ant777
13.02.08, 09:24
Żonka uparła się, że mam jej coś kupić. Pytam się kobiety, czego
chcesz? A jej zachciało się romantyzmu i chce jakiejś niespodzianki.
Mówię jej, że mogę kupić coś co albo się jej nie spodoba, albo
pieprznie, to w kąt, bo nie będzie z tego korzystać. W skrócie wydam
kasę bezsensu.
Oczywiście mogę kupić mało romantyczny prezent o nazwie opony letnie
(bo i tak muszę to kupić). Wnerwia mnie to święto naskrecane przez
handel. Jakby był gó..arzem, to mógłbym poświęcić dzień na łażenie
po sklepach.
Jak ona zapytała sie mnie co bym chciał, to powiedziałem, że
słuchawki studyjne. Ale że popsuł się nam mikser, to te słuchawki
musiałyby mieć funkcję do miksowania ciasta.