ach... dziecko w drodze...wiec dobra okazja do remontu... ale ze kasa wpadla
dopiero teraz- odrazu kulam żelazo poki gorące...i padło na moj 6ty miesiąc
ciąży. narazie 2 dni przygotowan- mama pomogla mi umyc okna, byla z malym na
placu zabaw, wczoraj i dzis- ja umylam wszsytko "zza szyb mebli" i
wyprowadzilam wszystko z pokoju malego- zostalo łózko i szkielety mebli. od
jutra mąż ma wolne- wiec sprzedajemy malego do mojej mamy- i bierzemy sie za
malowanie. farby same duluxy dekorale... raczej nie z polki śmierdzących.
cieszę sie strasznie na mysl o malowaniu mieszkania- bo az sie prosi! wiadomo
zakurzone sciany, miejscami soczki malego

miejscami popaciane,
zabrudzone... a dzieciątko przyjdzie w sierpniu więc... bedzie czysciutko i
pachnąco i świeżo- aj jak ja to kocham...
jednak narazie po 2ch dniach padam na twarz- nie wiem- wydaje mi sie ze robie
szybko staram sie naprawde! a w gruncie rzeczy wloke się jka ślimak!
zadyszka jakas... brzuchol, nogi spuchnięte... oby juz bylo po...