Dodaj do ulubionych

Wytłumaczcie mi

IP: *.* 21.08.01, 13:23
Jakiś czas temu w przypływie desperacji zaczęłam szukać żłobka dla moich dzieci. Obejrzałam kilka, rozmawialam z kierowniczkami i zastanowiła mnie jedna rzecz. Dzieci w grupach 1,5 - 2 lata , według słów personelu, nie używały już pieluch (żadne) , ślicznie mówiły, recytowały wierszyki , o rysowaniu i wydzierankach nie wspomnę. Moje dzieci z trudem próbuję nauczyć wołać i robić siusiu do nocnika (na razie tylko male sukcesy), mówią wprawdzie, ale niewiele, wierszyki mówią, ale zwłaszcza końcówki wersów, rysują, ale głównie po ścianach, a wydzieranki robią głównie z moich gazet, gdy je czytam. Znam sporo innych rówieśników moich dzieci, żadne nie chodzi akurat do żłobka i wszystkie są mniej więcej na tym samym poziomie, jedno trochę lepiej mówi, drugie lepiej rysuje, niektóre już wołają siusiu czasami, inne (jak mój Julek) ciągle robią w pieluchę, ale nie ma wśród nich takich "geniuszy" jak te żłobkowe. Zastanawiam się, czy może lepiej byłoby posłać dzieci do żłobka, może zaczęłyby szybciej mówić, nauczyły wołać siusiu, rysować itd. Może tracą coś przez to, że postanowiłam siedzieć z nimi, aż będą mogły iść do przedszkola, a nie przebywają z innymi dziecmi?Z drugiej strony żłobek mnie przeraził, słowa kierowniczki też "Jak ktoś nie ma innego wyjścia, to posyła dziecko do złobka, pierwszy tydzień będzie dla was straszny, a potem się może przyzwyczaicie, trzeba zawiązać serce na supeł i przecierpieć " itd.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Wytłumaczcie mi IP: *.* 21.08.01, 13:32
      Nie wiem co to za żłobek, bo dzieciw żłobku do którego chodzi mój syn są zdecydowanie głupsze! :sarcastic: Jest kilkoro dzieci, które mówią i kilkoro ,które nie używają pieluch (przy czym te grupy niekoniecznie się ze sobą pokrywają). Reszta jest tak beznadziejna jak moje dziecko!Owszem panie wysadzają je na nocniki, ale skoro nawet mojemu zdarza się w ten nocnik coś skręcić w żłobku (w domu nie próbowałam i wali w pieluche bez sygnalizowania potrzeby) to wniosek jest prosty -jeśli dziecko przez pół godziny siedzi w jednej pozycji na nocniku to istnieje pewne prawdopodobieństwo , że akurat wtedy zrobi kupkę. Ogólnie jednak trzeba przyznać,że żłobek zmusza do pewnej samodzielności i szybszego komunikowania się (choć niekoniecznie poprzez wyraźne mówienie).
    • Gość: guest Re: Wytłumaczcie mi IP: *.* 21.08.01, 13:37
      >Gosia-mama Maksia i Julka napisała/ł:> Z drugiej strony żłobek mnie przeraził, słowa kierowniczki też "Jak ktoś nie ma innego wyjścia, to posyła dziecko do złobka, pierwszy tydzień będzie dla was straszny, a potem się może przyzwyczaicie, trzeba zawiązać serce na supeł i przecierpieć " itd.To już kompletna bzdura! Moje dziecko lekko się krzywiło przez 3 pierwsze dni, potem nawet nie chciało wychodzić. Teraz rano wesoło wbiega na salę nawet się za mną nie oglądając. Jedyne co zrobiłam dla "łagodnego przejścia" to wcześniejsze odbieranie dziecka w pierwszych dniach (koło południa)Wiesz co- poszukaj innego żłobka, bo z tego opisu to wyłania się zakład penitencjarny a nie żłobek.
    • Gość: guest Re: Wytłumaczcie mi IP: *.* 21.08.01, 15:06
      Nie zawsze jest tak jak pisze Wiesia, że dziecko po 3 dniach z rado?ciš idzie do żłobka. I nie zalezy to od żłobka tylko od dziecka. Mój młodszy syn poszedł do żłobka gdy miał rok i 9 miesięcy. Dwa tygodnie trwało przyzwyczajanie się, zresztš obeszło sie bez rozdzierajšcego płaczu czy histerii. Mój starszy poszedł do przedszkola gdy miał prawie trzy lata. I przeżył to bardziej niż ten młodszy. W przedszkolu widziałm pięciolatki płaczšce z powodu pój?cia do przedszkola. W każdym przedszkolu i w każdym żłobku normš sš poczštkowe płacze. Dla dziecka to naprawdę ogromny stres. Ja raczej z podejrzliwo?ciš patrzyłabym na takš instytucję, która obiecywałaby mi rodosne rozstanie z rodzicami.A co do rozwoju dziecka w żłobku - mój syn dopiero jak miał 2 lata i 2,3 miesišce zaczšł tak naprawdę korzystać z nocnika. Wcze?niej, także w żłobku chodził w pieluchach. Co do mowy - dopiero teraz przed wakacjami zaczšł mówić, a i to bardzo niewyra?nie. Idšc do żłobka mówił pojedyńcze słowa więc w ?łobku dalej rozwijał się własnym tempem. Byłam jednak zadowolona, że tak szybko się w żłobku zaaklimatyzował, nie chorował i nie mieli?my żadnych problemów.PozdrawiamMarta
      • Gość: guest Re: Wytłumaczcie mi IP: *.* 21.08.01, 18:55
        >Gosia napisała:>Z drugiej strony żłobek mnie przeraził, słowa kierowniczki też "Jak ktoś nie ma innego wyjścia, to posyła dziecko do żłobka, pierwszy tydzień będzie dla was straszny, a potem się może przyzwyczaicie, trzeba zawiązać serce na supeł i przecierpieć " itd>Marta napisała:>Nie zawsze jest tak jak pisze Wiesia, że dziecko po 3 dniach z radością idzie do żłobka. I nie zależy to od żłobka tylko od dziecka. (...) Ja raczej z podejrzliwością patrzyłabym na takš instytucję, która obiecywałaby mi radosne rozstanie z rodzicami.Marto, niewątpliwie masz rację - moje dziecko jest wyjątkowo tolerancyjne (póki co nie wiem co to zarwane noce, wrzaski przy usypianiu i rozpacz rozstawania się gdy wychodzę do pracy), ale to co zapowiedziano Gosi to zdecydowana przesada. Pierwszy tydzień musi być straszny? Mnie nie obiecywano radosnego rozstania, raczej uprzedzono, że w pierwszych dniach dziecko MOŻE być nieco marudne. Tak więc zgadzam się, że sposób rozstania w dużej mierze zależy od dziecka, ale myślę ,że od żłobka też- ten do którego posyłam swoje dziecię ma opinię najlepszego w mieście pod względem troski opieki. I moim zdaniem ma tę opinię zasłużenie. Dla przykładu: teraz w upały panie same rozbierają dzieci do pampersa i kładą spać tylko pod pieluszką. Zawsze przy odbiorze informują rodziców jak dane dziecko jadło tego dnia , ile spało , w jakim było nastroju i czy nie ma żadnych objawów chorobowych.. Widać wyraźnie , że dzieci ( nie tylko mój synek) swoje Panie lubią.
    • Gość: guest Re: Wytłumaczcie mi IP: *.* 21.08.01, 20:41
      Zlobek dla dzieci to szkola przetrwania nie ma sie co oszukiwac.Moje poszly jak mialy kolo dwoch lat, obie nauczyly sie w zlobku robic do nocnika, ale dopiero po pol roku, wierszyki faktycznie zaczely mowic i w ogole nauczylty sie robic kupe takich fajnych rzeczy o ktorych ja nawet nie pomyslalam......A pierwsze miesiace byly straszne dlamnie szczegolnie, bo maluchy wyly nieprzytomnie. Ale dla podratowania duszy (bylam bliska zabrania maluchow) odwiedzalam je, podgladalam przez ogrodzenie w ogrodku- nie te dzieci- rozesmiane, rozbawione, a nastepnego dnia przy pozegnaniu ryk.... Pani psychologze zlobka powiedziala mi, ze powinnam sobie wyznaczyc konkretna date trwania tej proby charakterow. Dalam sobie czas do konca grudnia, no bo choroby, przerwy w chodzeniu... Tydzien przed godzina zero jeki sie skonczyly. A ciekawa sprawa, oprocz porankow moje dzieci byly entuzjastycznie nastawione do zlobka, kiepsko mowily,ale z ciociami zegnaly sie dlugo, robily pa pa, pokazywaly swoje bazgrolki, miejsce spacerow itp. Pomoglnam zlobkowy kotek i fakt, ze w porze przyprowadzania dzieci siedzial niedaleko wejscia- kto by dokota nie chcialpojsc :)No i placze zaczynaly sie w momencie faktycznego rozstania- z domu wychodzilismy bez problemu, do zlobka docieralismy bez krzykow. To mnie przekonywalo, ze dzieciaki po prostu tak reaguja na fakt rozstawania sie z nami, a nie na instytucje zlobka. A co do mowienia,to moje najstarsze dziecko zaczelo na dobre mowic gdzies w przedszkolu, a srednie jeszcze pozniej.....
    • Gość: guest Re: Wytłumaczcie mi IP: *.* 21.08.01, 21:32
      Gosiu, co prawda moj Julek do zlobka jeszcze nie chodzi ale moja Ola chodzila. I to co mowia te panie kierowniczki to nie zadne wyssane z palca bzdury. Ola przestala uzywac pieluch gdy miala rok i 10 miesiecy (tzn w tym wieku juz nawet na noc jej nie zakladalam bo juz wczesniej biegala bez pieluchy w dzien). Po dzis dzien mam w domu jej sliczne wyklejanki ze zlobka, zdjecia z przedstawien teatralnych w ktorych brala udzial, zabaw tanecznych etc. Mowila sliczne wierszyki a piosenek znala tyle ze w przedszkolu sie nudzila bo znala juz caly repertuar. A wszystko za sprawa panstwowego zlobka. I nigdy, przenigdy nie odebralam jej ze zlobka brudnej, zalanej czy zasikanej.I to nie zaden cud. Poprostu rozwoj psycho-motoryczny dzieci w grupie jest o wiele szybszy niz pojedynczego dziecka.I powiem Ci ze to ja ryczalam pierwszego dnia gdy ja zostawialam w zlobku a nie ona :)
      • Gość: guest Re: Wytłumaczcie mi IP: *.* 21.08.01, 21:35
        aha... Ola miala roczek jak poszla do zlobka.bardzo szybko nauczyla sie tam samodzielnie jadac i ubierac sie. Niestety nie nauczyli ja wiazac bucikow ;)tego im nie wybacze! :)
    • Gość: guest Re: Wytłumaczcie mi IP: *.* 22.08.01, 09:39
      Dziewczyny ! Tak się cieszę, że pojawił się taki temat. Ja mam dopiero przed sobą trudne chwile oddania dziecka do żłobka (już jutro!!!) i bardzo się denerwuję. Serce mo pęka na myśl, że moje maleństwo może płakać. Wasze posty przynajmniej podnoszą mnie troszeczkę na duchu.PozdrawiamAga
    • Gość: guest Re: Wytłumaczcie mi IP: *.* 22.08.01, 09:49
      Ja nie wierzę w żadne reguły. Moja Julia (nieżłobkowa) ma teraz 19 miesięcy i siusia normalnie na nocnik, pampersy leżą w szufladzie od miesiąca. Niezbyt dobrze i wyraźnie jeszcze mówi, ale z tych ok. 30 słów, które rozumiem, widać, że wierszyki, które ja jej mówię też świetnie pamięta, a ja znam na pamięć całą kopalnię wierszyków i piosenek (co prawda bez zdolności wokalnych :-) ) Co do samodzielnego jedzenia to sprawa jest zabawna - jogurty, które lubi, pięknie zajada łyżeczką sama, natomiast zupką jeszcze jej się nie zdarzyło trafić do buzi :-). Już teraz jednak martwię się o przedszkole, ponieważ mi osobiście z tego miejsca pozostało niewiele dobrych wspomnień, a sporo kiepskich typu - zmuszanie do jedzenia i spania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka