Zastanawiam się czy o cesarskim cięciu można w ogóle mówić poród.
Jak czytam "urodziłam przez cc" to wydaje mi się to jakimś nadużyciem.
"Urodziłam" zakłada przecież jakiś wysiłek, wskazuje na aktywność kobiety
rodzącej, dlatego czasem używa się go jako przenośni, że ktoś coś urodził w
bólach.
Tymczasem cc to operacja, w czasie której nie ma mowy o wysiłku ze strony
kobiety, więc raczej nie jest to żaden poród - tylko cesarskie cięcie.
Więc jeśli rodzić to naturalnie, a jeśli przez cc to nie rodzić tylko mieć
operację.
Teraz pewnie posypią się na mnie gromy ze strony tych, co "rodziły przez cc"