Dziewczyny, co byście zrobiły na moim miejscu? Miałam zgłosić się do pracy -
tak było ustalone z szefem. Obiecał mi umowę na okres próbny na 3 m-ce, pół
etatu i godziny płatne ponad to dodatkowo. Po przyjściu do pracy okazało się,
że nie mam zostawać dłużej i , że nie ma nadgodzin. Umowy nie dostałam do
dnia dzisiejszego, a pracuję tam ponad miesiąc

Kazano mi kłamać w
urzędzie pracy jakoby nie pracuję. Pensje za miesiąc zdaje się (nie mam
pewności, ale termin płatności wg umów minął, chyba, że płaci pracownikom
grubo po terminie) inni już dostali, a ja nic. Jedynie podpisuję (chyba dla
zaćmienia umysłu) listy obecności (po co? - nie wiem). Denerwuje mnie ta cała
sytuacja, bo traciłam cały miesiąc pieniądze na dojazdy (zasiłku już nie
dostaję) licząc na jakieś marne grosze, których chyba i tak nie zobaczę.
Dodam, że szef wykonuje zawód mający cieszyć się ogólnym zaufaniem społecznym
i nieskalanym charakterem

I co wy na to? Co powinnam zrobić?