witam

jak w temacie jestem ciekawa czy są tu mamy z tą nieznośną "chorobą"
jaką jest bielactwo? ja mam te plamki juz od nastu lat..niestety
jedyne co pozostaje to używanie kremów, które te plamki "jako tako"
zakrywają...ciekawa jestem jak Wy dajecie sobie z nimi radę..może są
jakieś sposoby o których ja nie mam pojęcia.. a tak na
marginesie...tak jak zawsze zauważałam ich "przyrost" tak będąc w
ciązy, mam wrażenie, że niektóre mi znikają...na pewno jedna na
dłonach jest o wiele mniejsza...niestety te z twarzy
pozostają...ech...ale nic tam...nie pozostaje nic innego jak umieć z
nimi żyć

pozdrawiam wszystkie "łaciate" i nie tylko