Wczoraj w salonie Kenzo w Poznaniu przy Powstancow Wielkopolskich zafundowalam
sobie rytuał witalnosci Kerastase. Calosc czyli "RYTUAŁ" + strzyzenie+
modelowanie trwalo ok. 25 min. W ulotce jest napisane,ze sam rytuał powinien
trwac ok. 30min. Ja czulam sie jak na jakis zawodach, bylam ciagnieta i
szarpana za wlosy, zero jakiejkolwiek delikatnosci. Mialam wrazenie,ze
fryzjerka byla tam za kare. Oczywiscie zapytalam sie innych fryzjerow w tym
salonie czy to tak powinno wygladac to dowiedzialam sie,ze oni sa tak
przeszkoleni przez renomowane firmy, nie musz byc mili i uprzejmi dla
kliientow, do tego oni nie sa stylistami, a jakis fryzjer powiedzial,ze u
niego to trwa ok. 20min wiec mam duzo szczescia

a tak w ogole to ja mam...
zly dzien...
A chcialam zafundowac sobie tylko mila wizyte w salonie urody... Bylam tam
przez ponad 2h. Owszem wizyta ponad 1,5h u kosmetyczki byla super (Swietna p.
Agnieszka!!!) ale potem to jakis koszmar.... Nie zaproponowano mi nawet
herbaty...
czy ktoras z Was miala tam tez takie przejscia? Zastanawiam sie czy to jest
tam norma? W drugim salonie jest OK. Bo tez bylam u fryzjera i kosmetyczki