budrys77
09.03.08, 20:12
Znam Leszno, znam Piłę, znam Koszalin - wszystkie te miasta bardzo dobrze sobie radzą. Leszno i Piła wręcz wzorcowo. Jakoś obywają się bez wojewódzkiego zadufania i megalomanii. Wsie w okolicach Leszna niewiele odbiegają od wsi w Brandenburgii czy Meklemburgii.
Koszalin stracił najwięcej, ponieważ tak jak Zielona Góra budowany był jako miasto aparatczyków i urzędników. Po 10 latach katharsis na nowo definiuje swoją rolę na mapie Polski jako największe miasto między Szecinem a Gdańskiem z silną Politechniką. I robi to bardzo dobrze. Panu Brachmańskiemu zalecam częstsze wyjazdy poza granice dolnośląskiej Zielonej Góry!