hiro
15.05.03, 19:19
Minister obrony USA Donald Rumsfeld zasiadał w zarządzie spółki, która 3 lata
temu sprzedała Korei Północnej komponenty do produkcji reaktorów jądrowych.
Obecnie uważa on ten kraj za część tzw. osi zła. Z powodu prób wyprodukowania
broni atomowej Waszyngton zmierza do obalenia północnokoreańskiego reżimu.
Rumsfeld był jednym z członków zarządu koncernu ABB, europejskiego giganta
produkującego maszyny, w czasie gdy spółka ta zawarła kontrakt o wartości 200
mln USD na zaprojektowanie reaktorów i dostarczenie Korei Północnej
komponentów do ich budowy. Obecny minister obrony USA zasiadał w zarządzie
szwajcarskiej spółki od 1990 r. do 2001 r., za co otrzymywał wynagrodzenie w
wysokości 190 tys. USD rocznie. Opuścił spółkę, aby objąć jedno z
najważniejszych stanowisk w administracji obecnego prezydenta USA George'a W.
Busha.
Rumsfeld "zapomniał" o kontrakcie
Transakcja sprzedaży reaktorów była częścią polityki ówczesnego prezydenta
USA Billa Clintona, którego celem było nakłonienie północnokoreańskiego
reżimu do polepszenia stosunków z Zachodem.
Sprzedaż technologii jądrowej była kontraktem prestiżowym dla koncernu ABB.
Jego ówczesny dyrektor generalny Goran Lindahl w listopadzie 1999 r.
odwiedził Koreę Północną, gdzie obwieścił "porozumienie w sprawie
długoterminowej, obliczonej na wielką skalę współpracy" spółki z
komunistycznym reżimem. Rok później został podpisany kontrakt.
Mimo tych faktów w biurze Rumsfelda oświadczono, że minister obrony "nie
pamięta, żeby kiedykolwiek zarząd rozpatrywał kontrakt". W oświadczeniu
sporządzonym dla "Newsweeka" rzecznik prasowy Rumsfelda Victoria Clarke
oświadczyła, że "głosowania w tej sprawie nie było". Tymczasem w wypowiedzi
opublikowanej w czwartek przez brytyjską gazetę "Guardian" rzecznik prasowy
ABB powiedział, że "członków zarządu poinformowano o projekcie dotyczącym
dostarczenia systemu i wyposażenia dla reaktorów na lekką wodę".
Stołek ministra zmienia punkt widzenia?
W ciągu zaledwie kilku miesięcy po tym, jak Rumsfeld zajął swoje stanowisko,
prezydent Bush przerwał prowadzoną przez Clintona politykę "zaangażowania i
rokowań", oświadczając, że nie ufa Korei Północnej. Phenian zagroził, że jego
odpowiedzią będzie zbudowanie rakiet mogących przenosić głowice jądrowe.
Stało się jasne, że Ameryka rewiduje swoją politykę negocjacji.
Udane inwazje na Afganistan i Irak wzmocniły pozycję Rumsfelda w
Waszyngtonie. Dwa lata po opuszczeniu ABB Rumsfeld uważa obecnie Północną
Koreę za "reżim terrorystyczny", który jest bliski rozprzestrzenienia broni
jądrowej. Podczas negocjacji prowadzonych pod koniec ubiegłego roku, mówiąc o
zbliżającym się konflikcie z Irakiem, Rumsfeld groził Phenianowi, że USA mogą
równocześnie prowadzić dwie wojny. Natomiast po zdobyciu Iraku minister
obrony USA stwierdził, że Phenian powinien wyciągnąć z tego "właściwą lekcję".
Interesy wzięły górę
Obserwatorzy zwracają w związku z tym uwagę na dwulicowość Rumsfelda. - Można
wyprowadzić wniosek, że ekonomiczne i osobiste interesy wzięły górę nad
nierozprzestrzenieniem [broni jądrowej - red.] - oświadczył Steve LaMontagne,
analityk waszyngtońskiego Centrum Kontroli i Nierozprzestrzeniania Broni.
Wielu członków administracji Busha występowało przeciwko planom Clintona,
mówiąc, że z reaktorów, jakie ABB sprzedał Korei Północnej, można uzyskać
materiały do produkcji broni nuklearnej. Przeciw kontraktowi wystąpili
wówczas m.in. obecny zastępca Rumsfelda Paul Wolfowitz i zastępca sekretarza
stanu Richard Armitage.
Clinton, próbując osłabić napięcia na Półwyspie Koreańskim, zaproponował
dostarczenie Phenianowi ropy naftowej oraz nowych reaktorów na lekką wodę. W
zamian władze Korei Północnej dopuściły inspektorów do obiektów jądrowych i
zgodziły się na demontaż reaktorów, pracujących na ciężkiej wodzie, z których
można uzyskać pluton, wykorzystywany w celach wojskowych.
Z reaktorów, na które sfinalizowano kontrakt z ABB, można uzyskać pluton,
który, aby mógł zostać wykorzystany w celach wojskowych, wymaga oczyszczenia.
Mimo to jeden z amerykańskich kongresmanów nazwał owe reaktory "fabrykami
bomb atomowych".
WM