slawek_wieczorek
23.12.07, 22:03
"Wykluczonymi ze społeczności ludzi honorowych - były indywidua
następujące: (pkt 24.) przywłaszczający sobie nieprawnie tytuły,
godności lub odznaczenia."
Przedwojenny "Polski kodeks honorowy" Władysława Boziewicza
Aleksander Kwaśniewski swą prezydenturę rozpoczął 23 grudnia 1995
roku od swoistego koncertu. Zaprzysiężeniu na głowę państwa
towarzyszył jazgot działaczy Ligi Republikańskiej, którzy
przywitawszy go kocią muzyką, pragnęli przypomnieć mu wszystkie
krętactwa. Samozwańczy "magister ekonomii" nie warczał już
na "warchołów", "ekstremistów", "elementy antysocjalistyczne".
Składnym wypowiedziom nie towarzyszył też pijacki bełkot. Przez
gardło zaprawione w odszczekiwaniu steków obelg i kłamstw przeszły
tym razem słowa "Roty przysięgi" zapisanej w "Małej Konstytucji", w
których Kwaśniewski zobowiązał się do "strzeżenia niezłomnie
godności narodu, niepodległości i bezpieczeństwa państwa."
I pomyśleć, że obok tragicznych rocznic grudniowych w Gdańsku,
Gdyni, Szczecinie, Elblągu czy Katowicach, zapominamy o świętowaniu
cudu zaistniałego na ulicy Wiejskiej w Warszawie: bydlę, już w
przeddzień Wigilii, przemówiło ludzkim głosem!