Dzien wczesniej przyjechalam do szpitala, jak do hotelu. Z malym bagazem. Wieczor spedzilam przyjemnie z mezem na tarasie, a pozniej wygodnie w luzku, relaksujac sie czytaniem. W nocy malo spalam. Bylam podekscytowana nasteonym dniem. Mialam szczescie - 3osobowy pokoj tylko dla mnie. W nocy doszla jeszcze jedna mama z bolami, poszla od razu na sale porodowa.
Nastepnego dnia maz przyjechal o 9.00. O 10.00 przyszla siostra z koszula i rajstopami. Przebralam sie w pokoju. Lezac na lozku zaczeli mnie transportowac w kierunek sali operacyjnej 2 pietra wyzej. Przed wejsciem na sale mialam sie przeniesc na waskie luzko operacyjne. Maz poszedl sie przebrac w specjalny kombinezon. Na sali chlodno - nastawilam sie na to z opowiadan, ale nie az tak strasznie jak niektore to opisuja. Okrywali mnie cieplymi kocami w trakcie podlaczania mnie pod wszystkie maszyny. Wokolo bylo 5 osob. Anestezjologa poznalam dzien wczesniej, co radze kazdej! To krotkie spotkanie dalo mi duzo spokoju. Ciagle mowili, jakie kroki beda podejmowane i co bedzie robione. Nastepnie z pozycji lezacej musialam usiasc i lekko, w miare mozliwosci nagiac plecy, skurczyc sie do przodu. Moj brzuszek byl juz duzy, 40 tc, wiec skurczylam sie tyle, na ile sie dalo

Pierwsze klucie - znieczulenie lokalne bylo najbardziej nieprzyjemne tego dnia. Nastepnej igly, tej wiekszej do znieczulenia przewodowego juz nie czulam. Po sekundzie w calej dolnej czesci ciala zaczelam czuc przyjemne cieplo. Po minucie, moze po dwoch nie czulam nic, ale wiedzialam, kiedy mnie ktos dotykal. Dziwne uczucie

Zaraz tez przyszedl doktor - mialam znowu szczescie, poniewaz przypadkiem tego dnia mial dyzur ten doktor ktory przez 9 mcy byl moim ginekologiem. O tym tez wiedzialam i takze polecam kazdej kobiecie zaaranzowac to tak w miare mozliwosci. Razem z doktorem przyszedl moj maz, usiadl za mna, troche pozartowal i spokojnie zaczal glaskac moja glowe. Bylam bardzo zrelaksowana i w miare spokojna. Uprzejmy personel, zero bolu, maz przy mnie, znajome twarze i ta swiadomosc ze zaraz dotkne, zobacze swoje pierwsze wymarzone dziecko. Maz w kazdej chwili mogl wstac i zagladac za parawan, co sie ze mna dzieje. Do dzisiaj jest w szoku

Po kilku minutach uslyszalam placz mojego synka. Ze wzruszenia poplynely mi lzy. Mezowi rowniez. Doktor i ekipa pogratulowali. Poprosilam meza aby poszedl z polozna dopilnowac synka. Dla niego - dla mnie mniej zrozumiale, ale bardzo wzruszajace - bylo to wielkim dylematem, zostawic zone na sali operacyjnej, czy isc za dzieckiem. Myslalam ze faceci saokropnymi twardzielami

Naczytalam sie tez, ze czas w ktorym zszywaja i koncza proces operacji, mimo ze trwa maks. 40 minut wydluza sie w nieskonczonosc. Ja wcale tak nie mialam. To trwalo moze 20-30 minut i tak tez zeszlo. Normalnie. Po moze 10 minutach wrocil maz z dzieckiem. Siostra przylozyla mi synka do twarzy. Ten moment byl dla mnie ogromnym przezyciem. Synek byl sliczny, czysciutki, jego twarz piekna, nie spuchnieta, jak sie spodziewalam. I przedewszystkim - przecudownie pachnial. Wzruszenie ogromne i znowu polecialy lzy szczescia. 52 cm, 4,3 kg. Lekarze przelozyli mnie na "moje" lozko z pokoju szpitalnego. Po wszystkim zostalam wspolnie z mezem i synkiem przetransportowana do "pokoju ciszy" gdzie byla co prawda siostra podajaca mi lekarstwa i napoje, ale moglismy tez na spokojnie pobyc sami. Synek slodko spal na nagim torsie taty. Piekny dzien. Nastpnie spedzilam 6 cudownych dni w szpitalu. Moglam absolutnie skoncentrowac sie na dziecku, spac z nim, karmic, spacerowac. Codzienni goscie, kwiaty, prezenty i to odczuwalne szczescie i radosc. Niesamowite przezycie. Znieczulenie odeszlo po 3 godzinach. Poczucie bezwladnosci jest denerwujace. Chce sie wstac, nie czuje sie nog. Straszne dziwne. Ale coz. To pierwsza lekcja cierpliwosci i pokory

Wstac moglam co prawda juz w pierwszy wieczor po cesarce, ale bolalo! Mocno bolalo, wiec po 3 sekundach sie poddalam. Na drugi dzien kilka kroczkow wokol luzka, za pomoca meza i poloznej. Na 3 dzien juz normalnie chodzilam, chociaz oczywiscie bolalo, ale juz mniej. Wtedy tez wzielam prysznic i przebralam sie w swoje ubrania. Po 5 dniu bylo o niebo lepiej, a po tygodniu odstawilam tabletki przeciwbolowe ( bralam 5 x dziennie! Od tego mialam lekkie zawroty glowy). Dzisiaj, 2 tygodnie po cesarce moge robic wszystko. O ile maly mi na to pozwala, ale to juz zupelnie inny watek. Moj porod byl przepieknym przezyciem i takiego zycze kazdej mamie. Nie krytykuje porodu naturalnego, poniewaz to indywidualna decyzja kazdej z nas. Ale moje sasiadki meczyly sie 26 h, byly nacinane i tak jak ja uczyly sie chodzic i mialy bole poporodowe. Uwazam, ze przedewszystkim trzeba podejsc do porodu swiadomie, spokojnie i z sercem. Warto sie dobrze przygotowac, poznac personel, miec przy sobie zaufana osobe. Zycze Wszystkim Mamom pruecudownych wrazen.