Dodaj do ulubionych

PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo?

07.12.05, 10:19
W urzędach, szkołach, nawet w prywatnych firmach.
Gó..ane pieniądze a oczekiwania pod sufit.
Do tego te wieczne robienie ryjem i niezadowolenie
kierownika/dyrektora/własciciela.

Czy te PRL-owskie truchła, obecnie 50-60 letnie
i starsze wiedzą o tym, że:

1) Jeśli płacą tyle co nic powinny trzymać morde
w kubeł i nie wkurzać chociaż pracowników
bo to sprawia, że oni są bezproduktywni a w końcu
zaczynają nienawidzić pracy i podświadomie ją
sabotować?

2) W normalnych krajach płaca osoby z wyższym wykształceniem
wynosi ok. €1.200 (Bieda jak Portugalia) do €2.000
i że jeśli nie mają pieniędzy powinni tworzyć ATMOSFERĘ!

I najważniejsze...

3) Jak nas WKU%WICIE do reszty to wyjedziemy w piz..., do
Anglii, Irlandii, albo do Niemiec za 2 lata.
Kto będzie płacić ZUS na Wasze emerytury?
Przecież nie te DZIECI DEBILE, których się dochowaliście!

PYTANIE:

A) Czy masz podobne problemy z szefem (zbliża się wiek emerytalny
szefa, daje znać miażdżyca i zmiany charakteropatyczne z nią
powiązane)?


B) Czy "robią Ci koło dupy", tzn. wymyślają sztuczne problemy żeby
Cię poniżyć?

C) Czy myslałeś/myślałać o wyjeździe z Polski?

-
Obserwuj wątek
    • Gość: teoretyk mozliwosc wyboru.... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 07.12.05, 10:28
      Niezle.

      W czasach panszczyzny bylo tzw. przywiazanie chlopa do ziemi.
      Ale nawet wowczas spieprzali na Ukraine, gdzie byli wolni.

      Dzisiaj tez nikt nie zechce pracowac w atmosferze pomowien
      i PRLowskiego szczucia jesli (jako obywatel UE) ma wolnosc
      wyboru kraju zamieszkania.

      Hahaha.... a najlepsze jest to, ze wszystkiemu naprawde
      moze byc winna miazdzyca. Szef zapomina to wymysla, bo
      jedyne co pamieta to to, ze kiedys "mial leb"

      I moze faktycznie potrzebna jest zmiana pokoleniowa
      zeby nastala VI RP.

      T.
    • Gość: Charles Darwin diabel dzieci im kolysze... IP: *.gorzow.mm.pl 07.12.05, 10:33
      W latach 70-tych mowiło się: "diabel dzieci im kołysze"
      co oznaczalo, że komuś wiedzie się bardzo dobrze.
      Osobiste doświadczenie wielu z nas potwierdza,
      że dzieci partyjniaków, dyrektorów i innych kacyków
      to często, najdelikatniej mówiąc - matoły.

      Wyzdychają tutaj.

      Darwin.
    • Gość: Bieda-biznesmen Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.12.05, 11:50
      Ma 40 lat i jestem tzw" prywatnym przedsiębiorca" - teorytycznie w kraju
      kapitalistycznym i wolnej gospodarki powinienem czuć sie SUPER.....ale w naszej
      rzeczywistości coraz bardziej mam wszystkiego dość i przymierzam sie do
      zamknięcia firmy.......majatek firmy sprzedam ,pracownikom podziękuje ,ZUS US i
      inne gady przestane oplacać ......sam coś tam odlożylem,mam gdzie mieszkać i
      czym jezdzic( a potem może też z tego wariatkowa wyjade ) .......ciekawe czy
      moja decyzja do której dojrzewam coraz bardziej kogos ruszy????? Reasumując :
      nie tylko pracobiorcy maja w tym kraju żle, pracodawcy tej mitycznej IV
      Rzeczpospolitej też maja coraz bardziej dosyć .....
      • Gość: Bambo_w_Polsce pytanie do biznesmena IP: *.gorzow.mm.pl 07.12.05, 12:11
        sluchaj a powiedz, czy ty zostales biznesmenem
        w latach 90-tych czy przeksztalciles sie prywaciaza?

        Mysle, ze pewnie gdybys dzialal jeszcze za komuny
        to bys wiedzial, ze te same mordy sa w urzedzie skarbowym,
        zusie i innych sanepidach od czasu co najmniej
        gen. jaruzelskiego...

        Ty sobie zapieprzasz jak przyslowiowy Bambo a oni czekaja na emeryturke ;-)
        • Gość: Bieda-biznesmen Re: pytanie do biznesmena IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.12.05, 13:57
          Zaczalem w 1991 r. , jakies tam pieniądze zarobilem w latach 1993-1999 ,od 2000
          roku moja dzialalność polego na placeniu
          ZUSów ,podatków ,mediów ,wyplat ......zostaje mi miesięcznie na poziomie
          sredniej krajowej ( 2-3 tys) a za taka KASE meczyc sie z prowadzeniem firmy i
          użerac po prostu MI SIE NIE CHCE....
          • Gość: socjal robisz to czego nie umie Panstwo IP: *.gorzow.mm.pl 07.12.05, 14:38
            Robisz to czego nie umie polskie Panstwo, tj. stworzyles
            ochrone socjalna dla pracownikow. Tyle, ze panstwo na to
            stac a Ciebie moze to kiedys pociagnac na dno...
            interes ktory przynosi 500-800 EUR oznacza ekwiwalent
            zarobkow weekendowej sprzataczki w Berlinie.

            Szkoda. Taki kraj...
            • Gość: Pracownik najemny Re: robisz to czego nie umie Panstwo IP: *.gorzow.mm.pl 08.12.05, 00:53
              Nie ważne która banda dorwie się w tym porąbanym kraju do władzy.Jedni i drudzy
              walą po rogach miliony rodaków patrząc tylko na własny interes.W tym kraju
              warto tylko kraść i nie dać sie złapać.Oczywiście mam na mysli okradanie
              państwa a nie obywatela Kowalskiego.Jego okrada państwo już ponad pół wieku,
              więc trzeba tylko odbierać swoje.Bez skrupułów i kompleksów. Robi to Urząd
              Skarbowy, ZUS, Koścół. Dlaczego mnie nie wolno? Tak jak i oni, ja również dbam
              o swoje przychody.Każda metoda jest dobra która jest skuteczna i nie szkodzi
              samemu Kowalskiemu.Do roboty rodacy! Czasu coraz mniej.Życie nam ucieka coraz
              szybciej.
              • Gość: agave Re: robisz to czego nie umie Panstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 01:46
                Nie musicie kraść, daliście się za bardzo otumanić, a nikt was nie zmuszał.
                • kajmakan I to jest właśnie PRL-owskie myślenie, 94-ileś tam 08.12.05, 10:53
                  Zaczynasz od roszczeń,najchętniej odpowiadałoby Ci stosowanie zasady"Czy się
                  stoi czy się leży...".Wyjeź, a zobaczysz jak będzie Cię szanował zagraniczny
                  pracodawca, tylko,że wtedy już nie podskoczysz.
                  • Gość: Gastarbeiter do clowna powyzej... IP: *.gprspla.plusgsm.pl 08.12.05, 13:07
                    Rozumiem, ze piszesz na podstawie tego co widzisz w dzienniku TV i telenowelach
                    dokumentalnych, gdzie trzech-pieciu durniow biega za praca bez skutku
                    tygodniami. Sam pewnie nie byles za granica dalej niz w Seelow, albo Berlinie.

                    TO PROPAGANDA wyjedz a sam zobaczysz, ze naprawde jest inaczej. Podwladny
                    pracuje za Ciebie wiec, albo musi byc dobry, albo inny. Jesli jest dobry to go
                    szanujesz. Tak samo jak samochod, komputer, meble. Po co niszczyc... to jest
                    wlasnie komunistyczny wandalizm z Kremla rodem i tutaj popieram 94**** w 100%
                    • kajmakan Re: do clowna powyzej... 25.12.05, 03:38
                      • kajmakan ..gastabeiter- i wszystko jasne...no bo jak możesz 25.12.05, 03:45
                        odreagować swoje kompleksy? I fakt, że tu nie znalazłeś pracy....?
          • Gość: :P Re: pytanie do biznesmena IP: *.miedzychod.sdi.tpnet.pl 27.12.05, 12:30
            Może nie potrafisz prowadzić interesu, moze konkurencja jest lepsza, znacznie
            lepsza? Jeśli nawet nie potrafisz sprawdzić jakie jest w Polsce średnie
            wynagrodzenie, to pewnie z taką samą nonszalancją podchodzisz do swojej pracy.

            Biznesmeni coraz bardziej zaczynają przypominać w swych postawach ludzi
            skupionych w związkach zawodowych (zwłaszcza roszczeniowców z branży
            górniczej). Bardzo dużo by chcieli; zło zawsze widzą w uczynkach innych; sami
            zaś są mądrzy, genialni........
            • Gość: Bieda-biznesmen Do P. IP: *.zgora.dialog.net.pl 27.12.05, 15:05
              Biore przyklad z górników, nauczycieli ,slużb mundurowych itd.itp. - bardziej
              roszczeniowy od nich chyba nie jestem???????Srednie wynagrodzenie w tym pieknym
              acz porąbanym kraju oscyluje na poziomie 2500-2600 brutto czyż nie??????
              Wlasnie dlatego iz w obecnych czasach nie umiem ( a wlasciwie nie chce bo mi
              się nie oplaca) prowadzic biznesu przymierzam się do zamkniecia i zwiedzenia
              Irlandii( ponoć ladny kraj a i biznes na normalnych zasadach idzie tam
              prowadzić)..........moja wypowiedz ma tylko uzmyslowić KTO i ILE straci na
              zamknięciu przeze mnie firmy,bo nie ja ( ja swoje zarobilem).............a
              państwo i spoleczeństwo ,czyli WY......
              • Gość: ;P Re: Do P. IP: *.miedzychod.sdi.tpnet.pl 27.12.05, 17:41
                Wybacz, ale nikt nie straci na zamknięciu przez Ciebie firmy (a swoją drogą to
                ma być jakaś forma szantażu?). Rynek nie znosi próżni, luka po twojej firmie
                zostanie szybko wypłeniona. Nie zajmujesz się przecież unikalną, bazującą na
                sofistykowanym know-how, dziedziną biznesu.

                A'propos średniego wynagorodzenia - 2400 (z drobnym haczykiem). Ostatnie
                informacje zamieszczane m.in. przez Koszer Cajtung o niebywałym wzroście
                wynagrodzeń są bzdurą (niedługo GUS opublikuje dane z całego roku). Przy takiej
                średniej mediana to około 1800 brutto - co oznacza, że 49% pracujących w tym
                kraju zarabia poniżej 1800 brutto. Dodam jeszcze, że zaledwie 29% pracujących
                zarabia powyżej owej średniej (2400 brutto). Dlatego nie narzekaj na swoje 2-3
                tys., albowiem na poziomie Gorzówka to całkiem niezłe pieniądze - popatrz na
                zaopatrzenie gorzowskich sklepów (95% towarów jest przeznaczonych dla osob o
                niskich zarobkach, a towary, które np. w Warszawie stanowią niższą klasę srednią
                , tutaj aspirują do klasy premium - np. elektronika).
                • Gość: Bieda-biznesmen Re: Do P. IP: *.zgora.dialog.net.pl 28.12.05, 09:07
                  Nikt nie straci??????Informuje Cię iz w 2005 roku zaplacilem ( w
                  przyblizeniu) : 30 000 zl. ZUSU, 50 000 zl VATU, 10 000 PITU, 10 000 zl. CITU ,
                  35 000 podatku od niruchomości i dzierżawy wieczystej ........Razem 135 000
                  zl. -podatków-PARANOJA - i ty mówisz ,ze nikt nie straci ??????Mój rynek
                  przejmą firmy z Poznania ,Wroclawia ,W-wy ( znam specyfike branzy), 5
                  pracowników pójdzie na ryby ( zasilki) -no moze 4 bo księgowa gdzięs sie
                  zaczepi ........
                  • Gość: ;P Re: Do P. IP: *.miedzychod.sdi.tpnet.pl 28.12.05, 09:18
                    Nikt nie straci, nikt nie będzie płakał. Twoje miejsce zajmie ktoś inny. Nie
                    żyjemy na zachodzie Europy, gdzie państwo przywiązuje dużą wagę do rozwoju
                    sektora MiSP , albowiem to mała i średnia przedsięborczość daje najwięcej
                    miejsc pracy. Żyjesz w Polsce, kraju liberalizmu korporacyjnego.
                    • Gość: Bieda-biznesmen Re: Do P. IP: *.zgora.dialog.net.pl 28.12.05, 10:35
                      Plakać będamą pracownicy i ich dzieci- zasiek dla bezrobotnych ( przez pól
                      roku) to cos kolo 400 zl netto , u mnie zarabiali 3 razy wiecej ...........
                      • Gość: ;P Re: Do P. IP: *.miedzychod.sdi.tpnet.pl 28.12.05, 11:29
                        Biznesmenie, 1200 złotych netto to zbyt mało aby utrzymać mieszkanie i zapłacić
                        rachunki za telefon, nie mówiąc o dzieciach. Twoi pracownicy stanowią klasę
                        tzw. poor-working. Jeśli masz młodych pracowników, takich którzy będą dopiero
                        zakładać rodziny to akurat wynagrodzenie uzyskiwane w prowadzonym przez Ciebie
                        zakładzie pracy umożliwia im jedynie wegetację (ale niesamodzielną, tylko przy
                        rodzicach, bo mieszkania za kokosy jakie u Ciebie otrzymują nie kupią).
                        ps. ta obłędna kwota jaką zapłaciłeś w formie róznego rodzaju narzutów jest
                        zaledwie o 20% wyższa od mojego wynagrodzenia (a przecież jestem pracownikiem
                        najemnym). Więc może zrezygnuj z prowadzenia firmy i zacznij pracować
                        jako "najemnik". Mniejszy stres, mniej problemów na głowie, a pieniązki, cóz ja
                        nie narzekam.
                        Twoi pracownicy - wolny rynek, może znajdą coś innego, może ktoś zapłaci im
                        godne pieniądze.
                        1200 netto - Jezu! ja w trakcie studiów zarabiałem około 1800 zlotych netto (a
                        był rok 1997); mój kumpel swoim pracownikom 1998 płacił 10 zlotych brutto za
                        godzinę.
                        • Gość: Bieda-biznesmen Re: Do P. IP: *.zgora.dialog.net.pl 28.12.05, 13:23
                          Nie wiem czy wiesz ale pracownik zarabiajacy netto 1300 zl kosztuje pracodawce
                          ok.2500 zl, ile twoim zdaniem powinienem placic pracownikom jezeli sam zarabiam
                          2000-3000 zlotych netto??? Ja naprawde chcialbym placic ludziom po 3-4 000
                          netto ,ale kazdy pracownik kosztowalby mnie wtedy 6000 zl ( razy 5 = 30 000 zl
                          miesięcznie ,he,he) ........i ja też w latach 90 -tych mialem po 8-10 tys. netto
                          ( w tej samej branzy)......
                          • Gość: mieszkanie kto, ile i kogo kosztuje IP: 195.42.249.* 28.12.05, 13:52
                            ponizej macie kalkulatory do różnych wyliczeń
                            www.msp.money.pl/kalkulatory_i_wskazniki/
            • wami41 Re: pytanie do biznesmena 28.12.05, 14:07
              Gość portalu: :P napisał(a):

              > Może nie potrafisz prowadzić interesu, moze konkurencja jest lepsza, znacznie
              > lepsza? Jeśli nawet nie potrafisz sprawdzić jakie jest w Polsce średnie
              > wynagrodzenie, to pewnie z taką samą nonszalancją podchodzisz do swojej pracy.
              >
              > Biznesmeni coraz bardziej zaczynają przypominać w swych postawach ludzi
              > skupionych w związkach zawodowych (zwłaszcza roszczeniowców z branży
              > górniczej). Bardzo dużo by chcieli; zło zawsze widzą w uczynkach innych; sami
              > zaś są mądrzy, genialni........


              Najmadrzejsi i najgenialniejsi tylko ciagle zamieszczaja w gazetach ogloszenia
              typu "zatrudnie sekretarke wiek do 28 lat, inzyniera z uprawnieniami nie
              przekroczony 30 lat" oczywiscie najwazniejsza kwalifikacja jest dyspozycyjnosc.
              Jacy businessmeni takie i businessy czyli g..../
              • Gość: Bieda-biznesmen Re: pytanie do biznesmena IP: *.zgora.dialog.net.pl 28.12.05, 15:05
                Droga Wami41 zostań LEPSZYM biznesmenem( bizneswomenką) pod kazdym
                względem ,poprowadż firme przez rok,dwa i zobaczymy co wtedy powiesz........
                • zetkaf Re: pytanie do biznesmena 28.12.05, 18:13
                  Widzisz, niektórzy którzy się nie znają na czymś, nie pchają się w bagno,
                  realnie oceniają siły.
                  Inni - nie znają się, pchają się na siłę, a potem płaczą, że za mało, żądają
                  więcej...
      • Gość: Planksi Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.05, 09:01
        Mam taki sam dylemat. Chyba przeniosę się gdzie do NRD pod Berlin.
        Główny problem to brak kapitału. Wnioski w bankach na kredyty inwestycyjne są
        rozpatrywane po 3-5 miesięcy. Poręczenia funduszy poręczeniowych do 100.00zł
        (dwa kioski z gazetami :-)) OK ale już jakieś maszyny, rozwój czyli cyfry
        powyżej 1.000.000,- to czysta teoria zawarta w reklamach np ostatnio BGK .
        Wirtualny socjalizm.
        Trzeba stąd spadać. Niech sobie pracownicy radzą sami. Ja sobie poradzę w NRD.
        • Gość: Bieda-biznemen Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.12.05, 14:16
          Ciekawe tylko czy tępi i zachłanni pracownicy najemni zdają sobie sprawe co ich
          czeka jak wyjadą stąd wszystkie jednostki wybitne,przebojowe które coś potrafia
          stworzyc np: malą opluwaną firemke...........
          • kajmakan Nie przesadzaj, przyroda nie znosi pustki-przyjdą 25.12.05, 15:02
            następni...
    • Gość: mieszkanie Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: 195.42.249.* 27.12.05, 13:53
      Wyjeżdżaj stary z tego durnego i idiotycznego kraju jak najprędzej!! Tutaj
      zawsze górnik po zawodówce będzie zarabiał 2-3 razy lepiej niż mgr ekonomii w
      dużej firmie a po kilku latach pójdzie na wcześniejsza emeryturkę i bezie śmiać
      się ci prosto w Twój zapracowany ryj.
      Tu zawsze rozpoczęcie własnego biznesu będzie traktowane przez wszystkie
      kontrole ZUSy i USy jak potencjalny poligon doświadczalny, który trzeba wręcz
      zniszczyć. Chory kraj rządzony przez Rydzyka i 70-letnie beretki nieuznające
      równości słowa, mediów, innowierców, lesb i gejów, Żydów ...
      W tym kraju im większych głupot naopowiadasz, tym bedziesz mieć większe poparcie
      "ludu" a mając poselski immunitet możesz kraść do woli i czuć się zupełnie
      bezkarnym.
      Kraj, gdzie za średnią wypłatę można kupić sobie 300 l paliwa lub 4 nowe opony w
      Tesco i chleb. Gdzie jest 20% bezrobocie a przedsiębiorcy mówią, że nie ma tu
      kto pracować (za 849 zł).
      ZNASZ JĘZYK OBCY TO UCIEKAJ Z TEGO BAGNA JAK NAJSZYBCIEJ!!
      • Gość: :P Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.miedzychod.sdi.tpnet.pl 27.12.05, 17:50
        czy 70 letnie babcie powinny zostać rozstrzelane?
        miej pretensje do brabie-liberalnych reformatorów od Balcera - to oni zamiast
        kapitalizmu (wolnorynkowego) wprowadzili tu liberalizm korporacyjny, gdzie z
        jednej strony mały przedsiębiorca jest gnębiony przez skorupmpowanych urzędników
        (swoją drogą gdybym zarabiał tyle ile urzędnik i miał mozliwość brania to bym
        brał - filozofia jest prosta państwo nie płaci godnie, ale stwarza mi warunki
        do dorabiania); z drugiej zaś korporacja X, Y, Z wpływają na kształt prawa w
        Polsce. Liebralizmu korporacyjnego gdzie państwo nie może wymusić na
        korporacjach przestrzegania prawa (np. przenoszenie numerów telefonicznych - w
        dobie Wi-Fi, GPRS, UMTS, etc. firmy telekomunikacyjne zadeklarowały że nie
        dostosują się do przepisów, albowiem nie mają możiwosci technicznych - i nasze
        państwo to łyknęło).
        Jest źle, bo jesteśmy biedą i głupią ludnością tubylczą (historia kolonializmu
        uczy nas, że tubylcom zazwyczaj nie żyło się najlepiej).
        • Gość: mieszkanie Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: 195.42.249.* 28.12.05, 10:03
          Jak ma się możliwość, to trzeba skorzystać i wiać z tego kraju.
          Moherland wcześniej, czy później się rozsypie. 70-letnie babcie wkońcu wymrą.
          Rydzyk wieczny nie będzie. W najbliższych jednak latach żadnej rewolki nie
          będzie. Młodzi i wykształceni mają szansę dorobienia się czegoś za zachodnią
          granicą a potem powrotu do ojczyzny ze znacznym posagiem. Dlaczego więc nie
          skorzystać?
      • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 28.12.05, 18:20
        > Wyjeżdżaj stary z tego durnego i idiotycznego kraju jak najprędzej!! Tutaj
        > zawsze górnik po zawodówce będzie zarabiał 2-3 razy lepiej niż mgr ekonomii
        Ilu masz gorników w Polsce? A ilu mgr ekonomii? Jako mgr ekonomii, może
        słyszałeś o prawach podaży i popytu? jaki jest wpływ masowej produkcji
        (magistrów, zwłaszcza ekonomii) na ceny produktu? Jeśli nie wiesz - to tym
        bardziej nie zasługujesz na więcej niż górnik...
        Poza tym porównaj warunki - większa wypadkowość, praca w zupełnie innym
        harmonogramie, w gorszych warunkach...

        > zniszczyć. Chory kraj rządzony przez Rydzyka i 70-letnie beretki nieuznające
        > równości słowa, mediów, innowierców, lesb i gejów, Żydów ...
        No cóż, stare pokolenie też kiedyś wymrze... byle te, które się do tego czasu
        zestarzeje, było mądrzejsze, a nie to ciągłe: JA CHCĘ, MNIE SIĘ NALEŻY...

        > "ludu" a mając poselski immunitet możesz kraść do woli i czuć się zupełnie
        > bezkarnym.
        To czemu nie poszedłeś na posła?

        > Kraj, gdzie za średnią wypłatę można kupić sobie 300 l paliwa lub 4 nowe
        opony
        > w
        > Tesco i chleb.
        Proponuję porównanie z CHinami ;)


        > Gdzie jest 20% bezrobocie a przedsiębiorcy mówią, że nie ma tu
        > kto pracować (za 849 zł).
        > ZNASZ JĘZYK OBCY TO UCIEKAJ Z TEGO BAGNA JAK NAJSZYBCIEJ!!
        No cóż, w Gorzowie ciężko o dobrze płatną pracę - ale można znaleźć. Jeśli coś
        umiesz... Nikt nie każe ci też siedzieć w Gorzowie - i nie płacz, że tam nie
        masz mieszkania, to już twój wybór tam za lepsze pieniądze bez mieszkania czy
        tu z mieszkaniem, ale za 849zl...
        A ze obecnie malo ktory student wysili sie na cos wiecej, niz zaliczanie zajec,
        nawet wiedzy teoretycznej na studiach nie posiadzie, a jakieś dodatkowe rzeczy,
        praktyki, wolontariat, itp. to już wogole margines studentów - ale co tam,
        wydaje mu się, że mgr ekonomii to już nie wiadomo co mu się należy...
        Uciekaj, uciekaj - zmniejszy się bezrobocie ;)
        • Gość: mieszkanie Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: 195.42.249.* 29.12.05, 09:01
          > ilu masz gorników w Polsce? A ilu mgr ekonomii? Jako mgr ekonomii, może
          > słyszałeś o prawach podaży i popytu? jaki jest wpływ masowej produkcji
          > (magistrów, zwłaszcza ekonomii) na ceny produktu? Jeśli nie wiesz - to tym
          > bardziej nie zasługujesz na więcej niż górnik...
          > Poza tym porównaj warunki - większa wypadkowość, praca w zupełnie innym
          > harmonogramie, w gorszych warunkach...
          Górników jest o wiele za dużo. Od czasów PRL mają ciągłe dopłaty do wszystkiego.
          A teraz Kwas uchwalił im wcześniejsze emeryturki. Cudownie wręcz!! Człowiek uczy
          się 5 lat, kończy studia wyższe a jak mu się uda znaleźć pracę, to dostaje mniej
          niż zwykły górnik po zawodówie umiejący tylko ryć w ziemi. Super przyszłość
          czeka wykształconą osobę w Polsce, nia ma co. Co do warunków, to nie po to się
          człowiek uczy, aby łopatą czy kilofem ściany rozwalać. Każdy moze zostać
          górniekiem ale nie każdy mgr choćby ekonomii.

          > No cóż, stare pokolenie też kiedyś wymrze... byle te, które się do tego czasu
          > zestarzeje, było mądrzejsze, a nie to ciągłe: JA CHCĘ, MNIE SIĘ NALEŻY...
          Normalny człowiek chce pracować ale nie ma do tego warunków. Normalne państwo
          stwarza warunki do rozwijania stanowisk pracy lub zakładania swoich firm, ale
          niestety nie w naszym kraju. Ja chcę sporo osiągnąć ... ale sam; a pańśtwo jak
          mi choć trochę pomóc nie chce, to niech mi chociaż nie przeszkadza!!

          > > Kraj, gdzie za średnią wypłatę można kupić sobie 300 l paliwa lub 4 nowe
          > opony> > w> > Tesco i chleb.
          > Proponuję porównanie z CHinami ;)
          Trzeba patrzeć wyżej a nie w dół. Jesteśmy w unii, to porównujmy się z krajami
          unii. Zawsze, ku pokrzepieniu, można spojrzeć na gospodarkę Etiopii,nie?

          > No cóż, w Gorzowie ciężko o dobrze płatną pracę - ale można znaleźć. Jeśli coś
          > umiesz... Nikt nie każe ci też siedzieć w Gorzowie - i nie płacz, że tam nie
          > masz mieszkania, to już twój wybór tam za lepsze pieniądze bez mieszkania czy
          > tu z mieszkaniem, ale za 849zl...
          > A ze obecnie malo ktory student wysili sie na cos wiecej, niz zaliczanie
          zajec,>> nawet wiedzy teoretycznej na studiach nie posiadzie, a jakieś dodatkowe
          rzeczy,> praktyki, wolontariat, itp. to już wogole margines studentów - ale co
          tam,> wydaje mu się, że mgr ekonomii to już nie wiadomo co mu się należy...
          > Uciekaj, uciekaj - zmniejszy się bezrobocie ;)
          Pewnie, ze można znaleźć pracę. Ja znalazłem jakies 9 lat temu i trwam w niej do
          dziś. Niestety porównując zarobki moje i mgr ekonomii w UK lub IE w odniesieniu
          do płacy robotnika, to ... eeeechhhh. Wolontariat-kto to wymyślił? O
          wolantariuszach naczytałem się na portalach zagranicznych. Są to ludzie wysyłani
          aby nieśli POMOC narodom 3-go świata; a w Polsce wolontariat oznacza gratisowego
          pracownika w sferze budżetowej; stażysta jest półgratisem dla budżetówki a
          zupełnym gratisem dla firm prywatnych; dorobiliśmy się jeszcze umów
          interwencyjnych i wielu innych pierduł traktujących "pracownika" jak tanią
          maszynkę, którą się wykorzystuje na maxa i wymienia po jakimś czasie. Oby moja
          ucieczka (hahaha) zmniejszyła bezrobocie to byłoby cudownie. Niestety zniknie
          etat, na który pewnie niekt nie zatrudni nowej osoby a moje zadania rozłożą się
          na innych współpracowników :(

          • Gość: Bolo Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 12:11
            Prowadzę mały biznes. Chcialem zatrudnić pracownika. W trakcie rozmowy o
            warunkach pracy i płacy Pani zakomunikowała mi, że chciała by zarabiać
            1800 zł na rękę, bo takie ma potrzeby!!
            Średnia płaca w mojej branży to ok. 1200 zł netto. Oczywiście nie zatrudniłem.
            Po prostu sam więcej i dłużej pracuję.
            A Pani poszła pracować do marketu za ok. 1000 zł.
            I to by było na tyle w temacie polskiego rynku pracy.
            • Gość: Bieda-biznesmen Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.zgora.dialog.net.pl 29.12.05, 19:16
              Wiesz ja na rozmowie kwalfikacyjnej w X 2004 roku uslyszalem od goscia w wieku
              22 lata ( wyksz.średnie bez matury ,praktyki i umiejetności zawodowych brak) że
              za mniej niż 2000 on nie podejmie żadnej pracy...........ubaw mam do dzisiaj
              jak o nim pomysle..........oczywiscie myslal o placy netto ,choć wyliczyć ile
              jest brutto aby wyszlo 2000 netto to oczywiście nie umial........
            • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 29.12.05, 22:09
              > Prowadzę mały biznes. Chcialem zatrudnić pracownika. W trakcie rozmowy o
              > warunkach pracy i płacy Pani zakomunikowała mi, że chciała by zarabiać
              > 1800 zł na rękę, bo takie ma potrzeby!!
              > Średnia płaca w mojej branży to ok. 1200 zł netto. Oczywiście nie
              zatrudniłem.
              > A Pani poszła pracować do marketu za ok. 1000 zł.
              Ech, to całe 200 zł więcej byś jej dał...
              Wiesz, niektórzy ryzykują - albo się uda, albo nie. Nie wiedziała, ile możesz
              dać - może byłeś dobrym pracodawcą, co to skłonny podzielić się swoim zyskiem z
              pracownikiem, a może jesteś z tych co to jak w hipermarkecie dają - więc nie
              miała nic do stracenia.
              A to czasem opisywana zagrywka na rozmowę kwalifikacyjną, która potem ułatwia
              rozmawianie o wyższych kwotach:
              - Ile chciałby Pan zarabiać?
              - 10 tys złotych.
              - No wie Pan, świeżo po studiach, bez doświadczenia... nie uważa Pan, że to
              trochę dużo?
              - Pan się pytał, ile CHCĘ zarabiać, a nie ile oczekuję ;)
              (no i zgodnie z technikami negocjacji zbywa się absurdalną kwotę całkiem
              zręcznie, nie pozostawiając niesmaku przegięcia, a równocześnie potem jakieś 3-
              5 tys to jakieś 2-3 krotne zbicie oferty, więc czyż to nie jest okazja? ;)
          • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 29.12.05, 21:54
            > Górników jest o wiele za dużo.
            Magistrow ekonomii zdecydowanie tez... kiedys to wreszcie zrozumiesz?
            Niestety, musisz sie z tym pogodzic, ze magistrzy ekonomii nie sa edukowani,
            ale masowo nawet nie produkowani, ale wrecz wypluwani z maszyny studiow...
            wogole magistrow jest w Polsce za duzo, ale juz ekonomistow szczegolnie...

            > Od czasów PRL mają ciągłe dopłaty do wszystkiego
            > A teraz Kwas uchwalił im wcześniejsze emeryturki.
            WCZESNIEJSZE? Czy takie jak mieli kiedys? Sorki, ale nie do konca jestem w
            temacie... ale z tego co wiem, to podejmowali prace na pewnych warunkach,
            takich jak np. wczesniejsza emerytura, a nagle ktos im zmienil niekorzystnie
            warunki pracy, to chyba maja prawo byc wku...


            > Człowiek uczy się 5 lat,
            UCZY??? 3/4 (jak nie więcej) studentów się nie uczy, a kończy studia...
            ekonomia niestety się klasuje w "czołówce"...

            > niż zwykły górnik po zawodówie umiejący tylko ryć w ziemi.
            Wiesz, pewnie pensji zasadniczej dostajesz więcej - ale dochodzą dodatki za
            pracę zmianową, w szkodliwych warunkach, itp... których z założenia księgowy
            nie dostaje, bo ma komfortowe warunki... zrozumiesz to wreszcie?

            > czeka wykształconą osobę w Polsce, nia ma co. Co do warunków, to nie po to się
            > człowiek uczy, aby łopatą czy kilofem ściany rozwalać.
            Ktoś ci się kazał uczyć? No i czy nie lepiej tym kilofem sciany rozwalac za
            wieksze pieniadze, niz plakac ze sie za malo jako mgr zarabia? Ze wzgledu na
            prawa ekonomii kiedys wyrzucano tony kawy za burte, zeby wiecej zarobic...


            > Każdy moze zostać
            > górniekiem ale nie każdy mgr choćby ekonomii.
            To sprobuj... warunki zdrowotne + jeszcze DUUUZE troche wytrzymalosci, odwagi,
            itp...

            > Normalny człowiek chce pracować ale nie ma do tego warunków.
            CO znaczy nie ma warunkow? Szukales w innych miastach? Sa firmy, ktore szukaja
            DOBRYCH pracownikow - jesli nie probowales u nich, znaczy, ze nie masz dobrej
            pracy, bo ci sie szukac nie chcialo, jesli probowales - znaczy ze nie byles
            dobry i sie nie udalo ;)
            I tylko nie pisz "w normalnych panstwie nie trzeba szukac w innych miastach" -
            jestesmy krajem o najnizszej mobilnosci zawodowej...

            > Trzeba patrzeć wyżej a nie w dół. Jesteśmy w unii, to porównujmy się z krajami
            > unii.
            No dobra, przelicz na zywnosc w Grecji... tylko uwzglednij ze po wejsciu euro
            wyplaty sie nie zwiekszyly, a ceny ZNACZACO (parokrotnie)...
            Czechy, Slowacja tez w Unii, i chyba troche bardziej do porownywania sie
            nadaja...
            A za nasza gospodarke podziekuj PRL-owi, ktory stworzyl wieloletnie zacofanie...


            > dziś. Niestety porównując zarobki moje i mgr ekonomii w UK lub IE w
            odniesieniu
            > do płacy robotnika, to ... eeeechhhh.
            Porownaj koszty utrzymania - już mniejsze ech... a jeśli chodzi o porównywanie
            do UK - to już całą Europa może mieć kompleksy...

            > Wolontariat-kto to wymyślił? O
            > wolantariuszach naczytałem się na portalach zagranicznych. Są to ludzie
            > > aby nieśli POMOC narodom 3-go świata; a w Polsce wolontariat oznacza
            > gratisowego pracownika w sferze budżetowej;
            Ech, zes sie naczytal... moze madrzejszej lektury poszukasz? Poczytaj o
            Organizacjach Pozarzadowych - wolontariat to chociazby studenckie kluby
            turystyczne, to organizacje zajmujace sie wymiana praktyk zagranicznych
            (AIESEC, IAESTE, itp.), a nie tylko pomoc w szpitalach...
            No wiec powiedz, jak uznac te wymienione przeze mnie organizacje za darmowych
            pracownikow strefy budzetowej?
            No, nie mowie o dziadowskim wolontariacie na zasadzie chodzisz do firmy przez
            rok, a potem sie zobaczy - choc z drugiej strony moze spojrzysz na WLochy?
            Skoro wszyscy w UE tak bosko zarabiaja, to oni chyba tez? A wlasnie takie
            dziadowskie wolontariaty maja...
            PS. Jesli chodzi o praktyki - to niekoniecznie darmowy pracownik... z około
            roku praktyk łącznie zdobytych, 1 miesiac był bezpłatny, i tamten miesiąc dla
            tamtej firmy nie był jakąś wielką korzyścią, to raczej dla mnie była korzyść,
            która teraz mocno procentuje... To raczej tak, jakbym poprosił ich o
            udostępnienie pewnego sprzętu nieodpłatnie, na co oni się zgodzili...


            > stażysta jest półgratisem dla budżetówki a
            > zupełnym gratisem dla firm prywatnych;
            No coz, panstwo glupie przepisy wymyslilo i daje ludzi za darmo firmom... wiec
            moze sobie wez jednego do firmy, a nie placzesz, ze Ci panstwo klody pod nogi
            rzuca? Poza tym czy lepiej byc stazysta za grosze i jednak czegos sie nauczyc,
            czy siedziec na lasce rodzicow, nie uczac sie nowego i zapominajac wiedze ze
            studiow? No, troche sie rynek pracy zepsul darmowymi pracownikami, trudno
            szarpnac wiecej niz stazowe, ale dla nie majacych nawet takich alternatyw?


            > interwencyjnych i wielu innych pierduł traktujących "pracownika" jak tanią
            > maszynkę, którą się wykorzystuje na maxa i wymienia po jakimś czasie.
            No to wezmy pod muszke umowy na zastepstwo i umowy o dzielo.
            Jak bylo kiedys:
            a) pracownik poszedl na chorobowe. Firma nie zatrudni nowego, bo tamten kiedys
            wroci, a co wtedy zrobic z nowym? Odprawy trzeba placic, itp. zaiast tego mozna
            obowiazki zwalic na pozostalych w pracy, cofnac wszystkie urlopy i problem
            rozwiazany. Teraz - mozna zatrudnic nowego, i sie nie martwic, jak go potem
            zwolnic, gdy przyjdzie stary. No coz, lepiej po staremu, nowy zamiast paru
            miesiecy zatrudnienia bedzie bezrobotny, pracownicy wkurzeni za nadmiar
            obowiazkow i odwolane urlopy, chory pracownik po odchorowaniu zostanie zawalony
            ogromem pracy, tak na dobitke dla zmeczonego choroba organizmu... nie no,
            swietne rozwiazanie...
            b) firma chcialaby cos zrobic. Jednorazowa fucha, nie potrzebny staly
            pracownik. Nie jest to niezbedne - wiec jesli mamy kogos zatrudnic, a potem
            kombinowac ze zwalnianiem, to lepiej nie robmy. Byloby lepiej - ale nie musi
            być. A teraz sie pojawia umowa o dzielo - ktos moze ci cos zrobic, nie musi w
            tym celu firmy zakladac, ty zadowolony bo cos fajnego dla ciebie zrobiles, on
            zadowolony, bo zarobil a nie bawil sie pol roku z zakladaniem firmy...
            nie no, zdecydowanie "zle rozwiazania", zwlaszcza, ze pracownik z gory wie, w
            co sie pakuje, w przeciwienstwie do umow o prace, ktore i tak mozna
            rozwiazac...

            > etat, na który pewnie niekt nie zatrudni nowej osoby a moje zadania rozłożą
            się
            > na innych współpracowników :(
            Znaczy, że nie jesteś potrzebny? Oby mniej takich, to koszty produkcji w Polsce
            spadną i staniemy się bardziej konkurencyjni, a nie że potem polski produkt
            jest droższy od niemieckiego...
            • e_werty Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 29.12.05, 22:02
              A mógłbys jeszcze raz - krótko w 2 zdaniach? Bo nie wiem dokładnie czego
              bronisz albo co atakujesz...
              • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 29.12.05, 22:12
                > A mógłbys jeszcze raz - krótko w 2 zdaniach? Bo nie wiem dokładnie czego
                > bronisz albo co atakujesz...
                Ech, werty, tyle czasu masz na pisanie, a na czytanie nie masz czasu?

                Atakuję mgr-ow ekonomii, co to zaden wielki wyczyn nie jest, a co to im się
                wydaje, że już nie wiadomo jakimi guru są...
                A dla mnie dobry elektryk po zawodowce czy technikum jest wiekszym specjalista
                niz ekonomista po studiach... no i troche wiecej sie pouczyc musial (znam paru
                takich co pokonczyli technika elektryczne a potem poszli na ekonomie... i znam
                ich porownania, gdzie sie wiecej uczyli)... no i wielu mgr ekonomii nie odbija
                sie powyzej zarobkow tego elektryka...
                • e_werty To sie mobing teraz nazywa - ale ja nie o tym... 30.12.05, 18:40
                  "... Atakuję mgr-ow ekonomii, co to zaden wielki wyczyn nie jest..."
                  rozumiem ze ty co najmniej docent w tej profesji?

                  "...A dla mnie dobry elektryk.."
                  pewnie - "dobry" - podobnie rzecz ma sie i do mgr ekonomii - są dobrzy i źli.
                  I wiecej widze dobrych mgr - bo wieksze sito przy egzaminach - niz
                  elektryków... bez jakichkolwiek egzaminów...
                  • e_werty Re: To sie mobing teraz nazywa - ale ja nie o tym 30.12.05, 18:41
                    "...Atakuję mgr-ow ekonomii, co to zaden wielki wyczyn nie jest..."

                    pewnie...
                  • zetkaf Re: To sie mobing teraz nazywa - ale ja nie o tym 30.12.05, 22:01
                    No coz, obecnie magistra latwiej zrobic niz technika...
                    Mialem kolege z technikum. Dawno go nie widzialem, po elektryku (nie, nie
                    gorzowskim) poszedl na ekonomie. W technikum - nie mgl uwierzyc swojemu
                    szczesciu, jak mu matematyczka powiedziala, ze skoro nie zdaje matury z matmy,
                    to juz mu odpusci te niezaliczone klasowki i postawi ten mierny na koniec...
                    poszedl na studia, na ekunomie... spotkalem go po dwoch latach: No wiesz, mam
                    tylko 4 z matmy, bo mi sie uczyc nie chcialo... to srednia tez za dobra nie
                    wyjdzie, tak z 4,5 do 4,8, wiecej nie ma szans...
                    Jako elektryk (srednie techniczne) byl spalony - jako magister pewnie skonczyl
                    z wyroznieniem... no coz, podtrzymuje swoja teze, ze mgr nic nie znaczy,
                    zwlaszcza mgr ekonomii... z kazdego plastiku da sie "cos" ulepic, z kazdego
                    czlowieka mozna zrobic mgr ekonomii - ale czy to ulepione "cos" bedzie
                    wartosciowe, czy bedzie niczym kuchenna taca, ktora po postawieniu na niej
                    szklanki CIEPLEJ herbaty zdeformuje sie niczym wstega mobiusa?
                  • zetkaf A jeszcze dopisze... 30.12.05, 22:08
                    > I wiecej widze dobrych mgr - bo wieksze sito przy egzaminach - niz
                    > elektryków... bez jakichkolwiek egzaminów...
                    Mgr ekonomii - pare egzaminow na studiach, ktorych nie mozna przeciez nie zdac,
                    bo by znaczylo, ze kiepska uczelnia... i jak raz zda, to juz moze sie przez
                    cale zycie nie uczyc, bo on juz (BACZNOSC!!) MGR EKONOMIII!! (SPOCZNIJ!)
                    Czyli jak glab zapomni wplyw podazy/popytu na ceny - to trudno, zdarza sie...

                    elektryk - egzamin na koniec szkoly, ale to byle egzamin na technika (no,
                    wiecej sie nameczylem na tego technika niz na mgr inz, bo w technikum to
                    chociaz czegos wymagali). Do tego egzamin dodatkowy, panstwowy, na uprawnienia,
                    ktore trzeba odnawiac co piec lat. Czyli jak glab zapomni co to zolto-zielony i
                    czemu te kolorki nie lubia 230V (a nie daj Boze zapomni - to byle na mnie nie
                    trafilo, bo kogos i tak zabije) - to trudno, statystyki muza byc utrzymane, 30%
                    bezrobocia musi byc...
            • Gość: mieszkanie Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: 195.42.249.* 30.12.05, 10:49
              eeechhh
              Nikt mi się nie kazał uczyć, no moze rodzice za młodych lat. Bycie mgr jest
              lepsze od niebycia mgr-przynajmniej dla mnie. Studia skończyłem i jestem z
              siebie dumny. Szkoda, że zapewniło mi to jedynie dobre samopoczucie a nie pracę
              na start...ale lepszy rydz niż nic.
              Nieraz tak sobie dumam,że przecież mógłbym pójść do zawodówki i wyuczyć się
              jakiego fachu budowlanego a po kilku latach zbijać kokosy z kładzenia płytek i
              desek lub tynku u jakiegoś wielmożnego państwa.Mam jednak ten komfort,że tego
              zawsze mogę się nauczyć;natomiast kafelkarz nie zawsze zostanie mgr
              Ja nie płaczę nad sobą - zrozum to wreszcie!! Mi nie jest źle.Mam dobrą
              pracę,dobrze mi płacą (jak na polskie warunki),jestem dobry w tym co robię.
              Płaczę nad przyszłością.Nie interesuje mnie już dzień kolejny,czy następny
              miesiąc. Zastanawia mnie kolejne 5 lat.Czy nadal będę mieć pracę? Czy jakaś
              partia polityczna nie uchwali debilnych przepisów utrudniających życie "zwykłym"
              ludziom? To mnie przeraża. Prezraża mnie również to,że po 8 latach pracy nie
              stać mnie na wiele rzeczy związanych z założeniem i utrzymaniem rodziny na
              dobrym poziomie. Dorby poziom to dla mnie mieć mieszkanie/dom, nowy samochód,
              miec na opłaty i r-ki, płacić na wychowanie dzieci i nie zastanawiac się z czego
              by tu zrezygnować, móc sobie pozwolić wyjść min. 2 razy w tygodniu do dobrej
              restauracji z żoną... Niestety dla "górnika" to luxus; dla mnie marzenie. Jednak
              marzenie do spełnienia. Jezeli w Polsce nie dba się o mgr, to magistrzy (nawet
              tej "durnej" ekonomii) wyjeżdżają tam, gdzie będa docenieni i uczciwie
              wynagradzani. Może to głupio brzmi, ale popracowałem sobie w UK kilka tygodni i
              mogę otwarcie przyznać,że w tym kraju pracownika się szanuje; w Polsce wykorzystuje.
              Reasumując: czego bronię-szacunku dla pracownika.
              Co atakuje: chory polski system.
              Wieć nie chrzań mi tu,że mogłem zostać górnikiem :)
              Na sczęście jesteśmy w tej unii i jak się młodemu i AMBITNEMU nie podoba, to
              zawsze może wyjechać stąd; co robi coraz więcej mgr; a wtedy w Polsce górnik
              będzie zbierał na Twoją emeryturę,górnik Cię będzie leczył, górnik będzie
              zasiadał w radzie nadzorczej KGHM, górnik będzie bankowcem, górnik będzie
              wszędzie, lepper prezydentem a rydzyk premierem; a cała polonia będzie patrzeć
              na Polskę z niedowierzaniem lub organizowac wycieczki typu "safari na białe
              niedźwiedzie".
              • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 30.12.05, 16:47
                Nowe mieszkanie, nowy samochod... i co jeszcze? Mowisz, ze duzo nie zadasz, a
                zaraz potem piszesz o rzeczach, na ktore nawet w USA ludzie nie zdaza zarobic
                przez 8 lat. Owszem, po 8 latach maja mieszkanie, samochod - ale wszystko na
                kredyt... Ale nie zarobia tyle, zeby kupic to za wlasne, ty tez nie - wiec czy
                na pewno jestes tak bardzo poszkodowany przez to, ze mieszkasz w Polsce? Czy w
                Ameryce tak lepiej?

                Ech, ekonomista i widze, ze nadal nie zna zasad podazy i popytu. Gdy ekonomisci
                zaczna wyjezdzac, gdy nie bedzie 5x przesycenia rynku, to zaczna oni byc
                cenieni, i wtedy zaczna zarabiac wiecej niz gornicy. I zostana...

                A czemu pol posta przemilczales? Czemu nie ustosunkowujesz sie do kwestii pracy
                w porzadnych firmach, ktore daja naprawde porzadne pieniadze? Czemu nic nie
                powiesz o porownaniach do Wloch (dziadowski wolontariat) czy Czech (place)?

                • Gość: mieszkanie Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: 195.42.249.* 02.01.06, 12:48
                  > Nowe mieszkanie, nowy samochod... i co jeszcze? Mowisz, ze duzo nie zadasz, a
                  > zaraz potem piszesz o rzeczach, na ktore nawet w USA ludzie nie zdaza zarobic
                  > przez 8 lat.
                  Noooo, w rzeczy samej. A pokaż mi w Polsce samotnego człowieka, któremu by banki
                  udzieliły na ww dobra kredytów? Ilu ludzi w naszym kraju ma na to zdolność
                  kredytową, nawet po 8 latach pracy?

                  > na pewno jestes tak bardzo poszkodowany przez to, ze mieszkasz w Polsce?
                  Nie.

                  > zaczna wyjezdzac, gdy nie bedzie 5x przesycenia rynku, to zaczna oni byc
                  > cenieni, i wtedy zaczna zarabiac wiecej niz gornicy. I zostana...
                  Czyli wg Ciebie najlepszym sposobem na godnie płatną pracę jest wyeliminowanie
                  co piątego mgr? Zajmij się lepiej elektryką.

                  > w porzadnych firmach, ktore daja naprawde porzadne pieniadze?
                  Tzn. jakich: ORLEN, ENEA, KGHM, CITI CORP?

                  >Czemu nic nie> powiesz o porownaniach do Wloch (dziadowski wolontariat) czy
                  >Czech (place)?
                  Bo nie wiem jak jest w Czechach, czy w Italii.
                  • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 02.01.06, 19:08
                    > Noooo, w rzeczy samej. A pokaż mi w Polsce samotnego człowieka, któremu by
                    bank
                    > i
                    > udzieliły na ww dobra kredytów? Ilu ludzi w naszym kraju ma na to zdolność
                    > kredytową, nawet po 8 latach pracy?
                    Jak kupowalem mieszkanie, to kobieta z agencji nieruchomosci mowila, ze bez
                    problemu - bo juz ponad pol roku pracowalem w jednej firmie (wczesniej mialem
                    udokumentowane z 2 miesiace pracy w calym zyciu), a chyba sie zna, skoro czesto
                    ludziom pomaga zalatwiac takie sprawy? Umowe mialem terminowa - i dodam, ze juz
                    sie skonczyla w miedzyczasie...

                    > > zaczna wyjezdzac, gdy nie bedzie 5x przesycenia rynku, to zaczna oni byc
                    > > cenieni, i wtedy zaczna zarabiac wiecej niz gornicy. I zostana...
                    > Czyli wg Ciebie najlepszym sposobem na godnie płatną pracę jest wyeliminowanie
                    > co piątego mgr? Zajmij się lepiej elektryką.
                    Nie wiem... inteligentny ekonomista z gory zaplanowalby ze bez sensu tylu
                    ekonomistow produkowac... a inzynierow ciagle za malo - bo i studenci sie nie
                    pchaja (bo za trudno), bo i uczelnie uczyc nie chca (bo pieniadze mniejsze,
                    trudniej jakies efektowne dotacje od prywatnych inwestorow wyciagnac, a i
                    koszty wieksze - czyli bo za trudno)... no wlasnie, polska bolaczka - nie
                    patrzy sie na przyszle korzysci, tylko na koszty...

                    > > w porzadnych firmach, ktore daja naprawde porzadne pieniadze?
                    > Tzn. jakich: ORLEN, ENEA, KGHM, CITI CORP?
                    A co to, juz tylko panstwowe sie na rynku utrzymalo?
                    Faurecia ;), PwC, Masterfoods, Procter&Gamble, 3 grupy browarow, i jeszcze pare
                    innych? wieksza liste znajdziesz na pracuj.pl czy www.gos.pl

                    > >Czemu nic nie> powiesz o porownaniach do Wloch (dziadowski wolontariat
                    > ) czy
                    > >Czech (place)?
                    > Bo nie wiem jak jest w Czechach, czy w Italii.
                    Bo sie naczytal, jak to swietnie w jednym kraju i teraz juz jedzie, ze u nas
                    tez ma byc tak swietnie... na przykladzie jednostki nie globalizuj na ogol - to
                    jakby hydraulik z Irlandii marudzil, ze w Polsce sie wiecej zarabia, bo on zna
                    jednego co ma wiecej pieniedzy niz on (np. Kulczyka albo prezesa Orlenu, KGHM-u
                    albo posla na sejm ;)
                    • Gość: mieszkanie Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: 195.42.249.* 03.01.06, 10:40
                      > Jak kupowalem mieszkanie, to kobieta z agencji nieruchomosci mowila, ze bez
                      > problemu - bo juz ponad pol roku pracowalem w jednej firmie (wczesniej mialem
                      > udokumentowane z 2 miesiace pracy w calym zyciu), a chyba sie zna, skoro
                      czesto>> ludziom pomaga zalatwiac takie sprawy? Umowe mialem terminowa - i
                      dodam, ze juz>> sie skonczyla w miedzyczasie...
                      :))) Powiadasz,że pani z biura nieruchomości jest expertem od kredytów?
                      Sorry,ale akurat ta branża nie zna się na udzielaniu ludności kredytów; tylko
                      bankowcy są w tym zawodzie wyrocznią. Zresztą tak to już jest z pośrednikami, że
                      wcisną każdą wiadomosć aby mieć z tego jakiś zarobek (jakieś 3-6% wartości). Ale
                      nie o tym mowa. Mowa natomiast o tym,że skoro kupiłeś mieszkanie,to Ciebie
                      akurat było stac na raty; a jest mnóstwo ludzi,którzy pracują a nie otrzymają
                      kredytu bo ich na niego poprostu nie stać. Druga sprawa,to utrzymanie pracy w
                      Polsce lub znalezienie innej (np.po zwolnieniach grupowych) na podobnych
                      warunkach. Jest kiepsko ... a jak dojdą do tego jeszcze m-czne raty za owe
                      mieszkanie,to już zupełnie kiepściutko. Przeciętna osoba samotna sobie nie
                      poradzi finansowo.

                      > Nie wiem... inteligentny ekonomista z gory zaplanowalby ze bez sensu tylu
                      > ekonomistow produkowac... a inzynierow ciagle za malo - bo i studenci sie nie
                      > pchaja (bo za trudno), bo i uczelnie uczyc nie chca (bo pieniadze mniejsze,
                      > trudniej jakies efektowne dotacje od prywatnych inwestorow wyciagnac, a i
                      > koszty wieksze - czyli bo za trudno)... no wlasnie, polska bolaczka - nie
                      > patrzy sie na przyszle korzysci, tylko na koszty...
                      Jak się przyjmowałem na studia, to nikt nie wiedział jaka będzie przyszłość w
                      Poslce, kogo i gdzie będzie pełno a na kogo będzie popyt; teraz też studenci
                      tego nie wiedzą. Chociaż moim zdaniem ekonomista zawsze znajdzie jakąś robotę.
                      Ale mi chodzi o płacę - jej wysokość.

                      > A co to, juz tylko panstwowe sie na rynku utrzymalo?
                      > Faurecia ;), PwC, Masterfoods, Procter&Gamble, 3 grupy browarow, i jeszcze
                      pare> innych? wieksza liste znajdziesz na pracuj.pl czy www.gos.pl
                      W Faurecji mgr inżynierowi ze znajomoscią 2 języków obcych proponowali góra
                      2.000 brutto. To wyjechał do Ameryki. Pewnie w innych firmach jest podobnie.
                      Zresztą rozwalają mnie ogłoszenia np. w naszym pośredniaku, ze zatrudnią radcę
                      prawnego do pomocy ze znajomością ang za ... najniższą krajową.Rewelka.
                      Największa listę znajdzie się na europa.eu.int/eures/home.jsp?lang=pl lub
                      www.irelandjobs.pl/

                      > Bo sie naczytal, jak to swietnie w jednym kraju i teraz juz jedzie, ze u nas
                      > tez ma byc tak swietnie...
                      Nie siem naczytał, jeno był i widział na własne oczka jak może być pięknie.
                      Czyżbyś był przeciwnikiem jakichkolwiek zmian w naszym kraju? Czy 20% bezrobocie
                      Tobie odpowiada? Mi nie.

                      > jakby hydraulik z Irlandii marudzil, ze w Polsce ...
                      :)) pewnie nie wiedziałby gdzie jest Polska to raz; po drugie nie marudziłby na
                      swoje zarobki po tym jakby usłyszał, ze pensja hydraulika z Polski to jakieś 350
                      EUR/m-c.

                      • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 03.01.06, 18:23
                        > :))) Powiadasz,że pani z biura nieruchomości jest expertem od kredytów?
                        > Sorry,ale akurat ta branża nie zna się na udzielaniu ludności kredytów; tylko
                        > bankowcy są w tym zawodzie wyrocznią. Zresztą tak to już jest z pośrednikami,
                        ż
                        > e
                        > wcisną każdą wiadomosć aby mieć z tego jakiś zarobek (jakieś 3-6% wartości).
                        Oczywiscie, ze wyrocznia nie jest, ale wiecej niz zwykly zjadacz chleba.
                        A i jej interes, zebym dostal kredyt - nie dostane, to moze nie kupie
                        mieszkania, moze tansze kupie, a 3% od mniejszej kwoty oznacza mniejszy
                        zarobek...

                        > nie o tym mowa. Mowa natomiast o tym,że skoro kupiłeś mieszkanie,to Ciebie
                        > akurat było stac na raty; a jest mnóstwo ludzi,którzy pracują a nie otrzymają
                        No coz, poszukalo sie dobrej pracy, kosztem wyjazdu z rodzinnego miasta...
                        Ty nie chcesz tego zrobic, ale placzesz ze za malo zarabiasz...

                        > Polsce lub znalezienie innej (np.po zwolnieniach grupowych) na podobnych
                        > warunkach. Jest kiepsko ...
                        Taaaa... a zwolnienia grupowe to codziennosc, codziennie jakis zaklad
                        robi "promocje" - grupowe zwolnienie za darmo, 1000 pracownikow gratis (i
                        oczywiscie w ramach promocji sie wyprzedzaja, kto ich odda rynkowi pracy
                        wiecej)?


                        > Jak się przyjmowałem na studia, to nikt nie wiedział jaka będzie przyszłość w
                        > Poslce, kogo i gdzie będzie pełno a na kogo będzie popyt; teraz też studenci
                        > tego nie wiedzą. Chociaż moim zdaniem ekonomista zawsze znajdzie jakąś robotę.
                        No coz, podjales ryzyko - i sie nie udalo, to jak gra w ruletke. Moj zawod tez
                        mogl sie okazac bez perspektyw... Btw jak juz mowilem - dobry ekonomista
                        znajdzie dobrze platna prace, a inzynierowie czesto zazdroszcza tym
                        finansistom, bo to oni siedza przy kasie, i zawsze ja "dobrze rozdziela" ;)

                        > W Faurecji mgr inżynierowi ze znajomoscią 2 języków obcych proponowali góra
                        > 2.000 brutto.
                        Z tego co wiem, to tyle zarabia czlowiek bez magisterki i jezykow. Ale coz,
                        moze sie nie znam... i chyba wszyscy zarabiaja powyzej minimalnej krajowej...

                        O pewnych firmach z "czolowki" wiem tyle, ze mgrowie (nie tylko inzynierowie)
                        po propozycji 2 tys na reke to by podkreslili, ze oni nie mowia o pozycji
                        sprzataczki ;)

                        > Zresztą rozwalają mnie ogłoszenia np. w naszym pośredniaku, ze zatrudnią radcę
                        > prawnego do pomocy ze znajomością ang za ... najniższą krajową.Rewelka.
                        Prawa popytu i podazy... wyjedziesz za granice - zmniejszy sie podaz ;)


                        > > Bo sie naczytal, jak to swietnie w jednym kraju i teraz juz jedzie, ze u
                        > nas
                        > > tez ma byc tak swietnie...
                        > Nie siem naczytał, jeno był i widział na własne oczka jak może być pięknie.
                        Na podstawie jednego kraju oceniasz jak jest wszedzie? Ale tego, ze w UE
                        niektorzy pracuja za darmo zeby potem lepiej zarabiac to juz sie nie chce
                        uparcie zauwazyc? I ze w UE tez zarabiaja tyle co u nas? Czemu nie chcesz aby
                        wdrozyc wzorzec darmowej pracy na wzor Wloch? Przeciez to dobry wzorzec, z
                        lepszego kraju... ;)

                        > Czyżbyś był przeciwnikiem jakichkolwiek zmian w naszym kraju? Czy 20%
                        > bezrobocie Tobie odpowiada? Mi nie.
                        Jestem zwolennikiem zmian... ale nie na zasadzie "MNIE SIE NALEZY" + "TO NIE
                        NALEZY DO MOICH OBOWIAZKOW"

                        > > jakby hydraulik z Irlandii marudzil, ze w Polsce ...
                        > :)) pewnie nie wiedziałby gdzie jest Polska to raz; po drugie nie marudziłby
                        > swoje zarobki po tym jakby usłyszał, ze pensja hydraulika z Polski to jakieś
                        350 EUR/m-c.
                        Ale jesli bedzie globalizowal na jednym przykladzie, to wezmie przyklad prezesa
                        Orlenu (bo akurat o takim slyszal) ze sie nie narobi a tyyyyylle kasiory zarabia
                        Mi chodzi o ironie co do twojej globalizacji na podstawie zle wybranego
                        przykladu (powtarzam, nawet Niemcy moga zazdroscic UK i Irlandii zarobkow), a
                        nie o to co hydraulik pomysli...
                      • zetkaf A jeszcze o stawkach... 03.01.06, 18:56
                        > 2.000 brutto. To wyjechał do Ameryki. Pewnie w innych firmach jest podobnie.
                        www.gos.pl bodajze, jak jeszcze adresu nie zmienili...
                        1800 zl brutto dla PRAKTYKANTA!!! Minimalnie - firma ma prawo zaplacic wiecej
                        (i niektore firmy korzystaja z tego prawa). Plus mogą Cię jeszcze wysłać na
                        fajne szkolenia, ot tak w ramach kaprysu - bo lojalki zadnej nie podpisujesz
                        (nie chodzi tak naprawde o kaprys - to raczej proba pokazania my jestesmy
                        fajni, my bedziemy o Ciebie dbac jak do nas przyjdziesz - ale to Twoja
                        decyzja)...
                        Nie wymagane ukonczenie studiow. Wiec pewnie pracownikom z mgr daja wiecej...
              • Gość: bąbel Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 12:41
                >Niestety dla "górnika" to luxus; dla mnie marzenie. Jednak
                marzenie do spełnienia. Jezeli w Polsce nie dba się o mgr, to magistrzy (nawet
                tej "durnej" ekonomii) wyjeżdżają tam, gdzie będa docenieni i uczciwie
                wynagradzani.<

                I tu tkwi nasz ogólno-narodowy problem. Jako magister tej durnej jak mówisz
                ekonomi powinieneś wiedzieć, że nie płaci się za tytuł "magister" ,a za
                umiejętności w połączeniu z nabytą wiedzą. Talent, umiejętności (
                predyspozycje) i do tego studia robią nie magistra , a fachowca ekonomistę.
                A sytuacja w kraju, o której mówisz jest dziełem właśnie owych magistrów
                ekonomi bez predyspozycji, ale z tytułem. Posłuchaj w telewizji trzech naszych
                ekonomistów mówiących na podany przez redaktora temat, a usłyszysz cztery różne
                ogólnikowe odpowiedzi różniące się z sobą całkowicie. Ci ludzie nie wypowiadają
                się jak fachowcy, ale jak "wróżki" - najlepsi są ci CCB, "wyrocznie" bez cela.

                Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego
                • Gość: mieszkanie Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: 195.42.249.* 03.01.06, 13:03
                  > I tu tkwi nasz ogólno-narodowy problem. Jako magister tej durnej jak mówisz
                  > ekonomi powinieneś wiedzieć, że nie płaci się za tytuł "magister" ,a za
                  > umiejętności w połączeniu z nabytą wiedzą. Talent, umiejętności (
                  > predyspozycje) i do tego studia robią nie magistra , a fachowca ekonomistę.
                  > A sytuacja w kraju, o której mówisz jest dziełem właśnie owych magistrów
                  > ekonomi bez predyspozycji, ale z tytułem. Posłuchaj w telewizji trzech naszych
                  > ekonomistów mówiących na podany przez redaktora temat, a usłyszysz cztery
                  różne> ogólnikowe odpowiedzi różniące się z sobą całkowicie. Ci ludzie nie
                  wypowiadają> się jak fachowcy, ale jak "wróżki"
                  Jako mgr ekonomii wiem, ze płaci się za robotę a nie za tytuł (przynajmniej
                  prtzeważnie i coraz częściej). Tytuł "mgr" powinien określać osobę, która
                  posiada już jakies predyspozycje-wykształcenie i z tego choćby powodu powinno
                  być dużo prościej takiej osobie załapać się do jakiejś pracy.
                  I w 100% zgadzam się z tym, ze w sejmie brakuje dobrych ekonomistów a jest za
                  dużo idiotów, którzy blokują decyzje ekonomistów lub zmieniają je
                  (przegłosowują) na swoje durne pomysły lania publicznych pieniędzy z publicznej
                  kasy i w dodatku pustej (becikowe, emeryturki dla wspominanych górników, etc.)
                  • Gość: bąbel Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 13:49
                    >emeryturki dla wspominanych górników<

                    Nooo i już byłem za tobą, ale tym fragmentem twojej wypowiedzi poczułem
                    niesmak. Otóz jako ekonomista popatrz na broblem głębiej i precyzyjniej.
                    Uprościłeś i spłaszczyłes temat górniczych emerytur zupełnie. Czy wiesz ile
                    górnik odprowadza pieniązków na fundusz emerytalny, rentowy i pozostałe składki
                    jak zdrowotne i chorobowe ? Składkę emerytalną pomnóż przez 12 m-cy i 25 lat i
                    otrzymasz niezłą sumkę , którą przemnóż przez ilość górników płacących np. w
                    roku kalendarzowym od 2000 do 2010. Uważam , że jest to zamach i chęć
                    zgarnięcia tych pieniążków w celu łatania przysłowiowych "dziur" powstałych
                    przez właśnie nieodpowiedzialnych dyżurnych ekonomistów ,emerytury należą się
                    górnikom pracującym w naprawdę trudnych i niebezpiecznych warunkach. I tu
                    kłania się inteligentna wyobrażnia ludzi wykształconych, aby nie pletli głupot
                    jakoby dopłacali górnikom i tej gałęzi przemysłu i zapoznali się dokładnie ze
                    specyfiką tego zawodu.
                    • Gość: mieszkanie Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: 195.42.249.* 03.01.06, 14:10
                      >Czy wiesz ilegórnik odprowadza pieniązków na fundusz emerytalny, rentowy i
                      pozostałe składkijak zdrowotne i chorobowe ?>
                      O właśnie!! I tu mamy kolejną dziwną rzecz. Mianowicie płacić trzeba zarówno na
                      f.emerytalny jak i rentowy a w podeszłym wieku człowiek będzie albo emerytem
                      albo rencistą i będzie otrzymywał pieniądze tylko z 1 źródełka (jak ZUS nie
                      wyschnie). Składka zdrowotna i chorobowa to kolejny wymysł bandy naciągaczy. Jak
                      się pracuje i jeszcze do tego prowadzi firmę, to na zdrowotne płaci się 2
                      razy-dziwne ale prawdziwe. A teraz pytanie do pracujących, kto był niedawno na
                      bezpłatnym plombowaniu zęba?
                      A co odprowadzania składek to one są przecież uzależnione od wysokości naszego
                      wynagrodzenia; więc nie rozumiem dlaczego górnik ma mieć lepiej (w sensie
                      szybszej emerytury) niż prezes banku? Gdzie ta równość?
                      • Gość: bąbel Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 14:51
                        >więc nie rozumiem dlaczego górnik ma mieć lepiej (w sensie szybszej
                        emerytury) niż prezes banku? Gdzie ta równość?<

                        To proste. Warunki pracy , których ludzki organizm nie znosi, są one obce
                        dla istot żywych takich jak człowiek. Kilometr pod ziemią - promieniowanie,
                        metan, pył węglowy lub krzemionka w bardzo dużym i szkodliwym stężeniu, kadm,
                        brak oświetlenia ( bez promieni słonecznych , nawet tych malutkich - istoty
                        żywe umierają szybciej ) i wiele wiele innych jak np.szkodliwy ołów i spaliny
                        ropopochodne w kopalniach rud. Do tych zagrożeń dochodzą te najgrożniejsze -
                        tąpania, zawały, ogięń i woda. Wszystko to połączone razem w labiryncie
                        chodników kopalni staję się codziennie niebezpieczną "bombą" zagrażającą
                        zdrowiu i życiu.
                        Przepis na kopalniane powietrze np. kopalni rud:
                        1. W upalny dzień zamknąć się w niewielkim garażu z leciutko uchylonym oknem.
                        2. Uruchomić silnik MEROLA i gazować do pełnych obrotów.
                        3. Utrzymywać wysokie obroty przez co najmniej 5-6 godzin.
                        4. W tym czsie przerzucać łopatą cement ponad autem z jednego końca garażu na
                        drugi.
                        5. Tak pracować, aż nastąpi po 7.5-9 godz. następna zmiana.

                        Porozmawiaj z każdym bioologiem, lekarzem, chemikiem i fizykiem o wpływie pracy
                        na dużych głębokościsch na ludzki organizm. Właśnie te emerytury są pochodną
                        ekspertyz naukowych. Wydaje mi się, że czasy feudalizmu dawno minęły, a jako
                        ekonomista wiesz, iż zapobieganie bywa tańsze od póżniejszego i drogiego
                        leczenia.

                        pozdrawiam


                        • Gość: mieszkanie Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: 195.42.249.* 03.01.06, 15:41
                          OK
                          Tylko zauważ 1 rzecz,że nie każdy musi pracować w takich warunkach; zawsze może
                          próbować skończyć studia i heja za biurko (jakieby i z czegoby nie było).Więc
                          jakie jest uzasadnienie włażenia pod ziemię i narażania siebie i swojego zdrowia
                          na niebezpieczeństwo? I dlaczego ja (jako płatnik składek) mam dopłacać do tego
                          niemojego interesu?
                          • Gość: bąbel Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 15:57
                            >Więc jakie jest uzasadnienie włażenia pod ziemię i narażania siebie i swojego
                            zdrowia na niebezpieczeństwo?<

                            Gospodarka. Pomyślałeś jakie zyski dla polskiej gospodarki wnosi KGHM wraz
                            ze swoimi kopalniami rud miedzi ? Dodaj zyski z kopalin rud cynku i ołowiu w
                            Olkuszu. A i nie małe są zyski z węgla ( dlaczego panowie prezesi ciągną sporą
                            forsę w zarządach spółek węglowych ?).
                            Zastanawiać się może młody pracownik, ale nie taki który przepracował np.20 lat
                            zatrudniając się na uwczesbych wówczas zasadach i obowiązującym prawie oraz
                            ustawodawstwie.
                            Jeżeli chodzi mój drogi o studia to powiem ci, że górnik-matoł-nieuk-prostak to
                            mit oraz pożywka dla idiotów. Otóż pod ziemią pracują ludzie z wyższym i
                            średnim wykształceniem technicznym, gdyż kopalnia w dzisiejszych czasach to
                            zkomplikowany technologicznie organizm. Ludzi po podstawówce lub zawodóce jest
                            już bardzo mało, chociarz i oni podiedli wysoką wiedzę, życie i praca jest
                            najlepszą szkołą i nie raz lepszą od wielu nic nie wartych uczelni w kraju.

                            >I dlaczego ja (jako płatnik składek) mam dopłacać do tego niemojego interesu?<

                            Jako ekonomista mówisz nieprawdę. Spłycasz problem zupełnie.
                      • Gość: bąbel Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 14:58
                        >A co odprowadzania składek to one są przecież uzależnione od wysokości naszego
                        wynagrodzenia; więc nie rozumiem dlaczego górnik ma mieć lepiej (w sensie
                        szybszej emerytury) niż prezes banku? Gdzie ta równość?<

                        No właśnie gdzie ta równość, czy aby prezesunio na zarabia aż nad to, nawet
                        w ledwo dyszących i upadających bankach.

                        • Gość: mieszkanie Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: 195.42.249.* 03.01.06, 15:37
                          > No właśnie gdzie ta równość, czy aby prezesunio na zarabia aż nad to, nawet
                          > w ledwo dyszących i upadających bankach.
                          Jezeli właściciela stać na to i jest to ekonomicznie uzasadnione,to dlaczego nie?
                          • Gość: bąbel Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 15:59
                            Jeżeli kopalnię stać na dobre wynagrodzenie dla górnika i z pensji na dobrą
                            składkę emeryt. rentową - dlaczego nie.
                      • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 03.01.06, 18:51
                        > f.emerytalny jak i rentowy a w podeszłym wieku człowiek będzie albo emerytem
                        > albo rencistą i będzie otrzymywał pieniądze tylko z 1 źródełka (jak ZUS nie
                        > wyschnie).
                        JAK ZUS NIE WYSCHNIE, to ZRODELKA beda 2 (slownie dwa). i fachowo te zrodelka
                        sie filarami zwa - I (ZUS) i II (OFE) jest obowiazkowy. I jesli chodzi o
                        wysokosc rent/emerytur - to wlasnie pare lat temu wprowadzili jakies rozsadne
                        rozwiazanie (z duzymi ulomnosciami - posrednictwo ZUSu, sposob naliczania
                        oplat), a i na Zachodzie (w tym i UK, szczyt bogactwa, luxusus i w ogole)
                        mowilo sie pare lat temu o reformach funduszu emerytalnego bo stary (nasz ZUS,
                        tylko z mniejsza iloscia darmozjadow do wyzywienia) by sie nie wyrobil. No tak,
                        w UE lepiej, ale jak sie do detali nie czepia...

                        > A co odprowadzania składek to one są przecież uzależnione od wysokości naszego
                        > wynagrodzenia;
                        Czyzbym byl glupim, niedouczym mgr inzynierem, co to sie na ekonomii nie zna,
                        czy wysokosc skladek jest ustalana procentowo? (nie mowie o skladkach
                        minimalnych, tylko "ustawowych") Bo jesli nie - to czemu u mnie w odcinku
                        wyplaty ciagle pojawia sie pozycja "podstawa ubezpieczenia"? I podatki tez sa
                        niezalezne od wysokosci naszego wynagrodzenia?
                        No coz, ale EMERYTALNE sa na pewno procentowe, jak bys poszukal na stronach OFE
                        lub posluchaj reklam w stylu "nie daj sie wylosowac" to bys nawet wiedzial ile
                        to % (a nie chce mi sie szukac).
                        No coz, juz wiesz, czemu tak malo zarabiasz?
                        Ech, podam przyklad od siebie z firmy. Ekonomista, ksiegowy, pol roku juz
                        pracowal (ja moze z pol roku wiecej). I on sie mnie, inzyniera od kabelkow
                        pyta, bo on dostal jakas fakture za rzeczy ktore zamawial i teraz nie wie co
                        sie z fakturami robi. Juz nie bylem zlosliwy mowiac, ze ma pod koszem takie
                        urzedzenie, takie okragle plastikowe wylozone z folia, ktora analizuje
                        wszystkie faktury i bezprzewodowo laczy sie z komputerem i przelewy robi ;)


                        > więc nie rozumiem dlaczego górnik ma mieć lepiej (w sensie
                        > szybszej emerytury) niż prezes banku? Gdzie ta równość?
                        Srednia wieku, szanse dozycia emerytury... i warunki... A rownosc polega na
                        tym, ze prezes banku tez mogl zostac gornikiem, ale nie chcial...
                        a czy rownoscia jest to, ze gornik jak dozyje 65 lat, to juz nie bedzie w
                        stanie pracowac w zawodzie, a dyrektor banku nie dosc, ze bedzie w stanie - to
                        jeszcze bedzie pracowal, mimo iz niezla emeryturke bedzie wciagal...
                        (IMHO dla mnie emerytura to jakby "panstwo, w wyniku wdziecznosci za wklad w
                        budowanie ojczyzny" (no dobra troche to komunistycznie zabrzmialo, wazna jest
                        dalsza czesc) pomaga teraz tym, ktorzy nie sa juz w stanie samodzielnie
                        pracowac albo chcieliby odejsc na zasluzony odpoczynek - a skoro dalej pracuje,
                        to odebrac emerytury/renty, to i byle ciec na parkingu by wiecej zarabial)...
                  • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 03.01.06, 18:38
                    > Jako mgr ekonomii wiem, ze płaci się za robotę a nie za tytuł (przynajmniej
                    > prtzeważnie i coraz częściej).
                    Widzisz, zatrudniajac cie, pracodawca nie wie, czy jestes magister z tytulu,
                    czy z wiedzy. Wiec zaklada, ze jestes kiepski, ale Cie mozna wdrozyc i jakos Ci
                    bedzie szlo. Ale ze pewnie nie bedziesz swietnym ekonomista (bn 90% to mgrowie
                    z tytulu) to i zaklada, ze bedziesz robil wersje minimum, a i to po
                    przeszkoleniu, wiec nie da Ci za duzo. A to juz norma, ze nawet jak sie ktos
                    wykaze, to i tak nie dostanie podwyzki, wiec siedzisz z tym poczatkowym malo...
                    gdyby jednak pracodawca wiedzial, ze zatrudnia fachowca, chetniej by dal duzo
                    na wstepie, a zgodnie z ogolna podwyzki i tak bys nie dostal. No, chyba ze bys
                    postawil sprawe na ostrzu noza - ale czy jestes az tak dobry?


                    > Tytuł "mgr" powinien określać osobę, która
                    > posiada już jakies predyspozycje-wykształcenie i z tego choćby powodu powinno
                    > być dużo prościej takiej osobie załapać się do jakiejś pracy.
                    Brak tytulu mgr przy obecnych studiach niestety oznacza:
                    a) osobe starsza, ze starego systemu edukacji - ale wtedy technik to byl ktos,
                    b) osobe, ktorej warunki finansowe nie pozwolily studiowac,
                    c) osobe, ktora byla za cienka lub za leniwa, zeby studiowac (niestety, mgr to
                    obecnie robi kazdy, kto sie zapisze na studia i przez 5 lat bedzie udawal, ze
                    chodzi na zajecia)
                    Ze b i c trudno od siebie odroznic, to pracodawca z gory zaklada, ze c - no i
                    teraz raczej brak mgr o czyms swiadczy (nieprzydatnosci na stanowisko), a nie
                    ze papierek swiadczy o twojej wiedzy.
                    Przykro mi to mowic, ale sam papierek mgra nie poparty niczym innym znaczy
                    mniej, niz matura 10-15 lat temu.

                    > kasy i w dodatku pustej (becikowe, emeryturki dla wspominanych górników, etc.)
                    Ech, znowu braki w wiedzy. A o rachunku prawdopodobienstwa, srednich i takich
                    tam bylo?
                    Placisz co miesiac na emeryturke. Szanse, ze dozyjesz 65 lat wynosza (x)%.
                    Srednia wieku zycia - y lat (y>65). I w ten sposob skalkulowane jest, ze przez
                    65 lat zycia uzbierasz na jakas emeryturke, i przez (y-65) spozytkujesz
                    uzbierane pieniadze. Niestety, u gornika jest to odpowiednio (a)% (przy a
                    dazacym do zera) i srednia wieku y (y<<65lat). Wiec sie teraz gornik domaga,
                    zeby jednak skoro placi te skladki, to zeby mial jakies rozsadne szanse z nich
                    skorzystac.
                    Wiesz, to jak z ubezpieczeniami - z tego wlasnie powodu masz znizki w OC za
                    ilosc lat bez wypadku, za wiek samochodu, itp. - czemu tu nie placzesz, ze
                    biedni ludzie ktorzy maja stare auta musza placic duze OC, a bogaci w
                    nowiutenkim merolu przez pierwsze 3 lata za darmo (no dobra, wliczone w cene),
                    po 3 latach jakies grosze? Z gornikami jest wlasnie to samo, to nawet tez sie
                    ubezpieczenie nazywa...
                    ech, bys sie raczej niesprawiedliwosci z KRUSem zwiazanych czepil, bardziej
                    zasadne by bylo, ale o tych pewnie nie wiesz, bo strajkow nie robia...
              • Gość: moherowy beret Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.gorzow.mm.pl 05.01.06, 19:32
                Zgadzam się z wypowiedziami "Gościa".Sens tych wypowiedzi świadczy o tym, że
                warto ukończyć studia chociażby po to, aby horyzonty myślowe były nieco szersze
                od horyzontów myślowych tych forumowiczów, którzy uważają, że ukończenie
                studiów to banał,a bez pracy hydraulika, stolarza świat by nie
                istniał.Jesteście w błędzie. Każdy z nas ma swoje miejsce w naszym kochanym
                kraju.Zarówno inżynier, nauczyciel jak i przysłowiowy górnik.I każdy z nas ma
                prawo to godnych warunków pracy, a więc przyjazną atmosferę jak i godziwe
                wynagrodzenie.W normalnym kraju zróżnicowanie wynagrodzenia musi być znaczne w
                zależności od wykształcenia czy to się elektrykowi podoba, czy nie.W tak
                zwanych krajach zachodnich już na starcie tzw. stażowe wynosi 100% jakiegoś
                minimum dla pracowników po kursach przygotowujących do wykonywania prostych
                prac,200% dla absolwentów szkół zawodowych ,300% dla absolwentów szkół średnich
                technicznych, 400% dla pogardzanych przez większość forumowiczów magistrów i
                inżynierów. To na starcie zawodowym. I jeszcze dla tych ,którzy tak bardzo
                zazdroszczą sielskich warunków pracy nauczycielom : najlepiej płatnym zawodem w
                krajach beneluksu wg kolejności jest zawód 1.nauczyciela, inżyniera, lekarza..
                • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 05.01.06, 20:11
                  No coz, zeby horyzonty myslowe poszerzyc - warto... ale nie po to, zeby sobie
                  potem roscic nie wiadomo co.

                  Tez uwazam, ze kazdy jest potrzebny. I hydraulik, i magister, i bez KAZDEGO Z
                  NICH (w tym takze hydraulika), swiat bylby gorszy.
                  W tak zwanych krajach zachodnich stazowe wynosi... taaak, a potem zdarzaja sie
                  sytuacje, ze jedzie z Polski mgr dr habilitowany, jakies dodatkowe kursy i za
                  granica... chowa papierki, bo jak sie wyda, to mu beda musieli dac podwyzke, a
                  to juz bedzie za drogo i beda woleli kogos bez tych papierkow. No i jeszcze
                  jedno - gospodarka centralnie planowana (i odgorne ustalanie dodatkow za
                  studia) sie w Polsce nie sprawdzilo, a na zachodzie z tego co wiem obowiazuja
                  prawa rynkowe - jest czegos za duzo (np. pracownikow danego typu), to niska
                  jest cena, jest ich malo - to ceny ida w gore.


                  W krajach beneluxu najbardziej platnym jest zawod nauczyciela - no wlasnie.
                  Pierw taki czlowiek popracuje praktycznie, a potem uczy tego, co sie nauczyl. U
                  nas nie, na uczelni sa a) maniacy, dla ktorych wiedza jest wazniejsza niz
                  pieniadze - ale dla ilu wspoleczesnych ludzi wiedza jest wazniejsza niz
                  pieniadze, b) ludzie, ktorzy nie mieli pojsc gdzie indziej.
                  W krajach zachodu pewnie czegos sie wymaga, zeby skonczyc studia - sorry, ale
                  jesli mozna skonczyc studia elektryczne nie znajac prawa ohma, jesli mozna
                  skonczyc studia ekonomiczne nie znajac slow popyt/podaz ...

                  Czemu pogardzam mgrami? Nie pogardzam. Pogardzam "magistrami" z papieru. Sam
                  jestem mgr inz, ale magister magistrowi nie rowny. Bo sam sie wiecej nameczylem
                  w technikum, niz na studiach. Bo kolega ktory w technikum cudem zdal, na
                  studiach nietechnicznych nie dosc ze sie obijal, to jeszcze stypendium mial.
                  Bo wreszcie na forum odzywa sie mgr ekonosmita, ktory nie zna praw podazy i
                  popytu, mgr ekonomista, ktory nie wie co to jest ubezpieczenie i jaki zwiazak
                  ma z rachunkiem prawdopodobienstwa, wreszcie mgr ekonomista prowadzacy wlasna
                  firme, ktory chrzani odjechane od prawdy farmazony o sposobie naliczania stawek
                  na ubezpieczenie. I krzyczy ze on, wielki specjalista (az sie boje myslec, ile
                  umieja tacy mgrowie co to takimi wielkimi specjalistami nie sa) to musi
                  zarabiac nie wiadomo ile za wygodne siedzenie za biureczkiem, w klimatyzowanym
                  biurze pol dnia pracy spedzajac nie na pracy, a na przegladaniu internetu a na
                  gornikowi nie nalezy sie nic za skrajnie ciezkie warunki pracy...
                  IMHO, laczac prawa rynku i jego umiejetnosci to majac go zatrudnic,
                  poszukalbym, jak to jest z tym dopuszczalnym zatrudnieniem pracownika
                  ponizej "minimalnej" krajowej...
                  • Gość: moherowy beret Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.gorzow.mm.pl 05.01.06, 21:29
                    Proponuję uściślić kierunek dyskusji i podzielić na dwa wątki:
                    1. o MAGISTRACH,GÓRNIKACH, NAUCZYCIELACH, ELEKTRYKACH...
                    2. o magistrach,górnikach, nauczycielach, elektrykach ...
                    MGR INŻ. Z WYBORU A NIE PRZYMUSU NAUCZYCIEL I WIERNY SŁUCHACZ RADIA MARYJA
                    • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 06.01.06, 17:44
                      Ja proponuje dwa inne watki:
                      - nieuzasadnione postawy roszczeniowe ludzi, ktorzy wiedza, co im ktos ma dac,
                      ale juz nie co oni musza,
                      - postawe "pepek swiata"...
                      O czyms zapomnialem? ;)
    • andrzejusa Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 05.01.06, 19:55
      nie wiem o co chodzi ale to imie i nazwisko to jakis rekord!
      • Gość: ? Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 18:07
        jakie?
        • pretymarekp skomleć i pisać !wyjcie i i piszcie! 06.01.06, 18:51
          wymiękłe pomioty milerowego społeczeństwa-szczekajcie jeszcze na hasło ------
          pomioty niechciane!
          a jak jesteście zadowoleni z pracy w tfu polsce to nie jęczeć bydlaki tylko
          robić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!pracować i to dobrze bo was wyypie..
          • Gość: z Katowic Re: skomleć i pisać !wyjcie i i piszcie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 18:55
            pretymarekp - ale z ciebie gnida
        • Gość: moherowy beret Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.gorzow.mm.pl 06.01.06, 19:01
          Do zetkaf; nie zrozumiałeś mojej aluzji.Jeżeli jestem INŻYNIEREM to chcę żyć w
          takim kraju, w którym moje umiejętności i kompetencje są godnie
          wynagradzane /poza dyskusją pozostawiam to, czy ten przysłowiowy INŻYNIER jest
          dobry - zakładam, że jest dobry stąd napisałem INŻYNIER i inżynier/.W każdej
          grupie zawodowej masz np.SPRZĄTACZKI i sprzątaczki; LEKARZY i
          lekarzy;NAUCZYCIELI i nauczycieli itd./.Dyskutujmy o warunkach pracy w naszym
          kraju wszystkich grup zawodowych i nie oceniajmy sprzątaczki, inżyniera,
          lekarza,..... jeżeli tych zawodów nie wykonujemy.Smutne jest to w naszej
          rzeczywistości, że nie szanujemy się wzajemnie.Obserwując atmosferę w
          zakładzie, w którym pracuję zaczynam gardzić tymi, którzy dają się traktować
          przełożonemu jak niewolnicy.A tych niedouczonych przełożonych jest niestety
          coraz więcej po tzw. studiach tylko z tytułem mgr czy mgr inż.Nie tłumaczmy
          naszej bezradności beznadzieją na rynku pracy, gdyż Polak we własnym kraju
          staje się większym niewolnikiem niż na obczyźnie.
          • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 06.01.06, 22:28
            > takim kraju, w którym moje umiejętności i kompetencje są godnie
            > wynagradzane /poza dyskusją pozostawiam to, czy ten przysłowiowy INŻYNIER
            Widzisz, z jednej strony masz racje. Oczywiscie, zarobki powinny byc lepsze,
            lecz...
            rownamy do Unii, lecz coz znaczy Unia? Z jednej strony to Irlandia, UK - ale
            przy niej jak juz wspomnialem, i Niemcy (ktorych jeszcze niedawno uznawalismy
            za miejsce saksow i dorobienia sie) sa biedakami.. z drugiej strony -
            porownajmy sie z krajami nowymi, jak Czechy, Slowacja - moze i pod pewnymi
            wzgledami mamy gorzej, lecz pod innymi lepiej. Zarobki - chyba na zblizonym
            pozomie...
            niestety, dlugo bedziemy nadrabiac braki z komunizmu, nadmiar ludzi, ktorym
            zawsze trzeba bylo dawac prace. A teraz sie okazuje, ze jest ich za duzo, wiec
            niestety, ale podaz przewaza nad popytem - i z tego takie a nie inne stawki.
            wiesz, uwazam, ze sa swietni ekonomisci - lecz Ci nie placza, ze za malo
            zarabiaja. Bo ci naprawde swietni zarabiaja tak duzo, ze raczej sie martwia
            brakiem porzadnych sklepow gdzie mogliby swoje zarobki spozytkowac, a nie tylko
            badziewie z tesco musza kupowac. Uwazam, ze ocena musi byc w dwie strony - z
            jednej strony ja chcialbym zarabiac duzo, ale chcialbym, a nalezy mi sie - to
            juz dwie inne rzeczy. Popieram swietnych ludzi, ktorzy by chcieli - dopoki nie
            chrzania, ze im sie "nalezy". Bo tym co sie "nalezy", to zazwyczaj partacze z
            kompleksami na tle zarobkow. Tez moglbym krzyczec, ze kolega we Wrocku na
            wstepie we Wrocku dostal na wstepie wiecej, niz ja bede mial po podwyzce i mnie
            sie tez tyle nalezy - nie, ja tylko wspomne, zeby wiedzial, jakie sa stawki,
            ale nalezy mi sie tyle, ile ostatecznie wynegocjujemy. I ani grosza wiecej.
            I nie placze, ze we Wrocku jest wiecej, w Irlandii byloby wiecej - bo to ja
            swiadomie nie pojechalem do Wrocka, do Irlandii. Powtarzam, SWIADOMIE - bo
            niektorzy nie pojada do Wrocka czy Irlandii albo z powodu lenistwa, albo z
            powodu braku zdolnosci - i to wlasnie oni najbardziej krzycza, ze im
            sie "nalezy"...




            > rzeczywistości, że nie szanujemy się wzajemnie.
            Sorry, ale nie bede szanowal "superekonomisty" ktory nie zna podstaw swego
            zawodu. Sorry, ale nie bede widzial w czlowieku nie wiadomo kogo, bo ma
            papierek magistra - bo to od pewnego czasu jest tylko papierek. Nie mowie, mgr
            ekonomii moze byc swietnym specjalista - ale nie swiadczy o tym papierek, a
            jego umiejetnosci, a specjalista moze okazac sie ktos bez magisterki. A wsrod
            ekonomistow, przynajmniej pomijajac pare najwiekszych osrodkow, duzo jest
            magistrow z papieru, a nie z umiejetnosci...


            > zakładzie, w którym pracuję zaczynam gardzić tymi, którzy dają się traktować
            > przełożonemu jak niewolnicy.A tych niedouczonych przełożonych jest niestety
            > coraz więcej po tzw. studiach tylko z tytułem mgr czy mgr inż.
            No coz, jak mowilem, magister teraz nic nie znaczy, mniej, niz z 15 lat temu
            matura... Bo kiedys jak ktos mial mature, to juz byl ktos, a magister - no to
            juz wogole... teraz kazdy dostaje mgra, bo bez tego to juz nawet o prace
            sprzataczki trudno. No coz, firmy zachodnie psychicznie wrobily nas w spirale
            wymagan - ale to my ja rozkrecilismy...
            No i druga sprawa, z niewolnictwem zwiazana - niektorzy sie szanuja, i jakies
            granice maja. Niektorzy, dla zlotowki wiecej miesiecznie, sklonni sa wszelkich
            nie tylko ustepstw, ale wrecz upodlen. No i pokazujemy innym, sluchajcie,
            zobaczcie jak wam ide na reke, jaki ze mnie niewolnik. Lecz myslac o sobie
            zastanawiam sie - gdzie jest granica? Od kiedy jest to ustepstwo, od kiedy
            niewolnictwo?
            • Gość: redaktor Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 22:34
              Ludzieeee!!!

              Wy piszcie artykuły do gazet!!! piszecie o niczym albo o truizmach! Przeciez
              forum to szybka i z jajem wymiana myśli i opini - im krotsza i zwięzła tym
              lepsza. A wy piszecie epistoły których nikt nie czyta.
              • Gość: moherowy beret Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.gorzow.mm.pl 06.01.06, 22:59
                Do redaktora: na forum każdy z nas ma prawo wyboru co do formy i treści
                wypowiedzi.Twoje Redaktorze są wulgarne jak obecnie polska "ulica" i nie wnoszą
                żadnych istotnych treści do poruszonego problemu.
                • Gość: redaktor Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 23:06
                  A jak brzmi ten "poruszany problem" i nie ruszaj nim za duzo... wiesz czym to
                  se kończy? musisz mamie tłumaczyc skad te plamy na prześcieradle!!!
            • Gość: redaktor Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 22:36
              Bo tym co sie "nalezy", to zazwyczaj partacze z
              kompleksami na tle zarobkow. Tez moglbym krzyczec, ze kolega we Wrocku na
              wstepie we Wrocku dostal na wstepie wiecej, niz ja bede mial po podwyzce i mnie
              sie tez tyle nalezy - nie, ja tylko wspomne, zeby

              A chu.j to kogo obchodzi????
              • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 06.01.06, 22:50
                > A chu.j to kogo obchodzi????
                No to popatrz na wywody mieszkania, ktory ciagle płacze, jak to mało zarabia...
                • Gość: moherowy beret Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.gorzow.mm.pl 06.01.06, 23:59
                  "poruszany problem" to faktycznie problem Redaktora.Jest w tym względzie
                  doświadczony skoro zna skutki"poruszanego problemu".
                • Gość: mieszkanie Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: 195.42.249.* 09.01.06, 10:29
                  zetkaf napisał:
                  > No to popatrz na wywody mieszkania, ktory ciagle płacze, jak to mało zarabia...
                  Hej,halo!! Czy ja płaczę nad swoimi zarobkami? Nie.Zarabiam,w przeciwieństwie do
                  wielu innych kolegów mgr,średnio ale nie płaczę z tego powodu; jeno pomarudzę bo
                  mogłoby być lepiej.Wkurza mnie jedynie brak dysproporcji w wynagrodzeniu mgr a
                  gościa,który ukończył podstawówkę i macha gdzieś tam łopatką,jak w ogóle ją
                  macha a nie śpi na niej.No ale przecież popyt na specjalistę od łapaty jest
                  przecież większy niż na specjalistę od ekonomii. Zresztą,co ja tam wiem o
                  ekonomii i podaży-popycie.Przecież ja jestem tylko mgr ekonomii i pewnie tylko z
                  papierka. Nara. Niedługo spadam z tego durnego kraju, a Wy się dalej tu
                  taplajcie i wymieniajcie opinie o podaży kiepskich mgr i popycie na
                  niewykwalifikowaną i niewyuczoną kadrę roboli za min.średnią krajową.
                  • Gość: solnik Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 20:18
                    >Wkurza mnie jedynie brak dysproporcji w wynagrodzeniu mgr a
                    gościa,który ukończył podstawówkę i macha gdzieś tam łopatką,jak w ogóle ją
                    macha a nie śpi na niej<

                    Dajesz w dalszym ciągu popis swojego głupiego myślenia. Nie wiem jakim cudem
                    zrobiłeś magisterkę, ale jak znam poziom tych nowych dzisiejszych uczelni takie
                    cuda mogą się zdarzać. Ekonomisto - dziś płaci się za pracę i fachowość. Jeżeli
                    ktoś macha łopatą i jego machanie przynosi dla firmy zyski to może dobrze
                    zarobić, nawet jeśli będzie po zawodówce. Pracodawca ma prawo dać nawet ponad
                    3000 lub więcej jeżeli go na to stać "fachowcowi". Ty zaś za przewalanie
                    papierków z jednej kupki na drugą bez znacznych efektów mozesz dostać może
                    tylko 1000. Staraj się być fachowcem nie tylko magistrem, a zarobisz więcej.
                    Zarobki określa rynek nie wykształcenie. Wolę zatrudnić starego cinkciarza niż
                    niezdolnego magistra.
                  • zetkaf Re: PRL-owskie szczucie w pracy... macie to samo? 09.01.06, 21:10
                    Nie placzesz, tylko sie zalisz. A granica jest waska... ogolnie, marudzisz, ze
                    zle (no chyba nie chwalisz ze dobrze, a i postawa neutralna ciezko to nazwac).
                    Wiec zrozum wreszcie jedno (a nie bede ci ublizal) ze nawet wzorcem tej twojej
                    kochanej Irlandii (no nie zebym mial cos do tego kraju - ale po takich
                    wypowiedziach zaczynam watpic czy nie jezdza tam nieudacznicy, ktorzy nie
                    poradzili sobie w Polsce, przynajmniej jesli chodzi o Ciebie), gornik moze tam
                    zarabiac wiecej niz ty.
                    Bo:
                    - ma dodatek za prace zmianowa (ok. 50%),
                    - ma dodatek za prace w ciezkich warunkach (i znając realia krajów bardziej
                    cywilizowanych - to pewnie więcej niż 100%, bo tam kazać pracować w ciężkich
                    warunkach, jak górnicze, to gorzej niż przestępstwo, a nie polsko-rosyjskie
                    padną, to się następnych wpuści),
                    - dostają pewnie dodatek za pewne predyspozycje psychiczne (bo tu nie wystarczy
                    cierpliwość w przekładaniu papierków w tą i z powrotem - odporność na stres,
                    depresję,brak światła to te które akurat najłatwiej znaleźć)
                    - ma dodatek, że nie jest głąbem po zawodówce, tylko technikum albo i więcej
                    (właśnie czytałem w GW, że poszukują górników - i duża część to mgr
                    inżynierowie będą musieli być, a nie byle mgr po czym kolwiek)

                    I pamiętaj, że w "krajach cywilizowanych" na studia dostają się tylko
                    najbogatsi (bo ich stać) i najzdolniejsi (bo ktoś im dopłaca) a nie wszyscy co
                    złożą papiery, jak w Polsce, a kończą je tylko najzdolniejsi (a nie wszyscy,
                    jak w Polsce)...
    • Gość: anonim KIERUJE TEN CO SIEDZI ZA KIEROWNICA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 21:39
      "G....ne pieniadze a oczekiwania pod sufit"? A wiesz uposledzony kapitalisto,
      ze to wcale nie jest z komuny? To jest kapitalizm. Jak ci sie nie podoba to
      wysiadaj. Te 60 letnie truchla kieruja a ty jak chcesz pracowac to buzka w
      kubel i zap..... bo wywala z samochodu.
      • zetkaf Re: KIERUJE TEN CO SIEDZI ZA KIEROWNICA 08.01.06, 10:48
        > wysiadaj. Te 60 letnie truchla kieruja a ty jak chcesz pracowac to buzka w
        > kubel i zap..... bo wywala z samochodu.
        Ech, mowisz o wczesnym kapitalizmie - wycisnąć cytrynkę i wyrzucić. Wtedy ani
        wielkiej jakości nie było, ani skomplikowanych prac.
        Obecnie podejście jest inne - zwłaszcza na zachodzie, skąd przyjechał do nas
        kapitalizm - o pracownika się bardziej dba, imprezy integracyjne, nawet jeśli
        się przegina, to z umiarem ;) a i płace wyższe. Firmy zachodnie też to u nas
        wprowadzają, niektóre większe polskie też - ale wprowadzają to polscy ludzie,
        więc i nie zawsze do końca mają z czym porównywać co mają osiągnąć.

        A z kapitalizmu widzę coś innego w pracy. Jadę na szkolenie, a tam sama kadra
        kierowniczo-dyrektorska. Ludzie, którzy już tylko zarządzają, nie pracują
        technicznie - ale jak jest szkolenie, to oni jadą, a ten komu by się ta wiedza
        naprawdę przydała - nie jedzie, bo za daleko od koryta jest. Bo dyrektor
        wyjdzie z założenia, że mu się papierek przyda, a poza tym parę dni
        odpoczynku... na szczęście powoli odchodzimy od tego reliktu komunizmu...
    • Gość: open Re: PRL-owskie szczucie w pracy IP: *.gorzow.mm.pl 08.01.06, 14:05
      rekordem szczucia w lubuskiem jest facet o którym często tu wspominałem ,Znalzł
      mysie gówna w masarni bo jest specem od wedlin i flaki w lesie.No to zawieszono
      go w pracy ,wysyłają na jakies badania lekarskie ,chyba juz ze trzy. Pieć
      miesiecy nie pracuje siedzi wdomu i pobiera kasę.Z naszych podatków bo to
      Inspekcja.Powołują komisje do ukarania bo wykrył . Jedno wielkie gó..!!!
      Wczoraj robiliśmy to co lubię czyli piliśmy i zasmiewałem sie z tych historii o
      których nawet w PRL nie mogłobyć mowy.Piec miesięcy bez pracy ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka