Dodaj do ulubionych

Znalazłam dzidzi i co dalej....?

02.05.07, 17:47
Witajcie
mam problem, znalazłam dzidzi do adopcji. W jednym z domów dziecka w moim
mieście jest 10 miesięczny maluszek. Nie wiem jak się do tego zabrać, czy
najpierw zgłosic to w moim ośrodku adopcyjnym czy może rozmawiać z dyrekcją
domu dziecka. Boje się, że się spóznię i dzidzi zostanie przedstawione innej
rodziniesadPoradzcie jak to zrobić?
Obserwuj wątek
    • zajacowna Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 02.05.07, 18:32
      Ola idz do OAO i postaw sprawe otwarcie.I tak musisz przez nich adoptowac... bo
      oni maja Twoje papiery opinie itd.

      Idz do OAO.. to moje zdanie..

      P.S jestes pewna ze dzidzi ma czyste papiery? jest zrzeczenie?
      Dlaczego to dziecko jest w DD?
      • olus811 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 02.05.07, 19:13
        Tak myślałam, ze powinnam najpierw porozmawiać z ośrodkiem.
        Oni i tak wiedzą, że ja i moj mąż szukamy na własna rekę, więc nie powinni byc
        zdziwieni.
        W tym domu dziecka mam praktyki. dzieci jest dużo, ale wiekszość jest bardzo
        chora a zdrowe juz maja rodziców adopcyjnychsmile
        Ten maluszek ma uregulowaną sytuację prawną, chyba od niedawna. Ale jego rodzice
        pili alkohol i dlatego mały być dość długo diagnozowany. Jedyne co "zostało" mu
        po mamie biol. to imię i jest troszkę opużniony ruchowo, bo nadal nie siedzi ,
        ledwo trzyma główkę jak lezy na brzuszku, ale w domu dziecka powiedzieli, ze
        jest to spowodowane tym, że nikt nie ma czasu z nim cwiczyć.
        Ogólnie jest dzieckiem zdrowym. Nie ma żadnych powaznych schorzeń, no i nie ma
        mamysmile
        Ale masz rację...zgłoszę to w moim ośrodku adop. i ewentualnie zrobie co mi
        poradzą, chociaż nie ukrywam, że chciałabym już jutro pogadać z dyr. domu
        dziecka i prosić ..i błagaćsmile

        • zajacowna Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 02.05.07, 21:50
          powodzenia Ola... pisz na biezaco o postepach.. bede ciekawa!
          • dota110 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 03.05.07, 01:11
            Trzymam kciuki .Powodzenia
          • olus811 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 03.05.07, 11:09
            dzięki za wsparciesmile
            napisze Wam jak tylko dowiem sie czegoś więcej
      • mbw78 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 03.05.07, 09:48
        Nie musisz adoptować za posrednictwem osrodka!!!
        jesli jestes juz po calej procedurze to mozesz sama zlozyc sprawe do sadu jesli
        znalazlas dziecko szybciej niz twoje OAO.
        • kasiapfk Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 03.05.07, 12:10
          ale kwity a oao MUSI mieć, bo inaczej sąd zarządzi badania od nowa, logiczne? o
          czas tu chodzi, nieprawda?
          • olus811 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 03.05.07, 17:30
            tak, tak, myślę, że szybciej będzie przez OAO. Jak tylko dowiem się cos więcej o
            tym maluszku to pojadę do OAO. A wcześniej może wspomnę o moim pomyśle pani
            dyrektor z domu dziecka. Może sie uda i maluszek będzie miał rodziców, a rodzice
            będą mieć maluszkasmile
            • kasiapfk Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 03.05.07, 21:02
              olkuś, ja myslę,ze spokojnie mozesz spotkać się z dyrektorem dd i jednoczesnie
              w oao. Powiesz jaka jest sytuacja a sądzę, że oao nie odmówi pomocy. Jełśi syt.
              prawna małego jest jasna, to chyba i oao i dd i Wam przede wszystkim zależy by
              miałszybko nowy dom smile
              A przy okazji śad nie będzie zarządzał durnych dodatkowych badań, bo przecież
              kwalifikację macie smile)))))))
              powodzenia,
              k.
              • olus811 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 03.05.07, 21:35
                hihi, no własniesmile
                pozdrawiam
          • mbw78 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 04.05.07, 20:14
            Z tego co zrozumiałam to jest juz po kwalifikacji a w takim przypadku może sama
            złożyć sprawę w sądzie a OAO musi udostępnić całą dokumentację. Nie wiem skąd
            to oburzenie i ten ton...
    • luna133 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 04.05.07, 12:14
      Witaj, my również sami znależliśmy naszą dzidzię w domu
      dziecka,porozmawialiśmy z kierownikiem DD,uzyskaliśmy jego akceptację oraz
      wielką pomoca ,potem poinformowaliśmy nasz OAO i poproślilśmy ich o
      pomoc.Ponieważ wiedzieli że jak raz się już uczepiliśmy to nie ustąpimy więc
      pomogli nam załatwić wszystkie sprawy.Po tygodniu mieliśmy postanowienie sądowe
      że możemy zabrać dziecko do domu, po 1 mcu sprawę sądową ,która dawała nam
      pełne postanowienie o adopcji.Od tego momentu dzidzia była już nasza i miała
      nadane nasze nazwisko .Zyczę powodzenia.
      • olus811 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 05.05.07, 10:27
        Witajcie, jestem Wam bardzo wdzięczna ze wszelkie rady i słowa otuchy.
        Niestety z tej adopcji nic nie będzie. Tak ja sie spodziewałam, dziecko wczoraj
        zostało zaproponowane innej rodzinie.A ja miałam jechać do DD dopiero we wtorek(
        taki mam grafik praktyk. Pojechałam dzisiaj i niestety nie ma szans, dzidzi
        pójdzie do innej rodzinysad
        Więc szukamy dalej.....
        • klusqa Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 05.05.07, 22:43
          Przykro mi, ale mam nadzieję, że wkrótce znajdziecie swoje dzieciątko!
          • alis33 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 07.05.07, 08:35
            Olus bardzo mi przykro.
            Jeśli znajdziesz niunię w DD to nie zastanawiaj się i od razu rozmawiaj z panią
            dyrektor DD bo to oni wysyłają dokumenty do OAO ,że dziecko ma uregulowaną
            sytuację prawną i jest do adopcji.
            • olus811 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 07.05.07, 09:37
              mnie też jest przykro, juz sobie wyobrażałam jak jedziemy z dzidziunią na wakacjęsad
              ale trudno, ważne, że Mikołaj bedzie miał rodzine.W końcu nie my- rodzice tu
              jesteśmy najważniejsi, a dzieci, czyż nie?
              • dota110 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 08.05.07, 12:31
                Widocznie to nie byl bobas dla was ,na swojego musicie poczekac,a gdzies i on
                na was czeka.Napewno sie spotkacie jestem pewna.trzymam kciuki i zycze
                cierpliwosci.
              • stookrootka Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 24.05.07, 15:09
                czasem warto pogadać ze szpitalami w których matki zostawiają noworodki, jak
                znam życie nieraz droga takiego malucha ze szpitala (a szczególnie takiego
                gdzie nie ma oddziału preadopcyjnego) jest dość długa.
                Pozdrawiam i trzymam kciuki
                • olus811 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 24.05.07, 17:32
                  Szukałam na oddziałach, ale lekarze strzegą informacji. W styczniu sama leżałam
                  na oddziale ginekologii, w tym czasie dwie dziewczyny rodziły i deklarowały, ze
                  oddają dzieciaczki do adopcji. Obeszłam cały oddział, pytałam pacjentek(patrzyły
                  na mnie jak na szaloną), pytałam lekarzy i pielęgniarek. Nikt nic nie
                  powiedział. W moim OAO(zaznaczę, ze to Miejski, państwowy i niepłatny ośrodek w
                  moim mieście, BARDZO ŻYCZLIWY!!!) dowiedziałam się, ze oddziały ginekologiczne
                  maja podpisane umowy z prywatnymi OAO. O każdym narodzonym ("niechcianym")
                  dzieciaczku natychmiast powiadamiają OAO, prywatny rzecz jasna.
                  cóż....pieniążkisad
                  • licia Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 25.05.07, 16:33
                    A ktore to sa te prywatne??
                    • kasiapfk Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 25.05.07, 18:26
                      Licia, oluś nie wie co pisze -heheheh a lubi chyba zamieszać.
                      w PL nie ma stricte prywatnych oao. Są publiczne i niepubliczne (powołane przez
                      działające stowarzyszenia lub instytucje)
                      A szpitale NIE DOSTAJĄ żadnych pieniędzy za powiadomieni o dziecku, to juz
                      raczej rodziny szukające na własną rękę możnaby podejrzewać o gratyfikacje
                      finansowe dla życzliwego personelu. (co ty oluś na to?)
                      Jak się nie wie co pisze to lepiej nie pisać w ogóle...
                  • kasiapfk Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 25.05.07, 18:30
                    OLuś w szpitalu tobie, jako zupełnie obcej osobie NIKT nie ma prawa powiedzieć
                    o takiej sytuacji! Byłoby to naruszenie wprost ustawy o ochronie danych
                    osobowych i jest zagrożone sankcjami w prawie.
                    Dla mnie info, że się nie dowiedziałaś jest potwierdzeniem, że szpital zna
                    przepisy i robi z nich użytek. Chciałąbyś aby komuś zupełnie obcemu wyjawiono
                    twoją dokumentację medyczną?
                    Poza tym, w świetle obowiązujących przepisów to oao kwalifikują DZIECI do
                    adopcji. Nie szpitale. (rozporzadzenie dot. działania oao).
                    • olus811 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 25.05.07, 18:41
                      Jaka Ty jesteś doinformowana!!! Szkoda, ze „błyszczysz” tylko suchą wiedza
                      teoretyczną, a ani trochę kulturą i uczuciami. Nie masz racji, ale nie chce mi
                      się Ciebie wyprowadzać z błędu…hehehe.
                      • kolben Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 25.05.07, 22:00
                        olus ma racje niestety . nie pisuje na takich forach raczej tylko podziwiam co ludzie pisza ale nie moge patrzec jak ktos zna tylko przepisy i sie nimi chwali ale nie zna naszej polskiej rzeczywistosci . Niestety szpitale maja umowy( oczywiscie nie formalne ) z niepublicznymi osrodkami . Dzieci nawet tam nie trafiaja bo zaraz je zabiera (rodzina???)ktora niestety dala wiecej to jak gielda tylko nie zwierzat ale dzieci NIESTETY !!!!.
                        • olus811 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 25.05.07, 22:15
                          Dziękuje, dziękuję, dziękuję...za wsparcie!smile
                          Tak właśnie jest. Ośrodki Miejskie( publiczne) są całkowicie dofinansowane przez
                          państwo, a prywatne( niepubliczne), są dotowane przez państwo i dodatkowo
                          "wyciągają" ostatnie grosze od zdesperowanych rodzin, które po prostu chcą mieć
                          dziecko. Ale oczywiście to nie jest handel dziećmi!A skąd że, w żadnym razie!
                          Ja jestem zarejestrowana w Miejskim, publicznym OAO i polecam z całego serca!
                          Cudowne, serdeczne, wykwalifikowane, kompetentne i powołane do tej funkcji
                          osoby, które nigdy, ale to absolutnie nigdy nie wpierały mi, ze adopcja ze
                          wskazaniem jest niezgodna z prawem.Za całe szkolenie obejmujące prawie 40 godzin
                          nie zapłaciliśmy ani grosza. Mimo, ze dawno otrzymałam kwalifikacje w dalszym
                          ciągu jestem w kontakcie z Paniami z ośrodka. Wspierają, doradzają, gdzie i jak
                          szukać.
                          Tak więc drogie przeciwniczki...czytajcie uważnie, i uczcie się uczciwości w
                          udzielaniu informacji(chociaż).
                          • ramonamona Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 26.06.07, 15:06
                            Witaj. Czy moglabys podać mi adres OAO, w którym jesteś zarejestrowana. Ja też
                            myślę o adopcji dziecka. potrzebuje informacji o wiarygodnych OAO. Będe
                            wdzięczna za adres twojego OAO.
                        • leli1 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 25.05.07, 22:20
                          a ja sie z tym nie zgodze. To ze akurat znacie/slyszalyscie o takich przypadkach nie znaczy, ze jest to regułą. Zawsze sie znajdą tacy, którzy chca zarobić na ludzkim nieszczęściu, ale to nie znaczy, że jest to normą.
                          Jesli znacie rzeczywiscie takie przypadki to powinno sie je zgłosić, bo to działanie niezgodne z prawem, a jesli tylko o nich słyszałyście, to nie rozgłaszajcie tego jako "polską rzeczywistość" bo to co najwyzej "polska patologia".
                          Pozdrawiam.
                          • kolben Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 26.05.07, 09:07
                            a ja sie z tym nie zgodze. To ze akurat znacie/slyszalyscie o takich przypadkac
                            > h nie znaczy, ze jest to regułą. Zawsze sie znajdą tacy, którzy chca zarobić na
                            > ludzkim nieszczęściu, ale to nie znaczy, że jest to normą.
                            >leli sama zaprzeczasz sobie tym co mowisz . na ktorymsi z watkow dziewczyny probowaly ci to samo wytlumaczyc w zwiazku z adopcja ze wskazania . ZAWSZE SIE ZNAJDA TACY,KTORZY CHCA ZAROBIC . Mowisz ze adopcja ze wskazania to wiekszosci handel dziecimi ale ze w osrodku placisz to juz nie handel no tak wkoncu ty znasz paragrafy i przepisy a my niestety tylko jestesmy szarymi ludzimi ktory sie na niczym nie znaja . Nasza rzeczywistoscia jest to ze albo czekasz albo placisz a jak czekasz to sobie czekaj a jak placisz to masz . pozdrawiam
                            • alis33 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 26.05.07, 09:39


                              >
                              Nasza rzeczywistoscia jest to ze albo czekasz albo plac
                              > isz a jak czekasz to sobie czekaj a jak placisz to masz . pozdrawiam

                              Kolban ,pewnie nie uwierzysz ale my nie płaciliśmy a mamy i nie czekaliśmy
                              długo choć czas oczekiwania strasznie się nam dłużył ,ale to chyba normalne w
                              tej sytuacji.
                            • kasiapfk Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 26.05.07, 15:09
                              kolben a ja z tobą się też nie zgodzę.
                              Olus mi zarzuca, że znam tylko przepisy??? śmiechu warte, bo ja znam RÓWNIEŻ
                              przepisy jak i procedurę, i sprawy sądowe z praktyki.
                              Jak się zabierałam kilka lat temu za adopcję to własnie od przepisów zaczęłam
                              żeby wiedziec o czym mówią w oao i sądzie. Jak się ma dostęp do internetu,
                              dobrze chociaż te przepisy dobrze poznać. No i nie rzucać oskarżeń bez DOWODÓW.
                              Leli słusznie zauważyła, jak wiesz i masz dowodu na korupcję to twoim
                              obowiązkiem jest zgłosić to do policji albo prokuratury, a nie jęczeć anonimowo
                              na forach.
                              Moje adoptowane ZA DARMO (poza dobrowolna darowizna w kwocie nie wystarczającej
                              na pokrycie czesnego w przedszkolu hehehehe - to te wieeeelkie pieniądze z
                              nieformalnych umów heheheh) dziecko, było odbierane własnie z placówki przy
                              spzitalu a nie z DMD (i dzięki Bogu). BEZPOŚREDNIO.
                              Zniesmacza mnie wszelkie generalizowanie.
                              Z waszych wypowiedzi wynika, że w PL albo się płaci albo dłuuugo czeka. Zalezy
                              dla kogo długo jest długo. Dla jednych, co to muszą mieć już i natychmiast -2
                              lata to koszmarnie długo. Dla innych, którzy czekają na swoje dziecko to okres
                              oczekiwania na jaki się godzą.
                              Tak jak niepłodne pary leczące się latami.

                              p.s. cierpliwość przy dziecku: złota cnota, warto ćwiczyć i pielęgnować.
                              • chrosna Re: do Kasipfk 26.05.07, 16:22
                                A ja mam jedno pytanie do ciebie-Czy ty wiesz co czują kobiety które nie mogą
                                mieć dzieci jaki to odległy okres dla nich te dwa lata? Z tego co wiem bo śledzę
                                twoje (kąśliwe)wypowiedzi od dawna to masz swoje jedno dziecko biologiczne i
                                jedno adop. oraz oczekujesz kolejnego więc zastanów się za każdym razem gdy
                                komuś dogryzasz tymi swoimi paragrafami że niektórzy mają uczucia a ty im grasz
                                na nich zamiast te kobiety podnosić jakoś na duchu. Większość z nich nie
                                przeżyła tego co ty a ty nie przeżyłaś tego co one (brak dziecka bardzo boli a
                                jeszcze bardziej gdy ich w koło jest dużo)tobie było dane nosić swoje dziecko
                                pod sercem nam nie my nasze dzieci nosimy w sercach.
                                • kolben Re: do Kasipfk 26.05.07, 17:13
                                  ja tez czesto czytuje twoje wypowiedzi i az zal mi ciebie bo umiesz tylko obrazac innych i ich krytykowac . Wydawalo mi sie ze te forum jest po to zeby powiedziec swoje zdanie a nie przytakiwac wam ze wszystko jest tak piekne jak mowisz . Niestety nie zawsze jest .Ja nie mowie ze wszyscy biora ale to sie niestety jeszcze zdarza i to dosc czesto. I nikt nie zglosi tego do prokuratury a napewno nie ja . Mysimy czekali ponad 2 lata i co dzwonilismy do naszego osrodka to bylismy dalej na liscie .Wkoncu zadzwonil ten wymarzony telefon i spodkalismy sie z dzidzia I CO !!!!! juz mielisimy wniosek ,bylo wszystko przygotowane i zadzwonil do nas telefon z wiadomoscia ze niestety ale dziecko idzie do innej rodziny . KTOS WIECEJ DAL no bo my niedalismy nic niestety . pojechalismy do osrodka i ja wprost zapytalam ile ??. po dwoch tygodniach zadzwinil telefon i byla dla nas dzidzia !!! zaplacilismy ale to bylo 2 lata temu . Ja nie waze sie zglosci tego do prokuratury przeciesz mam nasza dzidzie i nie chce jej stracic . A piniadze to tylko pieniadze a nasze szczescie mamy w domu i cieszymy sie kazdym dniem spedzonym z nim . pozdrawiam zniesmaczonych
                                  • kasiapfk Re: do Kasipfk 26.05.07, 19:31
                                    cyt kalban:
                                    "Nasza rzeczywistoscia jest to ze albo czekasz albo placisz a jak czekasz to
                                    sobie czekaj a jak placisz to masz . pozdrawiam "

                                    To nie jest nasza rzeczywistość. Bo ja znam większośc innej rzeczywistości.
                                    Dla mnie łamanie prawa zaczyna się w chwili rzucania papierków na ulicę.
                                    Jestem jeszcze bardziej zniesmaczona faktem ZAKUPIENIA przez was dziecka, i to
                                    się faktycznie nadaje do prokuratury (można to zgłosić po fakcie). Rozumiem też
                                    konieczność wylania żalu na forum (bo przecież nikomu normalnemu w realu nie
                                    powiesz, że musiałaś ZAPŁACIĆ za dziecko).
                                    Choć myślę, że ze względu na dobro dziecka stabilności waszej rodziny nic
                                    raczej nie grozi.
                                    bleee, przyznać się do handlu i jeszcze oczekiwac
                                    współczucia?/zrozumienie?/pochwały?.
                                    Ja odbieram to jako dążenie do celu po trupach.
                                    Ciekawe czy jak Wasze dziecko kiedys przeczyta wypowiedzi mamy na forum, to
                                    będzie równie szczęśliwe?
                                    Współczucję (i to nie jest sarkazm, to współczucie dla waszej desperacji).

                                    Chrosna:
                                    Tak jak ja nie wiem jak to nie móc mieć w ogóle dzieci, tak i Wy nie macie
                                    pojęcia co znaczy nie móc mieć więcej dzieci. Licytować się na
                                    szczęście/nieszczęscia w życiu nie zamierzam. Mimo, wszystkiego co w zyciu mnie
                                    spotkało, a może na przekór, uważam się za szczęśliwą osobę.
                                    Wiem co to znaczy czekać dwa lata bo kilka więcej poświęciłam na leczenie.-to
                                    tak dla wyjasnienia.
                                    Dla jasności i umiłowania przepisów: ktoś, kto czuje się obrażony moimi
                                    wypowiedziami i uważa, że one obiektywnie obraźliwe są, ma prawo zgłosić post
                                    do wykasowania jako niezgodny z regulaminem forum.


                                    Ale uważam,ze w życiu należy być uczciwym. Ot taka skaza na charakterze.
                                    Nie twierdzę, że wszystko mi się w życiu udaje. Ale dlatego, że wyznaję poglądy
                                    jakie wyznaję. I jestem bezkompromosowa w potępianiu np: handlu ludźmi.
                                    O ile dobrze kojarzę to dwa lata temu nie było jeszcze takiego "tłoku" w oao. I
                                    2 lata temu to Poznań przodował w brzydkich praktykach. Mozna było zawsze
                                    zwrócić się do innego oao. Wiele oao traktowało ze zrozumieniem trudnosci np w
                                    dojazdach i tak organizowało skzolenia, by były jak najmniej uciążliwe.

                                    Liczę na ochłoniecie emocji i rzeczową dyskusję.
                                    pozdr.
                                • olus811 Re: do Kasipfk 27.05.07, 08:00
                                  Jestem w szoku jak rozwinęła się dyskusja! Post zatytułowany jest "znalazłam
                                  dzidzi i co dalej.." Nie chodzi w nim o adopcję ze wskazaniem, a o adopcję
                                  dziecka z domu dziecka, tyle że znalezionego na własna rękę, a nie przez OAO.
                                  Tak więc trochę zmienia nam się temat.Poniżej zamieściłam posta "szukamy
                                  dzidziuni" i tam cisza, nikt nie piszesmile
                                  Ja jestem młoda osoba, mam 26 lat. Wyszłam za mąż jak miałam 18. I od razu
                                  chcieliśmy mieć dziecko. Niestety nic z tego. Przez wszystkie te lata staraliśmy
                                  się, leczyliśmy, to ja -to mój maż, albo oboje w jednym czasie.Przeszłam kilka
                                  zabiegów chirurgicznych i nic. Co rok zmienialiśmy lekarzy, jeździliśmy do
                                  Łodzi, Krakowa, Zabrza, Kielc, Katowic. Każdy brał od nas dużo kasy i dawał
                                  nadzieję. Az jeden lekarz w tym roku w styczniu, zrobił mi kolejną operację i
                                  powiedział, ze "nie ma najmniejszych szans na ciążę, nawet in vitro jest mało
                                  prawdopodobne, ze się utrzyma" Nie muszę Wam opisywać jak się poczuliśmy?
                                  Ponieważ o adopcji zawsze marzyliśmy, więc zanim dowiedzieliśmy sie, ze
                                  biologicznego dziecka nie będziemy mieć, to przeszliśmy szkolenia w ośrodku i
                                  otrzymaliśmy kwalifikacje. Czekaliśmy na dziecko!I czekamy nadal.
                                  I chciała bym, żebyście wiedziały, ze wszystkie te lata były dla nas bardzo
                                  ciężkie, bo potrzeba posiadania dziecka, potrzeba macierzyństwa jest jedna z
                                  podstawowych potrzeb człowieka jako istoty żywej. Tu nie chodzi o to, ze ja już
                                  chce mieć dziecko i koniec , musi być teraz!Wiem, że rozumieją mnie teraz te
                                  dziewczyny, które od lat czakaja na dzieciątko, najpierw żyły nadzieja na
                                  biologiczne- ktoś im tą nadzieję odebrał, a teraz czekają na adopcję - a Wy im
                                  ja odbieracie wypowiadając się na ich temat z taka ironia, pogardą i chamstwem-
                                  bo tak to trzeba nazwać.
                                  Jeśli chodzi o uczciwość OAO (niepublicznych) to zapewne, jak we wszystkich
                                  swerach życia, są lepsze i gorsze. Ale w dzisiejszej Polsce rządzi pieniądz, i
                                  wielki katolicki kraj zagubił się w pogoni za pieniądzem!!!Zazdroszcze tym z
                                  Was, które adoptowały i nikt od nich bezczelnie nie żądał kasy! Naprawdę
                                  zazdroszczę. Ja przez telefon dowiedziałam sie od Pani dyrektor jednego z OAO
                                  niepublicznych ile będzie kosztowało niemowlę, które chcę adoptować "na dniach",
                                  ile takie na które poczekam np. 6 miesięcy.Różnica jest kolosalna! jeśli Wasze
                                  OAO takich rzeczy nie robią, to "BÓG IM zapłać" bo to straszne co się dzieje w
                                  tym państwie.
                                  I na koniec pozdrawiam wszystkie mamy biologiczne, mamy adopcyjne - czekające na
                                  adopcję i te , które już maja swoje dzidzismile
                            • leli1 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 26.05.07, 20:14
                              nie wydaje mi sie ze zaprzeczam sama sobie.
                              Piszac ze sa tacy co chca zarobic na nieszczesciu mam na mysli pracownikow OA, ktorych tutaj przedstawiłyscie i jesli ktos płacił w OA za dziecko, a nie za szkolenie lub "dobrowolna darowizna" jak np. czesto w katolickich OA to tez HANDEL, z tym ze to sie nadaje do prokuratury.
                              Ja mam kontakt z kilkoma roznymi osrodkami, mam kontakt z ludźmi którzy adoptowali, ssą w trakcie albo sie zastanawiają. Mam kontakt z ludzmi pracujacymi w tych Osrodkach i ręcze, ze nie przyjeliby kasy choćby nie wiadomo ile im sie proponowało. Chodzi o zwykłą ludzką przyzwoitość.
                              Przeraza mnie to co piszecie, pozostaje mi miec tylko nadzieje ze to rzeczywiscie incydentalne przypadki.
                              Zam rowniez kilka osob, które same szukały dziecka (oczywiscie po kwalifikacjach w OA) i nigdy tego nie negowałam. Jestem w stanie zrozumiec tęsknotę za dzieckiem (ja na swoje czekałam 10 lat), ale z drugiej strony nigdy nie odważyłabym się na "kupno" dziecka. Nie wiem czy umiałabym spokojnie z tym żyć sad (nie oceniam Cie, tylko wyrazam swoje zdanie).
                              I przy okazji prossba o unikanie osobistych wycieczek w stosunku do forumek. PEACE!
                              Pozdrawiam burzowo (mam na mmysli pogode za oknem smile )
                              • pascal12 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 26.05.07, 22:24
                                Kolben nie zawracaj sobie glowy tym forum na kilku innych watkach pytaja , blagaja o rade a jak napiszesz jak mozna to zrobic i co sie dzieje w niektorych osrodkach (mowie niektorych zebym nie zostal zle zrozumiany!!!!)to zaraz wybucha burza zaprzeczen i oskarzen . Nie ma tu co pisac swoich przezyc ani nie ma co odpowiadac na pytania bo i tak madrzejsi zrownaja cie z blotem nazwa przestepca i powiedza ze sie uzalasz nad soba i zawsze wyjdziesz na idiote . Tu moga pisac tylko ci prawi ,swiecacy czystoscia .Ja opisalem swoja historie dla przestrogi i zeby opisac ze niewszystko jest takie piekne w naszych osrodkach i poco chyba tylko poto zeby nazwano mnie klamca i biednym czlowieczkiem uzalajacym sie nad soba. A ja chcialem tylko przestrzec innych . . Na watku o adopcji ze wskazania niby chca sie dowiedziec co to jest adopcja ze wskazania BZDURA czychaja zeby ktos napisal ile dal za dziecko . A jak ludzie pisza ze nic nie placili bo te kobiety nie oddaja dzieci dla pieniedzy to i tak w ich oczach sa zli , niedobrzy , i klamia .Ale ludzie powiedzcie mi poco tutaj pisac prawde ?????? to i tak bezsesu .Idiota zostanie zawsze idiota .
                                • alis33 Re: Znalazłam dzidzi i co dalej....? 27.05.07, 10:43
                                  A ja Ci wierzę Pascal12, wierzę w to ,że kobieta chce oddać dziecko i nie chce
                                  za to pieniędzy. Wierzę w to ,że chce by dziecku które nosiła pod sercem przez
                                  9 miesięcy było dobrze w życiu ,żeby trafiło do dobrych ludzi i było kochane.
                                  Może to ta moja naiwność i dobroć sprawiły ,że nikt odemnie niechciał pieniędzy
                                  choć rodzice wielokrotnie mnie namawiali i mówili ,że bez tego ani rusz.
                                  Odczekałam swoje (jakieś 9 miesięcy) i zostałam mamą pięknego 6 tygodniowego
                                  chłopczyka.
                                  Polecam nasz Szczeciński ośrodek tu naprawdę nikt nie bierze. Niestety okres
                                  oczekiwania teraz jest bardzo dłuuuuugiiiiiii.
    • chrosna Re: do Kasipfk 27.05.07, 06:39
      Witaj co ty mi tu opowiadasz że my nie wiemy co to się leczyć dwa lata ja się
      leczyłam 9 co ty piszesz że my nie wiemy co to nie mieć drugiego dziecka co ty
      wogóle porównujesz zastanów się .Brak dziecka a brak drugiego dziecka
      .?????????Hym rzeczywiście.Ja to ci powiem zastanów się bo naprawdę nie
      porównasz tych dwóch spraw.
      • olus811 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!! 27.05.07, 08:10
        Jestem w szoku jak rozwinęła się dyskusja! Post zatytułowany jest "znalazłam
        dzidzi i co dalej.." Nie chodzi w nim o adopcję ze wskazaniem, a o adopcję
        dziecka z domu dziecka, tyle że znalezionego na własna rękę, a nie przez OAO.
        Tak więc trochę zmienia nam się temat.Poniżej zamieściłam posta "szukamy
        dzidziuni" i tam cisza, nikt nie piszesmile
        Ja jestem młoda osoba, mam 26 lat. Wyszłam za mąż jak miałam 18. I od razu
        chcieliśmy mieć dziecko. Niestety nic z tego. Przez wszystkie te lata staraliśmy
        się, leczyliśmy, to ja -to mój maż, albo oboje w jednym czasie.Przeszłam kilka
        zabiegów chirurgicznych i nic. Co rok zmienialiśmy lekarzy, jeździliśmy do
        Łodzi, Krakowa, Zabrza, Kielc, Katowic. Każdy brał od nas dużo kasy i dawał
        nadzieję. Az jeden lekarz w tym roku w styczniu, zrobił mi kolejną operację i
        powiedział, ze "nie ma najmniejszych szans na ciążę, nawet in vitro jest mało
        prawdopodobne, ze się utrzyma" Nie muszę Wam opisywać jak się poczuliśmy?
        Ponieważ o adopcji zawsze marzyliśmy, więc zanim dowiedzieliśmy sie, ze
        biologicznego dziecka nie będziemy mieć, to przeszliśmy szkolenia w ośrodku i
        otrzymaliśmy kwalifikacje. Czekaliśmy na dziecko!I czekamy nadal.
        I chciała bym, żebyście wiedziały, ze wszystkie te lata były dla nas bardzo
        ciężkie, bo potrzeba posiadania dziecka, potrzeba macierzyństwa jest jedna z
        podstawowych potrzeb człowieka jako istoty żywej. Tu nie chodzi o to, ze ja już
        chce mieć dziecko i koniec , musi być teraz!Wiem, że rozumieją mnie teraz te
        dziewczyny, które od lat czakaja na dzieciątko, najpierw żyły nadzieja na
        biologiczne- ktoś im tą nadzieję odebrał, a teraz czekają na adopcję - a Wy im
        ja odbieracie wypowiadając się na ich temat z taka ironia, pogardą i chamstwem-
        bo tak to trzeba nazwać.
        Jeśli chodzi o uczciwość OAO (niepublicznych) to zapewne, jak we wszystkich
        swerach życia, są lepsze i gorsze. Ale w dzisiejszej Polsce rządzi pieniądz, i
        wielki katolicki kraj zagubił się w pogoni za pieniądzem!!!Zazdroszcze tym z
        Was, które adoptowały i nikt od nich bezczelnie nie żądał kasy! Naprawdę
        zazdroszczę. Ja przez telefon dowiedziałam sie od Pani dyrektor jednego z OAO
        niepublicznych ile będzie kosztowało niemowlę, które chcę adoptować "na dniach",
        ile takie na które poczekam np. 6 miesięcy.Różnica jest kolosalna! jeśli Wasze
        OAO takich rzeczy nie robią, to "BÓG IM zapłać" bo to straszne co się dzieje w
        tym państwie.
        I na koniec pozdrawiam wszystkie mamy biologiczne, mamy adopcyjne - czekające na
        adopcję i te , które już maja swoje dzidzismile
        • licia Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!! 27.05.07, 23:08
          Adoptowałam dwójkę dzieci - niemowląt, w 2003 i 2006 roku w ośrodku
          niepublicznym, i jedno i drugie było odbierane ze szpitala, choć nie z
          położnictwa, a z oddziału preadopcyjnegowink Miały po 3 miesiące.

          "Prywatne" ośrodk ktore biorą pieniadze za taki a nie inny okres oczeiwania to
          absurd. Wierzę, że są ludzie, prawnicy, położne, lekarze, którzy pośredniczą w
          różnych procederach handlu dziećmi lub adopcji ze wskazaniem po prostu, ale
          generalizowanie, ze ośrodki adopcyjne - niepubliczne - handluja dziecmi, to
          absurd.

          Licytowanie sie kto ma gorzej... sorry, to juz troche nie na miejscu. Kazdy,
          kto wchodzi na forum adopcja ma pojecie co oznacza nieplodnosc.
          Na pocieszenie: adopctowałam dzieci bez dawania łapówek, bez kupowania,
          całkowicie legalnie, blankietowo, nie było problemów i jestem szczęśliwą
          adopcyjną mamą. Cierpliwoścismile ja też musiałam poczekac na drugie dziecko 2
          lata "w kolejce" - ale naprawde warto czekac...
      • licia Re: do Kasipfk 28.05.07, 13:45
        Chrosna,
        zdaję sobie sprawę, że emocje biorą górę. Ale nie warto się licytować. Kazdy z
        nas odczuwa swój stan jako brak, bolesne oczekiwanie. Niezależnie od tego,
        które dziecko chce adoptować i jaka jest jego historia.

        Trzymam kciuki za Ciebie. Będzie dobrze.
      • kasiapfk Re: do Kasipfk 28.05.07, 15:52
        Nigdzie nie napisałam, że "że my nie wiemy co to się leczyć dwa lata " jak to
        ładnie imputujesz.Przeczytaj, Chrosno ponownie mój postm, a potem ewentualnie
        niech cię emocje ponoszą. Bowiem tylko tym tłumaczę twoją wypowiedź.

        A handel dziećmi będę zawsze potępiać, bez względu na motywacje!


        • kasiapfk Re: do Kasipfk 09.06.07, 12:55
          a tutaj: www.nasz-bocian.pl/modules.php?
          name=Forums&file=viewtopic&p=1324439#1324439
          a propos uczciwosci PUBLICZNYCH oao. I obiektywizmu niektóych piszących tutaj.
          Pieniędzy nie wzięli, ale czy na pewno?
          • mikra7 ? 14.06.07, 17:58
            'Jedyne co "zostało" mu po mamie biol. to imię i jest troszkę opużniony
            ruchowo, bo nadal nie siedzi ,ledwo trzyma główkę jak lezy na brzuszku, ale w
            domu dziecka powiedzieli, zejest to spowodowane tym, że nikt nie ma czasu z nim
            cwiczyć.'

            nie orzumiem
            z dzieckiem nie trzeba cwiczyc,zeby sie prawidlowo rozwijalo! Mma corke 10
            miesieczna i z tego co pamietam-a pamietam wszystko, nigdy jej spejclnie 'nie
            cwiczylismy' czasami ukladalismy na brzuszku i to tez niedlugo, bo ja to
            meczylo. Usuadla w 8 miesiacu sama, raczkuje do przodu-jak na razie slabo, ae
            to sie zminia z dnia na dzien.
            Dziecko 10 miesieczne musialo byc owaznie zanidbane,a moze nawet opoznione nie
            z powodu zaniedbania tylko jakis wad fizycznych.
            Prosze o sprostowanie!
            • eska302 no cóz 18.06.07, 08:26
              Przeczytałam całe forum...dyskusja rozwinęła się makabrycznie...powiem jedno
              jesli kobieta ktora oddała dziecko dostanie kase to jest handel a jesli
              ktoś....niewazne czy osrodek czy ktokolwiek postronny np lekarz wezmie kase zea
              informacje o dziecku to nie handel??? Komuś się poprostu mylą pojęcia....ci co
              tak własnie myslą są dla mnie rzenujący
              • kasiapfk Re: no cóz 18.06.07, 08:58
                oczywiście, że handel, jak lekarz bierze forsę, jak pani z oao "pod stołem"
                bierze forsę to też handel.
                Wyjatkiem jest opłata zgodnie z regulaminem ośrodka, na którą JEST
                pokwitowanie! i którą MOŻNA np odliczyć od podatku (daowizny i darowizny z tyt.
                1%). Bo ośrodki niepubliczne mogą pobierać opłaty za przerpowadzone procedury.
                Co więcej, ośrodki publiczne dostają ze starostwa PIENIĄDZE na prowadzenie
                takiej procedury, niektóre niepubliczne (jesli zostały ogłoszone przetargi i
                one je wygrały) też.
                Wszystko co jest nierejestrowanym obiegiem pieniądza, to dla mnie handel
                dziecmi.
                No i adopcja zagraniczna, gdzie koszty agencji zagranicznych pokrywają chcący
                adoptować.
                W tej chwili ten 1 % to Urząd Skarbowy w naszym imieniu będzie przekazywał -
                zmiana od 01.01.2007 r.
                • eska302 Re: no cóz 18.06.07, 09:08
                  a dlaczego ktokolwiek musi płacic za procedury??? Dlaczego Pani w osrodku jest
                  decydującą osobą w sprawie przyznania komukolwiek dziecka?? Dlaczego nie moze o
                  tym zadecydowac kobieta ....matka biologiczna??? Dla mnie jakiekolwiek dawanie
                  kasy osobom trzecim niezaleznie kim sa to własnie handel. Dlatego ja oddałam
                  dziecko sama bo nie bedzie nikt zywił się kosztem mojego dziecka i mojego
                  nieszczescia....to ja najlepiej wiem kto nadaje się na rodzica mojego dziecka i
                  nie mówcie mi ze mogę kiedys nagle zarzadac jego zwrotu bo szybciej kazda z was
                  zobaczyłaby mnie w drzwiach swojego domu kiedys dziecko trafiłoby do was
                  anonimowo niz wtedy kiedy wiem komu je oddałam.... wierzcie mi dzis jakbym nie
                  wiedziała gdzie ono jest to za 10 lat zaczełabym je szukac i nikt nie moze mi
                  na to niepozwolic
                  • licia Re: no cóz 18.06.07, 11:36
                    Eska, procedury kosztuja, bo długo trwa PRZYGOTOWANIE rodzicow do bycia
                    rodzicami adopcyjnymi oraz ewewntualna selekcja tych, którzy rodzicami
                    adopcyjnymi byc nie powinni.

                    Problem jest taki, ze najprawdopodobniej wiesz, co dobre dla Twojego dziecka,
                    ale czy znasz naprawde rodzine, ktorej oddajesz dziecko? Jakie masz o niej
                    informacje, co wiesz o jej przeszłosci, uwarunkowaniu psychicznym etc etc?
                    Wyłączam tu oczywiscie kwestie adopcji ze wskazaniem w ramach rodziny - no bo
                    wtedy po prostu znasz tych ludzi od zawsze.

                    Na szczescie rowniez przy adopcji ze wskazaniem, sady "cofaja" większosc
                    kandydatow na rodzicow do osrodkow celem uzyskania kwalifikacji. W zwiazku z
                    czym procedura i tak sie odbywa... Sad ma z drugiej strony prawo nie zgodzic
                    sie ze wzkazaniem rodzica biologicznego, jesli uzna, ze kandydaci na rodzicow
                    nie spełniaja podstawowych warunkow.

                    Eska, powiem Ci szczerze, mimo, ze cenię rodzicow biologicznych moich dzieci,
                    to nie chciałabym ich spotkac przy adopcji dzieci. Jest kilka powodów, dla
                    których wolę uniknąć kontaktu z nimi do dojrzałości moich dzieci. Gdyby któres
                    z nich poprosiło osrodek o informacje o dziecku, z przyjemnoscia je przekaze -
                    jak sie ma, jak sie czuje etc. Dla mnie osobiscie adopcja blankietowa byla
                    lepszym wyjsciem. Znam historie swoich dzieci, staram sie rozumiec motywacje
                    ich rodziców biologicznych, w przyszłości pomoge im w kontakcie z nimi i nie
                    powiem złego słowa o tym co zrobili lub nie zrobili. Ale Ciesze sie, ze to
                    psycholog sprawdzal, czy sie nadaje i przygotował mnie solidnie do roli rodzica.
                    • eska302 Re: no cóz 19.06.07, 14:16
                      skoro panstwo tak decyduje to niech zapłaci samo za procedury.... nie bede sie
                      z Tobą sprzeczac ale znam przypadki gdzie psycholog tez sie pomylił i to nie sa
                      odosobnione przypadki.
                      Własnie Osrodki moga się skupic na ewentualnej pomocy psychologicznej a nie na
                      dyktowaniu kto ma byc rodzicem mojego dziecka jesli ja sobie tego zycze...jesli
                      jako matka chciałabym móc wybrac juz osrodek mi na to nie pozwala zakrywajac
                      sie tym ze zacznie się handel...ale sam wezmie kase za to ze
                      posredniczy....chory system....ponadto ja jako matka jestem zostawiona juz bez
                      opieki ani psychologa ani nikogo kto by mi powiedział jak mam sobie poradzic z
                      sytuacją kiedy nie wiem gdzie jest moje dziecko
                      • kasiapfk Re: no cóz 19.06.07, 17:17
                        posredniczy....chory system....ponadto ja jako matka jestem zostawiona juz bez
                        opieki ani psychologa ani nikogo kto by mi powiedział jak mam sobie poradzic z
                        sytuacją kiedy nie wiem gdzie jest moje dziecko

                        Eska, psycholog jest w Poradniach psychologicznych w większości większych ZOZ.
                        Możesz zadzwonić do twojego NFZ i zapytać gdzie znajduje się bezpłatny
                        najbliższy psycholog. Potem tam się udać.
                    • eska302 Re: no cóz 19.06.07, 14:18
                      dołoze jesczze ze jak rodzice adopcyjni płacą mają cały system psychologów do
                      dyspozycji a juz matka biologiczna urodziła i moze najlepiej zniknąc z
                      powierzchni ziemi...pieknie!!! i to nie jest handel???
                      • kasiapfk Re: no cóz 19.06.07, 17:14
                        Eska, nie jest tak,ze wszystkie ośrodki mają armię psychologów. Moze jest tak,
                        że adopcyjni mając świadomosć jak trudna jest rola rodzica adopcyjnego SZUKAJĄ
                        sami tej pomocy. Na jakieś 50 oao w PL, na ile ty trafiłaś, ze tak
                        generalizujesz? Adopcyjni dostają pomoc a Ty konkretnie nie dostałaś (tak
                        przypuszczam, pewnosci nie mam)? Poradnie (publiczne, bezpłatne) psychologiczne
                        są przy większości placówek zdrowia. Jesli ich nie ma to swiadomosc kandydatów
                        na rodziców każe im SZUKAĆ ich na własną rękę. Potem w przypadku problemów z
                        dziećmi też to robią SAMI, na własną rękę.
                        Moim zdaniem to dobrze, że adopcyjnymi zajmują się psycholodzy bo to od
                        adopcyjnych będzie zależeć "dobrobyt" twojego dziecka. Nie o Ciebie tu chodzi
                        tylko o DZIECKO.
                        Czy oao mają się domyslać, że potrzebujesz pomocy? Są matki, które chcą
                        zapomnieć jak najszybciej bo decyzje gruntownie przemyślały, są takie, które
                        wymagają i oczekują pomocy, są też i takie ,których... no nie ma po prostu bo
                        zwiały ze szpitala podając fałszywe dane. (inna sprawa, ze zakres tej pomocy
                        bywa różny, i oczekiwania bywaja różne. Mam wrażenie (czytając fora adopcyjne,
                        na których wypowiadaja się rb.), że część mb oczekuje rozwiązania wszystkich
                        problemów za nie, dofinansowania, załatwienia pracy, mieszkania itp.)

                        Z twoich wypowiedzi wynika, że chyba pracownicy oao maja to robić
                        charytatywnie. By procedury były za darmo. Lokal, w którym mieści się oao też
                        ma byc wynajęty za darmo. Naszego państwa nie stać by WSZYSTKIE istniejace oao
                        finansować. Zresztą gdyby istniały tylko finansowane publicznie oao, to dopiero
                        by jazda była. Kilkanaście oao na całą Polskę. Ani to blisko dla matek
                        biologicznych, ani dla kandydatów na rodziców. No i dla dzieci tez nie
                        najlpiej, bo przecież zatrudnienie by nie zostało zwiększone- wolniejsze
                        procedury (również regulacji sytuacji prawnej maluchów) powodowałyby, że proces
                        trwałby LATAMI.
                        Otóż uczciwego/oficjalnego wynagrodzenia pracowników oao niepublicznych nie
                        uważam za handel. To ich praca. Tak jak praca lekarza, sklepowej czy murarza. I
                        musi kosztować. Dlatego rejestrowane przychody są jak najbardziej na miejscu.
                        Warto czasem spojrzeć z innej strony.
                        Ty masz (według siebie) kompetencje by ocenić czy rodzice twojego dziecka są
                        dobrymi kandydatami, a ile jest matek które NIE MAJĄ takich kompetencji? A o
                        internecie słyszały jako o czymś teoretycznym? Nie sądzę, że większość matek
                        biologicznych jest tak świadoma i wykształcona, w równowadze emocjonalnej,ze
                        moze obiektywnie ocenić przyszłych rodziców. Myśle,ze to znikomy procent wśród
                        oddajacych do adopcji. A założenie, że w każdym przypadku oddanie dziecka
                        wybranym przez siebie rodzicom zapewni mu dobre życie jast obarczone takim
                        samym błędem jak to, że ja sama najlepiej wiem co jest najlepsze dla mojego
                        dziecka biologicznego. A lekarz, dietetyk, czy pedagog to wymysły systemu.
                        Wierzę jednak, że wasze dzieci trafiły na najlepszych rodziców jakich mogły
                        mieć. Myślę, że jeśli ktoś jest tak jak wy zaangażowany w krucjatę przeciwko
                        oao, musiał zrobic wszystko by jego dziecko trafiło na rzeczywiście godnych
                        rodziców.
                        Czego oczywiscie życzę z całego serca.
                      • licia Re: no cóz 19.06.07, 18:29
                        Eska, przykro mi to pisać, ale jest tak jak napisała KAsia.
                        Rodzice biologiczni dostaja wsparcie, przynajmniej w osrodku, ktorym ja
                        adoptowałam dzieci. Matki sa wielokrotnie pytane, czy na pewno chca oddac
                        dzieci, czy moze wsparcie od innych członkow rodziny/dom samotnej matki etc
                        rozwiazalby sprawe.
                        Po tym jak zdecyduja sie na adopcje, maja prawo i mozliwosc, tak jak i rodzice
                        adopcyjni, do korzystania z pomocy psychologa i innych pracownikow osrodka.

                        Jest tez w osrodku osoba, ktora od lat zajmuje sie kontaktowaniem dorosłych
                        adoptowanych z rodzinami biologicznymi.

                        Z punktu widzenia dziecka najistotniejsza jest rownowaga rodziców adopcyjnych,
                        ich dobre przygotowanie do adopcji i wychowania dziecka. Niekoniecznie istotna
                        jest satysfakcja matki biologicznej z dokonanego wyboru. Trzeba pamietac, ze z
                        założenia osoba oddajaca dziecko do adopcji jest osoba dysfukcyjna społecznie,
                        albo funkcjonujaca w pustce - nie ma oddanej rodziny, ktora moglaby zajac sie
                        wychowaniem dziecka etc etc. Nie jest to w wiekszosci przypadkow wina rodziców
                        biologicznych, niemniej powoduje to, ze z pewnoscia ciezko ocenic im
                        przydatnosc rodzin do wychowania dzieci - bo brak im po prostu prawidłowych
                        wzorców, odniesien.
                        Nie czułam sie najlepiej bedac egzaminowana w osrodku, przeswietlana przez
                        psychologow, ale musze przyznac, ze ich uwagi i wnioski byly trafne i bardzo mi
                        pomogly. I - ja nie chcialabym sobie wybierac dziecka. Ciesze sie, ze ktos
                        zrobil to za mnie.smile
                        • phoebe10 Re: no cóz 19.06.07, 21:43
                          Licia, no to gratuluję ośrodka i kompetentnych psychologów w nim pracujących.
                          W "naszym" ośrodku, pani psycholog na każdej wizycie mnie pyta co ja zrobię,
                          jeśli ona zablokuje mi kwalifikację (bo ona taką możliwość przecież ma)... po
                          czym spokojnie wypytuje o co kłócili się moi rodzice, o co my się z mężem
                          kłócimy itp. Zaciskam zęby, przetrwam, ale... Czy to rzeczywiście przygotowuje
                          mnie do bycia rodzicem adopcyjnym?
                          • kasiapfk Re: no cóz 20.06.07, 09:31
                            phoebe10, widocznie jakaś pokręcona jest. A na tak postawione pytanie
                            odpowiedziałąbym: zwrócę się do innego oao. I już. Może ona w tak mało
                            odpowiedni sposób bada waszą determinację? a ze jest "grubo ciosana" to i
                            delikatnie tego nie potrafi zrobić i trzeba ją oświecić..
                            Nie od dzisiaj wiadomo,ze są różnej jakości oao. Niestety. Jak w życiu ideałów
                            nie ma.
                            • eska302 Re: no cóz 20.06.07, 10:18
                              no proszę a jednak jak czytam i dowiaduję się od rodziców chcących zaadoptowac
                              dziecko to własnie wasz przypadek jes odosobniony...tak naprawde osrodki
                              sprawdzają ile kasy maja rodzice adopcyjjni w portfelu a nie ile miłosci w
                              sercu...nie bede dyskutowac bo i tak jak grochem o scianę.... jesli chodzi o
                              mnie nie potrzebuje pomocy ani psychologa ani rodziny adopcyjnej...był to mój
                              wybór zadecydowałam sama ale przeslizgnęłam się przez ten mój osobisty wybór
                              bez uszczerbku dla własnego i dziecka zdrowia...dzidzi nie było posikane w
                              pogotowiu opiekunczym czekając az kochane dłonie go przytulą tylko odrazu
                              dostało rodzinę która się nim odpowiednio zajęła tymbardziej ze miało delikatne
                              skrzywienie kręgosłupa które dzieki rodzinie adopcyjnej juz zostało
                              skorygowane ...dzidzi chowa się bardzo dobrze i nie ma zadnych problemów a ja
                              nie mam zaburzen które mogłyby spowodowac jakies złe sytuacje w
                              życiu....adopcja ze wskazaniem poprostu odebrałaby osrodkom stołki urzednicze i
                              dlatego tak bardzo te Panie się tego boją
                              Pozdrawiam
                              • kasiapfk Re: no cóz 20.06.07, 11:00
                                Eska, ale adopcja ze wskazaniem ISTNIEJE przecież i jakoś nie odebrała stołków
                                (w oao pracuję też panowie...).
                                Już nie rozumiem: chodzi ci,ze ma być za darmo? Czy ma być tylko ze wskazaniem?
                                Czy masz żal, że adopcyjni mają pomoc psychologa, Czy nie potrzebujesz tej
                                pomocy, choć pisałaś: "ja jako matka jestem zostawiona juz bez opieki ani
                                psychologa ani nikogo kto by mi powiedział jak mam sobie poradzic z sytuacją
                                kiedy nie wiem gdzie jest moje dziecko". No to masz problem, czy nie?
                                Piszesz o sobie, czy tak tylko by wsadzić kij w mrowisko?
                                Mam wrażenie,ze chcesz namieszać.

                                Skąd wiesz, że dzieci w po są zasikane? Słyszałaś, widziałaś? Moje biologiczne
                                też było czasem (jak spało to go nie ruszałam no i bywało, że pieluszka
                                przeciekła...)a pupa odparzona jak złoto (bo akurat takie miał problemu
                                układem trawiennym, że każde wypróżnienie "wyżerało" pupcię i wietrzenie, maści
                                i inne metody nie działały, unormowało się po roku).

                                p.s. Jak sądzę nigdy nie będzie wyłącznie adopcji ze wskazaniem, nigdy tez nie
                                znikną oao jako placówki diagnozujące. I warto się z tym pogodzić. Wszystko co
                                mozemy zrobić to próbować wyeliminować te złe - nie zgłaszając się do nich. I
                                mb i ra.
                              • licia Re: no cóz 20.06.07, 11:35
                                Eska, a czy rodzina, która adoptowała Twoje dziecka nie musiała być
                                kwalifikowana przez ośrodek lub RODK? Czy sąd nei zwrócił się o opinię do
                                nikogo?

                                I jeszcze raz - nie jestem fanem ośrodków, uwazam, ze dużo w nich starych
                                obyczajów, urzędniczych naleciałości, zirytował mnie także sąd kiedy przy
                                pierwszej adopcji nakazał badanie więzi w RODK, mimo opinii ośrodka i tego, ze
                                dziecko było u nas... miesiąc.

                                Mnie ośrodek przygotowal do adopcji, pozbawił mnie wielu złudzeń, uczulił na
                                niebezpieczeństwa, pozwolił przemyśleć własny stosunek do rodzicow i rodziny.

                                Nie wiem, czy wolałabym, żeby wybierała mnie matka biologiczna. Bo jakie
                                kryteria by przyjęła? Czy takie, ze mam podobne poglądy wychowawcze? Czy że się
                                uśmiecham i jestem sympatyczna? Czy ze mam dom i dobra pensję? Czy że bardzo
                                pragne dziecka?
                                Polskie prawo daje wybor - adopcja ze wskazaniem lub blankietowa. No i dobrze.
                                dużo osób decyduje sie na adopcje ze wskazaniem - no i dobrze. Czas dopiero
                                pokaże co bylo dobre. Być może jedynie słuszna jest adopcja ze wskazaniem ale
                                tego dowiemy sie pewnie za jakies 20 lat.


                                • olus811 Re: no cóz 20.06.07, 19:40
                                  Z cała pewnością OAO spełniają ważną funkcję i nie ma co dążyć do ich
                                  likwidacji. Były, są i będą. Prawda jest również taka, ze w rodzinach
                                  adopcyjnych, połączonych za pośrednictwem OAO, również jest jakaś niewiadoma,
                                  jakieś ryzyko, o czym świadczy ilość zerwanych adopcji w roku! Nigdy nie mamy
                                  pewności, ze dziecko jest szanowane, traktowane z godnością i przede wszystkim
                                  czy jest kochane?! Tego nie wiemy!
                                  Ale prawdą jest także to, że kobieta ma prawo oddać swoje dziecko do adopcji ze
                                  wskazaniem. Jest ona prawnie legalna, więc bez wzgledu na to czy robi dobrze,
                                  czy źle, jest to jej wyłączny wybór! I przyszłych rodziców- rzecz jasna.
                                  A najprzykrzejsze jest to, jak komentuje się adopcję ze wskazaniem. Jak oskarża
                                  się każdego od razu o handel, o przestępstwo! To jest okropne! I dlatego
                                  absolutnie popieram eske! Jest matką, dokonała wyboru i Chwała Jej za to, bo
                                  dzięki niej jakieś małżeństwo jest najszczęśliwsze na świecie, a dzieciątko
                                  kochane jak nigdzie indziej!
                                  • licia Re: no cóz 22.06.07, 00:00
                                    Olus,
                                    oczywiscie, ze adopcja ze wskazaniem jest legalna, i z drugiej strony, ze jest
                                    wieksze ryzyko, ale tylko ryzyko, handlu dzieckiem.

                                    Wiekszosc kobiet, matek biologicznych, oddaje swoje dzieci, by byly kochane, a
                                    nie z pobudek finansowych, jestem o tym przekonana. Szczegolnie, ze sady
                                    staraja sie mocno sprawdzac mozliwe watki handlu - a to duzo ryzyko.

                                    Niemniej ja wciaz jestem ciekawa, CZYM kieruja sie matki biologiczne,
                                    wybierajac rodzine dla swojego dziecka? Jakie cechy biora pod uwage? jak
                                    oceniaja rodzine? co jest dla nich wazne i skad wiedza, ze rodzina jest taka,
                                    za jaka sie podaje?

                                    I z innej beczki - ilosc zerwanych adopcji w roku? masz jakies dane? podziel
                                    sie - nigdy nie widzialam takich statystyk!
                                    • pascal12 Re: no cóz 22.06.07, 13:00
                                      Eska . szkoda czasu na dyskusje na tym forum . Jak bys chciala napisac i tak ktos przekreci twoje slowa . Na tym forum trzeba pisac doslownie a najlepiej tylko koduksem prawa rodzinnego tak jak to robi kapsik . To co dzieje sie poza kodeksem jest to tylko handel . I tak zrobia cie zla matka , kobieta ,czlowiekiem ..tu nie licza sie przezycia i uczucia tylko krytyka !!!!!.Pozdrawiam wszystkich starajacych sie o dzidzie .
                                      • licia Re: no cóz 22.06.07, 16:51
                                        Pascal,
                                        z całym szacunkiem: tu nie ma bohaterów, nie jest bohaterką ani matka/rodzina,
                                        która oddaje, ani matka/rodzice, którzy adoptują.
                                        Z każdą z tych historii kryje się osobista tragedia.
                                        Jedyne o co MI w tym chodzi, to żeby dojść do konsensusu, jaka sytuacja
                                        zmniejszy lub zniweluje traume dziecka.

                                        Uczucia i przeżycia zarówno rodziców biologicznych jak i rodziców adopcyjnych
                                        (bo i jedni i drudzy skarżą się na OAO) są znacznie mniej ważne. Są istotne,
                                        ale pod warunkiem, że po pierwsze myśli się o dziecku.

                                        Krytyka wobec Eski? Nie mam wobec niej żadnego osobistego stosunku. Ja nadal
                                        próbuje się dowiedzieć (m.in. od Eski) czym kierują się rodzice biologiczni
                                        wybierając rodziców dla swojego dziecka (bo o OAO pisze się, że wybiera ze
                                        wzgledu np. na porfel,ale też pisze o kryteriach, jakie OAO stosują - wiek,
                                        stabilizacja, wizytacje, obserwacja, testy psychologiczne, zaświadczenia etc)
                                        • licia Re: no cóz 22.06.07, 16:53
                                          I jeszcze jedno, OAO działają również metodą eliminacji - tzn starają sie po
                                          pierwsze wyeliminować jednostki i rodziny z całkowicie niewłaściwą motywacją,
                                          niestabilne psychicznie, niedostosowane społecznie, chore w sposób, który
                                          uniemozliwia albo znacznie utrudnia wychowanie dzieci.
                                          Jak eliminują i czy eliminują matki biologiczne?
                                          • eska302 Re: no cóz 25.06.07, 08:54
                                            skoro pytania kierowane są bezpośrednio do mnie odpowiem czym kierowałam się
                                            ja.... nie była to jedyna rodzina z którą miałam okazję rozmawiac....było ich
                                            kilka...w róznym wieku i o róznym stanie majątkowym choc dla mnie nie było to
                                            kryterium wazne przy wyborze....martzyłam aby dziecko wychowało się w rodzinie
                                            która jest prawdziwą rodziną... ważne dla mnie było to aby zachowywali się
                                            zupełnie naturalnie...kochali się i kłócili jak kazdy....niesamowite dla mnie
                                            było to ze kiedy do nich przyjechałam bedąc w ciązy zobaczyłam najnormalniejszą
                                            rodzinę, kochającą się i kłócącą jak każdy...dodatkowym plusem było to ze mieli
                                            dzieci...2 starszych. Ponadto dla mnie wazny był wiek i to ze byli
                                            małzenstwem...jednak w OAO dowiedzieli się ze dyskfalifikuje ich krótki staz
                                            małzenski choc zrobili to własnie aby miec lepsze rokowania ....to jeden z
                                            chorych przepisów które dyskfalifikują takich ludzi, a dla mnie jeden z
                                            ważniejszych dla których podjęłam taką decyzję...ponadto posiadanie juz
                                            potomstwa choc to potomstwo jednego z rodziców...takze opóźnia i osłabia ich
                                            szanse....Nieprawdą jest to ze sady odsyłają do OAO jesli rodzina adopcyjna
                                            przedstawi dokumenty świadczące o ich zdrowiu nie tylko psychicznym a bedą to
                                            zaswiadzcenia niekoniecznie z OAO to równiez są przez sady
                                            akceptowane....niewiele własnie juz sądów rodzinnych odsyła po opinię do OAO
                                            raczej dokumenty jakie zostają przedstawione w sadzie wystarczają....pytacie o
                                            tym jak ja zweryfikowałam ich zdrowie??? Robi to sąd i niekoniecznie poprzez
                                            OAO....co bardzo mnie cieszy...
                                            Moja sprawa trwała 30 mnut...sad przesłuchał swiadków zebrał dowody w postaci
                                            zaswiadczen i ogłosił wyrok

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka