Dodaj do ulubionych

minuta po minucie

22.06.11, 18:59
strasznie powoli leci, godzina po godzinie to jakby minął tydzień, dzień po dniu straaaasznie długi.
I pomyśleć, że dopiero niecałe 2 tygodnie a ja tu mam spędzić na tym szpitalnym łóżku jeszcze 12 tygodni.
Lekarz pozwolił mi pójść jutro na parę godzin do domu.
Na wózku do windy, z wózka do samochodu - 500 metrów mam do domu. Powiedział że jak się nic nie będzie działo to żebym poszła bo dostanę w szpitalu psychozy więziennej big_grin
Wydaje mi się że ja tego nie wytrzymam. W domu, dzieci, mąż - synek codziennie pyta - mamusiu kiedy będę mógł się do ciebie w domku przytulić?
Każdy dzień to czekanie od śniadania do obiadu i do kolacji, od tabletek do tabletek, od wizyty do wizyty i jedyną rozrywka to wiadomość "kto ma dzisiaj dyżur".
Wszyscy widzą mnie promienną i zadowoloną ale w głowie i w sercu ciężko. Do tego jeszcze ta cholerna cukrzyca, którą nikt się tu nie przejmuje. Zero diety zero kontroli cukru. Mąż mi kupił glukometr, jedzenie donosi a w szpitalu dostaję wszystko to samo co inni. Nawet o herbatę niesłodzoną ciężko się doprosić. A jak się doproszę to na śniadanie przyniosą, na obiad i kolację już nie. sad
A najgorsze jest to, że w razie "W" w moim szpitalu nie mają sprzętu do uratowania mego dziecka, jak się coś nie daj Panie Boże zacznie, to muszą mnie przewieźć jakieś 90 km stąd.
Tylko czy zdążą? Jak mi 1 konkretny skurcz i 5 mniejszych całą szyjkę rozwaliło????
Ech musiałam sie wyżalić.
Obserwuj wątek
    • m-o-n-i-k-a-82 Re: minuta po minucie 22.06.11, 20:26
      Żal się ile wlezie, z doświadczenia wiem, że to pomaga smile

      Cały czas mnie dziwi, że Cie chcą do domu wypuszczać... fakt, ze daleko nie masz, ale mimo wszystko, dziwne to trochę.
      Może z tą Twoją szyjką nie jest aż tak tragicznie, jakby było to chyba lekarze nie ryzykowaliby tych wychodnych smile

      co do gorzkiej herbaty, to niech Ci mąż do termosu robi, będziesz miała swoją i nikogo prosić nie będziesz musiała smile

      mi też czas baaardzo powoli biegnie, wlecze się masakrycznie... chyba my leżące już tak mamy, gdybyśmy były na chodzie to podejrzewam, że czas by nam uciekał między palcami ...
      • sanpja Re: minuta po minucie 23.06.11, 19:03
        m-o-n-i-k-a-82 napisała:

        > Cały czas mnie dziwi, że Cie chcą do domu wypuszczać... fakt, ze daleko nie mas
        > z, ale mimo wszystko, dziwne to trochę.
        Oni nie wypuszczają mnie wcale do domu. Puścili mnie tylko na moją prośbę, na kilka godzin na przepustkę.
        Przejść do domu mam tyle co ze szpitalnego łóżka do ubikacji. Może nawet więcej kroków muszę zrobić.
        Wierz mi "szpitalna więzienna psychoza może więcej zrobić złego niż sama zmasakrowana szyjka.


        > Może z tą Twoją szyjką nie jest aż tak tragicznie, jakby było to chyba lekarze
        > nie ryzykowaliby tych wychodnych smile
        No tragicznie to pewnie nie, bo tragicznie to by było jakby była rozwarta, ja mam tylko całkowicie zgładzoną i miękką. Mam nadzieję że nie rozewrze się przed 37 tc wink


        >
        >
        > mi też czas baaardzo powoli biegnie, wlecze się masakrycznie... chyba my leżące
        > już tak mamy, gdybyśmy były na chodzie to podejrzewam, że czas by nam uciekał
        > między palcami ...

        Masz rację, jeszcze żeby leżeć w domu to zawsze szybciej by minął smile

        >
        >
        >
        >
    • krolowa_kier Re: minuta po minucie 23.06.11, 12:47
      Wiem, czas po prostu PEŁZNIE. Każdy dzień jest taki długi, tydzień to epoka a miesiąc...szkoda gadać. I tak od rana do wieczora, leżenie, stały rytm oprócz badań, dni są takie do siebie podobne.
      Ja na razie nie ma diety bo nie byłam u dietetyka. Udaję, że cukrzycy nie ma. Moja mama w ogóle była zdziwiona, że takie badania teraz robią, nikt kiedyś o żadnej cukrzycy ciążowej nie wiedział, a dzieci rodziły się tak samo jak i dziś. Mam wrażenie, że z tą cukrzycą to jakaś psychoza jest.
      U mnie w mieście w szpitalu powiatowym też nie ma oddziału neonatologicznego, sprzętu do ratowania noworodków też oczywiście nie ma. Najbliższy w Krakowie - godzina drogi (50 km), korki. A ja pewnie na ten Kraków skazana jestem - nie dość, że zagrożenie przedwczesnym porodem, to jeszcze cukrzyca. A tutaj każdą problematyczną pacjentkę odsyłają na poród do Krakowa. Człowiek się czuje jak to przysłowiowe, śmierdzące, problematyczne jajko.
      • aleksa51 Re: minuta po minucie 23.06.11, 13:56
        Sanpja zgadzam się z każdym twoim zdaniem napisanym o szpitalu. Przede mną perspektywa wyjścia - może jutro, może w sobotę. Ja w tej ciąży jakbym zebrała wszystkie pobyty to leżałam w szpitalu 44 dni, a jeszcze trochę przede mną. Jakby zaczął się poród przedwczesny to podobnie miałabym przejażdżkę karetką - do CZMP w Łodzi - to jakieś 50km. Moja cukrzyca to nie ich problem, tutejsza dieta cukrzycowa nie nadaje się dla cukrzyków i nie ma na całym oddziale lodówki dla pacjentek. Na domiar wszystkiego lekarze nie bardzo wierzą w moje skurcze, a na KTG wychodzą mi wykresy górzyste, których zazdroszczą mi kobiety po terminie. Wczoraj miałam gorsze skurcze po odstawieniu pompy i zgłosiłam ordynatorowi na wieczornym obchodzie, a on na to "dobrze, w piątek panią zbadamy, będzie pani lekarz to zdecydujemy o wyjściu- może w piątek, może w sobotę". uncertain

        Trzymaj się w tym szpitalu. Na pewno ciężko ci będzie z takiej wycieczki wrócić. Trzymam za was kciuki.
    • stonka-0 Re: minuta po minucie 23.06.11, 15:03
      wiem o czym mowa, ja leże co prawda w domu, ale i tak czas stoi w miejscu, leże tylko i nasłuchuje czy przypadkiem nie zaczynają się skurcze, a przede mną 24 tydz (w poprzedniej ciąży zakończył się porodem), nie wyobrażacie sobie jak się boję, a tyle jeszcze przede mną,
      • krolowa_kier Re: minuta po minucie 23.06.11, 18:12
        Rozumiem twój strach przed tym feralnym tygodniem i uwierz, potrafię sobie wyobrazić co przeżywasz. Ja poroniłam w 20tc, w ubikacji. Nie potrafię normalnie usiąść na kibelku, trzymam się ściany, albo wręcz czasem zostaje mi wanna...Teraz jest ciut lepiej, ale wciąż paraliżuje mnie czasem strach w ubikacji. Mam nadzieję, że ten 24 tydzień będzie dla ciebie przełomem, że będzie później już lepiej. Musi być. Trzymaj się i leż z nami, będzie nam milej świrować w towarzystwie wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka