Biblioteki, biblioteki...?

10.03.03, 09:58
Witam wszystkich serdecznie.
Mam jednak trochę smutny temat, jakiś czas temu był na forum poruszany wątek
powstania nowej biblioteki w budynku starej łaźni. Sam przyznaję się iż
pomysł mi się spodobał i okazałem wówczas swoje poparcie, na szczęście
człowiek nie krowa i zdanie może zmienić. Trafiłem niedawno zupełnie
przypadkowo :) do jednej z gorzowskich Wojewódzkich i miejskich bibliotek
publicznych, o zgrozo, tam czas stanął w miejscu chyba z 5 lat temu najmniej.
Po krótkiej rozmowie z panią biblotekarką, bardzo miła i obrotna kobieta,
okazało się iż nie dostaje żadnych pieniędzy na zakup nowych książek, stoją
zatem regały z książkami na sprzedaż za 1zł, zaś chcąc wypożyczyć książkę z
półki nowości (na rynku od 2-3 lat)otrzymałem propozycję nie do odrzucenia,
pani przekonała mnie samym spojrzeniam, zakupu "cegiełki" w celu wsparcia
budżetu biblioteki. Pani zresztą powiedziała iż sama co miesiąc wydaje swoje
pieniądze na zakupy: "Gdzie ja je później kupię?".
Drodzy państwo, ja wiem że wszyscy jesteśmy zalatani, ale sądzę że dobra
lektura nikomu jeszcze nie zaszkodziła, może zatem uda mi się zaprosić
państwa do odwiedzenia swojej najbliższej biblioteki i wspomożenia jej jakimś
małym datkiem przy okazji wypożyczania. A nad nowyą biblioteką jednak
radziłbym sie jeszcze raz poważnie zastanowiś, no chyba że jej otwarcie
będzie wiązało się z likwidacją kolejnych, malutkich, osiedlowych bibliotek.
Życzę miłej lektury.
    • Gość: Odra Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.teleton.pl / 192.168.0.* 10.03.03, 14:31
      Cóż, temat bibliotek to coś dla mnie. Jako stara bibliotekara stwierdzam, że
      stan gorzowskich bibliotek jest skandaliczny. Jednak nie łączyłabym tematu
      zakupu książek do filii z budową nowego gmachu dla biblioteki głównej i zbiorów
      naukowych. Mam poważne obawy czy łaźnia miejska nadaje się na budynek
      biblioteczny (choćby ze względów technicznych). Jednak konieczność samej
      inwestycji nie budzi moich wątpliwości. Obecne lokum absolutnie jest bardzo
      ładne, ale za małe i nie funkcjonalne. Mam też wrażenie, że brak miejsca i
      pieniędzy jest wykorzystywany przez pracowników aby się nie przemęczać.
      Mam zastrzeżenia co do jakości ich pracy oraz co do sposobu jej organizacji.
      Mam wrażenie, że pisząc o bibliotekach osiedlowych masz na myśli filię przy
      Mieszka I. Sama z niej korzystam i w przeciwieństwie do wypożyczalni głównej
      jestem pełna uznania dla kompetencji i operatywności pań tam pracujących. I
      oczywiście sama płącę. Uważam, ze warto i nie zgłaszam żadnych pretensji.
    • Gość: Odra Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.teleton.pl / 192.168.0.* 10.03.03, 14:31
      Cóż, temat bibliotek to coś dla mnie. Jako stara bibliotekara stwierdzam, że
      stan gorzowskich bibliotek jest skandaliczny. Jednak nie łączyłabym tematu
      zakupu książek do filii z budową nowego gmachu dla biblioteki głównej i zbiorów
      naukowych. Mam poważne obawy czy łaźnia miejska nadaje się na budynek
      biblioteczny (choćby ze względów technicznych). Jednak konieczność samej
      inwestycji nie budzi moich wątpliwości. Obecne lokum absolutnie jest bardzo
      ładne, ale za małe i nie funkcjonalne. Mam też wrażenie, że brak miejsca i
      pieniędzy jest wykorzystywany przez pracowników aby się nie przemęczać.
      Mam zastrzeżenia co do jakości ich pracy oraz co do sposobu jej organizacji.
      Mam wrażenie, że pisząc o bibliotekach osiedlowych masz na myśli filię przy
      Mieszka I. Sama z niej korzystam i w przeciwieństwie do wypożyczalni głównej
      jestem pełna uznania dla kompetencji i operatywności pań tam pracujących. I
      oczywiście sama płącę. Uważam, ze warto i nie zgłaszam żadnych pretensji.
      • Gość: Nie Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 10.03.03, 16:38
        A ja jestem przeciwna. Mamy podobno zagwarantowane prawo do bezpłatnego
        korzystania ze zbiorów bibliotek. I znowu fikcja! Wiem, że opłata nie jest
        obowiązkowa, ale presja pozostaje. Mamy wiele praw niby zagwarantowanych i cóż
        z tego. Płacimy w bibliotece, płacimy u lekarza, co chwilę ktoś wyciąga
        pieniądze z naszej kieszeni. Kolejne podwyżki cen, kolejne podatki albo jakaś
        zbiórka na zbożny cel. Boję się wyjść na ulicę, bo zaraz mnie ktoś zaczepia i
        mnie będzie głupio, gdy nie dam, ale także głupio, gdy dam (bo może to
        oszust!). W kościele i przed kościołem ciągle ktoś oczekuję, że go wesprę. Boję
        się otwierać drzwi mieszkania, gdy ktoś niespodziewanie zastuka - to na ogół
        biedna osoba licząca, że ją nakarmię, albo dam jakiś grosz. Ludzie, ja już nie
        mam grosza! Jestem z budżetówki. Nie miałam podwyżki płac od conajmniej trzech
        lat. A pensje w instytucjach tzw. budżetowych jakie są , chyba wiecie. Lepiej
        się ma tylko kadra kierownicza, ale zwykły pracownik ledwie zipie. Kiedy rząd
        wreszcie o nas pmyśli. My też jesteśmy biedni. Może wreszcie rząd i samorząd
        zacznie wypełniać swoje obowiązki. Niech samorząd sam się opodatkuje i
        przeznaczy tę forsę na wsparcie bibliotek, jeśli inaczej nie umie tego
        załatwić.
        • leon_24 Re: Biblioteki, biblioteki...? 13.03.03, 08:52
          Gość portalu: Nie napisał(a):

          > A ja jestem przeciwna. Mamy podobno zagwarantowane prawo do bezpłatnego
          > korzystania ze zbiorów bibliotek. I znowu fikcja! Wiem, że opłata nie jest
          > obowiązkowa, ale presja pozostaje. Mamy wiele praw niby zagwarantowanych i
          > cóż z tego.
          - Ależ droga forumowiczko, bardzo dziękuję za tą wypowiedź, jednak tu nie
          chodzi o prawo bezpłatnego korzystania, tyklo oto z czego w takich bezpłatnych
          bibliotekach będziemy korzystać.
          > Płacimy w bibliotece, płacimy u lekarza, co chwilę ktoś wyciąga
          > pieniądze z naszej kieszeni. Kolejne podwyżki cen, kolejne podatki albo jakaś
          > zbiórka na zbożny cel. Boję się wyjść na ulicę, bo zaraz mnie ktoś zaczepia i
          > mnie będzie głupio, gdy nie dam, ale także głupio, gdy dam (bo może to
          > oszust!). W kościele i przed kościołem ciągle ktoś oczekuję, że go wesprę.
          > Boję się otwierać drzwi mieszkania, gdy ktoś niespodziewanie zastuka - to na
          > ogół biedna osoba licząca, że ją nakarmię, albo dam jakiś grosz. Ludzie, ja
          > już nie mam grosza!
          - Może już nie przesadzajmy, przypomina mi się teraz dowcip o tym jak to
          wszędzie było pełno Gierka i jego wystapień, aż ludzie bali się otwierać
          konserwy :)
          > Jestem z budżetówki. Nie miałam podwyżki płac od conajmniej trzech
          > lat. A pensje w instytucjach tzw. budżetowych jakie są , chyba wiecie. Lepiej
          > się ma tylko kadra kierownicza, ale zwykły pracownik ledwie zipie. Kiedy rząd
          > wreszcie o nas pmyśli. My też jesteśmy biedni. Może wreszcie rząd i samorząd
          > zacznie wypełniać swoje obowiązki. Niech samorząd sam się opodatkuje i
          > przeznaczy tę forsę na wsparcie bibliotek, jeśli inaczej nie umie tego
          > załatwić.
          - Czy muwisz o czyms nowym? Chyba faktycznie nie, ale na Twoim miejscu bym już
          tak nie narzekał. Pani przez trzy lata nie dostała podwyrzki, ja trzy razy
          zmieniałem miejsce pracy i przez pół roku byłem na zasiłku (352 zł/m-c). A co
          do rządu i samorządu to wydaje mi się że oni cały czas o Nas wszystkich myślą,
          gdyż nie wierzę w to iż nie chcą nam pomóc, Oni poprostu nie wiedza jak anm
          pomóc. Mnie zaś zawsze uczono, że jeśli chcem żeby coś było dobrze zrobione to
          powinienem zrobić to sam.
          • Gość: Nie Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 13.03.03, 19:02
            leon_24 napisał:
            > - Czy muwisz o czyms nowym? Chyba faktycznie nie, ale na Twoim miejscu bym
            już tak nie narzekał. Pani przez trzy lata nie dostała podwyrzki, ja trzy razy
            > zmieniałem miejsce pracy i przez pół roku byłem na zasiłku (352 zł/m-c).

            W tym miejscu przypomina mi się scena z "Samych swoich", gdzie Pyrkosz
            z Kowalskim licytują się, kto bardziej cierpiał w czasie okupacji. Zapewniam,
            że licytacja w sprawie naszych dochodów nie była moim zamiarem.

            >A co do rządu i samorządu to wydaje mi się że oni cały czas o Nas wszystkich
            >myślą, gdyż nie wierzę w to iż nie chcą nam pomóc, Oni poprostu nie wiedza jak
            >anm pomóc. Mnie zaś zawsze uczono, że jeśli chcem żeby coś było dobrze
            >zrobione to powinienem zrobić to sam.

            Kpi Pan, czy tak na serio ta wypowiedź?
            Przywołał Pan Gierka, on też tumaczył, że chciał dobrze i nic z tego nie
            wynikło. Zresztą - gdy obecnie rządzący (na różnych szczeblach włądzy) nie
            wiedzą, jak zmienić tę paskudną sytuację - to nie rozumiem, dlaczego dalej
            zajmują stanowiska, dobrze zresztą opłacane? Każdy z nich zapowiadał, że ma
            szczere zamiary uczciwie pracować nad poprawą sytuacji gospodarczej,
            a zdecydowana większość pracuje oczywiście nad poprawą, ale tylko swojej
            sytuacji materialnej - swojej i bliskich albo ewentualnie kolegów partyjnych.

    • aborys Re: Biblioteki, biblioteki...? 10.03.03, 22:11
      Faktycznie, sto lat nie korzystałem z biblioteki...
      Przeważnie leżą tam starocie. Korzystam raczej z druków użytkowych w czytelni.
      Lit piękną czytuję kupioną w domu, a potrzebnych w pracy nowości w bibliotece
      nie znajdę.
      Ale to miasto powinno opłacać funkcjonowanie i rozwój bibliotek. To element
      infrastruktury intelektualnej.
      • darth4 Re: Biblioteki, biblioteki...? 10.03.03, 22:23
        I dlatego biblioteka która byłaby wizytówką miasta i o którą warto dbać na
        poziomie budżetu miasta powinna być.
        Wydaje się że to jest niemożliwe w obecnych warunkach o czy sami pisaliście.
        Poza tym w nowoczesnej bibliotece mozna połączyc wasze propozycje BEZPŁATNEGO
        korzystania z woluminów z PŁATNYMI DODATKOWYMI usługami.
        Np. usługi ksero czy płatna kawiarenka netowa. Zresztą można pomysleć nad
        wariantami np. czytelnia biblioteczna bezpłatna na miejscu + płatne
        wypożyczenie.
        • aborys Re: Biblioteki, biblioteki...? 10.03.03, 22:30
          darth4 napisał:

          > I dlatego biblioteka która byłaby wizytówką miasta
          Biblioteka raczej służy do przechowywania książek i do ich udostępniania.
          Nie do wizytowania.
          Kserowanie książek to łamanie prawa autorskiego.
          Cała kasa dla właścicieli praw autorskich!!!
          Fajnie jest mieć fajne biblioteki z zaradnymi bibliotekarzami, ale dreszcze
          mnie przechodzą na myśl, że biblioteka ma się utrzymywać z kafejek, ksera i -
          powedzmy - usługowego oprawiania.
          Biblioteka przechowuje i udostępnia. W lokalu miasta. Jeśli miasto dołoży tam
          kafejkę albo punkt introligatorski - niech mu będzie na zdrowie. Ale kasa do
          miasta. A miasto dba o utrzymanie i uzupełnianie ksiegozbioru.
          • darth4 Re: Biblioteki, biblioteki...? 10.03.03, 23:46
            aborys napisał:
            > Kserowanie książek to łamanie prawa autorskiego.

            Nie miałem na myśli całych książek :)

            > Ale kasa do miasta.

            To dokładnie miałem na myśli :) Czemu podejrzewasz mnie o chęć
            pomocy "zaradnemu bibliotekarzowi" ?
            • leon_24 Re: Biblioteki, biblioteki...? 13.03.03, 09:00
              darth4 napisał:

              > aborys napisał:
              > > Kserowanie książek to łamanie prawa autorskiego.
              >
              > Nie miałem na myśli całych książek :)
              >
              > > Ale kasa do miasta.
              >
              > To dokładnie miałem na myśli :) Czemu podejrzewasz mnie o chęć
              > pomocy "zaradnemu bibliotekarzowi" ?

              - Panowie, czy wy naprawdę myślicie, że taka biblioteka nawet przy płatnych
              usługach utrzyma cały obiekt, obsługe bibliotekatską oraz pewnie ze trzech
              urzedników miejskich, których zadaniem byłoby rozlicznie tej resztki pieniędzy
              i dzielenie jej na poszczególne potrzeby? Teraz wpadło mi jednak do głowy, iż
              prywatny przedsiębiorca pewnie poradziłby sobie z takim wyzwaniem, może znaci
              chętnych inwestorów? :))
              • aborys Re: Biblioteki, biblioteki...? 13.03.03, 09:09
                leon_24 napisał:

                > - Panowie, czy wy naprawdę myślicie, że taka biblioteka nawet przy płatnych
                > usługach utrzyma cały obiekt, (...)
                Najpierw przeczytaj uważnie: jest wręcz przeciwnie.
                Ja uważam, że biblioteka powinna być utrzymywana w 100% przez gminę. A otoczka
                biblioteki (kawiarenki, punkty usługowe) dzierżawione przez tą samą gminę
                osobo trzecim.
              • darth4 Re: Biblioteki, biblioteki...? 13.03.03, 23:16
                leon_24 napisał:
                > - Panowie, czy wy naprawdę myślicie, że taka biblioteka nawet przy płatnych
                > usługach utrzyma cały obiekt, obsługe bibliotekatską

                Zgodnie z tym co napisano powyzej miasto ma obowiązek prowadzenia biblioteki
                publicznej. Ponieważ brakuje na to kasy, taka forma może wspomóc budżet
                biblioteki ale napewno jej nie utrzyma.

                > oraz pewnie ze trzech urzedników miejskich, których zadaniem byłoby
                > rozlicznie tej resztki pieniędzy

                Niby dlaczego ? Nie wystarczy osób zatrudnionych w bibliotece ?

                > prywatny przedsiębiorca pewnie poradziłby sobie z takim wyzwaniem,

                Nie sądzę. Biblioteka to nie biznes i chyba nigdzie na świecie się niema
                komercyjnej biblioteki. No i patrz "miasto ma obowiązek..."
                • Gość: czytelnik Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.warszawa.w.pl 15.03.03, 22:14
                  darth4 napisał:


                  > komercyjnej biblioteki. No i patrz "miasto ma
                  obowiązek..."


                  i co w tym dziwnego?
        • Gość: Nie Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 11.03.03, 00:24
          Samorząd nie tylko powinien, ale ma obowiązek utrzymać bibliotekę.
          Tak mówi Ustawa o bibliotekach (Dz. U. z dnia 28 lipca 1997 r.).
          Zacytuję art. 9 i 14. W art. 14 jest mowa o tym, za jakie usługi można pobierać
          opłaty.
          I wielkie dzięki, że jest ustawa, że można jeszcze bezpłatnie korzystać
          z jedynej już instutucji kultury. My mamy jeszcze nawyki czytania dla
          przyjemności. Żal serce ściska, gdy widzę wałęsającą się bez celu młodzież
          wystającą pod blokami lub na klatkach schodowych. Im już nawet nie zaświta
          myśl, żeby pójść do biblioteki i spędzić czas pożyteczniej. A gdyby trzeba było
          płacić? Do biblioteki przychodziliby tylko uczący się - po lektury obowiązkowe.

          Art. 99
          1. Organizator zapewnia warunki działalności i rozwoju biblioteki,
          odpowiadające jej zadaniom.
          2. Organizator ma obowiązek zapewnić w szczególności:
          1) lokal,
          2) środki na:
          a) wyposażenie,
          b) prowadzenie działalności bibliotecznej, zwłaszcza zakup materiałów
          bibliotecznych,
          c) doskonalenie zawodowe pracowników.)

          Art. 14.
          1. Usługi bibliotek, których organizatorami są podmioty określone w art. 8 ust.
          2, są ogólnie dostępne i bezpłatne, z zastrzeżeniem ust. 2.
          2. Opłaty mogą być pobierane:
          1) za usługi informacyjne, bibliograficzne, reprograficzne oraz wypożyczenia
          międzybiblioteczne,
          2) za wypożyczenia materiałów audiowizualnych,
          3) w formie kaucji za wypożyczone materiały biblioteczne,
          4) za niezwrócenie w terminie wypożyczonych materiałów bibliotecznych,
          5) za uszkodzenie, zniszczenie lub niezwrócenie materiałów bibliotecznych.
          3. Wysokość opłat, o których mowa w ust. 2 pkt 1 i 2, nie może przekraczać
          kosztów wykonania usługi.



          • Gość: Odra Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.teleton.pl / 192.168.0.* 12.03.03, 15:47
            Wasze argumenty są oczywiście słuszne, a ustawę o bibiotekach znam z zawodowego
            obowiązku. Jednak rzeczywistość skrzeczy - jeśli nie złożę się na kupno nowych
            książek do biblioteki, to ich nie znajdę na półkach a samodzielne kupowanie w
            księgarni wyjdzie dużo drożej nie mówiąc o tym, że nie każdą książkę chcę mieć
            na stałe, w domu.
            • darth4 Re: Biblioteki, biblioteki...? 12.03.03, 17:19
              Gość portalu: Odra napisał(a):
              > Jednak rzeczywistość skrzeczy

              Nie nikając w słuszność pomysłu jak sądzisz, gdyby miasto zrobiło tą bibliotekę
              czy wówczas biblioteczna rzeczywistość nadal byłaby taka skrzecząca ? Innymi
              słowami czy bibliofile by zyskali wyraźnie czy nie ?
            • darth4 Re: Biblioteki, biblioteki...? 12.03.03, 17:21
              Gość portalu: Odra napisał(a):
              > Jednak rzeczywistość skrzeczy

              Nie wnikając w słuszność pomysłu jak sądzisz, gdyby miasto zrobiło tą
              bibliotekę czy wówczas biblioteczna rzeczywistość nadal byłaby taka
              skrzecząca ? Innymi słowami czy bibliofile by zyskali wyraźnie czy nie ?
              • aborys Re: Biblioteki, biblioteki...? 12.03.03, 17:24
                Dopasować gmach do księgozbioru. Dużo książek - duża biblioteka.
                • Gość: Nie Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 12.03.03, 23:20
                  Ludzi, jak widać, mało interesuje biblioteka. Kilka osób zaledwie włączyło się
                  w tę dyskusję o bibliotece. Co prawda dyskusja i tak nic nie da, gdy nie ma
                  zrozumienia we władzach i to tych najwyższych. Ile osób startujących
                  w ostatnich wyborach podnosiło sprawy bibliotek. Nie pamiętam żadnej.
                  Nie pamiętam, żeby ktoś choć dwa zdania wypowiedział o potrzebie wsparcia
                  instytucji kultury. Słyszałam pojedyńcze zdania o szkolnictwie,
                  o nauczycielach. O służbie zdrowia też odrobinę. Czasem o teatrze.
                  A o bibliotekach i bibliotekarzach ani mru, mru. Kto z kandydatów na posłów
                  lub radnych chodzi do biblioteki, niech się odezwie. I nie myślę tu o wizytach
                  służbowych, czyli na imprezy organizowane z różnych okazji, na których wypada
                  być i powiedzięć kilka okrągłych zdań o tym jak ważną instytucją jest
                  biblioteka, jak to zrobią wszystko co w ich mocy, aby się polepszyło, jak to to
                  doceniają trudną, mrówczą pracę bibliotekarek. Chyba nie będzie takiej osoby.
                  Ja co prawda znam dwie osoby z dawnej władzy, z poprzednich kadencji, po jednym
                  z lewicy i z prawicy, ale one nie "siedzą" w internecie, więc raczej odzewu
                  z ich strony nie będzie. Większość z nich swoją edukację zakończyło już dawno,
                  potem robią "kariery", a jeśli studiują w trakcie sprawowania władzy, bo to
                  się, o dziwo, zdarza, to do biblioteki wysyłają swoje sekretarki, albo
                  kierowców. (Swoją drogą podziwiam tych studiujących za ich "świetną organizację
                  czasu" - sprawują urząd, mają tyle obowiązków służbowych, zasiadają w różnych
                  zarządach, stowarzyszeniach itd. i jeszcze mają czas na studia oraz osiągają
                  dobre wyniki w nauczaniu. A przed wyborami nie mieli czasu na to. Ja to
                  wytłumaczyć? Doba się rozciąga tylko dla wybranych?)
                  Marną przyszłość widzę przed biblioteką, samymi dobrymi chęciami bibliotekarzy,
                  nawet tych obrotnych, półek się nie zapełni. A przede wszystkim chodzi o jakość
                  zawartości tych półek. Kupować trzeba systematycznie, bo inaczej
                  w księgozbiorze są luki - nie do odrobienia, niestety! Tylko kto chce to
                  zrozumieć i sprawić cud - cud gospodarczy ma się rozumieć, aby na konto tych
                  tak ważnych instytucji odpowienia ilość złotówek mogła regularnie wpływać.
                  Pozdrawiam wszystkich bibliotekarzy i wszystkich czytelników.
                  Ps. Zastanawiam się, czy gdyby doszło kiedyś do strajku bibliotekarzy w tej
                  sprawie, czy ktoś by ich poparł? Może termin byłby ważny, tak np. w czasie
                  sesji, albo przed maturą?
                  • aborys Re: Biblioteki, biblioteki...? 13.03.03, 08:45
                    Gość portalu: Nie napisał(a):

                    > Ludzi, jak widać, mało interesuje biblioteka.
                    I tak jestem zdumiony zaangażowaniem w wątek.
                    Na to forum nikt nie zagląda, więc trudno by temat poruszył Ziemię...
                    Strajk bibliotekarzy to dobry pomysł.
                  • leon_24 Re: Biblioteki, biblioteki...? 13.03.03, 09:22
                    Gość portalu: Nie napisał(a):

                    > Ps. Zastanawiam się, czy gdyby doszło kiedyś do strajku bibliotekarzy w tej
                    > sprawie, czy ktoś by ich poparł? Może termin byłby ważny, tak np. w czasie
                    > sesji, albo przed maturą?

                    - Popieram rękami i nogami, ale wybrać odpowiedni moment byłoby znaczeni
                    trudniej, sugerowałbym raczej jakieś wybory samorządowe i duże zamieszanie w
                    powyższej sprawie! :)
                  • bart.q Re: Biblioteki, biblioteki...? 13.03.03, 16:44
                    Gość portalu: Nie napisał(a):

                    > Ludzi, jak widać, mało interesuje biblioteka.

                    Chodzący do bibliotek nie przesiadują przed komputerem. :)

                    > Ps. Zastanawiam się, czy gdyby doszło kiedyś do strajku bibliotekarzy w tej
                    > sprawie, czy ktoś by ich poparł? Może termin byłby ważny, tak np. w czasie
                    > sesji, albo przed maturą?

                    Może lepiej nie w takich terminach. Chyba, że bibliotekarzom życie niemiłe.
                • leon_24 Re: Biblioteki, biblioteki...? 13.03.03, 09:18
                  aborys napisał:

                  > Dopasować gmach do księgozbioru. Dużo książek - duża biblioteka.

                  - A może przejdziemy wreszcie z ilości w jakość? :)
                  Kilka niewielkich bibliotek dobrze zaopatrzonych w klasykę i z księgozbiorami
                  uzupełnianymi na bieżąco nowościami.
                  • aborys Re: Biblioteki, biblioteki...? 14.03.03, 17:25
                    leon_24 napisał:

                    > - A może przejdziemy wreszcie z ilości w jakość? :)
                    > Kilka niewielkich bibliotek dobrze zaopatrzonych w klasykę i z księgozbiorami
                    > uzupełnianymi na bieżąco nowościami.
                    W ten sposób właśnie przejdziesz z jakości w ilość. Dużo bibliotek, wszędzie
                    Krzyżacy, a opracowań dotyczących druku cyfrowego lub Lanceta - nigdzie.
              • leon_24 Re: Biblioteki, biblioteki...? 13.03.03, 09:13
                darth4 napisał:

                > Gość portalu: Odra napisał(a):
                > > Jednak rzeczywistość skrzeczy
                >
                > Nie wnikając w słuszność pomysłu jak sądzisz, gdyby miasto zrobiło tą
                > bibliotekę czy wówczas biblioteczna rzeczywistość nadal byłaby taka
                > skrzecząca ? Innymi słowami czy bibliofile by zyskali wyraźnie czy nie ?

                - Niestety, osobiście uważam iż po hucznym otwarciu i kilkiuset wizytach,
                związanych bardziej z ciekawością nowej inwestycji i z potrzeba skorzystania
                obiekt zacząłby świcić pustkami.
          • leon_24 Re: Biblioteki, biblioteki...? 13.03.03, 09:07
            Gość portalu: Nie napisał(a):

            > Samorząd nie tylko powinien, ale ma obowiązek utrzymać bibliotekę.
            > Tak mówi Ustawa o bibliotekach (Dz. U. z dnia 28 lipca 1997 r.).
            > Zacytuję art. 9 i 14. W art. 14 jest mowa o tym, za jakie usługi można
            > pobierać opłaty.
            > I wielkie dzięki, że jest ustawa, że można jeszcze bezpłatnie korzystać
            > z jedynej już instutucji kultury. My mamy jeszcze nawyki czytania dla
            > przyjemności. Żal serce ściska, gdy widzę wałęsającą się bez celu młodzież
            > wystającą pod blokami lub na klatkach schodowych. Im już nawet nie zaświta
            > myśl, żeby pójść do biblioteki i spędzić czas pożyteczniej. A gdyby trzeba
            > było płacić? Do biblioteki przychodziliby tylko uczący się - po lektury
            obowiązkowe.
            - Droga pani, teraz nawet uczniowie nie chodzą do bibliotek po lektury, gdyż te
            pozycje należą do jednych z najtańszych, a poza tym większość korzysta z bryków
            ze streszczeniami. Może przekazując biblioteki prywatnej inicjatywie,
            właściciele postaraliby się zachęcic nie tylko młodych ludzi do korzystania z
            usług bibliotek.
            • Gość: Odra Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.teleton.pl / 192.168.0.* 13.03.03, 15:24

              1. Darth4!: "Odra napisał(a)" - napisała, zdecydowanie napisała.
              2. Uważam, że przy nowym gmachu czytelnicy zdecydowanie by zyskali:
              a) wszystkie książki byłyby dostępne na sali, w wypożyczalni i nie
              trzebaby za każdym razem prosić bibliotekarki o znalezienie w magazynie i
              przyniesienie (zamknięte magazyny biblioteczne to przeżytek),
              b) Jak w przypadku każdej przeprowadzki i ta wymusiłaby przejrzenie,
              uporządkowanie i selekcję księgozbioru,
              c) nowe miejsce pozwala i zarazem wymusza zmianę organizacji pracy, a może
              nawet przejrzenie kadr,
              d)przy tak dużej inwestycji przewaznie znajdują się dodatkowe grosze na
              inne rzeczy jak np. oprogramowanie, komputery, nowe książki, czasopisma itd.
              e) ludzie są ciekawi nowego miejsca - częściej zaglądają,
              f) chętniej się pracuje i korzysta z księgozbioru w normalnych warunkach,
              3. Zastanawiam się czy miasto interesowało się funduszami unijnymi.
              4. "- A może przejdziemy wreszcie z ilości w jakość? :)
              Kilka niewielkich bibliotek dobrze zaopatrzonych w klasykę i z
              księgozbiorami uzupełnianymi na bieżąco nowościami."
              Wydaje mi się, że przy obecnym zróżnicowaniu i wielkości produkcji wydawniczej
              to mało realne. Należy pamiętać, że z biblioteki publicznej kożystają bardzo
              różne osoby, które mają bardzo zróżnicowane potrzeby. Do tego dochodzi
              udostepnianie zbiorów specjalnych (np. audiowizualnych).





              • bart.q Re: Biblioteki, biblioteki...? 13.03.03, 17:01
                Gość portalu: Odra napisał(a):

                > a) wszystkie książki byłyby dostępne na sali, w wypożyczalni i nie
                > trzebaby za każdym razem prosić bibliotekarki o znalezienie w magazynie i
                > przyniesienie

                Czego dostaje bibliotekarka jeśli przyjdzie do biblioteki przedszkolak i
                zacznie wpychać paluszkiem co trzecią książkę w głąb półki? :)

                > (zamknięte magazyny biblioteczne to przeżytek)

                Powiedz to szefom bibliotek uniwersyteckich. Jeśli coś wskórasz to Cię
                ozłocę. :)

                > b) Jak w przypadku każdej przeprowadzki i ta wymusiłaby przejrzenie,
                > uporządkowanie i selekcję księgozbioru

                Czyli de facto jego zmniejszenie?

                > c) nowe miejsce pozwala i zarazem wymusza zmianę organizacji pracy, a może
                > nawet przejrzenie kadr

                Panie w pedagogicznej są bardzo miłe. Nawet dzwonią do domu i informują czy
                zamówiona książka już przyszła. (W Bibliotece Narodowej coś takiego ma chyba
                tylko rodzina Kwaśniewskiego.) Nie trzeba przeglądać takiej kadry. :)

                > d)przy tak dużej inwestycji przewaznie znajdują się dodatkowe grosze na
                > inne rzeczy jak np. oprogramowanie, komputery, nowe książki, czasopisma itd.

                Mam propozycję: zrobić plan takiej dużej inwestycji, po czym wydać wszystkie
                pieniądze na książki, oprogramowanie, czasopisma, itd. :)

                > e) ludzie są ciekawi nowego miejsca - częściej zaglądają

                Prawdziwiej zabrzmi: zaglądną raz na początku. Obejrzą grzbiety książek i
                znudzi im się.

                > f) chętniej się pracuje i korzysta z księgozbioru w normalnych warunkach

                Prawdę mówiąc, z księgozbiory najchętniej korzysta się w domu, we własnym
                fotelu.

                > 3. Zastanawiam się czy miasto interesowało się funduszami unijnymi.

                Musiałaby to chyba być biblioteka z inostrannymi jazykami.

                > Należy pamiętać, że z biblioteki publicznej kożystają bardzo
                > różne osoby, które mają bardzo zróżnicowane potrzeby.

                SD, nie można tego dokładnie zbadać?
                • darth4 Re: Biblioteki, biblioteki...? 13.03.03, 23:44
                  bart.q napisał:
                  > SD, nie można tego dokładnie zbadać?

                  Mam takie wrażenie, że z konieczności wymuszonej rządowymi posunięciami powoli
                  wracamy do czasów BYĆ. Może więc i ludziska wrócą do bibliotek.
                  Jest też 2 teza. W ciągu ostatnich 12 lat przeszliśmy ekspresową transformacje
                  gospodarczą. Zaczynałem żyć w socjaliźmie, pożyłem w kapitaliźmie, a żyję w ...
                  no właśnie w czym ? Może więc w czasach ekspresowyc zmnian skompresuje się nam
                  też pogląd że w pierwszym pokoleniu sie zakłada biznes , drugie na to tyra a
                  dopiero trzecie jest artystami i mecenasami kultury i sztuki. Może więc juz
                  nadchodzi czas aby ludzie na nowo dostrzegli kulturę i sztukę ?
                  Nie można tego dokładnie zbadać, ale można przypuszczać.
            • darth4 Re: Biblioteki, biblioteki...? 13.03.03, 23:30
              leon_24 napisał:
              > Droga pani, teraz nawet uczniowie nie chodzą do bibliotek

              Jak to NAWET uczniowie ? To kto jest poniżej NAWET uczniów ?
              Ja na przykład chodzę. Nowe książki uważam za zbyt drogie w porównaniu do
              zarobków oczywiście a nie do kosztów ich wytworzenia.
              Mam nawet taki pomysł na podleczenie bibliotek. Każdy "korzystacz" powinien w
              zamian za bezpłatne korzystanie raz w roku oddać jakąś książkę. Każdy "czytacz"
              ma na pewno w domu przynajmniej 50 sztuk. Starczyłoby na 50 lat bezpłatnego
              korzystania :)) A jak byłaby to korzyść dla innych "czytaczy" i biblioteki. Ja
              mam chyba z 200 książek.
              • martha4 Re: Biblioteki, biblioteki...? 14.03.03, 00:37
                Nie chodzę do biblioteki. A właściwie chodzę rzadko. Jestem zapisana do
                wszystkich chyba bibliotek w mieście i bywam w nich tylko wtedy, gdy
                potrzebuję książki, której nie mam w domu i której nie ma w księgarni czy w
                internecie. Zdarza mi się to około piętnastu razy w roku.

                Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że nowe książki są nie do zdobycia w
                bibliotekach. Nie ma ich tam po prostu.
                Inna sprawa, że należę do tej grupy osób, która o chlebie i wodzie, ale z
                własną książką pod pachą paraduje...
                Właśnie czekam na dostawę dwóch książek popularnonaukowych za które zapłacę,
                bagatela 138 zł... Budżet w ruinie.

                Podoba mi się pomysł Dartha.
                Mam sporo książek w domu, około tysiąca (trzeba by policzyć je w końcu i
                skatalogować) i chętnie oddałabym, a nawet kupiła jakąś nowość dla biblioteki,
                gdyby był taki obligatoryjny przepis. Inni zrobiliby to samo i półki
                zapełniłyby się nowościami, księgozbiór byłby na bieżąco uzupełniany. Domowy
                budżet nie piszczałby tak głośno:)
              • leon_24 Re: Biblioteki, biblioteki...? 14.03.03, 07:32
                darth4 napisał:

                > Nowe książki uważam za zbyt drogie w porównaniu do
                > zarobków oczywiście a nie do kosztów ich wytworzenia.

                - Dysponuje może kolega faktycznymi kosztami wytworzenia przykładowej książki
                dowolnie wybranego wydawnictwa?

                > Mam nawet taki pomysł na podleczenie bibliotek. Każdy "korzystacz" powinien w
                > zamian za bezpłatne korzystanie raz w roku oddać jakąś książkę.

                - Pomysł wyśmienity, ja równiez bardzo chętnie posprzatałbym w swojej
                biblioteczce, jednak w nawiazaniu do początku tego tematu, czym różni się to od
                cegiełki za 2,5 czy 10 złociszy? I w związku z powyższym odsyłam do pierwszego
                postu Gościa: "Nie".

                > Każdy "czytacz" ma na pewno w domu przynajmniej 50 sztuk.
                > Starczyłoby na 50 lat bezpłatnego korzystania :))
                > A jak byłaby to korzyść dla innych "czytaczy" i biblioteki.
                > Ja mam chyba z 200 książek.

                Nie wiem do końca dlaczego, ale ta liczba 200 ksiązek bardzo mnie ucieszyła.
                Jeśli jeszcze kolega zapewni że do końca będzie pokazywał się na tym forum, to
                prosze pozdrowić moje wnuki. :))
                • darth4 Re: Biblioteki, biblioteki...? 14.03.03, 10:28
                  leon_24 napisał:
                  > - Dysponuje może kolega faktycznymi kosztami wytworzenia przykładowej
                  książki dowolnie wybranego wydawnictwa?

                  Nie oczywiście, jednak mój osąd szanowny kolego opieram na obserwacji
                  gospodarki, szacunkowym popycie na nowe książki w księgarniach w cenach
                  detalicznych, zjawisku sprzedaży np. trylogii na ... WAGĘ ( 5 ZŁ ZA KG w
                  hipermarketach ) oraz obserwacji popytu na tą ofertę.
                  Na tej podstawie sądzę że tzw. rynek nie pozwala dziś wydawcom na zbyt dużą
                  dowolność w kształtowaniu ceny detalicznej. Na tym z kolei opieram wniosek że
                  cena ta jest obłożona marżą minimalną , a więc koszty produkcji w przybliżeniu
                  odpowiadaja kosztom wytworzenia. Oczywiście nie dotyczy to Harrego Pottera :))

                  > czym różni się to od cegiełki za 2,5 czy 10 złociszy?

                  Tym że na książkę trzeba zrobić miejsce na półce, a na kawę kupioną za owe 5
                  lub 10 złociszy miejsce w szafce obok cukru. Kawą w bibliotece raczej
                  poczęstują, książką chyba tak. No i do tego ten dreszzzzzczyk emocji co też
                  może przyjść dziś "nowego" przyciągnął by częściej czytaczy ! Ja chętnie
                  odkryłbym że jest to np. "Flet z mandragory" Łysiaka. Poza tym róznic nie
                  widzę.

                  > Jeśli jeszcze kolega zapewni że do końca będzie pokazywał się na tym forum,
                  > to prosze pozdrowić moje wnuki. :))

                  Niestety, mam zamiar oddawać po kilka książek rocznie co zapewne skróci mój
                  kontakt z biblioteką i forum. Jednak uparcie będę dążył do tego aby książki
                  oddać do jednej nowej i funkcjonalnej biblioteki miejskiej. W przeciwnym
                  wypadku moje książki moga sie zasmucić przykryte kurzem.
                  • Gość: Odra Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.teleton.pl / 192.168.0.* 14.03.03, 15:43
                    1. Jeśli chcecie przekazywać książki to sugerowałabym filię na Mieszka. Moim
                    zdaniem to najlepsza filia w mieście. A panie można poprosić o kupienie
                    konkretnego tytułu z pieniędzy składkowych.
                    2. W bibliotekarstwie światowym panuje oboecnie tendencja do otwierania
                    magazynów bibliotecznych i prędzej czy później w Polsce też ona zapanuje.
                    Oczywiście są prowadzone badania czytelnicze w tym także dotyczące bibliotek.
                    Odsyłam do literatury fachowej.
                    3. Na wysokie ceny książek mają wpływ niskie nakłady oraz wysokie marże
                    handlowe. Wielu ksiegarniom zależy na wysokiej cenie a nie na ilości
                    sprzedanych egzemplarzy. Poza tym zawsze mogą liczyć na podręczniki.
                    4. Przy normalnej polityce zakupów zmniejszenie księgozbioru podczas selekcji
                    daje krótkotrwały efekt zwłaszcza przy rosnącej produkcji wydawniczej.
                    5. Są prowadzone badania preferencji czytelniczych, także w jesli chodzi o
                    korzystanie z bibliotek. Odsyłam do literatury fachowej
                    • bart.q odsyłanki cacanki 16.03.03, 15:03
                      Gość portalu: Odra napisał(a):

                      > Odsyłam do literatury fachowej

                      Równie dobrze możesz odesłać na Berdyczów.
              • Gość: Nie Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 19:48
                darth4 napisał:

                > Mam nawet taki pomysł na podleczenie bibliotek. Każdy "korzystacz" powinien
                >w zamian za bezpłatne korzystanie raz w roku oddać jakąś książkę.
                >Każdy "czytacz" ma na pewno w domu przynajmniej 50 sztuk. Starczyłoby na 50
                >lat bezpłatnego korzystania :)) A jak byłaby to korzyść dla innych "czytaczy"
                > biblioteki. Ja mam chyba z 200 książek.

                Wg mnie nie jest to dobry pomysł. Wtedy byłoby mniej więcej tak, jak powiedział
                aborys : " Wszędzie Krzyżacy, a opracowań dotyczących druku cyfrowego lub
                Lanceta - nigdzie." Myślę, że po Lancet i tak aborys musiałby udać się do
                biblioteki specjalistycznej. Ale poważnie, dary mogą odrobinę złagodzić
                sytuację bibliotek, ale nie rozwiążą problemu, bo jakie książki oddają
                czytelnicy? A no takie, które nie są im potrzebne, czyli jak już je przeczytają
                sami, ich znajomi, krewni. Tych najlepszych, najmilszych i najnowszych na ogół
                się nie oddaje.Jakiś czas temu w "Gazecie Lubuskiej" był artykuł P. Piekarskiej
                o nabytkach w bibliotekach lubuskich. Nie pamiętam cyfr, ale wynikało z niego,
                że biblioteki mają dużo darów, ale jak znam problem, nie były to nowości. Są to
                na ogół książki czytelnikom zbędne, które mogą się przydać komuś innemu. Dobre
                i to, ale jak wspomniałam wcześniej - to nie jest rozwiązanie problemu. Darów
                jest dużo, a nowości nie ma, przynajmniej tyle, ile chcieliby czytelnicy
                i bibliotekarze. To już chyba cegiełki są bardziej rozsądnym wyjściem, chociaż
                dalej oburza mnie przymus kolejnego opodatkowania, ponieważ podatki płącę
                i z tych to podatków powinny być utrzymywane m.in. biblioteki publiczne. Jeśli
                ktoś chce założyć bibliotekę prywatną i znajdzie chętnych do korzystania
                z nich, to jestem jak najbardziej za, ale biblioteki publiczne muszą być
                bezpłatne.


                • darth4 Re: Biblioteki, biblioteki...? 14.03.03, 20:30
                  Gość portalu: Nie napisał(a):
                  > Wg mnie nie jest to dobry pomysł. Wtedy byłoby mniej więcej tak, jak
                  powiedział aborys : " Wszędzie Krzyżacy, a opracowań dotyczących druku
                  cyfrowego lub Lanceta - nigdzie."

                  Skąd pomysł że czytacze przyniosą w pierwszej kolejności dzieła narodowe ? Ja
                  myślę wręcz odwrotnie. Każdy czytacz kupuje książki wg swojego gustu, a gusta
                  jak wiadomo są różne. To mogłoby zdecydowanie poszerzyć księgozbiór. Moim
                  zdaniem opinia borysa odnosi sie do osób które w domu maja to co wypada i
                  lektury. Nie posądziłbym tych osób o pęd do biblioteki.
                  • Gość: Nie Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 21:17
                    darth4 napisał:

                    > Skąd pomysł że czytacze przyniosą w pierwszej kolejności dzieła narodowe ?

                    Bo takie na ogół przynoszą i nie sądzę, by po apelach na tym forum coś się
                    zmieniło. Dary to przede wszystkim klasyka, podręczniki, lektury szkolne
                    wybrane ze swoich biblioteczek lub z piwnic przy okazji robienia porządków
                    świątecznych. Jeśli ktoś będzie darował nowości, to będą to pojedyńcze osoby.
                    Dobrze, że są dary, bo te książki nie będą zmarnowane. Bibliotekarze wiedzą co
                    z nimi należy zrobić. Tak więc nie jestem przeciwko darom, jednak powtarzam -
                    to nie rozwiązuje problemu zaopatrzenia bibliotek w nowości. Tylko planowy,
                    systematyczny zakup! Dary to jest tak, jakby głodnemu dać bułkę, albo jabłko.
                    Z głodu może nie umrze, ale zdrowy nie będzie.
                    • darth4 Re: Biblioteki, biblioteki...? 14.03.03, 23:45
                      Gość portalu: Nie napisał(a):
                      > Bo takie na ogół przynoszą i nie sądzę, by po apelach na tym forum coś się
                      > zmieniło.

                      Dobra, czy widać moją białą fagę ? Kapituluję

                      > Dary to jest tak, jakby głodnemu dać bułkę, albo jabłko.
                      > Z głodu może nie umrze, ale zdrowy nie będzie.

                      No dobrze ale ja nie podałem recepty na zdrowie. Miałem na myśli tylko pomoc w
                      związku z poprzednimi postami o mizerii i ... jeszcze jeden powód aby jednak
                      pójść do biblioteki :)
                      • Gość: Nie Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 15.03.03, 01:00
                        >... jeszcze jeden powód aby jednak
                        > pójść do biblioteki :)

                        Chodzić do biblioteki jak najbardziej warto, to jest bardzo ważna sprawa.
                        Znaczy to bowiem, że biblioteka jest potrzebna ludziom i że warto w nią
                        inwestować. I jeżeli zdarzy się kiedyś, oby nie!, że jakiś organizator
                        biblioteki (czytaj samorząd), zechce zlikwidować bibliotekę, to czytelnicy będą
                        protestować. W lepszej sytuacji są oczywiście czytelnicy miast, tam chyba
                        samorząd nigdy się nie odważy na likwidację biblioteki, chyba że jakąś małą,
                        rzadziej odwiedzaną filię. Gorzej z czytelnikami małych miejscowości.
                        Kiedyś na wsiach, w zamierzchłych czasach realnego socjalizmu, były tzw. punkty
                        biblioteczne. Kto o nich teraz pamięta? Był tam księgozbiór wymienny.
                        Wymieniała go bibliotekarka wożąc książki różnymi środkami lokomocji wówczas
                        dostępnymi, np. pieszo, furką, autobusem, rowerem, motorowerem, później
                        maluchem, czyli tym, czym aktualnie prywatnie dysponowała. Nie wiem, czy takie
                        punkty jeszcze istnieją, wiem tylko, że po 1989 r. ich liczba gwałtownie
                        malała. Pewnie z braku funduszy na te cele, chociaż kierownik takiego punktu
                        otrzymywał grosze w formie kwartalnej nagrody. Czasem te punkty mieściły się
                        w prywatnych mieszkaniach. To się nazywała miłość do książek i posłannictwo.
                        Prawdziwa służba biblioteczna! I jak każda służba nędznie była i jest opłacana.
                        Ale to już całkiem inne zagadnienie.
                        I tak jestem pod wrażeniem, że jednak kilka osób na tym forum tematem
                        BIBLIOTEKA się zainteresowało. Chociaż to nie ja zakładałam wątek, dziękuję
                        wszystkim za udział w dyskusji, bo mnie, wbrew pozorom, również bardzo zależy
                        na tym, aby biblioteki były placówkami nowoczesnymi, dobrze zaopatrzonymi nie
                        tylko w nowości książkowe i czasopisma, ale także w różne inne media, np.
                        internet, bo to jest wielka pomoc w znajdowaniu i udzielaniu informacji. I by
                        ten internet był powszechny. Dla wszystkich! W każdym zakątku Polski!
                        Pozdrawiam serdecznie.
                        • darth4 Re: Biblioteki, biblioteki...? 15.03.03, 21:06
                          No dobrze, jak juz mamy taki fajny wątek o bibliotekach to może zróbmy tu mini
                          ranking fajnych bibliotek. Jaka i dlaczego.

                          Mój typ : Bibiloteka w Myśliborzu.
                          Dlaczego : To mała bibilioteka ale pani bibliotekarka już przy drugiej wizycie
                          przywitała mnie dzieńdobry panie ( ... tu imię ). Absolutnie zawsze baaardzo
                          miła i zainteresowana pomocą, zawsze chętnie doradzi ale nie pcha sie sama z
                          gustem tylko pod klienta.
                          Do wszystkich zwraca się jak do dobrych znajomych !

                          W G-wie tego nie spotkałem. Ale może za rzadko chcę tu chodzić.
                          • Gość: Nie Re: Biblioteki, biblioteki...? IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 17.03.03, 23:58
                            Myślę, że o taki miły sposób witania czytelnika łatwiej w mniejszych
                            bibliotekach. W większych trudniej zapamiętać nowego czytelnika, bo
                            i odwiedzających więcej. Myślę, że chociaż bibliotekarz powinien być zawsze
                            uprzejmy i chętny do pomocy, to jednak nie bez znaczenia jest też zachowanie
                            czytelnika. To działa w dwie strony. Pewnie jesteś miłym czytelnikiem, może
                            miałeś ciekawe pytanie albo nietypową prośbę. W mniejszych bibliotekach
                            wytwarza się inny nastrój, bardziej ciepły, przyjazny. W dużych wypożyczalniach
                            jesteś, niestety, bardziej anonimowy.
                            Nawiasem mówiąc znałam kiedyś bardzo miłą i mądrą bibliotekarkę z Myśliborza,
                            ale to było bardzo, bardzo dawno temu. Pewnie już dawno w tym fachu nie
                            pracuje. Miała na imię Renata. To na wypadek, gdyby kiedyś na to forum
                            zajrzała. Pozdrawiam Cię Renato! Pozdrawiam również Czytelnika, który lubi
                            bibliotekę w Myśliborzu.
Pełna wersja