Dodaj do ulubionych

Autorytet a kobiety w ciazy

27.11.09, 13:30
Czytam watki typu "bolesne badanie" madzialenka119 i dochodze do wniosku ze
obowiazkowa lektura dla kobiet w ciazy w Polsce powinna byc ksiazka Roberta
Cialdiniego "wywieranie wplywu na ludzi".

Niejeden psycholog spoleczny moglby cala prace naukowa napisac opierajac sie
wylacznie na doswiadczeniach kobiet z polskich porodowek.

To jest wprost niesamowite jak dorosle, samodzielne kobiety zamieniaja sie w
bezwolne zwierzatka poddajace sie bezkrytycznie personelowi medycznemu.

Naprawde, dziewczyny "ONI" sa tylko ludzmi a nie bogami i nie maja prawa robic
z Wami co chca!


Posłuszeństwo wobec autorytetu
- podporządkowywanie się poleceniom bądź
sugestiom ludzi mających władzę czy autorytet. Posłuszeństwo wobec autorytetów
zapewnia utrzymanie porządku społecznego oraz sprawność działania różnych grup
i instytucji. Jest to też postępowanie rozsądne, bo autorytety zwykle lepiej
znają się na rzeczy oraz wygodne, bo posłuszeństwo autorytetom zwalnia nas z
podejmowania licznych decyzji, których podjąć nie umiemy lub nie chcemy i tym
samym zwalnia nas z odpowiedzialności za dane decyzje. Posłuszeństwo
autorytetom ma czasem negatywne następstwa np. w przypadku faszyzmu i
komunizmu, gdzie posłuszeństwo doprowadziło do śmierci milionów ludzi. Milgram
zamierzając zbadać uległość wobec autorytetów w Niemczech (faszyzm)
zorganizował eksperyment, w którym badani za udzielenie złej odpowiedzi
zostali zmuszani przez autorytet nauczyciela do rażenia prądem ucznia. Cechami
sytuacyjnymi nasilającymi uległość są: wielkość autorytetu, stopień
nadzorowania przez niego wypełniania poleceń, brak sygnałów cierpienia ofiary.
Uległość spada gdy występuje sprzeczność między poleceniami różnych
autorytetów lub poddany presji człowiek nie może się wyrzec odpowiedzialności
za losy ofiary. Tytuły i odpowiednie ubranie są dwoma znamionami autorytetu,
którym najczęściej ulegamy w życiu codziennym. W jednym z badań przebrany za
lekarza mężczyzna kazał podać pielęgniarkom śmiertelną dawkę leku jednemu z
pacjentów.
Mimo, że żadna z nich nie słyszała wcześniej o takim doktorze,
nie znała go i każda wiedziała, że jest to dawka śmiertelna, tylko jedna (na
22 badane) odmówiła podania leku. Polecenia przełożonego czy autorytetu
działają na nas jako automatyczne wyzwalacze posłuszeństwa. Dlatego, że zwykle
im ulegamy, ulegamy im także wtedy, gdy wiemy że są bezzasadne i błędne.
Robimy to nie zdając sobie z tego sprawy. Uleganie autorytetom niesie więc ze
sobą nie tylko dobrodziejstwa ale i niebezpieczeństwa np. uleganie autorytetom
wykorzystują naciągacze przedstawiający się za urzędników i oszukujący staruszki.
Obserwuj wątek
    • dagmara-k Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 13:39
      jakbys uwaznie przeczytala cialdiniego dotarlabys do fragmentow w ktorym on
      podaje jak to sie dzieje i watek nie musialby istniec
      • sueellen Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 14:17
        Przeczytałam Cialdiniego i wiem jak to się dzieje. Wiem też jak się przed takim
        negatywnym wpływem bronić. Niestety, choćby po tym forum widzę, że cała masa
        kobiet nie wie, a szkoda.
        • dagmara-k Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 16:16
          i nie przeczytalas, ze to nie wiedza jak sie bronic pozwala sie bronic?
          • sueellen Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 16:25
            Owszem, można mieć wiedzę i jej nie wykorzystywać. Znam większość sztuczek
            stosowanych w marketingu i reklamie i niestety bezwolnie się im poddaję kiedy
            wchodzę do supermarketu.
    • mniemanologia Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 13:42
      Jak widać jest to normalne, więc nie wiem, co Cię dziwi.
      • sueellen Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 14:19
        Acha, jak normalne to niech zostanie tak jak jest smile
        • mniemanologia Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 14:46
          A bo piszesz "To jest wprost niesamowite jak dorosle, samodzielne
          kobiety zamieniaja sie w bezwolne zwierzatka poddajace sie
          bezkrytycznie personelowi medycznemu". No więc nie jest to
          niesamowite. Jest to normalne. Ludzie wykazują uległość osobom,
          które uważają za autorytety. Dla mnie też lekarz jest autorytetem w
          swojej dziedzinie, dla wielu kobiet tez jest. Człowiek się temu
          poddaje zwłaszcza w sytuacjach dysonansu poznawczego.

          Oczywiście dobrze by było, gdybyśmy były asertywne, świadome itd,
          ale tak nie jest - widać stoją za tym mechanizmy psychologiczne,
          opisane przez ho-ho-ho ilu ekspertów. I tu nie ma się czemu dziwić.

          A "Wywierania wpływu..." nie musisz mi reklamować, mam nawet z
          autografem autora tongue_out
          • sueellen Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 14:52
            W takim razie zareklamuję Ci Kapuścińskiego dla odmiany tongue_out

            Ryszard Kapuściński — Podróże z Herodotem

            "Człowiek, który przestaje się dziwić jest wydrążony, ma wypalone serce. W
            człowieku, który uważa, że wszystko już było i nic nie może go zdziwić, umarło
            to, co najpiękniejsze - uroda życia."
            • mniemanologia Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 15:05
              Wiesz co, studia (psychologia, a juści!) nauczyły mnie nie dziwić
              się ludzkim zachowaniom, zwłaszcza jesli sa na wszystkie strony
              zbadane, opisane i powszechne, jesli są potwierdzone masą rzetelnych
              badań itd. I nie dziwi mnie, że ludzie zachowują się tak właśnie -
              ulegając autorytetom, no big_grin

              Co nie znaczy, że nie dziwią mnie inne rzeczy, nie? smile
              • sueellen Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 16:17
                oj, nie zgodze się!
                Sa tacy, którzy psychologii nie uważają nawet za naukę. Ja uważam ją za naukę,
                ale psychologia dotyczy przecież emocji, myśli, oczekiwań, nastawienia, sposobów
                zachowania się człowieka. Jak to zbadać? Gdzie są granice pomiędzy nimi? Jak
                stwierdzić co jest ogólne, a co indywidualne skoto każdy z nas jest inny. Nasze
                myśli, oczekiwania, emocje są w nas cały czas, a jednak bardzo trudno je badać,
                jak opisac to co niewidzialne? Inne dziedziny wiedzy, których przedmiotem badań
                są rzeczy bardziej namacalne są łatwiejsze do zbadania i zrozumienia,
                sklasyfikowania. A psychologia - to właśnie studiujący psychologię powinni się
                dziwić nieustannie!
                • mniemanologia Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 21:39
                  Jak to zbadać? Poczytaj choćby Psychologią i życie Zimbardo smile
                  No ja się nie dziwię. To znaczy - dziwię się, jak czasem coś
                  ciekawego odkryją w tej dziedzinie, jakąś ciekawą, pozornie
                  absurdalną zależność, ale np. to, że długość włosów koreluje z
                  empatią na przykład - wale mnie nie dziwi smile
      • back-to-black Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 14:20
        Bo jak się patologie dzieją, to tylko idiota się nie dziwi
        • mniemanologia Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 21:41
          back-to-black napisała:

          > Bo jak się patologie dzieją, to tylko idiota się nie dziwi

          Zanim zaczniesz obrażać - przemyśl znaczenia słów "norma"
          i "patologia" w kontekście nauk społecznych.
    • zabulin Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 14:31
      Naprawde, dziewczyny "ONI" sa tylko ludzmi a nie bogami i nie
      maja prawa robic
      > z Wami co chca!


      Ja wiem to od zawsze, nie mam problemu z asertywnoscią.
      Lekarz nie jest dla mnie istotą wyższą, ani przedstawiciel żadnego
      innego zawodu.
      Nie rozumiem dziewcząr, które tu sie wyplakują,
      ze ":połozna/pielęgniarka/lekarz obrażali ich :-
      -mówiąc na ty,
      -nie wychodzac im naprzeciw w dobraniu pozycji do produ,
      -krzycząc ze nie umieja karmić-
      -że im kazali cos zrobić po prostu, a one musiały to zrobić bo sie
      bały złego traktowania.

      Skoro w ich mniemaniu były źle traktowane, to co gorszego mogłoby je
      spotkać gdyby się "postawiły""???
      No, przeciez nie sa chyba zahukane aż tak, ze myslą, iz w akcie
      zemsty w/w ludzie złapią ich dzidziusia za nogi ,zakręcą nim pare
      młynków i wyrzuca przez okno.

      Jak "wredne baby" jak je nazywają nie pomagają przystawic do piersi,
      to co? Boją sie że nadal nie będą pomagać ? smile

      Albo ktoś jest asertywny albo zahukany. To Polacy przyzwyczaili
      lekarzy i zawody pokrewne do łapówek, czołobitnosci itp.
      To niech teraz, zamiast jojczeć tutaj, zaczna walczyc o
      swoją "godność".
      • sueellen Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 14:47
        To nie chodzi o zahukanie, ale głęboko zakorzenione w społeczeństwie
        przekonanie, że człowiek w uniformie ma władzę.

        Policjant prosi kierowcę o przestawienie samochodu. Samochód jest zaparkowany
        prawidłowo. Kierowca przestawia samochód bez pytania o powód. Zupełnie inaczej
        zareagowałby gdybym to ja go poprosiła o przestawienie samochodu. Zaczęłby się
        pytania, dochodzenie dlaczego itd.
        • ola Sueellen 27.11.09, 15:07
          Ja nie wątpię że jesteś bardzo oczytaną i wykształconą kobietą, ale
          to co piszesz odnosi się tak do rzeczywistości, jak psychologia do
          życia.
          Otóz wyobraź sobie, że kiedy oczytana Cialdinim matka idzie do
          szpitala z chorym dzieckiem (lub na porodówke) i zaczyna się stawiać
          personelowi, nagle się okazuje, że nikt jej dziecku nie zmieni
          kroplówki przez dobę albo nagle zapomni podać dawki leków.
          Zrobienie o to afery kończy sie tym, że dziecko przestaje być myte i
          nagle omijaja je posiłki. Interwencja u przełożonych kończy sie
          dobrą radą, żeby... przeprosić pielęgniarki.
          I wtedy taka mamusia bardzo pokornieje.
          • zabulin Re: Sueellen 27.11.09, 15:19
            A ja ci powiem, że byłam z dzieckiem w szpitalu. Pani pielęgniarka
            zachowąla sie niestosownie (własnie głupkowaty tekst do mnie)
            Poszłam na skargę do przełozonej i spyatłamją jeszcze, w jakich
            godzinach przyjmuje ordynator, bo jemu tez mam zamiar złozyć skargę.

            Pani pielęgniarka musiała mnie przeprosić. A koło dziecka skakali
            jak nigdy dotad.

            • ola Re: Sueellen 27.11.09, 15:22
              to miałas szczęscie.
              Historia przeze mnie opisana pochodzi z takiego miejsca, gdzie
              rodzice nie maja tyle szczęscia - z oddziału onkologii
              pediatrycznej. A wydawałoby się, że specyfika szpitala wymusza
              specjalne, delikatne traktowanie pacjentów.
          • ola Dowód nr. 1 i 2 27.11.09, 15:20
            www.tvn24.pl/-1,1630821,0,1,polozne-nie-wierzyly--ze-rodzi-dziecko-wypadlo,wiadomosc.html

            albo ostatnia akcja Polityki "Dziecko w szpitalu":
            www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/287729,1,gehenna-rodzicow-w-szpitalach-dla-dzieci.read

            sytuacje opisane w tym artykule znam z pierwszej ręki - od
            koleżanki, matki przewlekle chorego dziecka.
          • sueellen Re: Sueellen 27.11.09, 15:26
            Nie zgodzę się z tym. Bycie asertywnym nie oznacza automatycznie bycia niegrzecznym.

            > Otóz wyobraź sobie, że kiedy oczytana Cialdinim matka idzie do
            > szpitala z chorym dzieckiem (lub na porodówke) i zaczyna się stawiać
            > personelowi, nagle się okazuje, że nikt jej dziecku nie zmieni
            > kroplówki przez dobę albo nagle zapomni podać dawki leków.
            > Zrobienie o to afery kończy sie tym, że dziecko przestaje być myte i
            > nagle omijaja je posiłki. Interwencja u przełożonych kończy sie
            > dobrą radą, żeby... przeprosić pielęgniarki.

            To co opisujesz jest totalną patologią, z którą należy walczyć do upadłego.

            > I wtedy taka mamusia bardzo pokornieje.

            Matka, która wie jak się bronić przed wpływem, będzie potrafiła tak rozmawiać z
            personelem, by nikogo nie obrazić a jednocześnie nie dać się stłamsić. Jeśli to
            nie pomoże, Matka która jest świadoma swoich praw i obrotna nie spokornieje, ale
            zrobi taką rozpierduchę, że wióry polecą, a Ty przeczytasz o tym szpitalu na
            pierwszej stronie gazety.
            • ola Re: Sueellen 27.11.09, 15:38
              to, co piszesz, jest jak najbardziej słuszne.
              Ale to teoria.
              W praktyce, jesli na odziale onkologicznym jest twoje ukochane
              dziecko, a ty, po kulturalnym zwróceniu pielęgniarce uwagi, że ma
              brudne ręce, dowiadujesz się że twoje dziecko zostało zepchnięte w
              kolejce i następną chemię bedzie miało o 3 dni później, to co robisz?
              Rozpierduchę?
              Ok, robisz rozpiuerduchę. Przełożony delikatnie sugeruje, żebyś
              jednak próbowała się dogadać z personelem, bo oni tu nie chcą
              paranoikó (!!!)
              A potem okazuje się, że następna chemia dopiero za 3 tygodnie.
              Wiesz, że żeby wybić raka, chemia powinna być co 3 dni.
              I znów robisz rozpiuerduchę?

              No niestety praktyka pokazuje, że dla zdrowia i życia własnego
              dziecka matki raczej pokornieją.
              I naprawde nie jest to kwestia ich braku wykształcenia czy słabości
              charakteru. Jest to kwestia cholernego strachu o życie dziecka.

              Żeby było jAsne - ja nie twierdzę, że to dobrze i że tak ma być.
              Myślę tylko, że trudno mieć do tych kobiet pretensje, że są takie
              ciemne i uległe. Bo tu naprawdę idzie o taką stawkę, że tylko
              nieliczni mają odwagę ryzykować.
              • sueellen Re: Sueellen 27.11.09, 16:02
                Przechodziłam ciężką operację i 2 miesiące leżałam w szpitalu. To był poczatek
                lat 80-tych. Wiesz jak wtedy wyglądały szpitale dziecięce?
                Moja matka była jedyną, która mogła zostać ze mną praktycznie tak długo jak
                chciała i żaden lekarz ani pielęgniarka nie odważyli się o czymś "zapomnieć" czy
                robić złośliwości. Moja Matka była kobietą której nie dało się w kaszę dmuchać,
                a mimo to ludzie ją lubili. Z wykształcenia psycholog i pedagog.

                Personel szpitala to też ludzie, a nie diabły wcielone. Owszem, możesz trafić na
                prawdziwych sadystów i potworów, ale w przeważającej części sam personel nie
                zdaje sobie sprawy, że coś w ich zachowaniu jest nie tak bo sami są
                przyzwyczajeni, że jak ktoś napisał "patologia jest normą". Wyłączają myślenie,
                wpadają w rutynę.
                • ola Re: Sueellen 27.11.09, 16:04
                  Dobrze, masz rację.
                  To wszystko wina tych głupich bab. Jakby poszły na psychologię, to
                  by takie durne nie były.

                  Zdrowia i szczęscia życzę.

                  • sueellen Re: Sueellen 27.11.09, 16:20
                    Wściekasz się teraz na mnie czy na siebie? smile
                    • ola Re: Sueellen 27.11.09, 16:26
                      kończę temat po prostu

                      nie lubie dyskutować z ludźmi,którzy uważają, że wszystkie rozumy
                      pozjadali, a wszyscy inni to niedouczeni idioci.

                      I oceniają świat z perspektywy "ja nigdy" i "ja zawsze"

                      Oby życie ich nigdy nie przymusiło do weryfikacji tych teorii
                      • sueellen Re: Sueellen 27.11.09, 17:26
                        Naprawdę nikogo tutaj nie nazwałam durną babą ani niedouczonym idiotą i wcale
                        tak nie myślę. To są wyłącznie Twoje słowa. Nie mam problemu z tym, że Cię nie
                        przekonałam, ale widze że Ty masz poważnym problem z tym, że ja mam swoje zdanie
                        i go bronię.

                        > Oby życie ich nigdy nie przymusiło do weryfikacji tych teorii

                        Wyczuwam ironię. Tak bardzo Cię sfrustrowały moje przekonania, że aż musisz mi
                        życzyć źle? Jeśli spotka mnie coś przykrego i przeczytasz o tym na forum,
                        poczujesz satysfakcję?
          • gato.domestico Re: Sueellen 27.11.09, 19:03


            zgadzam sie z powyższwypowiedzia...czasami ciężko jest walczyć z
            wiatrakami i za cenę swojego lepszego samopoczucia narażać
            np.dziecko.Wiel kobiet woli w milczeniu "cierpieć" niż narażać się
            na dodatkowe szykany.
            Tego problemu nie ma np w szpitalach prywatnych ktore maja kontrakt
            z NFZ wszystko odbywa sie kulturalnie i nie ma mowyo chamstwie.
        • zabulin Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 15:16
          A no widzisz, nie zgodzę się z toba do końca.
          Mój mąż był w takiej sytuacji i auta nie przestawił, poniewaz
          zaparkowane było jak najbardziej prawidłowo. Poprosił o wezwanie
          drugiego radiowozu a jesli nie o zrobienie zdjęc i zagrozsił skarga
          o naduzycie władzy.Oczywiscie po kilku minutach dyskusji pan
          policjant odpuścił.

          Tak, ze nie zgodze się z tobą, ze społeczeństwo ma zakorzeniony
          poglad, iż uniform=władza.
          Na pewno uogólniasz. Co najwyżej niektórzy sa tak "wytyłowani' i
          zahukani po prostu, niestety smile
          • sueellen Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 15:34
            Tak, uogólniam. Twój mąż jest wyjątkiem, a wyjątki to właśnie wyjątki. W tej
            sprawie na miejscu Twojego męża byłabym takim wyjątkiem i pewnie znalazłoby się
            więcej takich osób. Ale ja nie pisze o wyjatkach tylko o ogóle. Większość
            przestawiłaby samochód bez wahania, a dopiero po fakcie zaczęła się zastanawiać
            dlaczego. Czasem taki brak zastanowienia i bezkrytyczne poddanie się osobie
            umundurowanej daje pozytywne efekty i jest potrzebne, ale ludzie powinni mieć
            świadomość, że lekarz, policjant czy strażak też człowiek, mylić się może i
            zawsze trzeba brać na to poprawkę.
            • zabulin Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 19:37
              I właśnie dlatego wysłać naród na kursy asertywności smile
    • mloda0242 Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 16:58
      sueleen generalizujesz i mocno koloryzujesz;

      zostałam zbadana w nieprzyjemny sposób, zwróciłam uwagę lekarce, lekarka się
      wytłumaczyła, przeprosiła i po sprawie; wg Ciebie powinnam oburzona zeskoczyć z
      fotela, złożyć oficjalną skargę u ordynatora oraz podpierając się
      psychologicznymi teoriami zażądać wymiany personelu ponieważ nie okazano mi
      szacunku, nie potraktowano godnie lecz przedmiotowo, uwłoczyło to mojej godności...

      bla bla bla...

      mam wrażenie że przez takie... hm, pieniactwo? jak Twoje między innymi akcja
      Rodzić po Ludzku nabiera trochę groteskowych kształtów; czy naprawdę nie można
      uniknąć egzaltacji w żadną ze stron? czy rodzące muszą być albo "bezwolnymi
      zwierzątkami" (!?) albo nie pozwalającymi się dotknąć "świadomymi" kobietami?
      przecież żaden z tych obrazów nie jest prawdziwy, oba są przerysowane, śmieszne
      i jedyną ich rolą jest wzbudzanie oburzenia jednej albo drugiej frakcji;

      heh...
      • sueellen Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 17:10
        Przeczytaj cały wątek jeśli chcesz poznać szczegóły. Tak, jak najbardziej
        generalizuję, choć nie zgodzę się, że koloryzuję.

        > zostałam zbadana w nieprzyjemny sposób, zwróciłam uwagę lekarce, lekarka się
        > wytłumaczyła, przeprosiła i po sprawie;

        Przeczytaj uwaznie a wtedy zrozumiesz, że w tym wypadku nie kwalifikujesz się do
        teorii o "bezwolnym zwierzatku".
        • mloda0242 Re: wątek o badaniu 27.11.09, 17:43
          sueellen napisała:

          > Czytam watki typu "bolesne badanie" madzialenka119

          wspominasz o wątku w którym i ja zabrałam głos; o wątku a nie o konkretnej
          wypowiedzi - ja traktuję wątki całościowo, wątek - zbiór wypowiedzi a nie
          wypowiedź autorki;

          > w tym wypadku nie kwalifikujesz się do
          > teorii o "bezwolnym zwierzatku".

          no to generalizujesz czy nie?
          • sueellen Re: wątek o badaniu 27.11.09, 17:59
            > > w tym wypadku nie kwalifikujesz się do
            > > teorii o "bezwolnym zwierzatku".
            >
            > no to generalizujesz czy nie?

            Tak, generalizuję. Widzę, że bardzo Ci się nie podoba generalizowanie zachowań
            jednostki, niestety jest to nieuniknione przy opisywaniu zachowań społecznych.
            Post madzialenki to tylko przykład wśród wielu innych jakie mogłabym znaleźć na
            tym forum. Twój przypadek nie zalicza się do tego zbioru.
            • mloda0242 Re: wątek o badaniu 27.11.09, 18:42
              > Widzę, że bardzo Ci się nie podoba
              > generalizowanie zachowań
              > jednostki

              po prostu dyskutujemy...

              wkurza mnie swoista histeria wokół Rodzenia po Ludzku i wrzucanie rodzących do
              dwóch worków: tych ubezwłasnowolnionych z naciętym kroczem i tych wyzwolonych
              rodzących w łagodnym świetle świec; i kompletny brak dystansu, co wynika z
              niewiedzy najczęściej, przy czym mam tu bardziej na myśli życiowe doświadczenie
              niż akademickie teorie;


              ja jestem _po, Ty jesteś _przed, jestem bardzo ciekawa czy zmienisz swoje
              spojrzenie na temat porodu czy nie, i w którą stronę; bez złośliwości, serio
              jestem ciekawa smile
              • sueellen Re: wątek o badaniu 27.11.09, 18:57
                > wkurza mnie swoista histeria wokół Rodzenia po Ludzku i wrzucanie rodzących do
                > dwóch worków: tych ubezwłasnowolnionych z naciętym kroczem i tych wyzwolonych
                > rodzących w łagodnym świetle świec;

                Jedno jest pewne - porodówki nadal potrzebują przemiany i sporo jest do poprawy.
                Najłatwiej pozytywne jak i negatywne przykłady pokazywać wyciągając na wierzch
                najbardziej skrajne przypadki inaczej będzie mdle i się rozmyje.

                > ja jestem _po, Ty jesteś _przed, jestem bardzo ciekawa czy zmienisz swoje
                > spojrzenie na temat porodu czy nie, i w którą stronę; bez złośliwości, serio
                > jestem ciekawa smile

                Ja również jestem ciekawa.

                Wiele kobiet mówi, że jak przyszło co do czego było im wszystko jedno. Tylko
                dziwnym trafem te słowa padają z ust kobiet, które rodziły na standardowych
                porodówkach bez dodatków w postaci świec, łagodnej muzyki, basenu, czy innych
                wynalazków. Kobiety, które miały do dyspozycji te udogodnienia, nie mówią już
                tak czesto że im było wszystko jedno ale że właśnie poród wspominają bardzo dobrze.
                • gato.domestico Re: wątek o badaniu 27.11.09, 19:54
                  tutaj nie chodzi tylko o podejscie samych kobiet. Zmiany musza zajść
                  też na górze.
                  Łatwo jest w dużych miastach ...gdzie poprostu jest wybór.
                  Ja np wybieram prywatny szpital majacy umowe z NFZ...mam tam
                  lekarza, ale inna kobieta rodzi w innym państwowym gdzie np zzo to
                  zbytek a położna mówi kobiecie że poród rodzinny to fanaberia i
                  jak "suka rodzi to idzie do kąta" taka jakas dygresja (czytałam na
                  forum)
                • mloda0242 Re: poród w świetle świec 27.11.09, 20:07
                  > Jedno jest pewne - porodówki nadal potrzebują przemiany i sporo jest do poprawy

                  zgadzam się;

                  > Najłatwiej pozytywne jak i negatywne przykłady pokazywać
                  > wyciągając na wierzch
                  > najbardziej skrajne przypadki inaczej będzie mdle i się rozmyje.

                  a tu już nie do końca się zgodzę, z jednej strony tak, z drugiej ze skrajnych
                  negatywnych przypadków robi się TVN Uwaga, krew na ścianach i te sprawy,
                  większość ludzi to rajcuje - mnie nie; właśnie o to mi chodzi z groteskowością
                  Rodzić po Ludzku - merytoryczna dyskusja o potrzebnych (tak!) zmianach zamienia
                  się w reportaż-sensację trzeciej kategorii;

                  no i drugi biegun - jak sama piszesz: świece, muzyka, basen, ode mnie: eteryczne
                  olejki i dywaniki na zimnej podłodze - tak, tylko obawiam się, że kontrast
                  między tym wszystkim a polską porodówką jest na tyle wielki że takie porównanie
                  zniechęca do zmian zamiast do nich motywować; większość kobiet które zetknęły
                  się z polską porodówką wie że tu nawet nie tyle zmiany są potrzebne co gruntowna
                  reforma, od podstaw, od ludzi...

                  i na koniec być może strzelę sobie w stopę: moja córka za 2 dni skończy 5
                  miesięcy, po tym czasie z nią i przed całym czasem jaki jeszcze przed nami, po
                  sile macierzyństwa, zaczynam trochę myśleć że poród to tylko kilka/kilkanaście
                  godzin początku całego nowego życia; zawsze chciałam go przejść szybko,
                  sprawnie, z godnością (!) i chciałam po nim dostać w ramiona zdrowe dziecko; tak
                  się stało i wobec tego małego człowieczka który śpi teraz w łóżeczku
                  okołoporodowe rozważania wydają się tak mało istotne...

                  rodziłam na polskiej porodówce, byłam nacięta, podano mi oksy, nie miałam muzyki
                  ani świec ani dywaników na podłodze smile ani ZZO, wspominam poród dobrze, może
                  dlatego że się nim nie egzaltuję i nigdy tego nie robiłam;

                  EOT: sueellen, DOBREGO porodu Ci życzę smile
    • miska_malcova Re: Autorytet a kobiety w ciazy 27.11.09, 23:06
      sueellen sama się zastanawiam jak to działa, chyba czasem strach zamyka usta, że
      będzie jeszcze gorzej, że pielęgniarka, która boleśnie wyrwała cewnik po
      zwróceniu uwagi się zemści i nie pomoże, jak będziesz potrzebować pomocy - uda,
      że nie słyszy, zbagatelizuje problem.

      Lekarce, która sprawiła mi ból zwróciłam uwagę - zaczerwieniła się i
      przeprosiła. Zrobiłam to grzecznie, acz stanowczo.

      Lekarzowi, który na sali operacyjnej wydarł się na mnie, że nie ściągnęłam
      obrączki i on nie będzie mi robił zabiegu powiedziałam, że może ją przeciąć, a
      takie rzeczy należy pacjentkom mówić przed operacją, bo nikt nie jest duchem
      świętym. Skomentował to już spokojnym głosem, że nie chciał mi zniszczyć biżuterii.

      Trzeba reagować, ale trzeba to robić grzecznie i rzeczowo.
      • artemida.10 Re: Autorytet a kobiety w ciazy 28.11.09, 00:22
        Sueellen jesteś bardzo dobra w teorii ale niekonsekwentna.W wątku
        trakującym o tym,jak lekarz w niezbyt uprzejmy sposób skomentował
        pytanie o płeć,wytłumaczyłaś jego zachowanie,że może miał dość
        namolnych pacjentek.Skoro może sie po chamsku odzywać bo "ma dośc",
        to równie dobrze moze nie okazywać szacunku przy badaniu bo tez"ma
        dość".
        • agxa1 Re: Autorytet a kobiety w ciazy 28.11.09, 10:54
          mysle ze mozemy jednak wiele...i wiele sie zmienilo...chociazby
          dzieki forom portalom typu "znany lekarz" Ja np tak znalazlam swoja
          ginke...nie ukrywam ze sugerowalam sie tym co pisaly pacjentki.
          Jesli mamy mozliwosc nalezy omijac szerokim lukiem
          tych "zwyrodnialców" medycyny...szpitale gdzie personel ma
          poprzewracane w glowie etc. Wkoncu za nami idzie kasa...prywatne
          wizyty, porod to pieniadze dla szpitala etc tyle na pewno mozemy
          zrobic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka