Dodaj do ulubionych

Tragiczny szpital na Inflanckiej.....

26.01.05, 13:20

Obserwuj wątek
    • mojanoga Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 26.01.05, 13:27
      Jestem lekarzem weterynarii i bardzo proszę mnie nie obrażać!Często robimy więcej i z dużo większym zaangażowaniem niż lekarze ludzcy.Zdarzylo mi się nawet pomoc synowi sąsiadki,któremu zrobiono Rtg ręki po upadku nic nie stwierdzając gdy tymczasem miał pęknięte kości w dwoch palcach.
      Z poważaniem lek.wet. mama Zuzi
    • aubergine Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 26.01.05, 13:31
      Drogi Tato!
      nie znam szpitala na inflanckiej, moge sie tylko wypowiedziec w kwestii bilirubiny. zoltczka w trzeciej dobie jest fizjologiczna reakcja organizmu dziecka spowodowana rozpadem nadmiernej ilosci czerwonych krwinek (odkad dziecko oddycha plucami, nie trzeba mu tylu erytrocytow co w zyciu plodowym), zoltaczke taka przechodzi znaczny odsetek dzieci, i nie jest to choroba. ze szpitala wypisywane sa noworodki z bilirubina ponizej 12, wazne jest, by obserwowac czy bilirubina spada. jesli nawet w szpitalu wynosila 13 czy 14 i zaczela spadac, to wypisanie takeigo dziecka jest jak najbardziej bezpieczne. leczenie swiatlem stosuje sie przy bilirubinie powyzej 14 (zalezy to tez oczywiscie od wieku noworodka)
      pozdrawiam
    • toska212 Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 26.01.05, 14:27
      Poruszyło mnie bardzo to co Pan napisał. Warto by było jednak aby inne matki
      nie wpadały od razu w panikę z powodu żółtaczki fizjologicznej.
      Zamiast komentarza proponują dwa linki:
      kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54925,1399992.html
      www.lmm.pl/porady/karmienie/zoltaczka.html
      Pozdrowienia i zdrowia dla maluszka życzę.

    • ala_ben Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 26.01.05, 16:10
      Szanowny Tato córeczki!
      Nie uwaza Pan, ze za duzo w tym mailu agresji?
      Zamiast sie wyzywac, proponuje sie wiecej dowiedziec o żółtaczce.
      A grozby pod adresem lakarki to juz lekka przesada....

      Troche kultury bo jak w takim stulu bedzie Pan wychowywal dziecko to az strach!

      Pozdrawiam
      Ala
    • marta_nie_martka Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 26.01.05, 21:15
      Rodziłam na Inflanckiej 4 mies. temu. Poród wspominam bardzo dobrze. Opiekę po
      porodzie zarowno położnych jak i pediatrów również. Moje dziecko też miało
      żółtaczkę fizjologiczną (10 bilirubiny) i wypisano nas ze szpitala, uważam, że
      decyzja była słuszna, w ciągu tygodnia zeszła.

      I tak w szpitalu byłyśmy dwa dni dłużej niż zwykle trzymają bo mała straciła
      dużo na wadze, około 8% wagi urodzeniowej. Każda mama wie, że spadek wagi do
      10% jest fizjologiczny, ale lekarze przejęli się, zrobili odpowiednie badania,
      pani z poradni laktacyjnej uczyła mnie jak karmić piersią, zresztą nie tylko
      mnie, obchodziła wszystkie sale i wszystkim chętnym pokazywała. Pokazała jak
      dbać o pempek, jak myć dziecko.
      Dziewczyna z mojej sali spędziła w szpitalu 1,5 tyg. bo jej dziecko miało taką
      żółtaczkę, ze lekarze, dla bezpieczeństwa dziecka, nie chcieli jej wypisać.

      Dodam jeszcze, że trafiłam do szpitala w najgorsze dni, tj. rodziłam w piątek,
      a w weekend zawsze jest mniejsza obsada, były też kłopoty z miejscami na
      porodówce. Mimo to nie spotkałam się z brakiem zainteresowania, odpowiadano na
      wszystkie moje pytania. Udzielano mi pomocy. Nie wszystko było różowe, było
      kilka niedociągnieć, ael uważam, że Pan przesadził w swojej wypowiedzi. Myślę,
      ze w kazdym szpitalu potraktowano by Paskie dziecko w ten sam sposób.

      Dla mnie Inflancka ma tą przewagę nad Żelazną, ze za przyjecie na oddział,
      uprzejmość personelu i opiekę nie musze płacić dużych pieniędzy. Pewnie dlatego
      Inflancka ma kłopoty ze sprzętem, ze nie umieściła w internecie cennika usług,
      jak to zrobiono na stronie szpitala Św. Zofii. Teoretycznie, przyjmują też tych
      niepłacących, ale jak w 14 tc. dostałam w nocy krwotoku i mąż zawiózł mnie do
      najbliższego szpitala, właśnie na Żelazną, to lekarz po badaniu stwierdził, że
      musze zostać w szpitalu, jednak nie u nich, zaproponował, że odwiozą mnie do
      Pruszkowa. Odmówiłam hospitalizacji. Przyjeto mnie właśnie na Inflanckiej, i
      utrzymano ciążę.

      Jak widać, nic nie jest czarno białe.

      Pozdrawiam.
    • mama_debiutantka trzy pytania 26.01.05, 21:22
      do Taty:
      1. od kiedy to żółtaczkę fizjologiczną się "łapie"?
      2. czy wie Pan, co to są groźby karalne?

      nie do Taty:
      3. gdzie są Panie Moderatorki, zwykle tak chętne do usuwania/przenoszenia
      postów?

      pozdrawiam smile
    • joan_29 Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 27.01.05, 17:48
      Moje dziecko mialo bardzo wysoką bilirubinę, 19,7 i zostaliśmy wypisani do domu
      kiedy spadla do poziomu 14,2. Najważniejsze ze miala tendencje spadkową. Tak
      więc ze wskażnikiem bilirubiny 10 wg mnie można wypisać do domu, szczególnie
      jeśli tendencja jest spadkowa..
    • alutek1 Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 27.01.05, 18:16
      Rodziłam w Instytucie Matki i Dziecka. Czy tam również, wg Pana, pracują
      kowale? Myślę, że nie. Poza tym często są to eksperci na łamach różnych
      czasopism dotyczących dzieci i niemowląt.Wypisano moje dziecko z pozioem
      bilirubiny - 14,3. Dlatego, że przez dwie doby poziom się nie podniósł a w
      kolejnej odrobinę spadł. I tak jest ok. Oczywiście po kilku dniach wyznaczono
      mi wizytę kontrolną.
      A odnośnie szpitala na Inflanckiej, to od wielu znajomych osób słyszałam, że
      jest najlepszy. I tam właśnie miałam rodzić, ale przypadek sprawił inaczej...
      Pozdrawiam i życzę więcej kultury
          • k_wielinska Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 28.01.05, 08:37
            Czesc,
            To ja sie jeszcze doloze. Moje dziecko, a jak trzeba zauwazyc - jednak
            wczesniak, mialo zoltaczke na pozimie 18% mg bilirubiny. Poniewaz jestem
            panikara i histeryczka to nie dawalam spokoju neonatologom, ktorzy opiekowali
            sie Emilka. Faktycznie - kiedy poziom bilirubiny spadl do bodajze 12%mg to
            wypisano dziecko, zalecajac kontrole bilirubiny w przeciagu nastepnego
            tygodnia. Poziom tez wzrosl do 13. Ale lekarz prowadzacy juz na miejscu zlecil
            znowu - ponowne badanie za kilka dni i zoltaczka spadla do 10. Tak wiec
            naprawde, mysle, ze Pana obawa o dziecko jest conajmniej nie do konca
            uzasadniona. Jesli nie wierzy Pan lekarzom w tej dziedzinie, to przepraszam
            jaki autorytet medyczny Pan uznaje??? A moze sam Pan wie lepiej od lekarzy???
            Wie Pan co? To zakrawa na chipohondrie. Widze, ze sam Pan wyrokuje,
            diagnozuje... nie dajac wiary specjalistom. A to niebezpieczna dolegliwosc
            psychiczna i dla Panskiego wlasnego zdrowi i spokoju sumienia nalezaloby chyba
            poszukac pomocy.
            Fajnie, ze znalazl sie ktos madry (troche wyzej), kto zacytowal Panu fragment
            KK dot. grozb karalnych. Smieszne, bo jakos na wszystkie inne posty zaraz mial
            Pan gotowa odpowiedz, a na ten akurat nie. Czyzby zabraklo argumentow???
            Zamiast odszczekiwac wszystkim i straszyc na olbrzymim forum personalnie Pania
            Ostrowska (co jest naprawde niedopuszczalne!!!!) moze trzeba bylo zwyczajnie
            poprosic o rade uzytkownikow tegoz forum, badz zwyczajnie zamiast tracic czas
            na utarczki slowne poszukac wiecej informacji nt. zoltaczki fizjologicznej. Nie
            jestem zwolennikiem glupich postow, a ten Panski byl naprawde wysoce
            niestosowny i beznadziejny, dlatego pozwalam sobie pisac. I oswiadczam, ze nie
            bede z Panem wpadac w polemike, bo widac nie reprezentujemy tej samej grupy
            socjologicznej, a bynajmniej nie wydaje mi sie, zebysmy mogli dojsc do
            jakiegokolwiek konsensusu. Szkoda tylko, ze zamacil Pan spokoj tego forum!
            Pozdrawiam serdecznie,
            Karolina
            • katka74 Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 28.01.05, 10:37
              To i ja się dorzucę, a co mi tam!
              Popieram w całej rozciągłości post w/w p. Karoliny, choć z drugiej też strony
              mogę po części wytłumaczyc też Pana rozgoryczenie i żal do szpitala. Domyślam
              się, że poza sprawą żółtaczki generalnie ten szpital i opieka nie przypadły
              Panu do gusti i stąd tyle goryczy.
              Po raz kolejny jednak napiszę, że stan Pana dziecka napradę nie był na tyle
              zły, żeby nie mogło zostać wypisane że szpitala!
              Moja córka również urodziła się z żółtaczką, której poziom przez pierwszy
              tydzień życia oscylował wokół 14 mg. I w szpitalu (Starynkiewicza) nie robiono
              NIC, aby ten poziom obniżyć twierdząc, że to fizjologia i tak może być a leczy
              tzn naświetla się dopiero powyżej 15mg! Wtedy mnie to przyprawiało nieomal o
              depresję poporodową ale dziś patrzę już na to zupełnie inaczej. Panu też z
              czasem przejdzie.
              W końcu doszło do naświetlań poziom spadł do 13 i wypisano Nas, oczywiście
              uczulająć na obserwację dziecka. To naprawdę widać czy dziecko jest żółte,
              najlepiej po białkach. A Panu jest napewno łatwiej bo ma Pan drugie dziecko.
              Nam ciągle wydawałó się że mała jest żółta. Po trzech tygodniach, lekarka
              zleciła badnie i wyszło znów 15! Na szczęście trafiliśmy na mądrego lekarza i
              po wykluczeniu bakterii w moczu (posiew), oświecono mnie, że istnieje coś
              takiego jak przdłużająca się żółtaczka towarzyszysząca karmieniu piersią.
              Piradzono mi odstawienie małej na dwa-trzy dni, ściąganie pokarmu, podgrzewanie
              i podawanie jej w butelce. Tak też zrobiliśmy, po weekendzie badanie wykazałó
              spadek bilirubiny do 7.
              Ten przykład napisałam,żeby Panu pokazać że nie zawsze musi być od razu źle.
              Oczywiście nie twiedzę, że Pana dziecko nie wymaga leczenia. Ale na pewno
              żółtaczka wymaga czasu i dopiero wtedy wiadomo czy można sobie pozwolić na
              czekanie czy nie. A jestem przekonana, że Pana dziecko przed wypisem było
              badane w szpitalu (krew, mocz), bo jeśli nie to niech Pan dochodzi swych praw!
              Pozdrawiam, życzę zdrowia dla maluszka i spokoju dla rodziców.
              Katarzyna
              • k_wielinska Re: do katka74 28.01.05, 10:49
                Droga Katko,
                Dzieki za wsparciesmile. Ja tez po czesci usprawiedliwiam rozgoryczenie tego Pana
                ale nie rozumiem i nie pochwalam reszty impertynencji. Smiesznie, ja tez
                rodzilam na Starynkiewicza!!! Moze w tym samym czasie????(ja - czerwic 2004)I
                powiem jeszcze jedno: moje dziecko akurat bylo naswietlane ale naprawde, gdybym
                nie wierzyla SPECJALISTOM, ktorzy maja naprawde do czynienia z wieloma gorszymi
                i trudniejszymi przypadkami, to niby KOMU mialabym zaufac??????
                Pozdrawiam,
                Karolina
                • katka74 Re: do k_wietlinska od katka74 28.01.05, 10:54
                  Hej, hej "siostro szpitalna" smile))
                  Ja rodziłam nieco wcześniej, bo w marcu. Jak wspomnienia? Od urodzenia mam
                  niechęć do szpitali, dlatego choć w sumie było nieźle, nie darzę tego okresu
                  jakimś szcególnym sentymentem. No poza tym, że urodziła się wtedy moja kochana
                  córeczka Paulinka.
                  Mam nadzieję, ze autor postu wybaczy Nam nieco prywaty...
                  Pozdrawim i miłego dnia!
                  Kasia
      • kate33 Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 28.01.05, 11:05
        To że się ojciec zdenerwował - miał widocznie ku temu podstawę, że ujął to w
        takie słowa, które nie przypadły większości do gustu - wolność słowa jest w tym
        kraju (poza tym czytałam już na forum gorsze wypowiedzi). Nie znam się na
        żółtaczce - nie jestem lekarzem, ale to miłe że tak się facet przejął swoim
        dzieckiem (poza tym wspomniał, że muszą leczyć małą w innym szpitalu, więc może
        faktycznie nie było wszystko w porządku). Moje zdanie jest takie: jedni
        wspominają dany szpital bardzo dobrze bo było wszystko o.k., a inni będę na ten
        sam szpital narzekać, bo nie uzyskali tego czego oczekawiwali. (a propos
        szpitali to czytałam na forum "szpitale" różne wypowiedzi, jedni dany szpital
        wyzywali od najgorszych, a inni nie mogli uwierzyć że o tę placówkę chodzi,
        którą tak mile wspominają).
        Pozdrawiam.
    • k_wielinska Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 28.01.05, 10:57
      Oj, jeszcze jedno. Ten Pan ma login PAX 51, co moze znaczyc, ze pierwszy czlon
      tegoz loginu to chyba (o ile pamietam z mojej nauki) slowo "pokoj" po lacinie
      (pax miedzy chrzescijanysmile - a pokojowy to on raczej w ogole nie jest wiec po
      coz wprowadzanie tego dysonansu, a czlon drugi, czyli "51" moze wskazywac na
      date urodzin albo wiek........ i tu tym bardziej zdziwienie!!!! Skad w
      czlowieku, ktory przezyl trudne lata socjalizmu taka nienawisc i agresja?! Coz,
      jezeli ta liczba w nick-u to wiek, to tylko schylam kapelusz, bo spokojnie
      moglby Pan byc dla mnie ojcemsmile a z "sedziwymi" mezami nie warto zadzieracsmile
      Radze jednak w takim przypadku zadbac o spokoj, bo to juz uklad krazenia i
      naczyniowy czasem szwankuje, a jak to mowia - zlosc pieknosci (a w Pana
      przypadku to chyba zdrowiu bardziej) szkodzi.
      Pozdrowienia,
      Karolina
      • katka74 Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 28.01.05, 11:05
        Oj dopiero przeczytałam. Ha ha. Karolina niezła jesteś!! Już Cie lubię! też
        zwróciłam uwagę na ten nick... i cyfry. Swoją drogą w czasach młodości naszych
        rodziców, cos takiego jak problemy z żółtaczką nie istniało. Moja mama
        wspomniała przy problemach z moją mała, że ja też długo po wypisie ze szpitala
        byłam pomarańczowa i jakoś nikt na to nie zwracał uwagi. Myślę o lakarzach, bo
        co dopiero rodzice..
        ale tfu tfu... jakoś żyję i mam się całkiem nieźle. Czego wzystkim życzę!
        K.
    • k_wielinska Re: do katka74.. 28.01.05, 11:17
      To wszystko to tylko moje spostrzezenia i ich analizasmile W koncu politolog
      jestem, to umiemsmile)))))))))))))) A moja Lulaske jak obejrzal moj lekarz -
      patolog, ktoryoprocz tego, ze prowadzi trudna ciaze to potem diagnozuje
      dziecko, tez jakby nie zrobil zagadnienia ze sprawy fatalnej i "smiertelnej"
      jak mi sie wowczas wydawalo zoltaczki mojego dziecka. Skwitowal cyt.: "Fajny
      dzidzius, tylko narazie to taki troche Chinczyk".
      Napisalam Ci na Twoj mail.
      Buziak, Karolina
        • maja45 Re: do katka74.. 29.01.05, 09:25
          Człowieku-skąd w Tobie tyle jadu, frustracji i kompleksów?
          Szcerze współczuje Twoim bliskim i ludziom ,którzy mieli wątpliwa przyjemnośc
          spotkac Cie na swojej drodze.
          P.S.
          Tez jestem politologiem i Twój poziom wiedzy na temat , czym zajmuje sie
          politolog załamał mnie.Ale też oświecił, dlaczego piszesz w taki chory sposób.
          Marta
    • katek77 Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 28.01.05, 21:56
      chciałabym dodać jedną małą refleksję - po przeczytaniu opinii Pana Pax51: mam nadzieję, że nigdy w życiu nie spotkam na swojej drodze tak zgorzkniałych i pesymistycznie nastawionych do życia ludzi. Naprawdę żal się człowieka robi, jak się czyta jego posty.Na forum poruszanych jest wiele przykrych tematów (chociażby ku przestrodze innych "forumowiczów"), no ale żeby z takim jadem do życia i do ludzi-chodzi mi tu np.o uczestniczki "dyskusji" na forum...).Wstyd.
      Kasia
      • mamamisiaczka Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 29.01.05, 09:26
        Witam wszystkich . Od początku śledzę waszą dyskusję i postanowiłam się
        odezwać . Mój synek jak się urodził również miał żółtaczkę . Stwierdzono ją w
        drugiej dobie życia . Po jednym dniu naświetlań zostaliśmy wypisani do domu .
        Pozim bilirubiny spadł do prawdopodobnie bezpiecznego poziomu . Jednak po dwóch
        dniach wróciliśmy do szpitala bo moje dziecko wymiotowało na zielono i kupę
        również robił zieloną . Lekarz stwierdził poziom bilirubiny 16,7 mg. ,
        zapalenie spojówek , początki odwodnienia (nie chciał nic jeść ani pić od
        południa , do szpitala pojechaliśmy w nocy) , złą perystaltykę jelit . W
        szpitalu leżeliśmy prawie tydzień . Nigdy się tak nie bałam jak wtedy o swoje
        dziecko . A wszystko dlatego że pani doktor nie bardzo się chyba znała na
        swojej pracy .
        Nie bronię tu autora wątku tylko chcę zwrócić uwagę na to , że moim zdaniem
        powinno się zostawiać dzieci w szpitalu do pełnego ich wyleczenia . Wiem że
        żółtaczka filzjologiczna jest dla dzieci nie grożna , ale po tym co przeżyłam
        wolałabym poleżeć w szpitalu z małym jeden dzień dłużej i żeby wyszedł z tamtąd
        naprawdę zdrowy .
        Pozdrawiam wszystkich Edyta
    • marta6666 Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 02.02.05, 05:50
      Z dat i godzin nadawanych postów wynika, że wiekszość czasu spędzasz przy
      komputerze, zawsze gotów coś napisać (często niegrzecznie wręcz
      prostacko) "w swojej sprawie". Nie jesteś w stanie zrozumieć, że nie masz
      racji,że twoja wiedza na temat fizjologicznej żółtaczki twojego dziecka jest
      zerowa, co udowodniło ci kilka forumowiczek, zgadzasz się jedynie z tymi
      postami, które popierają twoje tezy, innych treści nie dopuszczsz do
      świadomości. Wypisujesz groźby karalne, co raczej świadczy o
      nieodpowiedzialności czy wręcz głupocie. Jesteś agresywny i chamski a żółtaczka
      dziecka tego nie usprawiedliwia. Jako mechanik samochodowy, jak przypuszczam,
      naciągasz lekarzy na niepotrzebne naprawy, być może zawyżając ceny napraw i
      części zamiennych, lejesz prawdopodobnie stary olej do silnika i nie dokręcasz
      korka spustu. Jesteś zły. Jesteś agresywny. Możesz mieć nadciśnienie i może ci
      pęknąć żyłka. Uważaj na siebie. Całuski.
    • lolalilu Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 04.02.05, 13:57
      urodziłam na Żelaznej żłótaczkę stwierdzono w 2 dobie, najwyższy poziom
      stężenia bilirubiny był w 4 dobie (17) małego naświetlano przez 2 doby - po
      kilka godzin. W 6 dobie wyszliśmy do domu z poziomem 10,5.

      Ważne przy wipisie jest jaki odnotowano spadek poziomu bilirubiny od dnia
      maksymalnego stężenia.
    • straszna.baba Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 04.02.05, 16:38
      Ha ja rodziłam 6 lat temu przy Żelaznej i też nie wspominam tamtejszych lekarzy
      i pielęgniarek z uśmiechem na twarzy. Co do wypowiedzi Paxa to powiem szczerze,
      że gdyby coś przytrafiło się mojemu dziecku z winy lekarza to nie bawiłabym się
      w pseudo sprawiedliwość panującą w naszym kraju w stosunku do lekarzy tylko
      wzięła sprawy w swoje ręce. We wspomnianym szpitalu przychodziła do dziecka
      pielęgniarka-królewna, pisze królewna, bo za każdym razem miała minę
      męczennicy, że musi zrobić dziecku zastrzyk. Pewnego dnia nie mogła "wbić" się
      z igłą (jakoś inne Panie pielęgniarki potrafiły bez problemu)i za trzecim razem
      kiedy dziecko już było sine z płaczu a ona dalej nie mogła się wbić wywaliłam
      ją za drzwi i powiedziałam, że jak jeszcze raz przyjdzie do mojego dziecka to
      ją nogami do przodu z sali wyniosą, od tego momentu pojawiała się tylko
      doświadczona pielęgniarka, która "wbijała" się za pierwszym razem.
    • festival Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 04.02.05, 18:33
      Jako Ojciec trzymiesięcznej córeczki, który wiele złego przeszedł w szpitalu
      MSWiA przy ulicy Wołoskiej (napisałem to na forum "MSWiA horror!") dołaczam się
      i solidaryzuję z Panem o nicku "Pax 51".
      Wraz z Żoną długo nie mogliśmy podjąc decyzji gdzie rodzić.
      Teraz żałujemy, że nie zdecydowaliśmy się rodzić w Międzylesiu. Zadecydowało
      tylko i wyłącznie to, że poznaliśmy lekarza z MSWiA, który miał robić cesarkę
      (zrobił zresztą wspaniale). Ale położne w MSWiA to potwory z piekła rodem.
      Wczesniej jednak odwiedziliśmy Inflancką. Ludzie !
      Tam czas zatrzymał się na Gierku ! Albo nawet na Bierucie.
      A te pielęgniary ! Obelżywe, wstrętne, od razu oświadczyły, że nikt się Żoną
      nie będzie tu zajmował i żebysmy sobie za wiele nie wyobrażali.
      Ja rozumiem, że teraz za wszystko trzeba płacić, ale do cholery to jest szpital
      państwowy. Odrobinę skromności. Tymczasem te babska oświadczyły lojalnie, że
      jak nie damy w łapę, to Żona będzie rodzić w warunkach biblijnych. Itd.
      Sale obskurne, śmierdzące. Domyslam się więc, że lekarze (p. Ostrowska) mogą
      być nie lepsi.
      Pax - pozdrawiam Pana i łączę się w bólu.
    • festival Re: Tragiczny szpital na Inflanckiej..... 09.02.05, 12:54
      Jeszcze raz muszę tu coś wpisac, mam nadzieję, że się Państwo nie pogniewają. W
      dalszym ciągu dodam, że solidaruzyję się z panem "Pax". I jeszcze tylko powiem,
      że moja dzidzia na skutek niekompetencji lekarzy dostała bolesne zastrzyki z
      antybiotyku na zapalenie ucha, którego, jak się potem okazało wcale nie
      miała !!!! Do tej pory płakac mi sie chce jak sie moja córcia (wówczas
      miesięczna !!!) nacierpiała. Wydzwaniałem wtedy przerazony po wszystkich
      pediatrach, czy ten antybiotyk, niepotrzebnie podany nie pozostawi skutków
      ubocznych (zinacef). Ponoć nie, ale ile było strachu..... Poziom wiedzy
      lekarskiej w naszym kraju jest porażający. My, dorośli, mamy swój rozum i
      czasem machamy na takich lekarzy ręką. Ale gdy znajdziemy się w sytuacji, w
      której jestesmy jeszcze niedoświadczonymi rodziacami, wierzymy im na słowo, bo
      się nie znamy. Dopiero później, jesteśmy mądrzejsi i możemy nawet z niektórymi
      pediatrami dyskutowac jak równi z równym.
      I jeszcze jedno. Piekne Panie, kochane Mamy, oskarżacie Pana "Pax", że jest
      żałosny, że jest prostacki. Może go rzeczywiście poniosło. Ale teraz
      poczytajcie swoje odpowiedzi. Niektóre z Pań piszą w taki sposób, jakby dopiero
      wyszły z poprawczaka. Wstyd !
      Cześć Tereska.
              • koko8 Re: off topic 09.02.05, 20:07
                od razu zaznaczam ze odbiegne od tematu glownego watku, ale wbrew sobie musze
                dalej bic piane, bo po prostu wstyd mi za kobiety, kore zabraly tu glos...

                przebrnelam przez ten watek, nie kryjac zdziwienia, ze matki moga w taki sposob
                wypowiadac sie o czlowieku, ktory napisal post w trosce o swoje wlasne dziecko?
                drogie "damy", ktore tak szafujecie inwektywami, zastanowcie sie, jezeli nie
                przekracza to waszych umiejetnosci nabytych w efekcie edukacji i socjalizacji -
                po co istnieje forum SZPITALE? moim zdaniem po to zeby forumowicze mogli
                dzielic sie swoimi opiniami na temat konkretnych placowek... i chyba nie jest
                to forum sposnorowane przez szpital na inflanckiej, skoro wg was nie wolno
                wypowiadac wylacznie pozytywnie, bo inaczej jest sie "chamem, prostakiem,
                dyletantem, burakiem" itp. ...pax51 krytykuje szpital powolujac sie na wlasny
                przyklad... tyle, ze dosadnie ... i ja sama, jako matka 4miesiecznej coreczki
                rozumiem go i wspieram... w moim trzydziestoletnim zyciu nie spotkalam jeszcze
                zyczliwego lekarza reprezentujacego panstwowa sluzbe zdrowia...
                acha - zylabym w bardziej zyczliwym spolecznstwie, gdyby wiecej ojcow,
                podobnych po paxa51 i festivala angazowalo sie w sprawy swoich dzieci,
                pozdrawiam
                aagnieszka, szczesliwa mama
                • ana50 Re: off topic 10.02.05, 08:32
                  Popieram! Pozatym dziwi mnie, że dla kobiet czytających w/w posty nie ważne są
                  fakty , o których pisze pax tylko rzekome jego prostactwo.

                  Drogie Moralizatorki: życzę Wam by Wasze dzieci nigdy nie chorowały a jeśli
                  zachorują to żebyście trafiały zawsze na sympatycznych, zaangażowanych lekarzy.
                  Takich jak w Leśnej Górze.

                  Pax duuuużo zdrówka dla córeczki!

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka