Nie wiem dlaczego akurat teraz, ale właśnie mnie natchnęło, po
zajrzeniu do szafki z garnkami (no dobra, przyznam się - nielegalnie
gotuję sobie po nocy kukurydzę

), dostarło do mnie, że mam gary w
nienajlepszej formie, że się tak wyrażę. Tu się rączka przepalona
chybocze, tu się gałka od przykrywki kolebie, a ten garnek wcale nie
ma przykrywki, bo sie wzięła i zużyła
Wyrzucić toto i kupić nowe? Ale jakoś ciągle coś ważniejszego
człowiek ma na głowie.
Ale przynajmniej wszystkie z jednej parafii, zero emaliowanych z
kwiatkami rozmaitej barwy i kształtu

A jak tam u was (wiem, mało filozoficznie, nic na teściową i
banalnie, a w dodatku jestem ciekawska

)))