08.04.13, 13:34
A ja Was wszystkich podziwiam, tych , ktorym sie adopcja udala i tym , ktorym sie nie udala. Serce mi sie sciska jak mysle o dzieciach bez mamy, ale nie mialam tyle samozaparcia, odwagi i sily aby adoptowac dziecko.
W mojej rodzinie po wojnie ciocia z mezem adoptowali paroletnia wowczas dziewczynke, siorote wojenna. Mieli z niaduzo klopotow. I poniewaz to byla juz paroletnia dziewczynka i wiedziala doskonale o adopcji, jakos nigdy nie mogla zaakceptowac tego faktu, szukala rodzicow, od adopcyjnych uciakala (choc o ile nie znalam juz meza cioci to ciocie znalam i wiem, ze to byla przedobra kobieta o znielskiej lagodnosci) itp. Nigdy do dzis nie potrafila sie zintegrowac z reszta rodziny, do dzis. Co zreszta juz nie jest wazne, bo to juz babcia i ma wlasna rodzine.
Dlatego mam do Was wszystkich wielki szacunek.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka