Dodaj do ulubionych

myślenie o adopcji

22.11.04, 14:02
Zanim adoptowaliśmy nasze dzieci byliśmy przekonani, że myśl iż są one
adoptowane będzie nam towarzyszyć codziennie. W ośrodku adopcyjnym dużo
rozmawialiśmy o świętowaniu daty pojawienia się dziecka w rodzinie i wtedy
wydawało nam się to oczywiste. Zresztą w czasie spotkań w ośrodku słowo
adopcja było chyba dla nas równie codziennym słowem jak śniadanie, wieczór,
czy praca.
Dziś łapię się na tym, że kompletnie już o tym nie pamiętam. Nie świętujemy
dnia w którym nasze dzieci pojawiły się w domu - świętujemy ich urododziny. W
codziennym szaleństwie z dwójką maluchów coraz rzadziej łapię się na
rozmyślaniu o adopcji, na pierwszy plan wysuwając to, że starsze ma katar, a
młodsze jakąś alergię. Myślałam, że będę regularnie odwiedzać ośrodek
adopcyjny, a nie robię tego. Myślałam, że będę dużo czasu poświęcała rodzicom
biologicznym i też tego nie robię.
Wszystko to utopiło się w codziennej rutynie zmiany pieluch, wieczornych
bajeczek i popołudniownych walk o zrobienie kupy do nocnika.
Temat powraca tylko wtedy gdy ktoś ze znajmych zapyta o procedury adopcyjne.
A jak to jest u was?
Obserwuj wątek
    • asik69 Re: myślenie o adopcji 22.11.04, 14:33
      Ja mam tak samo wink
      O rodzicach biologicznych i samej adopcji myślę sporadycznie (choć spodziewałam się, że będzie inaczej wink, czasami pytają o nich znajomi.
      No i są jeszcze rozmowy z dziećmi - staram, żeby "otrzaskały' się z faktem adopcji, żebyś kiedyś nie musiały przezywać szoku. Ale to działanie bardzo świadome, a nie uporczywe powracanie niechcianej myśli.
      • leli1 Re: myślenie o adopcji 22.11.04, 16:04
        u nas jest to dosc swieża sprawa więc mysle czesto, ale w zasadzie o jednym......moj synek jest wspaniałym facetem i strasznie zal mi jego matki ze nie moze tego zobaczyc. Ze nie widzi jak dorasta, jak zdobywa nowe umiejtnosci, jak smieje sie co rano kiedy zagladam do łóżeczka. Wiem ze z biegiem czasu to myslenie stanie sie coraz rzadsze...ale chce aby moj syn kiedy bedzie wiekszy mial szacunek dla swojej matki biol., nawet jesli wiem o tym ze jest z tzw. nizin spolecznych. To nie ma znaczenia, szanuje ja bo pozwolila przyjsc na swiat temu wspaniałemu facetowi, dbala o siebie aby mogl urodzic sie zdrowy i silny a kiedy minelo 6 tyg. bez problemow zjawila sie w sądzie na zrzeczeniu, nie musialo sie jej szukac po Polsce lub wzywać w nieskonczonosc jak to czasem sie zdarza. dzieki temu nasz synek mogl byc u nas tak szybciutko.
        Nie mysle o tym jakie ma geny, wiele zalezy od nas na jakiego czlowieka go wychowamy, nie mysle bo sie boje ze kiedys sie pojawi w naszym zyciu, nie mysle ze to nie ja urodzilam synka (umiem sobie z tym poradzic), nie mysle jak uniknąć niewygodnych pytan o ciąże itp., po prostu mysle o niej.
        Pozdrawiam.
    • mars62 Re: myślenie o adopcji 22.11.04, 15:57
      To myslenie o adopcji - choc przyznam, niewiele nam miesięcy razem upłynęło -
      ono jest, ale gdzieś tam, na horyzoncie zdarzeń. Predzej czy później trzeba się
      bedzie z tym uporać, więc niech będzie. Ale tylko wtedy, gdy "będzie musiało".
      Bo macie rację, na codzień są pieluchy, spacery... zwykły śmiech i zwykły
      płacz. Więc niech tak zostanie, jeśli ni musi inaczej. I dopóki nie musi.
      m.
      • asik69 Re: myślenie o adopcji 22.11.04, 17:59
        mars62 napisał:

        > To myslenie o adopcji - choc przyznam, niewiele nam miesięcy razem upłynęło -
        > ono jest, ale gdzieś tam, na horyzoncie zdarzeń. Predzej czy później trzeba się
        >
        > bedzie z tym uporać, więc niech będzie.

        Uporasz się z tym! My już mamy spory staż, na początku rzeczywiście ta myśl się pojawiała, ale potem gdzieś znikła. U nas to przyszło zupełnie naturalnie. Teraz kolej na Was wink
        • mars62 Re: myślenie o adopcji 22.11.04, 18:10
          Nie, nie - to wcale aż tak bardzo nie przeszkadza smile
          To w sensie, w jakim dotyczy każdej z naszych rodzin.
          Bo na codzień nasze dzieci - to po prostu nasze dzieci.
          Bardzo lubię te słowa: po prostu.
          m.
          • madix1 Re: myślenie o adopcji 22.11.04, 20:53
            Dziewczyny, dziękuję Wam smile Ja dopiero czekam na dziecko, ale juz teraz wiem,
            że będzie wspaniale , po prostu normalnie. Buziaczki.
            • mars62 Re: myślenie o adopcji 22.11.04, 21:07
              Z całym szacunkiem, nie jestem dziewczyną...
              ... ... .........
              smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka