adopcja na odleglosc

28.08.06, 20:42
piszecie na forum tylko o adopcji takiej jka to nazwac na realu.a ja porusze
inny watek.otoz kolezanka ''zaadopotwala''dzieko z krajow 3 swiata,15 letnią
zallahiehe.wpalaca co miesiac duzą kwote[stac ja na to]na specjalne konto by
dziewczynka mogla jesc i zyc tak jak dzieci w krajach naszych.dziewczynka
przysyla jej listy,dostaje jej zdjęcia i uwaza ja za corke.my z mężem myslimy
tez o takiej adopcji ale jak narazie pomagamy kolezance i co miesiac dajemy
tez troche pieniedzy na konto zallahiehe.mamy jej zdjecia i na forum niedlugo
je zamiescimy.jestesmy dumni z tego ze razem z kolezanka pomagamy tej
dziewczynce bo dzieki nam ona moze sie uczyc i juz sama powoli pisze do nas
listy.adoptujcie takie dzieci!!!!!!!!!!!!!!!!
    • kasiapfk Re: adopcja na odleglosc 29.08.06, 08:30
      To nie jest adopcja, tylko patronat.
      Niemniej bardzo szlachetne działanie smile
    • magasi9 hipsdontlied 29.08.06, 10:04
      ty masz troje dzieci, a my tu najczesciej nie mamy dzieci
      i chcielibysmy im dac milosc a nie pieniadze, na odleglosc z miloscia to troche
      trudno
    • mamamonika1 Re: adopcja na odleglosc 29.08.06, 10:23
      My mamy dwójkę swoich dzieci i synka z Indii poprzez adopcję serca (osierocony
      podczas Tsunami). Niestety nie dostajemy od niego listów. Mamy jego zdjęcie.
      Wpłacamy pieniądze i wspieramy go myślami i modlitwą. Więcej nie możemy mu
      pomóc. Cieszę się, że są organizowane takie formy pomocy aczkolwiek my
      zobaczyliśmy, że chcielibyśmy dać z siebie coś więcej oprócz pieniędzy,
      chcialibysmy dać siebie więc czekamy na dziecko z DD w "realu" smile) Pozdrawiam.
    • harrimali Ja też mam córeczkę z Indii 29.08.06, 14:40
      To jest prawdziwa adopcja serca. Mam córeczkę swoją biologiczną i te ktorą
      zaadoptowaliśmy w ten sposób. Chciałąbym ją zaadoptować w pełnym tego słowa
      znaczeniu, ale niesatety nie wolno. Modlimy się za nią codziennie, wysyłamy
      pieniądze na utrzymanie. Może kiedyś, gdy będzie pełnoletnia, przyjedzie do
      nas i zamieszka z nami. Mam taką nadzieję. Zajmuje nasze serca i jest naszym
      dzieckiem- kochamy ją. Również nie dostajemy listów od niej, ale to nieważne.
      Jest naszym dzieckiem!
Pełna wersja