Dodaj do ulubionych

Optymistycznie - krótkie porody

12.12.04, 13:26
Mój pierwszy poród trwał 5 godzin od pierwszego skurczu do wyparcia dziecka.
Samo parcie - 25 minut. Córa ważyła 3980g.
Drugi poród: od pierwszego skurczu do parcia: 2 godziny. Samo parcie: 10
minut. Synek ważył 4310g. Dobrze, że byłam już w szpitalu, bo bym chyba nie
zdążyła dojechać.
Ból? Jak przy gorszej miesiączce smile
Czy któraś z Was rodziła szybciej?
Obserwuj wątek
    • 26magda3 Re: Optymistycznie - krótkie porody 12.12.04, 15:59
      zazdroszcze!!!!!! nic tyko rodzić smile)))
    • sofi84 Re: Optymistycznie - krótkie porody 12.12.04, 18:47
      wyglada na to ze nie...

      to niezbyt dobrzetongue_out
      malo pocieszajace w kazdym razie
      • melba76 Re: Optymistycznie - krótkie porody 12.12.04, 19:05
        Mój poród trwał 4 godziny i było super smile chociaż bolało na początku i
        końcówce. A w środku nie, bo miałam zzo smile
    • radowinkaala Re: Optymistycznie - krótkie porody 12.12.04, 19:31
      A ja miałam długi poród (cała noc - skurcze częste i średniobolesne), na
      porodówkę weszłam o 8 rano, córcię urodziłam o 18.10, parłam 2 godziny bo
      główka była nieprzystawiona. Nie wspominam porodu źle, bardzo chciałabym go móc
      znowu przeżyć. Córeczka ważyła 4600g.
      • wieczna-gosia Re: Optymistycznie - krótkie porody 12.12.04, 23:03
        Pierwszy raz okolo 5 godzin.
        Drugi i czwarty- 2 godzinki
        3- 40 minut i juz uwazam ze to bylo przegiecie.
        Piaty 8 godzin ale byl miesiac przed terminem, wywolywany moim strachem przed
        wywolywaniem oksytocyna wink))

        Najpilej wspominam te 2 godzinne- czlowiek sie nie zdarzy zmeczyc, ani
        zdenerwowac a tu juz parcie wink
        • aska1972 Re: Optymistycznie - krótkie porody 13.12.04, 00:05
          Mój drugi poród trwał 1 godz. O 11-tej odeszły mi wody, o 12,00 urodziła sie
          pierwsza córcia, która była ułożona pośladkowo, o 12,03 urodziła się druga
          córcia, ułożenie główkowe. Dodam, że dziewczynki były po terminie, poród
          indukowany, waga 3300 i 3400. Po porodzie czułam się świetnie, chciałam wstać z
          łóżka i iść na oddział na własnych nogach, ale nie pozwolili.
        • milenaj9 Re: Optymistycznie - krótkie porody 13.12.04, 11:44

        • alohaa Do Wiecznej Gosi 14.12.04, 10:21
          Gosiu!

          A skąd ten strach przed oksytocyną??
          • wieczna-gosia Re: Do Wiecznej Gosi 14.12.04, 14:36
            Strach przed oksytocyna wynika przede wszystkim stad ze rodzic szybko to ja
            rodze. I niezbyt bolesnie. A oksytocyna przyspiesza skurcze co w moim przypadku
            srednio jest potrzebne oraz skurcze po oksy sa bardziej bolesne.
            Przy ostatnim porodzie byl jeszcze tego tyopu problem ze porod musial byc
            wywolany od zera mesiac przed terminem. A jakos tak sie dzialo, ze w czasie gdy
            ja lezalam wszystkie dziewczyny w mojej sytuacji skonczyly na cc bo oksy nie
            dalo rady rozkrecic porodow.
            Bardzo sie ucieszylam jak sie zaczely skurcze "ze strachu" bo faktycznie
            dostalam pol butelki oksy na podkrecenie tych skurczy i juz.
            Poza tymja sie w ogole interwencji medycznych boje, bliskosc szpitala nie
            napawa mnie poczuciem bezpieczenstwa. Wrecz przeciwnie- w czasie porodu ufam
            glownie sobie i te ciegle badania KTG itp wzbudzaja tylko moja agresje.
            Na szczescie lekarz o mnie zadbal, pozwolil mi lazic z oksy, do KTG podlaczyl
            RAZ i generalnie zaczepial mnie czasem na korytarzu a badal tylko jak
            poprosilam instynkty opiekuncze realizujac na innej poloznicy wink
    • inez76 Re: Optymistycznie - krótkie porody 13.12.04, 00:14
      O 6.00 rano schodząc po schodach - jechałam do szpitala (w nocy odszedł mi czop i miałam leciutkie bóle jajników) - poczułam pierwsze skurcze, od razu co 3 min. Mój mąż był lekko zielony ze strachu, bo mieliśmy przejechać do szpitala ok. 40 km. Na izbie przyjęć zostałam zbadana i miałam rozwarcie 8 cm, więc kazano mi szybko udać się na porodówkę. Na łóżku położyłam się o 8.00, a o 9.40 synek był już na świecie.
      • kapyl Re: Optymistycznie - krótkie porody 13.12.04, 08:42
        Od pierwszego skurczu, do partych, ok. 5,5 godz., skurcze parte 25 min.
        Do szpitala dojechałam o 17.50 z 8 cm rozwarciem, a o 18.25 moja córcia już
        była na świecie smile))))
        3150 / 51 cm - bardzo wygodne do rodzenia smile))
    • pannajoanna Re: Optymistycznie - krótkie porody 13.12.04, 08:57
      I ja sie wpisze bo widze, ze na razie bede rekordzistka smile)
      Pierwszy porod: 1,5 h (oczywiscie od pierwszego lekkiego uklucia do urodzenia)
      Drugi: 0,45 min
      Trzeciego balam sie strasznie bo wg. wyliczen powinien trwac okolo 20 minut smile))
      Ale na szczescie trwal 0,55 minut.
      Szybko, bezbolesnie i skutecznie.
      Jedyna rzecz, ktora wspominam niezbyt przyjemnie to naciecie krocza przy
      pierwszym porodzie. Bolalo 1000 razy bardziej niz 3 porody razem wziete. Przy
      drugim i trzecim porodzie nie dalam sie juz naciac.
      Pozdrawiam

      pannajoanna
    • kwajkowska Re: Optymistycznie - krótkie porody 13.12.04, 09:14
      rekordzistką jest chyba moja mama - mnie rodziła około 2 godzin (od pierwszego
      bólu), byłam pierwsza. Za to moją siostrę - 18 dni po terminie - w 10 minut.
      Dwa parte i dziecko było na świecie. A już, już mieli zacząć wywoływać. Tak się
      bała wkłuwania, że wolała się sprężyć. wink Dodam, że siostra nie była jakoś
      wyjątkowo mała - coś chyba z 3500gr.

      A ja się boję i skłaniam się ku cc. A może ta łatwość rodzenia jest genetyczna?
      Wszystkie moje ciotki i babcia ze strony mamy też rodziły szybciorem. Sama nie
      wiem....

      Kasia
    • enut Re: Optymistycznie - krótkie porody 13.12.04, 09:21
      Ja wlasciwie nie wiem, jak liczyc, gdyz: skurcze zupelnie nieregularne (a zatem
      wedlug ksiazek FALSZYWE) mialam okolo 2 godzin, nagle poczulam bol party,
      jechalismy do szpitala 25 minut (bo do innego miasta i maz jechal srednio
      140km/h) i w tym czasie maly o malo mnie nie rozerwal, bo tak sie pchal, w
      szpitalu wzieli mnie na septyka (na wlasciwa sale bym nie zdarzyla) i po 2
      minutach maly byl na swiecie! I od tego pchania sie mial troche wygiete stopki
      (musielismy potem cwiczyc), hihi. Aha i do tego urodzil sie 10 dni wczesniej. Na
      nastepny porod zapisze sie chyba z 3 tygodniowym wyprzedzeniem (chyba, ze maz
      zdarzy przerobic rozdzial w ksiazce pt. jak odebrac porod w samochodzie, hihi).
      Pozdrawiam
      • max161 Re: Optymistycznie - krótkie porody 13.12.04, 12:58
        I ja miałam ekspresowy poród 1,5 godziny i to pierwszy!! Odeszły wody i od razu
        zaczęły się regularne skurcze, jak mąż przyjechał do domu, to były co 3-4 min,
        w drodze do szpitala już co 2 minuty, ale w szpitalu położna powiedziała, że
        dopiero 2 cm rozwarcia i mam całą noc przed sobą...a za 45 min synek był już z
        nami. Teraz jestem w 35 tyg. i też się boję, że urodzę w samochodzie hehe smile))
        maksimi
    • ella5 Sposób na szybki poród 13.12.04, 10:28
      Mój gin twierdzi, że może mi zapewnić szybki i łatwy poród. Tylko, że niestety
      chce za to tysiaka. No ale myśle, że chyba warto. Podobno jak się nie zapłaci,
      to możesz się długo męczyć, bo lekarz dyżurujący tak w zasadzie nie ma
      obowiązku ci niczego ułatwiać. I tak nie masz wyboru, urodzić przecież musisz.
      A w jaki sposób, to już zależy od tego czy wykupisz sobie "ponadstandardową
      opcję", zapłacisz lekarzowi za indywidualną opiekę.
      Opowieści znajomych potwierdzają, że tak niestety jest naprawdę. Nie każda ma
      tego farta, że urodzi szybciutko sama z siebie.
      • inez76 Re: Sposób na szybki poród 13.12.04, 10:43
        Ja nie wiem, czy to fart, czy pomoc lekarza. Ja też zapłaciłam za prywatny poród. Dostałam różne przyspieszacze, tylko, ze ja i tak sama z siebie dość szybko "się rozwierałam". W każdym razie też uważam, że warto zapłacić.
      • sierhart Re: Sposób na szybki poród 13.12.04, 11:39
        Nie wiem czy takie przyśpieszacze są dobre..
        Moja koleżanka pierwsze dziecko rodziła bardzo długo (ale ogólnie poród wspomina
        ok). Przy drugim nie chiała, żeby to tak długo trwało i jej gin dała jej (za
        kasę oczywiście) jakąś tabletkę. No i rzeczywiście poszło błyskawicznie, ale
        mówi, że był wyjątkowo bolesny, nie potrafiła zapanować nad bólem i wspomina go
        bardzo źle.
        • malwisienia Re: Sposób na szybki poród 13.12.04, 12:56
          Ja myślę że jak się płaci to można oczekiwać i przyspieszenia i uśmierzenia
          bólu jednocześnie (nie tylko zzo, sa i inne sposoby)
      • rrogue Re: Sposób na szybki poród 20.12.04, 00:49
        Hmmm...troche tgo nie rozumie...płacic za szybki porod?? Przeciez to jest
        obowiazek lekarza! Ja przyjechałam na porodowke z bardzo silnymi bolami
        krzyzowymi i podbrzusza, podpieli mnie do ktg i okazało sie ze nie mam
        skorczow!! położna powiedziała mi ze mnie straszy i ze rozwarcie tylko 3cm a po
        2 h na swiecie była moja corcia!! Poprostu dostałam jeden zastrzyk!
        • ella5 Re: Sposób na szybki poród 20.12.04, 07:06
          ja też za bardzo tego nie rozumiem, ale podobno lekarze to w zasadzie nie mają
          w stosunku do rodzących żadnych obowiązków im cokolwiek ułatwiać, filozofia
          jest taka że interweniują tylko jak coś sie dzieje nie tak, wychodzą z
          założenia że urodzić przecież i tak musisz bo jaki masz wybór, a że będziesz
          sie męczyć kilkanaście godzin w bólu to już twój problem nie ich, no cóż -
          państwowa służba zdrowia, póki co pozostaje albo płacic albo wyprowadzić się do
          innego kraju.
          Znajoma opowiadała, że jej nawet połóżna nie pomogła po porodzie sie umyć tylko
          powiedziała: jak będziesz miała siłe to sama pójdziesz a na razie leż i tak
          leżała w tej krwi przez cały dzień.
    • aniaop Re: Optymistycznie - krótkie porody 14.12.04, 09:32
      To ja jestem o pol godziny lepsza. Moj pierwszy i jedyny na razie trwal 4,5 h-
      od pierwszego skurczu do "plasniecia dziecka" na brzuch. Z czego tylko 1 godz w
      szpitalu (w tym 40min parcia). Lekarze powiedzieli, ze bede musiala uwazac,
      zeby z drugim dzieckiem zdazyc do szpitala dojechac.
      Aha- bole jak przy miesiaczce, az dzwonilam do poloznej zapytac czy to aby na
      pewno skurcze, jak sie zaczelo.
      • jagasz Re: Optymistycznie - krótkie porody 14.12.04, 10:20
        U mnie od pierwszych skurczy do bóli partych 3,5 godziny, miałam podane ZZO bo
        bóle były wyjatkowo podłe. 20 minut parcia.

        aga
        • grzybnia Re: Optymistycznie - krótkie porody 14.12.04, 12:37
          U mnie:
          1-5 godz od pierwszego skurczu do momentu wyjścia dziecka,
          2-2 godz
          3-2 godz
          Za każdym razem parcie ok 10 min.Najgorszy był drugi poród po oksytocynie -
          myślałam, że skonam z bólu. właściwie był to jeden ciągły skurcz bez żadnych
          przerw.Najlepiej było ostatnim razem a to za sprawą wielkiej piłki na której
          skakałam.Nie wiem co w tym jest ale podczas tego skakania prawie wogóle mnie
          nie bolało.
    • alinaw1 Pesymistycznie - długie 14.12.04, 13:51
      Nie mogę tego czytać, bo umieram z zazdrości? Czym trzeba zasłużyć sobie na
      takie ulgi? Ja rodziłam synka 26 godzin- w piekielnych torturach i z
      problemami. Zero radości po porodzie, uniesień i pozytywnych emocji. Został
      ból, straszne wspomnienia i konsekwencje (np. półtoraroczna przewrwa we
      współżyciu). Teraz szykuje się na drugi poród. Nie wybieram szpitalu, nie myślę
      o żadnej szkole rodzenia, o położnej itd. Wszystkie tego typu rzeczy nie
      pomogły za pierwszym razem. Mogę urodzić w piwnicy albo na głównym skrzyżowaniu
      byle by bez takich tortur!
      • inez76 Re: Pesymistycznie - długie 14.12.04, 14:30
        To zapłać za cesarkę. Nie napisałam tego złośliwie. Myślę, że gdybym cierpiała tak jak Ty, w życiu nie zdecydowałabym się na drugi naturalny poród. Jestem pełna podziwu dla mam, które przetrwały ciężki poród i są po raz drugi w ciązy. Chylę czołasmile
        • mamul34 Re: Pesymistycznie - długie 20.12.04, 00:38
          Pierwsze dziecko rodziłam 11 godz. z czego 4 ostatnie na oksytocynie. Koszmar!
          Pierwsze słowa wypowiedzianie po porodzie to "więcej nie będę miała dzieci".
          Po 2,5 roku drugi poród, czekałam na wielki ból-córcia była ułożona pośladkowo.
          I......O godz.10.30 odeszły mi wody, pojechaliśmy z mężem do szpitala, badanka,
          zlot lekarzy, bo poród pośladkowy. O 11.45 rozwarcie na 3. O 13.00 parte-
          wcześniej najmniejszego bólu. 13.10 córcia pojawiła się na świecie, dupką
          oczywiście,położna złapała ją dosłownie w locie za to nakrzyczała na mnie,że
          nie wołałam, że rodzę. A ja przecież wołałam, tylko one nie chciały wierzyć, że
          to już - 20 min. wcześniej rozwarcie na 7. Teraz jestem trzeci raz w ciąży i
          lekarz powiedział,że jak poczuję pierwsze skurcze mam natychmiast jechać do
          szpitala. Jak więc widać na moim przykładzie nie ma reguły. Głowa do góry!
          Pozdrawiam wszystkie przyszłe Mamusie i życzę Wam szybciutkich i bezbolesnych
          porodów.
          Ach! Zapomniałam! Córcia ważyła 2900 i miała 50cm, a ja nawet nie popękałam.
          Zadziwiłam wszystkich. Pan doktor, który mnie przyjmował wróżył poród na 19.00-
          20.00. Pa
      • badziunia Re: Pesymistycznie - długie 14.12.04, 14:40
        Mój poród (pierwszy i jedyny na razie) trwał 26 godzin - od pierwszego skurczu.
        Ból był koszmarny, skurcze co 5 minut, ale po 2 godzinach były już co 2 minuty
        i takl było do końca. Ból ogromny, bo miałam bóle krzyżówe. Myślałam, że umrę,
        było mi już wszystko jedno, byleby to się skończyło. Wymiotowałam przy każdym
        skurczy, czyli praktycznie non-stop (aż w końcu już nie miałam czym, ale odruch
        wymiotny pozostał), wrzeszczałam. Nie chcieli mi dać znieczulenia, bo mimo tych
        koszmarnych skurczów i bólu - nie było 3 cm. Znieczulenie (zapłacone) dostałam
        dopiero 11 godzin przed porodem, gdy położna stwierdziła, że i tak sama nie
        urodzę, więc dadzą mi to znieczulenie, żebym się choć trochę przespała, a rano
        zasatnowią się co dalej. Znieczulenie szybko u mnie schodziło (ale miała tak
        koszmarne skurcze) wzięłam więc 6 dawek, do tego dolargan. Po obchodzie
        wrreszcie zapadła decyzja o cc, ale musiął czekać jeszcze 3 godziny, bo były
        planowe ciekawe przypadki. A u mnie zwyczajnie był brak postęu porodu.
    • agablues Re: Optymistycznie - krótkie porody 14.12.04, 15:22
      Rekordzistką nie jestem, ale chyba tak mam, ze szybko rodzę.
      Pierwszy poród - na porodówce znalazłam się ok. 22, dziecko urodziło się o 1.30.
      Dostałam oksytocynę i dolargan, po którym poszłam spać ( rodziłam na pół
      spiąco). Myslałam, że po tych lekach było tak "ulgowo".
      Drugi - pierwsze pobolewania - ok. 13, Iga na świecie pojawiła sie 0 15.50. Do
      szpitala ledwie zdążyłam, na porodówce byłam o 15.00. Bóle - rzeczywiście -
      nieco mocniejsze niż podczas miesiączki.
      Mam nadzieję, ze tym razem również zdążę smile
    • agem Re: Optymistycznie - krótkie porody 20.12.04, 10:22
      Też miałam krótki i łatwy poród - całość: 1 godz. i 20 min., czym wprawiłam w
      zdumienie cały personel medyczny "taka drobna i pierwsze dziecko..." A było to
      tak:
      O godz. 12 w nocy odeszły mi wody, więc mąż zawiózł mnie do szpitala. Nie
      miałam ani bóli, ani skurczy. Zapowiedziano nam, że rano zaczną wywoływać
      poród, a na razie niech ja idę spać, a mąż niech wraca do domu (miał być poród
      rodzinny). Rzeczywiście poszłam spać, ale obudził mnie ból. Przyszłam więc do
      położnych i mówię, że mam skurcze prawie parte, a one - niemożliwe, takie było
      małe rozwarcie i nie zbadały mnie, tylko przyłożyły słuchawke do brzucha,
      sprawdzając czy jest tętno.
      Ja już nie spałam, chodziłam po korytarzu, aż pojawił sie nowy lekarz.Dopiero
      on stwierdził, ze sobie mnie jeszcze zbada i wtedy okazało się, że już jest
      pełne rozwarcie. Mówię, że muszę jeszcze dzonić po męza, ale on, że nie zdążę -
      na najbliże łóżko i rodzimy. I rzeczywiście 20 min. było dziecko. Kiedy
      budziłam się z narkozy, pierwszą rzeczą jaką uslyszałam był mój mąż dopytujący
      się na korytarzu, czemu nikt go nie zawiadomił.
      Rozczarowanie, ze nie było wspólnego porodu było duże, gdybym sie uparła i
      położne zbadały mnie, gdy do nich przyszłam, zdążyłabym zadzwonić po męża.
      zresztą on i tak nie spał całą noc. Teraz, gdy znowu czekamy na dziecko, mam
      nadzieje, że będziemy rozdzić razem.
    • michatka Re: Optymistycznie - krótkie porody 20.12.04, 13:28
      "od pierwszego skurczu" - tzn tego zapisanego na KTG, odczuwalnego czy bolesnego?
      w moim przypadku ma to znaczenie wink
      w pierwszej ciąży skurcze (regularne a jakże, tylko że ja ich nie czułam) miałam
      miesiąc przed terminem, kroplówka zatrzymała je na tydzień, potem od pierwszego
      "bolesnego" do finału 2 h 20 min
      drugi poród - od pierwszego "odczuwalnego" do finału godzinka wink))
      trzecie mam szanse urodzić na schodach ;-P

      pozdro
      Ania
    • czarodziejski_dywan Optymistycznie+pyt. do Wiecznej Gosi 20.12.04, 13:50
      Panny Joanny i trzeciego porodu Wiecznej Gosi nie pobiłam, ale jestem blisko.
      Pierwszy poród: półtorej godziny, 25 minut parcia (liczę od pierwszego
      odczuwalnego skurczu; od odejścia wód--2,5 godziny). Dziecko malutkie, 2850 g.
      Drugi poród: godzina i 10 minut, 10 minut parcia, położna powiedziała, że
      trwało to tak długo dlatego, że mały patrzył do góry (będzie astronomem smile)),
      gdyby był ułożony normalnie, parłabym krócej. Waga: 3100 g.
      Wielką ulgą było dla mnie to, że oba porody mogły się odbyć w domu, inaczej...
      Houston, we have a problem...
      Na razie mam czas na myślenie o trzecim, ale w razie czego chyba poproszę
      położną, żeby z nami zamieszkała na miesiąc smile
      Pytanie do Wiecznej Gosi: Gosiu, a który z Twoich porodów miał miejsce w domu?
      Pozdrawiam smile
    • aga787 Re: Optymistycznie - krótkie porody 20.12.04, 14:00
      Witajcie,
      moj pierwszy poród trwał 1.45h- od chwili pierwszych skurczy i lekkiego bólu...
      Przy trzecim skurczu partym urodził sie moj synek - 3000g, 54 cm.
      Teraz podobno bedziemy miec córeczke, jestem w 30 tyg. i mam nadzieję ze pojdzie
      mam nie mniej sprawnie

      Pozdrawiam wszystkie cięzaróweczki, uszy do góry, grunt to pozytywne myślenie smile

      Aga
      Gucio (23.06.2003r)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka