Dodaj do ulubionych

Żużel, reggae i teatry uliczne

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.05, 19:34
Wczoraj "żużel, reggae i teatry uluczne" oraz....
broooooooooooowar!!! A dzisiaj wielki KAC!
Pozdrawiam wszystkich zmagających się z tą niedogodnością!! :)
Obserwuj wątek
    • Gość: prezes hej redahtory IP: *.gorzow.mm.pl 06.06.05, 10:23
      Przecież to nie prezydent, tylko Górzny chciał kolejki linowej.
      • Gość: mih Re: hej redahtory IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 06.06.05, 12:47
        kac morderca nie ma serca
      • jang64 Re: hej redahtory 06.06.05, 15:41
        Gość portalu: prezes napisał(a):

        > Przecież to nie prezydent, tylko Górzny chciał kolejki linowej.
        prezes nie kombinuje
    • Gość: lolo Re: Żużel, reggae i teatry uliczne IP: *.gorzow.mm.pl 06.06.05, 13:47
      Lipa - teatry ok - ale poza tym?
      Festyn na poziomie wiejskiej zabawy ( znam okoliczne miasteczka powiatowe, kóre
      w bardziej profesjonalny sposób organizuja tego typu święta) .
      Festiwal Reggae nad Warta bardziej był nieudanym piknikiem nad Warta.
      Praktycznie tylko jedna gwiazda ( Habakuk ) - nieprzemyslana kolejność występów
      poszczególnych " artystów ", dwóch panów silacych sie na scenie z
      konferansjerka, kapele, które pomyliły miejsce i czas ( jak Vespa gra reggae to
      ja jestem B. Marley ).
      Na ipmrezie pojawiło się kika osób pomaiętrajacych prawdziwe Reggae na Warta. Z
      uwagi na dobre obyczaje nie będę dołsownie cytowł ich opinii o organizatorach -
      powiem tylko, że najłagodniejsza reakcja to uśmiech pod nosem i określenie _
      żenada! Ale oczywście u organizatorów samozadowolenie i propaganda sukcesu (
      skad to znamy? )
      A Memoriał jak najbardziej ok - tylko, że w tym przypadku to zasługa jednego
      człowieka mec. J. Synowca, któremu miasto powinno podziękować,że teraz
      bezczelnie może wpisywać tę imprezę w sknocone Dni Gorzowa.

      Miasto Wojewódzkie z niewiadomo jakimi ambicjami ze świętem miasta na poziomie
      Pcimia Dolnego ( przepraszam mieszkańów tej mmiejscowości bo chyba u nich sa
      lepsze imprezy )
      • Gość: organizator Re: Żużel, reggae i teatry uliczne IP: *.gorzow.mm.pl 06.06.05, 22:27
        Panie Kolego.
        Jeśli tylko byłby Pan świadom kwoty jaką miasto "dało" na Dni Gorzowa to może
        zacząłby Pan się zastanawiać dlaczego zestaw reggae był słaby.
        Artyści to nie wszystko co za co trzeba zapłacić.
        Organizator nie popada w samozachwyt i propagandę sukcesu.Jest daleki od tego i
        z chęcią przyjmie konstruktywna i rzeczową krytykę.
        ...ale czy to warto?...i tak nawet jak impreza byłaby bogata w atrakcje to
        większość gorzowian skrytykowałaby Dni Gorzowa.Tacy są już ludzie w tym mieście.
        Dużo chcą tylko nie wiedzą czego...
        • Gość: loki Re: Żużel, reggae i teatry uliczne IP: *.gorzow.mm.pl 07.06.05, 17:33
          Wiedza wiedza - tylko że z drugiej strony totalny minimalizm. No i oczywiście
          realizowana koncepcja - żeby to minimum ładnie medialnie przypudrować i sprzedać.
          A jak ktoś zwróci uwagę - to jedna odpowiedź: głupie ludziska nie wiedza czego
          chca! Proste, ale chyba za proste!
    • Gość: czytelnik Re: Żużel, reggae i teatry uliczne IP: *.gorzow.mm.pl 06.06.05, 15:12
      Pod względem organizacyjnym ok.Natomiast dobór artystów ... .
      O co chodziło Organizatorom trudno się domyslać.
      • Gość: organizator Re: Żużel, reggae i teatry uliczne IP: *.gorzow.mm.pl 06.06.05, 22:20
        ...sztuką jest zrobić dobrą imprezę za mizerne pieniądze.
        Zamiast krytykować program zadajcie sobie ludzie pytanie: co chcielibyście na
        Dni Gorzowa mieć?....jak sobie odpowiecie to policzcie ile to kosztuje...
        jak wam zabraknie 100 tys to wtedy zastanówcie się na co jeszcze zabrakło.
        Wszyscy tylko wokoło krytykują a nikt nie podsunie chociaż jednego pomysłu
        który mógłby zostać przeanalizowany.
        • Gość: lolo Re: Żużel, reggae i teatry uliczne IP: *.gorzow.mm.pl 07.06.05, 15:57
          Błagam - nie używajcie cały czas tego najprostszego, infantylnego tłumaczenia -
          pieniadze!! Tak się składa, że jeśli chodzi o np. reggae to jestem pewien, że za
          to co w tę imprezę włożono można było zorganizować prawdziwe święto tej muzyki,
          a nie jakieś popłuczyny - tylko, że trzeba było spełnic podstawowy wymagany w
          takim wypadku warunek - MIEĆ ELEMANTARNA WIEDZĘ NA TEMAT TEJ MUZY I LUDZI JA W
          KARJU ROBIACYCH!
          A odnośnie podsuwania pomysłów do : przeanalizowania" - problem właśnie w tym,
          że zamiast coś konkretnego zrobić tylko się analizuje. Tak więc panie i panowie
          przestańcie analizować i wreszcie weźcie się do roboty!
          • Gość: gość Re: Żużel, reggae i teatry uliczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 00:05
            Jakbys znal hisorie reggae to Wiedzialbys ze ska wspoltworzylo ten gatunek i
            obecnosc Vespy byla jak najbardziej uzasadniona, jakbys znal wspolczesna scene
            reggae to wiedzialbys ze gorzowski koncert nie byl marny tylko bardzo dobry ,
            gwiazdami sa w tej chwili NDK i Paprika... a te dziwne dziwieki to sound system-
            najnowsza ewolucyjnie odmiana reggae, wiec oszczedz na przyszlosc swoich pseudo
            intelektualnych wywodow znawco .PACANIE
            • Gość: zorki Re: Żużel, reggae i teatry uliczne IP: *.gorzow.mm.pl 08.06.05, 15:01
              buahahahahah - weź mnie gościu nie rozwalaj. Tak się składa, że akurat ja znam
              historię reggae w przeciwieństwie chyba do ciebie i daruj sobie ta Vespę :))))
              kolejność nurtów ci sie pomyliła:))) - a co do gwiazd to przestań ratować
              denność tej imprezy, NDK to aktualnie III liga ( chłopcy wchodza i może coś
              pokaża - ale dzisiaj niestety sa daleko ) Paprika - to owszem II liga.
              Każdy kto choć trochę sie orientuje to wie, że w RP aktualnie na topie jeśli
              chodzi o reggae sa min: Indios Bravos, Vavamuffin, Wszystkie Wschody Słońca,
              Habakuk, Bakszysz i in. - przestańcie wreszcie ratować denność tej impry
              naciaganymi teoriami.
              28.05.05r odbył się skromniutki Piknik Reggae Chocianów - tak dla przykładu
              radzę zobaczyć kto grał i w jakiej kolejności!
              • Gość: gość portalu Re: Żużel, reggae i teatry uliczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 00:12

                Pod koniec lat 50-tych R&B w Ameryce traci swoją ostrość i tempo, a
                afroamerykańska publiczność skłania się ku bardziej łagodnym odmianom muzyki,
                co nie miało odzwierciedlenia na Jamajce. Właściciele soundsystemów, by
                utrzymać zadowolenie publiki, zaczęli poszukiwać muzyki na wyspie. Tak zaczęła
                się era jamajskiego R&B, kiedy Coxone Dodd oraz Prince Buster (dołączył
                do "największych" w 1959 jako "Prince Buster Voice of the People") rozpoczęli
                produkcję własnych płyt. Początkowo tłoczyli najpierw acetate - próbkę, którą
                ogrywali na swoich imprezach tanecznych. To był tani i skuteczny sposób
                testowania zapotrzebowania na nagrania.

                Dwa lata po tym jak Dodd wydał pierwszą płytę post mento - "Shuffling Jug" Clue
                J & His Blues Blasters, producenci na Jamajce zaczynają tłoczyć single 7", był
                to rok 1959. Maleńki dotychczas przemysł nagraniowy Jamajki ożywia się, kiedy
                Duke Reid otwiera trzy wydawnictwa - labels: Treasure Isle, Dutchess oraz
                Trojan - nazwa pochodzi od jego pierwszego soundsystemu. Coxone też rozkręca
                kilka labels: Worldisc, Supreme, All Stars oraz Sensational. Jego legendarny
                label - Studio One pojawił się dopiero w 1962 wraz z otwarciem własnego studia
                nagraniowego. Natomiast Prince Buster wprowadził nie mniej niż pięć labels:
                Prince Buster Voice of the People, Buster's Wild Bells, Buster's Record Shack,
                Olive Blossom oraz Buster's Wild Flowers.

                Najwcześniejsze nagrania jamajskie tego okresu, pochodziły ze studia Federal
                Records, które prowadził Ken Khouri. Producent opłacał koszt studia, wynajmował
                muzyków i po zapłaceniu wokaliście ok.10-20 funtów, zostawał z materiałem i
                dalszymi kosztami wydania nagrania, ponosząc wszelkie ryzyko. Piosenkarze w
                tamtych latach traktowali producentów jak krwiopijców, płacących nędzne
                pieniądze za piosenkę a sprzedających tysiące kopii płyty. Nikt nie pamiętał
                oczywiście o piosenkach zapłaconych, będących niewypałami wydawniczymi.

                W 1958 Edward Seaga, były premier i aktualny lider opozycji, otwiera WIRL (West
                Indies Recording Ltd.), nagrywając popularnych wtedy wykonawców jak:
                Wilfred "Jackie" Edwards, Owen Gray, The Jiving Juniors (z Derrick Harriot'em i
                Count Prince Miller'em) oraz duet (Joe) Higgs & (Roy) Willson, ich "Manny O"
                było wielkim hitem w 1960 (30.000 sprzedanych kopii).
                Joe Higgs wspomina: "To był najlepszy manager, jakiego mieliśmy kiedykolwiek,
                zawsze nam płacił". Seaga miał stopień naukowy z antropologii na Harvardzie i
                zarchiwizował na swoich nagraniach również jamajskie obrzędy Pocomania, Kumina
                i Obeach.

                W 1959 dla Duke Reid'a a nagrywali: Chuck and Dobby, The Jiving Juniors,
                Derrick Morgan, Eric "Monty" Morris. W tym samym czasie Dodd nagrał wiele
                tracków z następującymi wokalistami: Alton (Ellis) & Eddie (Perkins), Beresford
                Ricketts, Lascelles Perkins i Theophilus Beckford. Jak wspomina Alton
                Ellis: "Eddie i ja, Bunny and Scully, Laurel Aitken, Lord Tanamo, Owen Gray,
                Wilfred Edwards, Higgs and Wilson oraz Theo Beckford - to była czołówka
                ówczesnych wokalistów".


                W 1961 Byron Lee i Ronnie Nasralla zakładają spółkę Lee Enterprises, która jako
                najprężniejsza finansowo dominuje na rynku koncertowym. Do najpopularniejszych
                zespołów tamtych latach należeli The Gaylads, The Jiving Juniors, The Blues
                Busters a także duety takie jak Martin and Derrick, Keith and Enid, Monty and
                Roy, Alton and Eddie, Stranger and Patsy, Derrick and Patsy, Roy and Millie czy
                Bunny and Skully.

                Jamajski R&B początkowo przypominał boogie shuffles, ale zawierał też elementy
                mento, akcenty latino oraz swingowy i bebopowy styl wniesiony przez muzyków
                grających na jamajskiej scenie jazzowej. Stopniowo muzyka ewoluuje i staje się
                bardziej jamajska. Bebopowe granie na pianinie traci swoją część basową, co
                jest podwaliną późniejszego, charakterystycznego off beat gitary. Pojawia się
                akcent dużego bębna na "dwa" i na "cztery". Ostatecznie ten after beat -
                "granie do tyłu" bębna zaakcentowano jeszcze mocniej i jamajski R&B zmienił
                się w ska. Pierwsza muzyka kojarzona wyłącznie z Jamajką, była gotowa do
                pokazania muzycznemu światu pod koniec 1961, osiem miesięcy przed ogłoszeniem
                niepodległości Jamajki (5 kwietnia 1962).
                • Gość: zorki Re: Żużel, reggae i teatry uliczne IP: *.gorzow.mm.pl 09.06.05, 19:03
                  :)))))))) - a czemu to ma służyć? encyklopedyczne cytowanie czegoś czego nikt
                  nie kwestionuje? :)))))))))
                  Zrozum ciężki człowieku, że nikt nie kwestionuje tego że sound system - zreszta
                  jak wiele innych nurtów typu raga itp itd wywodza się z reggae. Chodzi o to
                  zacietrzeźwiony obrońco nieudolnych organizatorów tej impry ( jeżeli jednym z
                  nich nie jesteś ) że grupy, takie jak NDK i in które zagrały stanowia 2,3 sort
                  polskiego reggae i nazwanie tej impry Festivalem jest totalnym nadużyciem! Były
                  to jedynie piknikowe popłuczyny ( honor ratowała Paprika i oczywście Habakuk ),
                  a nawet nazwa pikinik jest przesadzone w świetle tego jakie święto reggae
                  zorganizowali oragnizatorzy na Pikniku Chocianów! Kto był ten wie!
                  • Gość: swingpop Re: Żużel, reggae i teatry uliczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 22:01
                    Hey zorki!-całkowicie Ciebie popieram.Mądre słowa ,wiedza aktualna.Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka