aborys
08.01.03, 09:31
Ryszard Tadeusiewicz, rektor AGH i autor pomysłu kolejki gondolowej w
Krakowie, wyśmianego przez prasę (w przeciwieństwie do pomysłu Jędrzejczaka)
broni gondolówki.
O kolejce linowej AGH - na poważnie
W "Gazecie Wyborczej" z piątku (8 lutego br.) pojawiło się doniesienie od
planach budowy przez AGH (na terenach należących w całości do naszej uczelni)
kolejki linowej, będącej eksperymentalnym modelem nowego środka transportu
miejskiego, który mógłby rozwiązać przynajmniej część problemów
komunikacyjnych, nękających mieszkańców naszego miasta.
(...)
Sprawa pierwsza i najważniejsza - po co my to robimy?
Otóż głównie w celu eksperymentalnego sprawdzenia, czy i w jakim zakresie
nowoczesna miejska kolej linowa może uzupełniać tradycyjne środki
komunikacji, których niewydolność w warunkach naszego miasta już od dawna
stanowi przedmiot strapienia Krakowian. Rosnąca liczba pojazdów (wliczając w
to także naziemne pojazdy komunikacji miejskiej) prowadzi do zjawisk znanych
nam z codziennych wędrówek po mieście: korki na ulicach, ciasnota na
parkingach, hałas, spaliny... Jak długo tak można? Trzeba coś z tym zrobić!
Trudno jednak wyburzać zabytkowe czy chociażby tylko użyteczne budowle, żeby
poszerzać jezdnie i torowiska tramwajów. Trudno bez końca uszczuplać miejską
zieleń, zalewając coraz to nowe jej obszary betonem i asfaltem. Trudno
schować wszystkie domy za dźwiękochłonnymi ekranami, przypominającymi mury
getta. Trudno chodzić po mieście w masce gazowej. A przecież potrzeb
komunikacyjnych stale przybywa!
Odpowiedź jest prosta: Trzeba przynajmniej część potrzeb transportowych
ulokować w innym miejscu, niż na coraz bardziej zatłoczonej powierzchni
ziemi. Można w tym celu zejść pod ziemię, ale od dawna słyszymy, że
inwestycja w postaci metra dla Krakowa jest zbyt kosztowna i trudna,
szczególnie w naszym mieście, którego zabudowa stanowi nienaruszalny skarb
dziedzictwa światowej kultury. Można jednak także spróbować wykorzystać
przestrzeń ponad ulicami. Naturalnie nie nad wszystkimi - ale tam, gdzie
warunki sprzyjają będzie to na pewno o wiele tańsze, niż drążenie podziemnych
tuneli.
Kolejka linowa nie koniecznie musi się kojarzyć z trasami narciarskimi lub z
lunaparkiem. To nowoczesny środek komunikacji nie zabierający prawie wcale
deficytowego terenu na powierzchni ziemi, gdyż pod trasą "gondolówki" mogą
bez żadnych ograniczeń rosnąć kwiaty i niezbyt wysokie drzewa, a przy tym
kursujący często (kolejne wagoniki kolejki mogą pojawiać się przy platformie
nawet co kilkadziesiąt sekund), szybki (można przemieścić się na odległość
kilku kilometrów w czasie kilkunastu minut) i czysty ekologicznie (napędzany
wyłącznie elektrycznie, przy czym cała maszynownia może być ulokowana na
odległej końcowej stacji). Przypomnijcie sobie Państwo z górskich wycieczek,
jak cichy jest transport linowy z porównaniu z rykiem silników autobusowych
czy zgrzytem tramwajów. Przypomnijcie sobie także tych wszystkich ludzi,
którzy stracili zdrowie, a czasem także i życie, potrąceni przez autobusy,
samochody i tramwaje. Historia transportu nie zna natomiast przypadku
przejechania człowieka przez kolejkę linową...
Jak widać transport linowy w mieście może mieć sens.
Są jednak liczne wątpliwości. Jak to będzie wyglądało? Czy nie zeszpeci
miasta? Czy się opłaci? Czy zapewni żądaną przepustowość? Czy nie będzie
demolowane przez chuliganów?
Na te i podobne pytania odpowiedź może dać tylko eksperyment. Ktoś musi
zbudować próbną linię miejskiej kolei linowej i musi to przebadać w normalnej
eksploatacji -żebyśmy mogli powiedzieć: "tak, to nam się podoba!" albo "nie,
to jednak nie jest to".
Kto ma taki eksperyment podjąć? Kto ma spróbować wyprzedzić swój czas?
To jest właśnie rola nauki. Twierdzę, że właśnie nasza duża i dobra uczelnia
techniczna jest do tego szczególnie predestynowana. Dlaczego? Bo naukowcy z
AGH są najlepszymi w Polsce specjalistami od transportu linowego. Bo
dysponujemy dostatecznie rozległym terenem, na którym można posadowić kolejkę
bez wikłania się w niekończące się spory z właścicielami gruntu, skutecznie
blokującymi w Krakowie wszelkie inwestycje miejskie. Bo unikatowy układ
miasteczka studenckiego i gmachów dydaktycznych AGH stwarza potrzebę
komunikacji wahadłowej o dużym natężeniu ruchu w ciągu przynajmniej
kilkunastu godzin dziennie przez cały rok, więc będzie można zebrać konieczne
doświadczenia eksploatacyjne. A na koniec dlatego, że to właśnie my jesteśmy
tak dalece wiarygodni, iż dwie duże firmy, zajmujące się budową i
eksploatacją sprzętu do transportu linowego, są skłonne wybudować tę kolejkę
bez jakiegokolwiek wkładu finansowego ze strony AGH, traktując to
przedsięwzięcie jako eksperyment, którego wynikiem są także żywo
zainteresowane.(...)