upr_lubuski
18.06.08, 08:17
www.rp.pl/artykul/150110.html
Nieskrywana pogarda europejskich elit
Niepokojące dochodzą do nas wieści po irlandzkim referendum o traktacie
europejskim. Dowiadujemy się oto, z tekstu Adama Michnika („Gazeta Wyborcza”,
14 czerwca), że opinia publiczna nagle, nie wiedzieć czemu, „przestała
rozumieć sens takich przekształceń”. Przestała i już. Zapewne wskutek
szaleństwa lub rozmiękczenia mózgu albo może z oślego uporu. Przez co
głosowała niesłusznie.
Co gorsza – i to już naprawdę niepokojące – uczyniła to „wbrew swoim elitom
politycznym”. Cóż za bezczelność! I co zrobić z takim nieposłusznym,
niesłusznie się zachowującym narodem? Stary to kłopot: elity PRL-owskie też
zadawały sobie to pytanie, narzekając na „niesłuszność” narodu. (…)
To niesamowite, z jaką obłudą i bezgraniczną pogardą obrońcy politycznej
integracji Europy, eurokraci broniący swoich interesów i niechętnie podnoszący
ryje znad koryta, zirytowani tym zakłóceniem ich spokoju, oraz europejske
„elity polityczne”, traktujące wyborców jako coś nieprzyjemnego, co przykleiło
im się do podeszwy i przeszkadza w pracy, nadal powtarzają w kółko dokładnie
te same puste frazesy, nadające się na każdą okazję. (…)
Wszystko w tekście Michnika potwierdza to przypuszczenie. Uderza w nim bowiem
nie tylko brak prawdziwej treści, którą zastępują puste hasła, nie tylko
bełkotliwość i obłuda, widoczne w pomieszaniu referendum z plebiscytem,
traktatu z Unią itd., ale najbardziej ton: ton nieukrywanej pogardy. Nie
chodzi w nim o przedstawienie faktów, o argumenty, o perswazję, lecz o
przywołanie nieposłusznych do porządku i przypomnienie, że wyborcy tak
naprawdę nie mają tu nic do powiedzenia: Europą rządzą „elity” i eurokraci.