rękach. O wszystko można Wałęsę podejrzewać, ale na pewno nie o niechęć do dekomunizacji. Kończył kadencję w kohabitacji z postkomunistami. Mazowiecki parówa?? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
borys-krakow Re: Mazowiecki 08.07.02, 13:29 klin! napisał(a): > Wystarczyło wymienić generałów? Niezłe żarty. Jeśli chciałbyś wymienić 200 generałów, to miałbyś wroga nie w "pewnym" generale, ale w nich wszystkich. Generałów może nie, ale na pewno można było wcześniej zlikwidować FOZZ, ewidentnych aferzystów związanych z tymi i innymi złodziejstwami powsadzać do paki i inne gdybania. W kategoriach symboli: MAzowiecki potrzebował wielu miesięcy, by zlikwidować cenzurę! > Nie ma żadnych przesłanek ku temu, by twierdzić, że w naszych warunkach tak właśnie musiało być Gdyby trzymał rękena pulsie i choćby analizowałpostępy w Czechach (gdzie dekomunizacja była), Niemczech czy Rumunii (my mogliśmy skończyć jak górnicy w Nowoczerkasku, ale Oni mogli skończyć jak Nikolae i Elena). Odpowiedz Link Zgłoś
klin! Historyczne kompromisy 09.07.02, 14:34 borys-krakow napisał: > Gdyby trzymał rękena pulsie i choćby analizowałpostępy w Czechach (gdzie > dekomunizacja była), Niemczech czy Rumunii (my mogliśmy skończyć jak górnicy > w Nowoczerkasku, ale Oni mogli skończyć jak Nikolae i Elena). No tak, w Czechach dekomunizacja była. Aksamitna. Szefem parlamentu do 1992 roku był Aleksander Dubczek. Dekomunizacja nie uchroniła Słowacji od Meciara. Czesi zrobili dekomunizację, ale od zawsze są dla nas mistrzami kompromisów. Również historycznych. Zresztą, w Czechach rządzą socjaliści z ludowcami. Rumunia... Nie chciałbym porównywać Ceaucescu z Jaruzelskim. Sugestia o tyle nietrafna, że w Rumunii władze przejęli komuniści. Nie dość, że krwawo, to jeszcze bez większych efektów. Pokomunistyczna czkawka objawiła się wszędzie, niezależnie od dekomunizacji. Ale to Polska w pierwszych latach transformacji miała największe sukcesy gospodarcze. Jaka w tym zasługa ostatnich komuszych rządów, trudno mi oceniać. Domyślam się, że całkiem duża. Pierwsze regulacje w stronę wolnego rynku nastąpiły chyba jeszcze przed Okrągłym Stołem. Pamiętam uwolnienie cen produktów rolnych, bodaj ostatnią decyzję rządu Rakowskiego, rodzaj prezentu dla następców. Niespecjalnie interesują mnie motywy. Ważne są skutki. Odpowiedz Link Zgłoś
aborys Re: Historyczne kompromisy 09.07.02, 16:20 klin! napisał(a): > Rumunia... Nie chciałbym porównywać Ceaucescu z Jaruzelskim. Sugestia o tyle > nietrafna, że w Rumunii władze przejęli komuniści. Nie dość, że krwawo, to > jeszcze bez większych efektów. Nie chodzi mi o to, by Generała strzelać. Jesienią 89 roku, zwana Jesienią Narodów, w Rumunii jedni Towarzysze strzelali do innych Towarzyszy. To oczywiste, było też oczywiste wtedy. Ale robiło wrażenie. "Mieliśmy sporo szczęścia" - myślał i mówił ten i ów w Polsce. Mazowiecki wtedy nie nadążał za rozwojem sytuacji, za nastrojami społecznymi. Gdy, w sierpniu 89 brał tekę premiera nie mógł się postawić Kiszczakowi i Siwickiemu. Po Pradze już mógłby to zrobić. A spenetrować Ubecję i zabezpieczyć archiwa mógł od razu. I to on miał dostęp do pełnej ówczesnej wiedzy. O FOZZ, akcji "żelazo". To Kozłowski, jego minister, powinien zareagować natychmiast na zbudowanie przez ubeka Gawronika kantorów na granicy i rozkwit jego fortuny na przeciekach. Taka tam dekomunizacja. Powstrzymanie erozji państwa, lokalizacja rozpadu, nieuniknionego w warunkach zmiany ustroju... Myślę, że sprawniejszy premier uczyniłby więcej. I oczywiście cieszę się, że nie musiałem strzelać do komuszków, ale wolałbym kilku z nich zobaczyć na ławie oskarżonych. Cieszę się, że mamy PKB lepsze niż w Rumunii, a wzrost swego czasu był lepszy niż w Czechach, ale myślę, że po rozbiciu dziwnych układów państwowo- biznesowych byłoby lepiej. Wiem, że trochę jadę Kaczorami i Jadzią Staniszkis, ale do tych wniosków doszedłem niezależnie. Odpowiedz Link Zgłoś
klin! Re: Historyczne kompromisy 10.07.02, 11:06 Wcale mi nie przeszkadza, że jedziesz Jadzią. Jak się okazuje, ja jadę Lewandowskim... > Taka tam dekomunizacja. Powstrzymanie erozji państwa, lokalizacja rozpadu, > nieuniknionego w warunkach zmiany ustroju... > Myślę, że sprawniejszy premier uczyniłby więcej. Dość trudno z tą tezą dyskutować. Trzeba by wiedzieć trochę więcej o realiach. Jakich ludzi do dyspozycji miał np. minister Kozłowski? Z jakim oporem się spotkał i na jakie kompromisy poszedł? I czy rzeczywiście dysponowali pełną wiedzą, a jeśli tak, to czy byli fizycznie w stanie ją przetworzyć? Mam za małą wiedzę na ten temat, żeby stanowczo stwierdzić zaniechania lub ich brak. Mogę tylko pospekulować, że do ukręcenia łba aferze FOZZu potrzeba zgranej drużyny inteligentnych, nieprzekupnych ekonomistów, prawników, fachowców od prawa międzynarodowego, mających "resortowe" kontakty w świecie, w dodatku z instynktem psa gończego. Muszą oni mieć wsparcie w aparacie ścigania, w wymiarze sprawiedliwości i działać w oparciu o niezłe, stabilne prawo. Przychylam się raczej do stwierdzenia, że było to w ówczesnych warunkach obiektywnie bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe. Ale udowodnić tego nie umiem. Jeśli brakuje wiedzy o faktach, należy posłużyć się analogiami. Teoretycznie łatwo można sobie wyobrazić premiera sprawniejszego od Mazowieckiego. Ale z drugiej strony, który z późniejszych premierów wykazał się większą skutecznością? Bielecki, Suchocka, Olszewski? Jakoś ta galeria nie jest specjalnym powodem do dumy. Próba lustracji, podjęta przez tego ostatniego, zakończyła się dla niego fatalnie. I to przecież nie komuchy obaliły jego gabinet. Sprawa FOZZu nie została zamknięta, gdy ministrem sprawiedliwości był Kaczyński. Główną trudnością nie jest brak danych, a raczej ich nadmiar. Bronię Mazowieckiego nie dlatego, że uważam go za wielkiego męża stanu. Myślę jednak, że jego rząd zrobił najwięcej, w najtrudniejszych warunkach. Mam pretensje do Mazowieckiego, ale zupełnie z innego powodu. Moim zdaniem, największym jego błędem było przeciwstawienie się Wałęsie w wyborach prezydenckich. Trzeba było przewidzieć, że Wałęsa ma większą siłę przebicia i podjąć próbę zachowania jedności. Przegrana z Tymińskim to prawdziwa klęska, nie tylko osobista. Odpowiedz Link Zgłoś
aborys Re: Historyczne kompromisy 11.07.02, 18:09 klin! napisał: > Mogę > tylko pospekulować, że do ukręcenia łba aferze FOZZu potrzeba zgranej drużyny > inteligentnych, nieprzekupnych ekonomistów, prawników, fachowców od prawa > międzynarodowego, mających "resortowe" kontakty w świecie, w dodatku z instynkt > em psa gończego.(...)[i jeszcze dużo rzeczy] A ja myślę, że raczej Eliota Nessa, albo innego sprawnego urzędnika skarbowego. Z komuną pod koniec było tak, że była z gumy. Ustępowała pod naciskiem i cofała się mięciutka od 87 roku. Byłem wtedy dość aktywny i nawet mi, małej żabce, też ustępowała. A Mazowiecki et consortes woleli wysmakowany, szlachetny i czyściutki kompromis. No, nie był taki czyściutki jak się okazało, tyle, że nikt ważny rączek krwią nie pobrudził. Faktycznie, z braku dowodów i niedostępności źródeł nie rozbierzemy tematu. Mam swoje głębokie przekonanie o marności osiągnięć Mazowieckiego, choć ze względów estetycznych wolałem go jako prezydenta. Odpowiedz Link Zgłoś
klin! Re: Historyczne kompromisy 11.07.02, 21:44 aborys napisał: > Mam swoje głębokie przekonanie o marności osiągnięć Mazowieckiego... OK. A co z następcami? Odpowiedz Link Zgłoś
aborys Re: Historyczne kompromisy 12.07.02, 13:14 klin! napisał(a): > OK. A co z następcami? Jan Krzysztof: krótko i raczej na temat gospodarki. Olszewski: nieudolnie. Helena: bezwolnie, ugrzęzła w sporach koalicyjnych i bardziej miała przed sobą walkę o utrzymanie status quo, niż rozdrapanie ran. Po 'wojnie na górze' już nikt nie miał jednolitego poparcia jakiegoś OKP. Im później, tym więcej było zamiecione pod dywan i tym bardziej przyzwyczajaliśmy sie do myśli o niemozności odkręcenia wszystkich sprawek komuny. I coraz mniej komuszki były przerażone. Odpowiedz Link Zgłoś
klin! Re: Historyczne kompromisy 12.07.02, 15:05 aborys napisał: > Po 'wojnie na górze' już nikt nie miał jednolitego poparcia jakiegoś OKP. O, to to właśnie! Wojna na górze nie była pomysłem Mazowieckiego. Jak napisałem poprzednio, popełnił taktyczny błąd. Jest jednak jasne, że od wyborów prezydenckich zaczęło się chrzanić i trudno go tym obarczać (może w jakiejś, mniejszej części). Piszesz, że rząd Bieleckiego zajął się głównie gospodarką. Zdaje mi się, że poprzednicy mieli więcej w tej dziedzinie do zrobienia. I zrobili więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
aborys Re: Historyczne kompromisy 12.07.02, 15:17 klin! napisał(a): > Piszesz, że rząd Bieleckiego zajął się głównie gospodarką. > Zdaje mi się, że poprzednicy mieli więcej w tej dziedzinie do zrobienia. > I zrobili więcej. No tak, JKB nie był chyba materiałem na premiera. Ale bardzo spodobało mi się kilka jego akcji: wystąpienie w URSUS-ie gorzowskim, gdzie wkurzony na roszczeniową postawę pracowników, ponoć wyszedł ze spotkania. Był chyba ortodoksem. I niestety za jego czasów trochę afer poszło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Miller IP: *.teleton.pl 07.07.02, 08:38 Obecnie nie da się przewidzieć, czy za chwilę będziemy świadkami wyjścia z rządu kolejnych ministrów. Faktem jest jednak, że po wydarzeniach kilku ostatnich dni pozycja Millera jako stanowczego szefa rządu, który dowodzi zgraną drużyną, została mocno zachwiana. W naszych polskich realiach nie jest to nic nowego, bo przecież Jerzy Buzek również nie był człowiekiem stanowczym. Ale w przypadku Millera, który do tej pory kreował się na bardzo twardego polityka, rozdźwięk miedzy obietnicami a rzeczywistością jest większy. Porażka Millera w kierowaniu krajem jest jeszcze większa, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że poprzedni rząd, co by o nim nie mówić, wcielał jednak w życie cztery wielkie reformy społeczne, a obecny gabinet tylko mówi o tym co zamierza zrobić. ? Odpowiedz Link Zgłoś
klin! Re: Kołodko wpadł, Piwnik wypadła 07.07.02, 15:32 Hmmmm... a ja myślę, że pani Piwnik przejechała się na gorzowskim wydziale KRSu. Panie ministrze Kurczuk, niech Pan to łaskawie weźmie pod uwagę, bo to może się źle skończyć... Odpowiedz Link Zgłoś
j24 Piwnik, a KRS (?) 08.07.02, 12:42 klin! napisał(a): > Hmmmm... a ja myślę, że pani Piwnik przejechała się na gorzowskim wydziale KRSu Pierwszy bym tego nie napisał :), ale kto wie, kto wie... Może rząd w jakiś sposób bierze pod uwagę opinię społeczeństwa.*) Dobry wizerunek jeśli chodzi o Panią Minister to raczej z niej nie wynikał. Gdyby twardo odmawiała utworzenia w Gorzowie KRS-u, to można by zrozumieć, ale obiecać, a potem się wycofać, pozostawiając rozbudzone nadzieje, wycofać się pod wpływem Pana ....skiego, reprezentującego w tym spotkaniu diabli wiedzą kogo (a może o jedno wcielenie za dużo)??? *) wiem, że dla części forumowiczów jest to wysoce nieprawdopodobne (że rząd bierze pod uwagę opinie społeczeństwa), ale dla mnie byłoby to spory pozytyw. Kto wie, może wkrótce będzie nam dane się dowiedzieć jak to jest... Odpowiedz Link Zgłoś
hiro Re: Piwnik, a KRS (?) 09.07.02, 18:47 j24 napisał(a): > klin! napisał(a): > > > Hmmmm... a ja myślę, że pani Piwnik przejechała się na gorzowskim wydziale > KRSu > > Pierwszy bym tego nie napisał :), ale kto wie, kto wie... > > Może rząd w jakiś sposób bierze pod uwagę opinię społeczeństwa.*) > > Dobry wizerunek jeśli chodzi o Panią Minister to raczej z niej nie wynikał. > Gdyby twardo odmawiała utworzenia w Gorzowie KRS-u, to można by zrozumieć, ale > obiecać, a potem się wycofać, pozostawiając rozbudzone nadzieje, wycofać się po > d > wpływem Pana ....skiego, reprezentującego w tym spotkaniu diabli wiedzą kogo > (a może o jedno wcielenie za dużo)??? > > *) wiem, że dla części forumowiczów jest to wysoce nieprawdopodobne (że rząd > bierze pod uwagę opinie społeczeństwa), ale dla mnie byłoby to spory pozytyw. > Kto wie, może wkrótce będzie nam dane się dowiedzieć jak to jest... teraz?-jest : kiedyś było dobrze! teraz jest lepiej! ale dobrze by bylo, żeby znów było dobrze!! a przed nami niestety Argentyna.:-( minister finansów olał kp. -na co rzecznik rządu powiedział-jeszcze go państwo zobaczą!/jeszcze o nim państwo usłyszą!-przyp.-hiro/czekamy! podobno ustąpiła po postach i faxach hiro :-)) ale to nie sprawdzone!. Odpowiedz Link Zgłoś