Gość: borys
IP: 212.160.162.*
27.07.01, 12:13
Zaliczyłem jakiś tydzień temu pierwszy od roku większy spacer po Gorzowie (w
końcu mieszkam 600 km od GW).
Znalazłem tu spory postęp, m.in. w temacie budowlanym.
Coś się dzieje w okolicy Kłodawki. Zanim wpływała ona do Parku Róż mijała
tajemnicze zabudowania za murem, zza którego śmierdziało zawsze musztardą
sarepską. Mur był irytujący, bo był tak wyeksponowany, że nawet nie można było
na nim nic antypaństwowego napisać, pomijając fakt, że był ohydny.
Dziś muru nie ma, są knajpki. Co prawda jedna się głupio nazywa, a druga to
McDonalds, ale postęp jest, zwłaszcza że - jak dowiedziałem się z sąsiedniego
wątku - istnieją plany zagospodarowania ul. Łokietka przy Kłodawce.
Lepiej też w okolicy Katedry, Obotrycka (szczególnie w nocy, gdy nie rzuca się
w oczy gomułkowszczyzna), Sikorskiego i dalej w stronę muru miejskiego. Można
już z przyjemnością zjeść i napić się piwa po 22. Mimo, że nie ma już
Słowiańskiej;-).
Trochę budują i choć głównie szkło i aluminium, to od czegoś trzeba zacząć.
Miejmy nadzieję, że gdy zabiorą się za plombowanie placu vis a vis Słońca (po
dawnym CPN) i okolic ul. Teatralnej róg Sikorskiego - trochę się wyrobią.