Dodaj do ulubionych

ciężarne ze Szczecina

15.03.04, 17:59
Chcę poznać mamy, które mają termin na koniec marca lub pierwszą połowę
kwietnia. Czy to wasza pierwsza ciąża, jak się czujecie i gdzie będziecie
rodziły ? Ja jestem w drugiej ciąży, mam zamiar rodzić w Zdrojach. jestem w 36
tc., ale wg mojej gin. mogę rodzić w każdej chwili - szyjka mi się skraca, a
główka dzidziusia już prawie wystaje na zewnątrz. Co tam u Was??????
Magda
Obserwuj wątek
    • mamka22 Re: ciężarne ze Szczecina 15.03.04, 21:41
      ja jestem ze szczecina, ale dopiero palnuję ciąże.
      Jestem zainteresowana szpitaklem w zdrojach. Zyczę udanego i szybkiego porogu i
      baaaaardzo proszę o opinię!!!!!( jak juz będziesz po oczywiście)
      POWODZENIA!
      mamka22
      • mama.magda Re: ciężarne ze Szczecina 16.03.04, 14:22
        Już raz rodziłam w Zdrojach, więc mogę ci wstępnie odpowiedzieć: na izbie
        przyjęć niezbyt ciekawie, kobieta niemalże mnie wyśmiała, kiedy powiedziałam o
        ilości wód płodowych, które mi odeszły (stwierdziła, że się chyba zesikałam...);
        no ale myliła się, bo zaraz zaczęłam mieć regularne skurcze porodowe. Na
        porodówce było ok., miła atmosfera, dobra opieka aż do samego końca (rodziłam 10
        godzin); za to już na sali było różnie, pielęgniarki mniej lub bardziej
        sympatyczne i rozmowne, ale sale czyste, toaleta może być. Nie wiem jak jest w
        innych szpitalach, ale w Zrojach jest bardzo dobry sprzęt dla noworodków
        wymagających intensywnej terapii. Po moim drugim porodzie na pewno dodam więcej
        szczegółów, bardziej aktualnych. Trzymaj się, pa!
    • zofia78 Re: ciężarne ze Szczecina 16.03.04, 08:53
      Cześć Magdo!

      Ja także jestem w 36 tyg. ciąży (koniec), skróconą szyjkę mam już od stycznia i
      dlatego leżę i biorę leki. Rozwarcie też jest, ale na razie niewielkie, brzuch
      wysoko, także nie mam nadziei na szybkie rozwiązanie. Szpital wybrałam, ale nie
      Zdroje tylko na Unii Lubelskiej, tam pracuje mój gin. i dwóch jeszcze znajomych
      lekarzy, także duże prawdopodobieństwo, że ktoś znajomy będzie przy moim
      porodzie. To też moja druga ciąża, mam 5-letnią córeczkę. A Ty jakiego masz
      malucha?
      POzdrawiam i odezwij się.
      Zosia
      • mama.magda Re: ciężarne ze Szczecina 16.03.04, 14:33
        odp. dla Zosi: Mój maluch ma na imię Mateusz i właśnie skończył 3 latka.
        Współczuję Ci leżenia w łóżku i łykania leków. Też brałam leki w pierwszej
        ciąży, bo też skracała mi się szyjka. Tym razem mam inną gin. i całe szczęście
        jest rozsądniejsza z tymi lekami. Biorę oprócz witamin tylko aspargin i nospę
        bardzo rzadko, w razie przedłużającego się bólu brzucha. I jakoś dotrwałam do 36
        tc. bez specjalnego leżenia. Uważam, że niektórzy lekarze trchę przesadzają z
        tymi lekami, ale skąd my szaraczki możemy wiedzieć gdzie zaczyna się przesada, a
        gdzie nie. Lepiej łykać. Przez kilka dni będę miała utrudniony dostęp do
        internetu, ale się odezwę, pa!
    • madziab_27 Re: ciężarne ze Szczecina 16.03.04, 14:12
      Hej! Ja jestem w 37 t.pierwszej ciąży. Leżę od prawie trzech miesiecy. Mam
      zalozony krążek, który mam mieć zdjęty za tydzień. Wybrałam szpital na
      Pomorzanach ponieważ już tam leżałam na patologii i bylam zadowolona z opieki,
      widziałam jak to wszystko wygląda. Pozdrawiam
      • mama.magda Re: ciężarne ze Szczecina 16.03.04, 14:39
        Cześć Madzia! Ciekawa jestem jak długo pociągniesz bez krążka; moja znajoma, po
        odstawieniu leków, urodziła sporo po terminie. Nasze dzieciaczki nic chyba sobie
        nie biorą do serca naszych skracających się szyjek i wyskakują z brzuszka, kiedy
        chcą. Odezwij się, niekonie dopiero po porodzie.Pa!
    • gonik1 Re: ciężarne ze Szczecina 16.03.04, 14:18
      cześć,
      ja jestem w 35 tyg. od 2 mies. biorę Fenoterol 9 szyjka oczywiście sie
      skróciła ) to chyba plaga naszych czasów.
      Mam też synka - 3 lata.
      Wybiorę Pomorzany ( tam już rodziłam) albo Police ( tam pracuje mój gin ) jak
      dojadę...
      mam nadzieję, że urodzę przed Świętami, czego i Wam życzę,
      pa
      Gonik
      • monikajagger Re: ciężarne ze Szczecina 22.03.04, 12:09
        cześć... a moze to jest Dr Halec? pozdrawiam ...
    • lgosia1 Re: ciężarne ze Szczecina 17.03.04, 11:30
      ja jestem z Polic. Jestem w 33 tygodniu ciąży a szyjkę mam 1cmsad Biorę od kilku
      dni fenoterol 1 tabl. na noc no i muszę leżeć. Będę rodzić na Unii Lubelskiej
      ze względu na sprzęt. A jeśli chodzi o te nasze szyjki... To jestem zawsze
      zdziwiona skrajnością zaleceń różnych lekarzy... Jedni panikują, kładą do
      szpitala, każą leżeć plackiem, faszerują fenoterolem... inni podchodzą do tego
      spokojnie każą częściej odpoczywać itp. No i kto ma rację? Wydaje mi się że
      chuchają na zimne. No ale żadna z nas pewnie nie odważyła się ryzykować i nie
      brać leków i chodzić jak do tej pory?
    • beataradz Re: ciężarne ze Szczecina 17.03.04, 15:28
      Cześć, jestem w 35 tygodniu, od 16 listopada 2003 mam założony pesar, w
      listopadzie rozwarcie miałam na 1 cm a szyjkę długości 1,5 cm. Od tamtej pory
      czyli przez 4 miesiące szyjka ani mi się nie skróciła, ani bardziej nie
      rozwarła. Lekaż kazał mi leżeć tylko przez tydzień po założeniu pesara, póżniej
      normalnie funkcjonowałam, mogłam wychodzić z domu i biegać po sklepach parę
      godzin. Oczywiście biorę fenoterol 4x0,5 tab. dziennie. Uważam, że często
      lekarze niepotrzebnie zwlekają z założeniem pesara i zmuszają pacjentki do
      wegetacji w łóżku, lub nawet jak załążą też każą leżeć jak to
      powiedziałyście "chuchając na zimne". Czuję sie bardzo dobrze nie miałam jak ja
      to mówię "skutków ubocznych" ciąży tj. nudnośći, wymiotów, bóli krzyża, bóli
      brzucha, dobry chumor też mi cały czas dopisuje. Jest to moja pierwsza ciąża
      (mam 33 lata) i mimo to lub właśnie dlatego nie czuję żadnego strachu przed
      porodem, nie mam żadnych obaw. Już skompletowałam prawie całą wyprawkę tylko
      wózek zamówię tuż przed porodem i kupię po porodzie (model wybrałam już w
      styczniu). Termin mam na 20 kwietnia ale liczę sie z tym że mogę urodzić już
      około 8-10 kwietnia (wokół wszystkie znajome rodzą w 38-39 tygodniu)tym
      bardziej że 29 marca mam wyciągany pesar a z 01 kwietnia odstawiam fenoterol.
      Będę rodziła w Policach, jeżeli chodzi o warunki i personel moim zdaniem to
      jeden z lepszych szpitali, tym bardziej że prowadzi mnie dr Niedzielski -
      ordynator z Polic. Życzę krótkich i bezbolesnych porodów, pozdrawiam Beata.
      • mama.magda Re: ciężarne ze Szczecina 17.03.04, 17:58
        Dzięki dziewczyny za wasze odpowiedzi, mam tylko jedno zasadnicze pytanie: czy
        istnieją ciężarne, które nie mają problemów ze skracającymi się szyjkami???????
        A może to jakaś zmowa lekarzy? Tylko po co? I właściwie od czego to zależy, że
        te szyjki są takie niewydolne? Czy któraś z was słyszała jakąś sensowną teorię
        na ten temat?
    • 1asia2 Re: ciężarne ze Szczecina 18.03.04, 14:44
      Cześć! Mam termin na 4 kwietnia, tydzien temu miałam zdjęty pessar i wg. mojego
      gin moge zacząć rodzić w każdej chwili. To mój pierwszy poród więc boje się
      bardzo, mam zamiar rodzic w Zdrojach choc lekarz prowadzący jest z unii i nie
      znam lekarzy z tego szpitala, znam jedynie położne które prowadziły szkołę
      rodzenia. Napisz czy znasz lekarzy i położne w Zdrojach i kogo ewentualnie
      mogłabyś polecić??
      Pozdrawiam Asia
      • mama.magda Re: ciężarne ze Szczecina 18.03.04, 21:34
        Cześć Asiu! Dopiero teraz mogłam zasiąść do mojego ulubionego forum, ale
        odpowiem na Twoje pytanie: położne na porodówce są super, a jak już poznałaś je
        na szkole rodzenia, to masz już trochę psychicznego komfortu. W ogóle nie wiem
        dlaczego tak strasznie boisz się porodu! Owszem trzeba się nieźle napocić i
        boli, ale nie ma co przesadzać z tym strachem. Ja miałam przy pierwszym porodzie
        takie nastawienie, żeby nie myśleć o tym jak będzie wyglądał przebieg porodu. I
        naprawdę bardzo mi to pomogło. Poprostu skupiałam się na tym, czego mnie uczyli
        na szkole rodzenia, traktowałam to jak pracę, którą muszę wykonać. I nie
        przejmuj się tym, że nie będziesz umiała oddychać jak należy. Wsłuchaj się
        raczej w swoje ciało, tzn. jaki oddech przynosi ci ulgę.
        Ja atmosferę na porodówce wspominam bardzo miło (rodziłam trzy lata temu).
        Lekarze są różni, ale podejście mają ludzkie do rodzącej. Nie martw się na pewno
        przetrwasz! Mój lekarz prowadzący też nie pracuje w Zdrojach, ale ja się tym
        zbytnio nie przejmuję. Masz jeszcze jakieś pytania? Rodzisz sama czy wybrałaś
        poród rodzinny?
        • zofia78 Re: ciężarne ze Szczecina 19.03.04, 10:06
          Cześć dziewczyny!

          Trochę nas jest i wszystkie mniej więcej w podobnym stopniu zaawansowania.
          Asiu, z tymi szyjkami to naprawdę nie wiem, co jest. Znajomy kolega ginekolog
          opowiadał, że ponad 50% ciężarnych prędzej czy później trafia na patologię.
          Moja szyjka zaczęła sie skracać w 28 tyg. więc mozna było założyć pessar, ale
          moja gin zdecydowała sie na leki, potem był szpital i od tamtego czasu leżenie
          plackiem. Mam wrażenie, że chyba lepiej mieć ten krążek, bo leki to zawsze
          jednak leki i nie wiadomo jak działają na maluszka. Ja policzyłam swoje i biorę
          około 13 tabletek dziennie okropność. Całe szczęście, że dotrwałam i już jestem
          w 37 tygodniu. W przyszłym tygodniu odstawiam wszystko.
          Ja także nie bałam się pierwszego porodu, myslałam, że kobiety przesadzają i że
          jestem bardzo odporna na ból.
          Rzeczywistość przeszła moje oczekiwania, myślałam,że odjadę. Teraz boję się
          tylko, że dzidzia będzie jeszcze większa niż moja pierworodna (4100 i 61 cm). A
          tak sie nie boję, wiem, czego się spodziewać.
          Pozdrowienia dla wszystkich mamuś
          Trzymajcie się ciepło
          Zosia
          • mama.magda Re: ciężarne ze Szczecina 19.03.04, 17:34
            Rzeczywiście niezbyt ciekawie z tymi trzynastoma tabletkami. Szczerze
            powiedziawszy nieźle Cię ta pani ginekolog faszerowała.Dorze, że już masz to za
            sobą?
        • 1asia2 Re: ciężarne ze Szczecina 19.03.04, 11:37
          Dziękuję za pocieszenie, czytając niektóre wspomnienia porodów dziewczyn z
          forum najadłam się dużo strachu. Chyba lepiej nie znać tych wszystkich
          szczegółów bo każda ma inne doświadczenia. Planuję poród rodzinny i mam
          nadzieję, że mój mąż będzie mnie czynnie wspierał. A jak Ty czy pierwszy poród
          miałaś rodzinny i jaki teraz planujesz? Na kiedy masz termin?
          Mam nadzieję,że jak urodzisz to się odezwiesz!!! Pozdrawiam Asia
          • zofia78 Re: ciężarne ze Szczecina 22.03.04, 10:16
            Asiu, jeśli to było pytanie do mnie to odpowiadam.
            Każdy poród jest inny, ja chodziłam przez dwa tygodnie z jakimś 4 cm
            rozwarciem, oczywiście żadnych skurczów nie czułam. Mój lekarz (mieszkałam
            wtedy w Gdyni) nie chciał mnie kłaść do szpitala, choć ja chciałam, ale jestem
            mu głęboko wdzięczna za to, że się opierał. 14 dni po terminie przyjął mnie do
            szpitala na patologię. Sala sąsiadowała z porodówką, w nocy około 1 przywieźli
            dziewczynę w trakcie porodu, która stękała, jęczała i wtedy... jak mnie nie
            wzięło. Poleciałam do położnej mówiąć, że mam skurcze co 1-2 minuty, ona mi na
            to, żebym nie przesadzała i kazała sie położyć. Dopiero, jak zaczęłam jej
            wymiotować na podłogę to się przestraszyła i wezwała lekarkę, która
            stwierdziła, że juz dawno powinnam byc na porodówce. Ekspresem sie tam
            znalazłam, zdążyłam jeszcze zadzwonić do męża, który przyjechał dosłownie na
            samą końcówkę. Marysia urodziła się o 4.40. Niestety dziecko było tak wielkie,
            że rzucały mi sie na brzuch, miałam rozerwaną szyjkę. Jeszcze przez kilka
            miesięcy mówiłam, że nigdy więcej dzieci.
            A jak się to skończyło? Termin na 14 kwietnia, ale mam wrażenie, że znowu
            będzie później. Mąż oczywiście rodzi ze mną. Jest naprawde potrzebny, poza tym
            nikt obcy nie pozwoli sie ścisnąć za rękę do siniaków, żaden lekarz i żadna
            położna. A trzymać się metalowej rury chyba nie jest tak przyjemnie. Poza tym
            tatuś zajmował sie małą podczas mojego 2 godzinnego szycia.
            Trzymajcie się i nie bójcie, wszystko da się znieść i wytrzymać.
            Pozdrawiam
            Zosia
            • mama.magda Re: ciężarne ze Szczecina 22.03.04, 14:02
              Cześć dziewczyny, Asiu, Zosiu i wszystkie inne! Ja też polecam poród rodzinny.
              Jeśli macie taką możliwość i się nad tym zastanawiacie, to ja namawiam. Ja za
              pierwszym razem musiałam namawiać "tatuśka" i na szkołę rodzenia i na rodzenie
              ze mną. Gdybym sugerowała się jego chęciami, to wiele bym straciła. A tak mam
              wspaniałe wspomnienia z tego ważnego momentu w naszym wspólnym życiu. To bardzo
              zbliża. Podczas porodu, kiedy ja już prawie mdlałam z wysiłku i zmęczenia, mój
              mąż był drugą moją połową, która komunikowała się z położnymi i lekarzami. Kiedy
              nastąpił już punkt kulminacyjny i dzidziuś wylądował na moim brzuchu, pierwsze o
              czym pomyślałam było: nareszcie koniec! Popatrzyłam na twarz mojego męża, który
              stał nade mną i wiecie, co zobaczyłam? Rozklejoną buzię pełną łez wzruszenia. To
              było poprostu niesamowite: mój Artur, u którego musiałam wypraszać podczas
              ciąży, by położył rękę na mój brzuch, który nie wykazywał żadnej radości w
              oczekiwaniu na dziecko, oto stoi teraz nade mną i nowonarodzonym synkiem,
              płacze, ma w nosie lekarzy, mamrocze coś z zachwytu, i to było coś, co mnie
              otrzeźwiło po trudach porodu i co pomogło mi cieszyć się tą ciepłą kluseczką
              leżącą na moim brzuchu. Później to właśnie mąż przyniósł mi już umytego i
              ubranego malucha i podał do piersi. I tak jeszcze przez 2 godzinki, kiedy się
              jest zszywanym i na obserwacji poporodowej, cieszyliśmy się razem pierwszymi
              wspaniałymi chwilami we trójkę. Ponadto mój mąż był cały czas przy dziecku od
              chwili narodzin , poprzez ważenie, mierzenie i pierwsze badanie naszego oseska.
              Niestety tym razem pod koniec drugiej mojej ciąży, znowu muszę namawiać mojego
              Arturka na poród rodzinny, nie obyło się bez kilku kłótni i moich łez, no ale w
              końcu osiągnęłam cel i wiem, że powtórzą się cudowne chwile sprzed trzech lat. A
              propos, to mój mąż przez ostatnie trzy lata namawiał różnych znajomych na poród
              rodzinny, dlatego nie wiem skąd ten opór, ale wiem, że warto "przymusić"
              tatusia. Pa, Magda
    • madziab_27 Re: ciężarne ze Szczecina 22.03.04, 14:28
      Hej. My zaczeliśmy 38 tydzień. Jutro mam wizyte u mojej gin i mam dostać
      skierowanie do szpitala na zdjęcie pessara. Jestem ciekawa czy mnie puszczą po
      tym do domu, czy już zostanę. Od kilku dni mam potworne bóle krzyża, teraz
      doszedł do tego bol podbrzusza i skurcze, które "zaczynają" sie w górze brzuszka
      i stopniowo schodzą w dół. Z jednej strony już nie mogę się doczekać maluszka, z
      drugiej zaczynam się bać porodu. Chociażpowtarzam sobie że nie ja
      pierwsza...oraz ze innego wyjścia nie mam.
      Jeśli chodzi o poród rodzinny, to mój mąż też się początkowo opierał, ale w
      końcu udało mi się go przekonać i mam nadzieję że nie będziemy tego żałować.
      Pozdrawiamy: Magda i Maluszek
      • mama.magda Re: ciężarne ze Szczecina 29.03.04, 19:38
        Cześć dziewczyny! Już tydzień nikt nie zaglądał do naszego wątku. Jak tam, czy
        jeszcze chodzicie z dzidziusiami w brzuszkach? Ja zaczęłam 38 tydzień i właśnie
        dostałam skierowanie na ktg, bo mam 2,5 cm rozwarcie wew. szyjki. Ciekawe czy
        mnie zatrzymają. Szczerze powiedziawszy nie spieszy mi się do szpitala. Nie ma
        to jak w domu. Jak się rozsypiecie to napiszcie !!!! Pa! Magda i ...
        • lgosia1 Re: ciężarne ze Szczecina 29.03.04, 21:09
          a ja w miniony piątek skończyłam 34 tydzień. Jutro idę na usg i zobaczę jak tam
          sprawy z moją szyjkąsmile. Cholernie się boję czy znowu się nie skróciła. Jak ja
          wam dziewczyny zazdroszczę wieku ciążowego. Staram się leżeć bardzo dużo, ale
          ostatni tydzień miałam trochę kłopotów (moi pracownicy trochę pobroili i
          musiałam w związku z tym trochę się poruszać). W domu też muszę się więcej
          ruszać, niż ostatnio - bo w końcu jeść coś trzeba, albo przychodzi pan wziąć
          wymiary na nowe meble, lub mężowi trzeba pokazać palcem gdzie co położyć
          podczas robienia porządkówsmile No i trochę się boję o tę szyjkę.

          Zosiu78 koniecznie się odezwij jak już urodzisz. Bardzo będę ciekawa twojej
          opinii o szpitalu na Unii no i wrażeń z samego porodu oczywiście....
          Ojej... jak ja wam zazdroszczę, że za chwilę się rozdwoicie!
          Ja muszę jednak przetrwać chociaż jeszcze te dwa tygodnie
          • mama.magda Re: ciężarne ze Szczecina 09.04.04, 18:12
            Nie wiem czy ktoś jeszcze zagląda do tego wątku. W każdym bądź razie mam to już
            za sobą. Urodziłam pięknego chłopczyka. Ma na imię Krzyś. Poród odbył się w 37
            tyg. i nie wiem dlaczego uznano to za poród przedwczesny, skoro podręczniki
            podają, że taką ciążę traktuje się jako donoszoną. Ale mniejsza z tym. Dzidziuś
            jest zdrowy, ja też. Rodziłam w Zdrojach i było ok. A co u Was?
            Magda, szczęśliwa mama dwóch chłopczyków.
            • lgosia1 Re: ciężarne ze Szczecina 09.04.04, 19:27
              gratuluję
              czyli jesteś już szczęśliwą mamusią!
              Ciekawa jestem czemu twój poród określili jako przedwczesny. Ja myślałam, że
              już w zaliczonym 36 tygodniu jest "o czasie". Cholerka, czyli muszę jednak
              jeszcze poleżeć chociaż te 7 dni. Wtedy skończę 37 tydzień. No ale chyba
              zaryzykuję ruszyć dupkę na święta i do teściów i do rodziców...
              Ojej teraz to już nie wiem co robić.
              Trochę mnie wystraszyłaś tą kwalifikacją porodu. No ale chyba jednak
              najważniejsze jest to, że masz zdrowego Krzysia! A jaką miał wagę? Ile mierzył?
              Ile punktów dostał?
            • mamka22 do mama.magda 13.04.04, 08:29
              Po pierwsze ogromnne gratulacje!!!!
              Czy mogłabyś cos bliżej opowiedzieć o szpitalu w Zdrojach. Wszyscy go chwalą
              ale czy rzeczywiście jest super czy tylko ok.
              Słyszałam, że ostatnio tam podobno duzy tłok.

              mamka22

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka