Dodaj do ulubionych

Rodzenie bez męża

25.04.04, 12:40
Witam. Jestem w mojej drugiej ciąży i mam prawie dwuletniego syna. Dotychczas
było tak, że mieliśmy postanowione, że teściowa zajmie się Olkiem jak my
pojedziemy do szpitala urodzić. Ostanio stosunki z nią pogorszyły się na
tyle, że nie chcemy już aby zajmowała się małym podczas porodu. Wychodzi na
to więc, że będę zmuszona urodzić sama gdy mąż będzie w domu z synem. Nie mam
tutaj problemu typu transport do szpitala ani też nie chcę rodzić w domu gdyż
byłoby to zbyt mocne przeżycie dla naszego synka który jest bardzo wrażliwy.
Mieszkam za granicą i nie mam też odpowiednio zaufanej osdoby aby była ze mną
w czasie porodu. Wobec czego pytanie, czy jest ktoś z was kto rodził sam bez
męża i nikogo z rodziny czy przyjaciół? Jak wam poszło, czy czułyście się
samotne czy było lepiej z tego powodu? Dziękuję z góry za wszystkie
odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • biedronka2003 Re: Rodzenie bez męża 26.04.04, 07:01
      Witaj! Jestem w bardzo podobnej sytuacji, no z wyjatkiem tego, ze tesciowa
      mieszka w Polsce a my daleko od niej. Ale mam 4-letniego syna i jestem w ciazy
      z drugim i byc moze tez bede musiala rodzic bez meza. Ale powiem Ci, ze jak na
      razie to mi nie przeszkadza wiedzac, ze w tym czasie zajmie sie synem, a jak
      tylko bedzie juz po porodzie to obydwoje przyjada do mnie/nas smile Moja kolezanka
      urodzila obie cory bez meza. To byla ich wspolna decyzja. A moze jeszcze uda Ci
      sie kogos znalezc do synka? Na kiedy masz termin?
      • aga_rn Re: Rodzenie bez męża 26.04.04, 07:22
        Ja tez urodzilam drugie dziecko bez meza - z tych samych powodow, mieszkamy w
        Kanadzie i oprocz naszej czworki nie mamy tutaj nikogo. Maz z corka byl w
        poczekalni a ja - sama - na porodowce. W moim przypadku nie bylo problemu bo
        urodzilam synka 17 minut po przybyciu do szpitala smile, tak wiec
        porod "przechodzilam" w domu (tez bez meza bo spal smile, urodzilam o 0527 rano) -
        lazilam, pare razy weszlam pod prysznic, zrobilam fryzure i lekki makijaz
        itd. smile
        Na emigracji jest na pewno sporo kobiet rodzacych drugie ( i dalsze ) dzieci
        bez mezow - z takich samych powodow. Ja mialam wspaniala opieke - lekarka i
        chyba ze cztery pielegniarki w pokoju ze mna, przybylam na wozku z okrzykiem ze
        rodze, wozek pchal, biegnac, chlopak z security smile Chyba dziewczyny nie byly
        zbyt zajete tego ranka, wiec mialam swietna obsluge.
        Bedzie dobrze, ja slysze same superlatywy o angielskich poloznych wiec bedac
        bez meza na pewno otocza Cie troskliwsza niz zwykle opieka.
        Powodzenia smile
    • poleczka2 Re: Rodzenie bez męża 26.04.04, 12:34
      Dziękuję dziewczyny bardzo za odpowiedzi. Na następnej wizycie u położnej będę
      mogła przedyskutować tę sprawę dogłębniej ale już przygotowuję się psychicznie
      na ten moment. Mój mąż był wielką pomocą w czasie pierwszego porodu i boję się
      jak sobie poradzę bez jego masażu pleców smile. Wiem, że w szpitalu będę mieć
      super opiekę ale rodzenie bez kogoś znajomego wydaje mi się bardzo trudne. Z
      drugiej strony chcę mieć komfort psychiczny wiedząc, że mój syn jest nakarmiony
      i pielucha zmieniona (teściowa ma 70 lat i ma problemy ze zmienianiem pieluchy
      o żywego dwulatka wobec czego zawsze zostawia ją niezmienioną co często kończy
      się tym, że pielucha przecieka). Ponadto, jakby poród trwał dłużej to mąż i tak
      by nie mógł zostać do końca ze mną bo teściowa zajęłaby się Olem tylko parę
      godzin.
      Jeszcze raz dziękuję za wasze rady, będę przygotowywać się do porodu od teraz w
      przekonaniu, że jednak będę rodzić sama. Termin mam na 24.09 więc jeszcze mam
      trochę czasu aby dograć szczegóły. Pozdrówka
      • aprze Re: Rodzenie bez męża 26.04.04, 12:45
        Witam
        Taki wpadł mi do głowy pomysł, może kogoś zatrudnić na ten okres jak bedziesz rodziła. Chyba znajdzie sie ktoś taki kto by przyjechał nawet w nocy (agencja opiekunek). Ja z mężem rodziłam dwa razy.
        Życzę Tobie szybkiego porodu i zdrowej dzidzi
        Agnieszka
    • fasolka31 Re: Rodzenie bez męża 26.04.04, 13:21
      Ja nie wyobrażam sobie bym miała rodzić sama. Za pierwszym razem był mój mąż i
      za drugim być musi, ale mam to szczęście że mam 2 super babcie i jak nie jedna
      to druga by się zaopiekowała gdy im zdrowia wystarczy. Gdyby coś to mam
      nadzieję że siostra mnie poratuje i przyjedzie.
      Trzymaj się, może jeszcze znajdziecie jakieś rozwiązanie ( a jakiej koleżanki
      zaufanej nie masz????).

      Pozdrówka
      • bylinka Re: Rodzenie bez męża 26.04.04, 14:30
        Nie wiem gdzie mieszkasz, ale jezeli nie mozesz miec przy sobie meaza, to np w
        Stanach sa platne trenerki "doula", kazdy szpital ma umowe z kilkoma, taka pani
        jest przy Tobie przez caly okres porodu i pomaga. Czesto z uslugi tej
        korzystaja kobiety rodzace nawet z mezami, zaleta takich porodow jest to, ze
        trwaja o wiele krocej niz normalne.
        Zawsze mozesz skorzystac z uslug prywatnej poloznej. Jakakolwiek decyzje
        podejmiesz to postaraj sie, zeby ktos przy TObie byl, oprocz personelu
        szpitalnego.
    • poleczka2 Re: Rodzenie bez męża 26.04.04, 22:36
      Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Myślałam nad tym długo ale nie chciałabym
      żadnej innej osoby na partnera podczas porodu oprócz męża. Jeżeli mąż być nie
      może to doula albo inna odpłatna położna nie zastąpi mi pomocy którą będę mieć
      w szpitalu. Nie mam tu aż takich od serca koleżanek, one wszystkie mają
      malutkie dzieci i nie mogłyby ich tak sobie zostawić. Zdecydowałam się rodzić w
      małym szpitaliku gdzie są tylko 4 łóżka na oddziale położniczym i wszystkie
      położne znam, jest tam bardzo rodzinna atmosfera. Jeżeli byłby problem to by
      trzeba było przetransportować mnie do większego szpitala ale miałam bardzo
      szybki poród z pierwszym dzieckiem i, pomimo iż to o niczym nie świadczy, mam
      nadzieję na podobny przebieg spraw w czasie drugiego.
      Jak pisałam nawet jeżeli teściowa zajęła by się synem to tylko na parę godzin,
      nie nakarmiłaby go ani nie zmieniła pieluchy a ja chcę aby to wydarzenie miało
      jak najmniejszy wpływ na syna. Lepiej chyba jeżeli zostanie w domu z tatą i
      swoimi zabawkami niż gdyby musiał jechać do babci wiedząc, że coś jest nie tak.
      Poród zawsze uważałam za bardzo rodzinne wydarzenie, taka jest też zresztą
      tendencja tutaj dlatego niekogo innego nie chciałabym podczas porodu. Moi
      rodzice przyjadą zobaczyć dziecko pewnie kilka tygodnii po porodzie zresztą
      mojej mamy bym nie chciała na partnera bo zaczęłaby dominować sytuację jak
      zawsze. Dlatego widzicie, jestem trochę w kropce ale zaczynam przekonywać się
      do rodzenia sama ze względu na syna. Przemyślę jeszcze sytuację bo termin mam
      na drugą połowę września więc jeszcze trochę czasu będzie do podjęcia decyzji.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka