Dodaj do ulubionych

Coś o odchudzaniu....

IP: *.* 17.01.03, 13:44
Właśnie jestem po lekturze postów o dietach: 13-stce i kapuścianej i muszę przyznać, że faktycznie drastyczne. Zaletą obu jest to, że trwają określony czas i chyba jakoś można wytrzymać, tym bardziej, że to nie aż tak długo. Opowiem cokolwiek o mojej diecie. We wrześniu zeszłego roku nieopatrznie weszłam na wagę u mojej siostry i przeżyłam szok! W ciąży doszłam do wstydliwej i zawsze dla mnie magicznej cyfry .... 100kg. Przerażające prawda? Zaraz po porodzie (kilka dni) zgubiłam 5 kilo. Była pełna optymizmu - skoro w kilka dni 5kg to po roku powinnam waży max 80kg! Kiedy zważyłam się latem (prawie po roku od porodu) przeżyłam szok-92 kg! Jak to możliwe? Wtedy razem z mężem postanowiliśmy się odchudzać. Zadnych specjalnych diet.Równo od 1 września odstawiliśmy słodycze (w tym paluszki, chipsy, krakersy etc)(z bardzo drobnym wyjątkami), białe pieczywo (zamiast tego ciemne albo chrupkie), smażone potrawy zastąpiłam gotowanymi, grilowanymi albo smażonymi bez tłuszczu i panierki. No i zero kolacji. Zamiast niej marchewka, jakiś owoc. Oprócz tego rowerek treningowy ale bez szaleństw, odrobina ćwiczeń i zaczęłam chodzić pieszo do pracy. Później był Roczek synka (zawieszenie na kilka dni) i w końcu święta (zawieszenie do dziś). Mąż podczas diety zrzucił prawie 10kg ja zjechałam do 85kg. Nie jest to dużo ale zamierzamy powrócić do diety (w tej samej formie). Nie byliśmy strasznie rygorystyczni - od czasu do czasu kostka czekolady (z obawy, że jak nie zjem nic słodkiego prędzej czy później rzucę się na słodycze).Czasem zdarzyło nam się zjeść "normalny" obiad. Wcale nie odczuwałam diety jako coś krzywdzącego. Po prostu zmiana nawyków (jak kotlet to w panierce smażony na tłuszczu, do popołudniowej kawki ciacho, do piwka chipsy etc). Okazało się, że gotowane mięsko jest całkiem całkiem (jednak głównie drób), że do kawki można sałatkę owocową - pycha. Może nie do końca dietetyczne ale na pewno bardziej niż pączek czy napoleonka. Zamiast ziemniaczków z sosikiem kalafior, brokuły, fasolka... Acha i zmniejszenie porcji. Żeby się nie zapychać bo to rozciąga żołądek i człowiek je coraz więcej. Trochę się rozpisałam ale może to komuś pomoże. Komuś kto nie lubi albo nie może katować się 13-tką czy innymi. Teraz moim postanowieniem jest zjechać do wakacji do 70kg. Nie wiem czy się uda ale ... warto spróbować. Życzę powodzenia wszystkim, którzy stosują cokolwiek, żeby schudnąć. Ja stosuję metodę - NIE DAĆ SIĘ ZWARIOWAĆ!Pozdrawiam Andzina na diecie
Obserwuj wątek
    • Gość: feratu Re: Coś o odchudzaniu.... IP: *.* 17.01.03, 16:00
      Cześć Andzinko :-) Właśnie to jest to o co mi chodzi.. :-) Tylko nie każdy ma w sobie tyle siły, żeby przez to przejść i nauczyć się tak żyć, brak silnej woli i samozaparcia :-)My ludzie to już taki fajny gatunek, chcemy mieć wszystko szybciutko i najlepiej nie ponosząc przy tym zbyt wielu wyrzeczeń hehehe ;-) A prawda jest pod tym względem brutalna, bo żeby osiągnąć wspaniałe i przede wszystkim trwale efekty, należy na zawsze zmienić swoje nawyki żywieniowe oraz wprowadzić do swego życia więcej ruchu, tu nie pomoże tak zwana dieta cud :-) Ja to wiem i podejrzewam, że cała reszta również :-) Tylko kto ma na to tyle siły, wiary i odwagi? Heh, mi jej tak często brakuję, dlatego posiłkuję się właśnie takimi „13” hehehe :-) Na mnie się w 100% sprawdzają :-) Jednak zdaję sobie sprawę, że trzeba będzie w końcu podjąć bardzo konkretną decyzję :-)Tobie życzę wielu sukcesów i jeszcze lepszych efektów – tak trzymać :-)Pozdrawiam, Feratu :-)
    • Gość: bebejot Re: Coś o odchudzaniu.... IP: *.* 17.01.03, 19:48
      Rany, podziwiam Cię. Z własnego doświadczenia wiem, że właśnie to jest najskuteczniejsze, a dieta oznacza właśnie sposób odżywiania, a nie eksperymenty na żywym organizmie jakim jest nasze ciało.Osobiście jestem przeciwniczką diet typu "13". Może i zmienią metabolizm, ale czy na zawsze i na lepsze? A efekt jojo?Bardzo mi się spodobał ten pomysł z kawałkiem czekolady i świątecznymi dyspensami. Właśnie poczucie zadowolenia ze stosowanego sposobu odżywiania sprawia, że go kontynuujemy, a wiadomo, że nikt nie będzie szczęśliwy licząc kalorie przy świątecznym stole.Pozdrawiam i życzę powodzenia w gubieniu kilogramów.Beciek mama Ludka, której zostało jeszcze 5 kg do normalności
    • Gość: Vase Re: Coś o odchudzaniu.... IP: *.* 17.01.03, 20:25
      Brawo Andzina! Wlasnie "nie dac sie zwriowac"! I o to chodzi!!Ja (jakis czas temu) odzywiajac sie tak jak Ty nie mowilam, ze jestem na diecie (zle sie kojarzy), ale ze ZDROWO SIE ODZYWIAM. Az sie nie moglam doczekac na kazdy nastepny, jakze zdrowy posilek! :lol:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka