Witam,
W grudniu 2010 roku urodziłam przez cc synka. Akcja trwałą 17h, ale synek nie mógł się wstawić w kanał, więc skończyło się cesarką. Obecnie chcieliśmy z mężem postarać się o drugie dziecko, więc kontrolnie udałam się do ginekologa. Ze względu na cc zrobił mi USG i okazało się, że część blizny na macicy nie jest prosta i równa tylko wygląda jakby była pofalowana. Dostałam skierowanie na precyzyjniejsze USG i oczywiście zakaz starań.
Czy mogła bym prosić o wyjaśnienie co tak właściwie oznacza "brak ciągłości blizny po cc"? (tak mam wpisane w rozpoznaniu). Czyżby te dwa lata temu nie wszystko pozszywali i samo się zrosło? Martwię się, że jeśli trzeba będzie coś "naprawiać" to starania o kolejne dziecko trzeba będzie odłożyć na kolejny rok jak nie dłużej