piotr.debicki
03.10.05, 22:07
Od kiedy zostalem radnym, uwazalem, ze nalezy polubownie ukladac stosunki
Gorzowa z Zielona Gora. Bylem nawet zwolennikiem nazwania jednego z rond
zielonogorskim.
Jednak obserwujac dzialania zdominowanego przez zielonogorzan Sejmiku i
szczegolnie Urzedu Marszalkowskiego, dochodze do wniosku, ze z tymi ludzmi
nie da sie dojsc do porozumienia. Oni zawsze beda produkowac koncepcje
szkodliwe dla naszego Miasta i promujace Zielona Gore wbrew najbardziej
oczywistym przeslankom.
Dobrym przykladem jest stanowisko Urzedu Marszalkowskiego w sprawie lini
Berlin-Gorzow, na ktorej utworzenie bardzo nalegaja Niemcy. Przyjaciele z
Zielonej Gory widza setki wazniejszych lini, np. Zielona-Gubin, Zielona-
Rzepin, nawet Zary-Cottbus... Polecam artykul w Ziemi Gorzowskiej, ktora jako
jedyna upublicznia takie manewry.
Jest to jeden z wielu przykladow, niestety coraz czestszej praktyki Marszalka.
Sadze, ze w tej sytuacji nalezy skonczyc z kurtuazja i twardo zaczac zadac
uwzgledniania zywotnych interesow Gorzowa, mowiac wprost - przestac udawac,
ze nie ma konfliktu gorzowsko-zielonogorskiego.
Bede popierac linie zaprezentowana na jednej z ostatnich sesji przez Staszka
Jaloszynskiego (w kwestii przebiegu S3), ktora mozna strescic jednym zdaniem:
Dbajmy o interes naszego rodzinnego Miasta, nie ogladajac sie na reakcje
poludniowcow. Oni maja interes Gorzowa na ostatnim miejscu, nie potrafili sie
nawet zdobyc na gest poparcia naszych staran o KRS, co nic nie kosztuje.
Nawet podczas sesji bardzo wielu radnych (i z lewej i z prawej) podzielalo
stanowisko Staszka, ale poprawnosc polityczna im nie pozwalala tego glosno
powiedziec. Ja rowniez nalezalem do tej grupy.
Zamierzam naprawic ten blad jak najszybciej.
Jestem bardzo ciekaw Panstwa opinii na ten kluczowy dla Gorzowa temat.
Pozdrawiam wszystkich forumowiczow, ktorych opinie czytam zawsze z duza
ciekawoscia, bo sa spojrzeniem z innej perspektywy, pozbawione sztampy i nie
skazone grami politycznymi.
Piotr Debicki