Odebrałam dzisiaj wymaz z szyjki macicy i okazało się, że mam streptococcus agalactiae, poprostu ekstra jak pech to pech, mam już chyba wszystko co w ciązy można mieć.
Mam kilka pytań do dziewczyn, które to miały:
Czy mam się czym martwić?
Czy wrazie gdyby rozpoczął się poród mam lecieć od razu do IP, czy na spokojnie poczekać na skurcze co 5 minut?
Co w momencie kiedy odejdą mi wody, bo słysząłam, że wówcza już antybiotyk nie pomaga

Z góry dziękuje za odpowiedzi, bo trochę się zmartwiłam