Dodaj do ulubionych

maz nie akceptuje 2 ciazy

29.12.14, 01:12
Jestem w 2 ciąży. Pierwsze dziecko przedszkolne, planowane i uwielbiane przez męża, mąż jest naprawdę wspaniałym ojcem dla "pierwszaka". Ale na początku było bardzo trudno, nie radziliśmy sobie z tym, że nasze niemowlę było wyjątkowo wymagające i przeszliśmy w tym czasie spory kryzys małżeński. Mąż nie chciał 2 dziecka, ja z początku też nie ( z powodu tych trudności w okresie niemowlęcym), ale biologia zrobiła swoje (jestem już grubo po 30) i po pewnym czasie bardzo chciałam. W końcu go namówiłam i dość szybko zaszłam (niespodziewanie, bo za 1 razem dość długo się staraliśmy). Wiem, że maż dał się namówić, ale w rzeczywistości nie chciał. No i teraz mam za swoje sad Mąż w ogóle nie angażuje się w kwestie "okołociążowe" - nigdy nie był ze mną u lekarza, chodzę sama, a poproszony - odmówił z niechęcią. Nie interesuje się moim samopoczuciem - przykłady: na początku kiepsko się czułam - takie typowe objawy typu megazmęczenie, mdłości itp - miał pretensje że za mało zajmuję się domem, kłóciliśmy się o to.Robiłam badania prenatalne - nie interesował się za specjalnie (np. USg wiedział tylko pierwsze - jako "dowód" że jestem w ciążywink, tylko raz nalegał, żebym zrobiła jak najbardziej dokładne - bo "jakby coś to wiesz co robimy..." a jak z niepokojem powiedziałam, że aborcja to nie jest taka prosta sprawa to uciął temat, że dla niego jest. Kilka razy (nawet przy świadkach) wprost powiedział, że poród i kwestie niemowlęce to nie jego sprawa, on się nie będzie angażował. Albo że nie wyobraża sobie, że będzie mógł kochać to "drugie" jak to "pierwsze". Nie było to powiedziane w złości, po prostu jako informacja. W innych dziedzinach jest dobrym mężem - jest życzliwy, okazuje mi ciepłe uczucia, razem dbamy o wszystkie sprawy (i w domu i finansowo raczej partnersko) itp nie mam mu nic do zarzucenia. Tylko ta kwestia ciąży - mam wrażenie że on się czuje "wrobiony" i reaguje trochę wyparciem i trochę agresją. Na pewno też się boi, że będzie jak poprzednio - tj. megatrudny okres niemowlęcy. Ale mimo, że rozumiem (tak myślę) przyczyny jego zachowań - w niczym mi to nie pomaga i cały czas mam do niego żal, że mnie nie wspiera. Dodatkowo nie mam z kim pogadać - z mamą mam średni kontakt (nie ma konfliktu ale nie jesteśmy blisko, dodatkowo nie przepada za moim mężem, więc nie chcę dolewać oliwy do ognia). Mam kilka przyjaciółek - parę razy coś tam napomknęłam, że mam problemy, ale stałego wsparcia raczej nie dostanę - ale jakoś ostatnio nam się kontakty rozluźniły i nie ma okazji do szczerej rozmowy - przez tel. nie umiem, a osobiście dawno się nie widziałyśmy. No i tak przyszłam tu się wygadać. Dzięki
Obserwuj wątek
    • biszkopty35 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 29.12.14, 14:54
      trochę potwór... miło że dostrzegasz zalety... wielu facetów mimo deklaracji i tak nie zajmuje się dzieckiem przez pierwszy rok, zwłaszcza jak dziecko wisi na piersi i płacze jak jej nie czuje... ale że nie będzie kochał jak pierwszego... zero wrażliwości i odpowiedzialności moralnej
    • miacasa Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 29.12.14, 18:34
      Miło by było gdybyś miała wsparcie ze strony męża ale nawet bez niego masz szanse zwyczajnie się tą ciążą cieszyć, dbać o siebie i dziecko, kompletować wyprawkę. Nie marnuj tego okresu tylko dlatego, że mąż się nie sprawdziła. U mnie było jeszcze gorzej, trzecia ciąża, nieplanowana, mąż się wypiął i czuł się wrobiony (nawet nie pomyślał jak ja się czułam w nieplanowanej ciąży). Z każdym miesiącem było gorzej. Wsparcie znalazłam u koleżanek, od nich też dostałam większą część rzeczy dla dziecka. Mąż ograniczył się do zawiezienia mnie i odebrania ze szpitala, był też przy porodzie ale było wtedy między nami źle. Dziecko urodziło się naturalnie, bez leków, wylądowało na 2 godziny na mnie i ...jest cudowne, spokojne, nie płakało jakoś szczególnie, w nocy ssało przez sen nie wybudzając się. Choć bez wsparcia męża to jednak szczęśliwie weszłam ponownie we wczesny okres macierzyństwa, mąż dołączył po 9 miesiącach od porodu, teraz mu wstyd i nie może sobie wybaczyć, że córkę odrzucał. Ma z nią lepszy kontakt niż ze starszymi, nadrobił zaległości ale kawał czasu zaprzepaścił borykając się ze swoim kryzysem wieku średniego. Powtórzę się: ciesz się tym okresem, nawet jeśli nikt ci w tym nie towarzyszy.
    • doral2 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 29.12.14, 19:38
      ... bo do tanga trzeba dwojga...
    • karolla808 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 29.12.14, 20:44
      Rozumiem, że Ci przykro. Zamiast jednak skupiać sie na zachowanu męża, szukać przyczyny,oceniać to rób tak jak radzi miacasa: ciesz się ciążą w pojedynkę, bo o niej marzyłaś. Na pewno starszak też podzieli Twój entuzjazm i razem mówcie do dzidziusia, głaszcie brzuch, kompletujcie wyprawkę i szykujcie się na nowego członka rodziny. Zachowanie męża ignoruj, a może być tak Twój obojętny do tego stosunek sprawi, że przemysli sobie pewne sprawy szybciej niż myślisz. Jesli raz odnalazł sie w roli ojca to myslę, że predzej czy pózniej "ogarnie się" i będzie tak samo fajnym i kochającym tatą dla jednego jak i dla drugiego dziecka. Gorzej z Waszymi relacjami, bo Ty pewnie tak łatwo nie zapomnisz o tym braku wsparcia, ale jeśli nie dojdzie jakiegoś głębszego konfliktu to wszystko jest do przegadania i naprawienia. Zycze powodzenia.
    • rybka250 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 29.12.14, 22:26
      Zgadzam sie z opiniami, ciaza mozesz cieszyc sie sa ma. A jesli maz to zobaczy to moze tez cos go ruszy... z drugiej strony nienormalne jest ze ma pretensje ze malo robisz w domu itp. :0 jestes w ciazy! To oczywiste ze nie mozesz robic wszystkiego co wczesniej... osobiscie radze Ci o tym porozmawiac z mezem... bo tu nie chodzi tylko o zdrowie dziecka ale przeciez rowniez Twoje. Maz powinnien to zrozumiec, jesli nie rozumie teraz pomysl co bedzie jak bedziesz w 7,8 miesiacu? Nawet jesli nie cchcial tej ciazy to nie zwalnia go to z obowiazku bycia dobrym, troskliwym MEZEM nie mowie ojcem. Pozdrawiam!
    • iziula1 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 29.12.14, 22:35
      Wiesz, nie wierzę że tak nagle mąż ujawnił tak negatywne podejście do Ciebie. Myśle, że był taki wcześniej, może teraz mniej się kryje, może dopiero teraz to dostrzegłaś. Zwłaszcza,że nie jesteście parą od kilku miesięcy.
      Niestety, uważam że to jak postrzega Cię twój mąz mieści sie w tym krótkim przekazie jaki skierował do Ciebie,że zamało zajmujesz się domem.
      Obym nie miała racji. Obym się myliła.

      Myśle,też że dziewczyny dobrze Ci radzą - zajmij się soba, swoim samopoczuciem, swoimi potrzebami. Twój mąż musi się dostosować a ty masz prawo wymagać od niego jako męża wsparcia i pomocy.
      Radzę też poszukać wsparcia u jakiegoś psychologa - chociazby z Interwencji Kryzysowej. Porady są bezpłatne. Kontakt telefoniczny znajdziesz w necie lub na każdym komisariacie Policji.
      • rybka250 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 29.12.14, 22:43
        Wlasnie tez mysle ze to pokazuje jak postrzega Cie maz. Dlatego mysle ze naprawde niezbedne jest zebys mu o tym powiedziala, ze Cie to zabolalo i ze to jak sie zachowuje Cie przytlacza... niestety po jego reakcji zobaczysz czy rzeczywiscie to tylko ciaza, bo jesli Cie kocha i zobaczy ze sprawia Ci przykrosc na pewno sie zmieni. Jesli nie... przykro to mowic ale problem moze lezec glebiej. Trzymaj sie cieplo i nie daj sie smutkowi!
    • iziula1 Re: link do forum z ekspertem 29.12.14, 23:48
      wklejam :
      forum.gazeta.pl/forum/f,898,Zycie_rodzinne.html
      Może Pani Agnieszka, ekspert forum Życie Rodzinne będzie mogła w czymś Ci pomóc i lepiej zrozumieć twój problem.
      Zajrzyj tam.
      • marygirl Re: link do forum z ekspertem 30.12.14, 09:59
        Pecha masz kobito,nic nie poradzimy i na to nie pomożemysad albo mu przejdzie albo będzie gorzej
        • olga400 Re: link do forum z ekspertem 30.12.14, 14:48
          Co znaczy "czuje się wrobiony" ?? Ma 15 lat ?? nie było go przy tym?? pijany był ??
          Przeczytaj jeszcze raz co napisałaś...źle Ci traktuje Cie jak służącą a Ty go tłumaczysz>>
          Ja rozumiem są różne kobiety jedne się cieszą że jest jak jest, innym nie odpowiada taki stan rzeczy i to zmieniają więc zastanów się do jakich kobiet należysz...

          I jeszcze jedno ojcem się jest!!!! a nie bywa dla pierwszego dziecka a drugiego nie no wiekszej bzdury w swoim życiu nie słyszałam...
        • mamaucznia77 Re: link do forum z ekspertem 31.12.14, 08:11
          Hej, mam podobną sytuację- trudne pierwsze dziecko, kryzys małżeński za sobą i mały entuzjazm męża do drugiego potomka, który jest właśnie w drodze. Przy tym mąż bardzo kocha pierwsze go synka i jest świetnym ojcem. Ja również namówiłam męża i.... trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło. Jest duże prawdopodobieństwo, że nasi mężowie będą tak samo dobrymi ojcami dla drugich dzieci jak i dla pierwszych. Podobną sytuację miała moja koleżanka, drugie dziecko okazało się bardzo podobne do męża (sportowiec- wyczynowiec), który w tej chwili świata poza nim nie widzi, zaś całą ciążę był niezadowolony.
          • iziula1 Re: link do forum z ekspertem 31.12.14, 10:59
            mamaucznia77 napisała:

            > Hej, mam podobną sytuację- trudne pierwsze dziecko, kryzys małżeński za sobą i
            > mały entuzjazm męża do drugiego potomka, który jest właśnie w drodze. Przy tym
            > mąż bardzo kocha pierwsze go synka i jest świetnym ojcem. Ja również namówiłam
            > męża i.... trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło.

            Dziewczyny, kobiety dlaczego czujecie sie winne za ciąże? Nie znajduję słów.
            Nie jestem w stanie tego zrozumieć.
            Aby powstało dziecko potrzeba DWOJGA rodziców. Nie ważne czy ciąża z wpadki, czy nie - w MAŁŻEŃSTWIE ( zwiazkach partnerskich też wink ) za ciąże odpowiadają obydwie strony.
            Po co to samoobwinianie? Jaką informację przekazujecie swoim dzieciom? Mężowi?
            Ciąża to nie jest sprawa tylko kobiety. To sprawa dwojga dojrzałych ludzi.
            Jeśli swoją postawą utwierdzacie waszych partnerów co do jednostronnej "odpowiedzialności" za ciąże i dziecko trudno potem wymagać od nich dojrzałych zachowań.

            Tu nie wolno "mieć nadziei" że mąż się zmieni, pokocha, zaangażuje tu należy DOMAGAĆ SIĘ ,WYMAGAĆ zaangażowania od początku rodzicielstwa. Zaczynając od dobrego traktowania partnerki będącej w ciąży.
            • rybka250 Re: link do forum z ekspertem 31.12.14, 14:33
              Mnie tez rece opadaja surprised Jak mozecie w ogole usprawiedliwiac ich zachowania? Kobiety otworzcie oczy, mowicie "ah poczekamy, moze bedzie dobrym ojcem" itp. ale na co tu czekac? Facet ktory tak sie zachowuje jest nieodpowiedzialny, niedojrzaly i jest po prostu draniem, co tu szukac dalej... Ja na waszym miejscu na prawde porozmawialabym z mezem POWAZNIE albo niech im ktos do lba wbije ze takie zachowanie jest nie do zaakceptowania...
              • marygirl Re: link do forum z ekspertem 31.12.14, 14:37
                A ten wysłucha ględzenia i spakuje walizkibig_grin chłopy tacy są
                • rybka250 Re: link do forum z ekspertem 31.12.14, 14:46
                  Jesli tak zareaguje to sie kobieta powinna cieszyc ze sie uwolnila od takiego wink oczywiscie nie namawiam nikogo do porzucenia meza ale rzeczywiscie takie sytuacje pozwalaja nam poznac druga osobe. Jesli Cie NAPRAWDE kocha to tak nie zareaguje smile
    • jagienka75 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 30.12.14, 15:33
      zrobić to potrafił a teraz "nie akceptuje" biedaczek?
      zapytam wprost, gumę na instrument to szanowny małżonek choć raz założył, czy też zabezpieczanie się zostawił na Twojej głowie?
      • chce_sie_wygadac Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 30.12.14, 20:33
        Dziękuję wszystkim za zainteresowanie, które mi okazałyście. Odnośnie wypowiedzi, że "potwór" itp. Też tak czasami myślę crying, ale to nieprawda. Gdybyście go dobrze poznały, były na moim miejscu - sprawiedliwie jest powiedzieć, że poza tą jedną kwestią jest naprawdę ok. Zabezpieczenie przed ciążą - to on stosował bo ja nie chciałam nic brać. Jeśli chodzi o "traktowanie jak służącą" - do tej pory było "po równo" - tj. razem sprzątaliśmy, gotowaliśmy itp zajmowaliśmy się domem. Ale niedawno się przeprowadziliśmy więc dodatkowo jeszcze roboty wykończeniowe w których nie miałam siły i chęci uczestniczyć. Dochodzi też problem mentalny, że on jest z b. tradycyjnego domu - mama w domu, tata w pracy, mama do dzieci, ciąża i poród to babska sprawa - tego typu klimaty. A ja zdecydowanie nie jestem kurą domową i w ogóle nie interesuje mnie kolor firanek, dom i dzieci są po równo sprawą męską i damską (podobnie kwestie finansowe - odpowiadamy za to oboje). Więc do tej pory to "po równo" to był duży przeskok mentalny dla mojego męża, muszę uczciwie to docenić, że w toku naszego małżeństwa poszedł na większe ustępstwa niż ja jeśli chodzi o wizję związku. A teraz rzeczywiście obiektywnie "zwaliło się" na męża dużo więcej obowiązków niż dotychczas, a ja z uwagi na złe samopoczucie "olałam" większość (tj. pracuję zawodowo, zajmuję się dzieckiem i ogarniam wokół siebie ale niewiele więcej). Więc można powiedzieć, że gdyby tak popatrzeć na zimno to on ma uzasadnione pretensje bo mu się zmieniło na niekorzyść. Ale ja miałam nadzieję że będzie w stanie się "poświęcić" i bez pretensji dać mi więcej niż zwykle, zaopiekować się itp. No i tak wzajemnie się obwiniamy. Mam nadzieję, że to jednak minie bo przy pierwszej ciąży i niemowlęctwie też nie było specjalnego entuzjazmu (chociaż jednak trochę więcej wsparcia - np. jeździł ze mną po lekarzachwinkwink a jak dziecko podrosło - szał miłości tatusia. Szkoda tylko, że jak napisała miacasa, we mnie to poczucie, że ktoś kogo jednak bardzo kocham (i jak dotąd wyglądało - on kocha mnie) mnie zawiódł mimo wszystko pozostanie. Niestety sama "cieszyć się ciążą' nie bardzo potrafię bo to stan dla mnie bardzo upierdliwy crying A "ciuszki i wyprawka" nie bardzo mnie rajcują (jestem raczej obojętna na takie rzeczy, zresztą większość mam po starszaku) choć oczywiście cieszę się że będzie dziecko i podchodzę do tego odpowiedzialnie. Generalnie żałuję że to nie mąż jest w ciąży winkwinkwink
        • lidek0 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 01.01.15, 00:23
          " Więc można powiedzieć, że gdyby tak popatrzeć na zimno to on ma uzasadnione pretensje bo mu się zmieniło na niekorzyść" - nie no proszę Cię, przestań, tylko ciężko naiwna kobieta tak usprawiedliwia faceta, jest mężem, Ty jesteś w ciąży i Tobie też się trochę pozmieniało i też dalej powinno być po równo. Całe życie będziesz go tłumaczyć jaki to wzorzec miał w domu? Wytłumacz mu jaki Ty miałaś wzorzec i może nich to on się dostosuje? Jak bałagan w domu bo Ty źle się czujesz niech zatrudni panią do sprzątania, jak nie masz siły gotować niech teściowa przyniesie obiad o d czasu do czasu. Jeśli teraz będziesz go tłumaczyć to strach sobie wyobrazić co będzie się działo po porodzie, więc albo teraz się weźmiesz z tematem za bary, albo potem nie płacz.
          • chce_sie_wygadac Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 01.01.15, 17:22
            Nie masz racji, że jestem naiwna i usprawiedliwiam męża - uważam, że moje pretensje są słuszne i je wyrażam (już na początku pisałam, że były różne dyskusje / kłótnie, w których wyraźnie powiedziałam czego oczekuję). Twoje stwierdzenie "albo teraz się weźmiesz z tematem za bary, albo potem nie płacz" jest trochę niesprawiedliwe - czy ja odpowiadam za to, jak zachowuje się mąż? Czy nie mogę stwierdzić, że jego podejście, zachowanie mi nie odpowiada a jednocześnie nie umieć go zmienić? Chyba większą naiwnością byłoby własnie sadzić, że da się zmienić jego nastawienia kłótniami i wyrzutami. Od razu powiem, że rozstanie nie wchodzi w grę - nie z uwagi na to, że "sobie nie poradzę" tylko dlatego, że mimo to wszystko znacznie gorzej mi będzie bez niego niż jest z nim. I oczywiście jest też starsze dziecko, któremu nie mogłabym rozbić rodziny ( nasze obecne problemy nie wydają mi się tego warte).
            Ja męża nie usprawiedliwiam, że "taki wzorzec miał w domu" - wyraźnie napisałam, że mąż się dostosował do mnie w większości kwestii "równouprawnienia". Tyle tylko, że ten wzorzec domowy "tradycyjny" jednak w moim mężu jest zakorzeniony i ujawnia się w sytuacjach konfliktowych. Zresztą ja wcale nie uważam, że ogólnie jest to wzorzec zły tylko jest zły dla mnie (teściowie, mimo że żyją w sposób dla mnie niemożliwy, są ludźmi szczęśliwymi i dobrym małżeństwem, a my często ich widujemy, zresztą ja ich lubię (na ile można lubić teściówwink.
            Zatrudnić panią do sprzątania to mogę sama bo kasę mamy wspólną i tak samo nią mogę dysponować jak mąż. ale to nie o to chodzi, że jest bałagan. Sprząta mąż i nie jest potrzebna pani do sprzątania. Tylko on by chciał, żebym ja sprzątała także, bo mój brak aktywności postrzega jako lenistwo.
            • lidek0 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 01.01.15, 17:30
              Jeżeli już teraz Twoje złe samopoczucie odbierane jest przez niego jako objaw lenistwa, to jak będzie reagował jak będziesz padać na twarz ze zmęczenia przy opiece nad dwójką dzieci? Nie namawiam w żadnym razie do rozstania, nie o to chodzi, tylko jednak go usprawiedliwiasz, temat powinniście przerobić porządnie zanim dziecko się urodzi, potem może być tylko gorzej. Nie odpowiadasz za zachowanie męża, ale możesz zachęcać go do wspólnego popracowania nad tym zamiast usprawiedliwień, że taki wzorzec -nie pasujący Tobie - wyniósł z domu.
            • czerwcoweniebo11 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 01.01.15, 20:50
              Wiesz co jak rozpoczęłaś wątek nie pisałam nic bo sama nie wiedziałbym czym Cię wesprzeć w tej sytuacji. Ale jak piszą Ci dziewczyny co myślą i jak czytam Twoje odpowiedzi to nasuwa mi się taka ciekawość na myśl- co ty byś chciała usłyszeć żeby Ci to pomogło i było wsparciem dla ciebie?? Jakich rad oczekujesz??. Bo mam wrażenie że jesteś współuzależniona od męża. To jest podobnie jak życie z kimś kto pije. Cierpisz, płaczesz, prosisz, kontrolujesz, wymagasz, błagasz, szukasz rozwiązań, pomocy, wsparcia bo Ci źle, bo do tego są dzieci- a kiedy osoby z zewnątrz przedstawiają swoją ocenę sytuacji w jakiej jesteś - Ty wchodzisz w rolę "adwokata" kogoś na kogo psioczysz jako pierwsza. Przeczytaj swoje odpowiedzi raz jeszcze, sama zobacz. To nie chodzi o to, że któraś z osób anonimowych siedzących przed komputerem radzi ci rozstanie, czy zrobienie porządku w twoim związku. Chodzi o to by wziąść z tych sugestii coś co będzie dla ciebie punktem zaczepienia by zmienić to z czym ci jest źle. Bo na razie piszesz co ci przeszkadza, a za chwilę mówisz: ale nie, to nie tak, mój mąż nie jest be jest naprawdę dobry. W każdym małżeństwie zdarzają się wzloty i upadki, ale fakty są faktami. Nie umiem sobie wyobrazić mojego męża i mnie samej w sytuacji kiedy mówi na temat dziecka którego się spodziewam takie rzeczy jak Twój. Albo w czasie ciąży choć insynuuje że jestem leniem śmierdzielem przysłowiowym. Mogę Ci jedynie współczuć, ale każdy z nas jest kowalem swojego losu. Nie masz szacunku do siebie samej i pozwalasz mu w imię zasad jakie wyniósł z domu traktować cię w ten sposób.
              • olga400 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 01.01.15, 21:21
                O to to to dokładnie jak koleżanka pisze....

                I tak czytam to co piszesz jak bronisz swojego męża...to Ci coś powiem....
                Mam 4 dzieci i piąte w drodze i NIGDY absolutnie nigdy nie usłyszałam tego co TY bo gdyby tak było to sory ale bez szacunku nie ma małżeństwa....
                I nie pisz mi przypadkiem że każdy facet jest inny jeden pomaga drugi nie bo to guzik prawda Ty jestes w ciąży a jego zasranym obowiązkiem jest Ci pomagać i skakać koło Ciebie i koniec kropka....

                I taka refleksja na koniec....a nie pomyślałaś że ta ciąża pokrzyżowała mu plany?? może miał inny pomysł na życie??

              • karolla808 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 02.01.15, 01:07
                Mam dokładnie takie same wrażenie jak czerwcoweniebo11, że chyba sama nie wiesz co chciałaś przeczytać w odpowiedzi pisząc swoją historię. Rad (w tym moją), żebyś olała faceta i cieszyła się ciążą w pojedynkę, nie spotkały się z Twoja aprobatą, bo to Cię nie kręci. Słowa krytyki w stronę Twojego męża i sugerowanie żebyś nim potrząsneła, porozmawiała póki jest czas, bo zachowuje sie poniżej wszelkiej krytyki (z czym się absolutnie zgadzam) i będzie tylko gorzej, sprawiły, że stanełaś w jego obronie, tłumacząc go, więc chyba jego zachownaie tak bardzo Ci nie przeszkadza i że w zasadzie nie jest tak źle. Jak jeszcze raz czytam Twoj pierwszy wpis, too wwydaje mi się, że największy zarzut jaki masz do swojego męża to to, że nie chodzi z Tobą do lekarza, co oznacza, że nie interesuje się ciążą. Pamiętaj, że Twój maż traktuje Cię tak, jak sie pozwolasz traktować.
                • mandolinka.bramborova Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 09.01.15, 22:06
                  Dziewczyna napisała, że nie kręci jej wyprawka - nie każdego musi rajcować kupowanie ciuszków. A cieszyć się w pojedynkę nie może, bo się źle czuje.

                  Mam wrażenie, że jesteś urażona, bo ona nie zastosowała się do twoich rad, dlatego teraz na nią wsiadasz i wypominasz jej, że śmiała męża wziąć w obronę, ale już nie uwzględniasz tego, że pisała, że wielokrotnie z nim na ten temat dyskutowała, a nawet się kłóciła. To co, ma mu rozum do głowy wałkiem wbić czy może się z miejsca rozejść, bo dziewczyny z forum jej zarzucają, że nie ma do siebie szacunku? Pomyślcie trochę.
                  I zastanówcie się, jak same chciałybyście zostać potraktowane, gdybyście chciały się na forum po prostu wygadać.
              • mandolinka.bramborova Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 09.01.15, 21:55
                A co, przepraszam, dziewczyna ma zrobić? ma powiedzieć - dziewczyny z forum, macie rację! mój mąż to potwór i zaraz się z nim rozwiodę!

                Choć dla mnie sytuacja jest abstrakcyjna, to ja autorkę o tyle rozumiem, że to ona jest z tym mężem x lat, nie ty, czerwcowe niebo, nie inne dziewczyny z forum i nie ja. Tylko ona zna jego wady, jak również zalety, więc co się dziwić, że chce przedstawić sytuację we właściwym świetle, pisząc o tym, że facet ma taki a nie inny wzorzec rodziny, albo że poza tą sytuacją jest dobrym mężem.
                Zaszła tu niestety typowa reakcja. Osoba X przedstawia problem z osobą Y, żeby się wygadać, osoby Z, Ż i Ź wsiadają na Y, bo znają go tylko od tej jednej, złej strony. Osoba X zauważa, że obraz Y, jaki puściła, jest niesprawiedliwy, bo oprócz tej jednej wady, ma ona też zalety, usiłuje to sprostować. Więc wtedy Z, Ż i Ź wsiadają na X, że jak ona śmie usprawiedliwiać Y, skoro on taki zły?
                Tak więc oprócz współczucia względem autorki mam również ogromne współczucie do ciebie, czerwcoweniebo, bo strasznie dużo jadu w sobie musisz nosić, skoro postępujesz wg tego wyżej zaprezentowanego schematu i skoro tak łatwo oceniasz dziewczynę (to pieprzenie, że nie ma do siebie szacunku - jesteś ich materacem i słyszałaś ich wszystkie rozmowy?).
                Dziewczyny, darujcie sobie takie teksty. Jak ktoś chce wsparcia, to udzielamy wsparcia, nie oceniamy, nie silimy się na psychoanalizę.
    • tasmaklejaca-0 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 01.01.15, 19:18
      Nie na temat napisze, ale wiecie co mnie rozwala? Ciągle piszecie "to dziecko dwojga, zrobily go dwie osoby" a jak poruszane są tematy aborcji to jest "ojciec nie praw o decydowaniu czy chce aby dziecko się urodziło""to moj brzuch" "wara od mojego brzucha". Podwójne standardy królują ost nie tylko w polityce ale widzę i w społeczenstwie.
    • dorotadermiblog Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 04.01.15, 16:07
      może jak już zobaczy maleństwo...będzie lepiej? Oby, tego wam zyczę, bo widze, że fajna z ciebie kobieta.
      • kremka2014 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 04.01.15, 23:38
        U nas trochę podobnie było. Może nie aż tak.... Na badania jeździł, staral się ale byl wkurzony rozczarowany jakoś taki.... Potem maly cycozwis, kryzys małżeński.... Teraz maly ma 6mies. I jest cudownie. Wrocil mężuś do "siebie". Warto dać szansę
    • kamila781 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 06.01.15, 20:09
      Mam nadzieję, że Twój mąż się jednak ocknie i będziecie szczęśliwą rodziną. Tego Wam życzę. Ja mam cudownego partnera i dwójkę cudownych dzieci. Jedno- sześcioletnie, drugie- dziesięciomiesięczna dziewczynka leży od urodzenia na intensywnej terapii. Jeździmy do niej codziennie, 120 km w jedną stronę, mąż pracuje, ja jeszcze na macierzyńskim, pierwszy syn w przedszkolu i wiesz co, nie narzekamy. Kochamy się nawzajem, martwimy o nasze dzieciaki. Jesteśmy razem. Nawet nie wiesz, ile ja i mój mąż dalibyśmy żeby nasza mała dziewczynka była z nami. To by była pełnia szczęścia.
      Powodzenia i wszystkiego dobrego, bez narzekania.
    • pomarancza-1 Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 08.01.15, 14:15
      Przeczytałam szereg komentarzy pod Twoim wpisem i nie podpisuję się pod większością z nich. Wręcz przeciwnie - mam wrażenie, że wykazujesz bardzo duże zrozumienie dla swojego męża i uważam, że to jest najlepsza droga, żeby znaleźć porozumienie w Twoim związku.

      Spokojna rozmowa, przekonanie męża żeby się otworzył i powiedział co mu "leży na wątrobie". Jeśli nowa sytuacja go przerosła, trudno, nie zmienisz tego wykrzyczanymi oczekiwaniami, że ma się zmienić bo jesteś w ciąży. Jeśli jest mu ciężko ze swoimi uczuciami, jest zagubiony, boi się przyszłości to takie sytuacje powodują nerwowość, agresję. Żądanie, że ma nagle zacząć cieszyć się ciążą jest w tej sytuacji nierealne. Uważam, że trzeba mu pozwolić na to, żeby sam poradził sobie z negatywnymi uczuciami jednocześnie akceptując je takimi jakie są. A wtedy sam się odmieni, jest świetnym tatą dla starszego dziecka, a teraz potrzebuje więcej czasu, żeby odkryć w sobie to nowe ojcostwo.

      Natomiast kwestie, które ranią Ciebie wymagają jasnego wyznaczenia granic i powiedzenia, że smucą Cię pewne stwierdzenia i nie życzysz sobie, żeby tak mówił.

      I przede wszystkim nie daj sobie wmówić, że Twój mąż to drań bez serca. Może jego zachowanie nie jest takie jak oczekuje większość kobiet w ciąży ale to nie znaczy, że ktokolwiek z forumowiczów może go tak ocenić po paru komentarzach. Ty go znasz najlepiej i na pewno wszystko się między Wami ułoży.
      Powodzenia!
      • mandolinka.bramborova Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 09.01.15, 22:21
        Bardzo racjonalny komentarz, to bardzo rzadkie!

        Może nie podpisuję się obiema rękami, bo ja sama jestem dość impulsywna i w takiej sytuacji nie potrafiłabym z mężem spokojnie porozmawiać, jak radzi pomarancza, tylko zrobiłabym mu ostrą awanturę po jednym albo drugim jego dziwnym tekście (choć nie wiem, czy to rzeczywiście lepsza droga - różnie to działasmile), ale na pewno nie powinnaś wierzyć w komentarze, że nie masz do siebie szacunku i że twój mąż to potwór! Ty go znasz najlepiej i tylko Ty jesteś w stanie ocenić, czy jego zachowanie jest wybaczalne, czy może jest absolutną podstawą do rozwodu.
        Ty też najlepiej wiesz, na ile jest foszasty i czy mu ten foch niedługo przejdzie.
        Życzę Ci jak najlepiej, żeby się szybko ocknął i nigdy już nie bredził o niekochaniu drugiego dziecka. Znam wiele przykładów obrażonych ojców, gdy np. chcieli syna, a urodziła się córeczka, a po pewnym czasie foch minął i poza córeczkami świata nie widzą. Tak więc z niektórymi facetami już tak widocznie jest, że muszą się trochę poobrażać, żeby sobie zrobić miejsce na miłość do nowego dziecka. Wierzę, że jeszcze będzie cudownie.
        Tylko póki co przydałoby Ci się wsparcie - jeśli nie Twoja mama, to może teściowa? Albo dalsza rodzina? Ktoś, z kim mogłabyś pogadać, pochwalić się zdjęciami z USG? Może jesteś z Wrocławia i wpadniesz na kawę? smile
    • evrin Re: maz nie akceptuje 2 ciazy 09.01.15, 23:28
      Zaznaczam, ze nie czytałam odpowiedzi w watku.

      Rozumiem Twojego mężą. bardzo bardzo go rozumiem.

      Sama jestem w drugiej ciazy. Pierwsze dziecko jest w przedszkolu i jest wspanialym malym czlowiekiem. Jednak pierwszy rok to byl koszmar. Jako niemowle córka darła sie dzień i noc, prawie nie spala. Przeszlismy przez piekło z "high need baby" i w małżenstwie z powodu "wymagajacego egzemplarza" tez bylo ciezko. Bardzo, uwierz mi.

      Dlatego długo dochodzilismy do WSPOLNEJ decyzji o drugim dziecku. Rozmawialismy o obawach i co bedzie, gdy bedzie "powtórka z rozrywki". Z tego co piszesz, mąż uległ Twoim namowom a zgodzic sie na cos to nie to samo, co tego chciec. Czasem tak jest przeciez i w innych sprawach, ze mowimy "dobra, niech bedzie" a naprawde czegos nie chcemy i potem sie wycofujemy. Ty poszlas za ciosem i spodziewacie sie dziecka. pewnie, ze maz nie jest uposledzony i wiedzial co robi ale... no wlasnie ale...

      Ja na Twoim miejscu bym teraz porozmawiala o obawach i lekach, bo mysle, ze maz sie po prostu boi (czy chce czy nie chce drugiego dziecka to juz niewazne, bo ono bedzie). To trudne i bolesne, zwlaszcza jesli "gorzkich zali" dotad nie wylaliscie z siebie. Czasem padaja oskarzenia i trzeba to wziac na klate a celem powinno byc" co zrobic, zeby teraz bylo lepiej, nie powtorzylo sie"

      Nas przekonał fakt, ze z niemowlaka potwora wyrasta fantastyczny człowiek i chcemy miec wiecej takich człowieków w rodzinie. A w małżenstwie przeszlismy bardzo trudne chwile w tamtym okresie i pokonalismy trudnosci (Wy tez!), jestesmy wiec doswiadczeni w radzeniu sobie w trudnych sytuacjach, wiemy co nas ranilo, gdzie popelnilismy bledy. Przegadalismy wszystkie trudne i bolesne sprawy z tamtego okresu. Teraz bazujac na doswiadczeniu zrobimy wszystko, by bylo lepiej smile

      A moze urodza nam sie slodkie rózowe niemowlaczki, co tylko jedza i spia ? smile

      Pozdrawiam Cie serdecznie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka