Dodaj do ulubionych

spędzam święta sama..

26.03.05, 10:16
jestem w 13 tygodniu, kiedy dowiedzieliśmy się o ciąży wprowadziłam się do
tatusia dziecka, mamy się pobrać. problem polega tylko na tym, że jego
rodzice są temu absolutnie przeciwni. dziecko owszem, ale na ślub się nie
zgadzają. on ma 28lat, niemożliwie dochodowy własny interes, oni także śpią
na pieniądzach, to naprawdę szalenie ogaci ludzie. ja od samego początku
zdeklarowałam sie, ze chcę podpisać intercyzę, aby nie miał wątpliwości,że
nie dbam o jego pieniądze, zależy mi tylko na nim!
no a teraz święta.. planowaliśmy jechać już w sobotę do jego rodziców, a w
poniedziałek do mojej rodziny.. tak, tyle tylko, że jak się okazało, nie
zostałam zaproszona.. pojechał do nich już w czwartek, późnym wieczorem,
powiedział, ze nie moge z nim pojechać, bo jedzie się z nimi ścinać i nie
chce, żebym przy tym była.. jak mi jest przykro!!!!!!!!! to nasze pierwsze
wspólne święta..jestem w ciąży.. i spędzam je sama!sad( oczywiście pojadę do
mojej mamy, ale chodzi o to, ż espędzamy je osobno! nie wybaczę im tego! oni
rozbijają mi rodzinę, zanim jeszcze tak naprawdę zostaliśmy rodziną.. jak mam
sobie to wytłumaczyć, jak poukładac w głowie, żeby tak nie bolało..?
Obserwuj wątek
    • zabiska Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 10:55
      Mysle, ze teraz powinien byc raczej z toba, a "sciecie" z rodzicami zostawic na
      okres poswiateczny. Porozmawiaj z nim po jego powrocie i wytlumacz co ty o tym
      myslisz, powiedz jak ci bylo przykro. Nie chowaj tego w sobie, bo kiedys po
      dluzszym czasie takie "zalegle rany" powracaja i robi sie z tego wielka
      awantura. Lepiej byc szczerym od poczatku. Po co ryzykowac. Jezeli kocha to
      zrozumie. Trzymam za Wasz trojke gorace kciuki !!!
      • miimiimii Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 11:01
        oni mają na niego ogromny wpływ i wywierają na nim niesamowitą presję.. nie
        chodzi nawet o pieniądze, to jego własna firma, zaczynał od zera,po prostu miał
        szczęście. nie wiem czym mogą go "zaszantażować", myślę że są zdolni
        powiedzieć, ze nei przyjdą na ten ślub, nie wiem co wtedy postanowi.. tak
        bardzo sie boję! powiedział, ze jedzie się z nimi kłócić i dlatego mnie nie
        zabiera.. a ja nie zapomnę im nigdy, że udało się im nas rozdzielić na te
        święta.
        nie potrafię także zrozumieć, dlaczego to nie mogło zaczekac i dlaczego nie
        mógł pojechac do nich później, ale w święta..? jestem taka rozżalona..sad
        • miimiimii Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 11:02
          wcześniej był zaręczony ze złą dziewczyną.. okazało się, że regularnie go
          zdradzała i okradała, na duże pieniądze, zwyczejnie przerzucałą sobie na konto
          po parę tysięcy zł kiedy tylko miała okazję, zdradziła go z człowiekiem, z
          którym robił intersy. potem została żoną tamtego i teraz tamten kwiczy, że go
          wykorzystuje i na nimn pasożytuje.
          nie wiem, moze przez tą historię oni nie potrafią zaufać w moją miłość.. ale
          przecież do diabła! to ja sama powiedziałam, ze chcę podpisać intercyzę!
          naprawdę nie zależy mi na jego pieniądzach!!!!!!

          • zabiska Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 11:08
            Kotku, nie martw sie na zapas !!! Przyjedzie spowrotem i wszystko bedzie w
            porzadku. Tak to niestety juz jest, ze niektorym ludziom, a w tym przypadku
            jego rodzicom, kasa przyslania oczy. Oni nie widza tego, ze ich syn bardzo sie
            zakochal i bedzie szczesliwym tatusiem. A z drugiej strony, tak sobie mysle,
            moze oni troche chca go chronic. Jak tamta dziewczyna byla taka wredna, to oni
            juz mysla, ze wszystkie takie sa. Moze jak zobacza, ze faktycznie sie kochacie,
            ze tworzycie swietna rodzinke to sie przekonaja, ze nie mieli racji pochopnie
            cie osadzac. Ale prosze, teraz mysl pozytywnie. Masz w sobie cudowne, nowe
            zycie - ciesz sie z tego. Jestem z Toba.
            • miimiimii Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 11:16
              ..smile dziękuję Ci z całej siły! jest mi tak źle.. twoje słowa mi pomagają, czuję
              się taka samotna.. diękuję Ci raz jeszcze i ...wesołych świąt..
          • mama75 Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 11:16
            niestety na razie musisz uzbroic sie w cierpliwosc i spedzic swieta z
            rodzicami. Jesli planujecie wspolne zycie, to w takim razie nie beda to Wasze
            jedyne swieta. Moze kiedys Twoi przyszli tesciowie zrozumieja jak wielki blad
            popelnili rozdzielajac Was na swieta. Oni tez chyba potrzebuja czasu, zeby
            zaakceptowac Ciebie jako ich synowa. Swoja droga, to dziwne ze facet tak latwo
            wzial torbe i pojechal do rodzicow - nie zaleznie czy mial sie z nimi klocic
            czy nie. Mogl przeciez porozmawiac z rodzicami po swietach, a zostajac z Toba
            pokazal by im ze zwiazek z Toba traktuje powaznie.

            Jestem ciekawa jak zareagowaliby jego rodzice, gdybys Ty powiedziala, ze
            sorry "kochana rodzinko" ale wnuczka na swieta nie zobaczycie.

            Najwazniejsze zebys sie teraz nie stresowala. Jesli Cie to pociesz to pomimo iz
            jestem mezatka, tez spedzam swieta z dala od mojej ukochanej polowki - takie
            jest zycie niestety sad
            • miimiimii Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 11:21
              ..dlaczego zostałaś sama?
              w poprzednim związku spędziłam sama, w pustym mieszkaniu dwie gwiazdki i dwie
              wielkanoce, on pracował na platformie wiertniczej, po prostu był wtedy w pracy,
              tak wypadała jego kolej, wszystkie święta przez dwa lata spędzał na platformie.
              było mi okropnie smutno! ale to było jednak inaczej, on po prostu musiał lecieć
              do pracy, a teraz ktoś zwyczajnie mnie nie chce, oni nas rozdzielili, a on im
              na to pozwolił.. to nie fair! i po to mam żal..
              • mama75 Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 11:31
                wierze Ci ze masz zal do swojego partnera. Moze on jest jeszcze malo dojzaly
                emocjonalnie i potrzebuje czasu, zeby "odciac pepowine" laczaca go z rodzicami.
                Moze w chwili gdy tamta kobieta go zostawila, jego rodzice bardzo mu pomogli
                psychicznie. Moze oni sie po prostu boja o niego. Moze zdaja sobie sprawe, ze
                na niego mozna miec duzy wplyw ( w koncu sami taki wplyw na niego maja) i boja
                sie, ze Ty go omotasz i oskubiesz ze wszystkich pieniedzy.

                Wiesz - wydaje mi sie, ze oni po prostu nie maja swiadomosci jak wielka krzywde
                Tobie wyrzadzaja. Dla nich liczy sie najbardziej szczescie ich syna. Daj im
                troche czasu.

                Ja niestety spedzam swieta z dala od meza, poniewaz maz mieszka w Kanadzie, a
                ja ciagle dzieki "uprzejmosci" urzednikow jestem tutaj w 24 tc.

                Pomysl sobie, ze Twoi rodzice tez beda szczesliwi ze spedzasz z nimi swieta.
                Moze pozniej nie bedziesz miala juz takiej mozliwosci. Po slubie zawsze trzeba
                wybierac z ktora rodzina spedzi sie wigilie, I, II dzien swiat.
                Nie mysl o tym co zrobil Twoj partner. Ciesz sie Dzidzia i tym, ze niedlugo
                zostaniecie malzenstwem. Wypoczywaj duzo, jedz to co lubisz, wyjdz z rodzicami
                na swiateczny spacer. Kozystaj z zycia i nie zadreczaj sie myslami w
                stylu: "dlaczego oni mnie nie lubia, ja im kiedys pokaze", "dlaczego on do nich
                pojechal, skoro powinien byc ze mna". Wszystko sie niedlugo ulozy, wyjasni i
                Twoje obecne nerwy nie beda mialy znaczenia.
                • miimiimii Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 11:41
                  sad tak bardzo chcę w to wierzyć, że wszystko się ułoży, żbędzie dobrze, ż oni
                  zrozumieją , że przestaną jątrzyć.. dziękuję za twoje słowa, pozdrawiam Ciebie
                  i brzuszekwink
                  • pelegrino Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 12:05
                    Bądź dobrej myśli! Wiem, że jest Ci bardzo przykro, ze nie spędzacie Świąt razem, zawsze można sobie powiedzieć, że Twój przyszły mąż mógł zostac z Tobą, a z rodzicami pokłócic się po Świętach. Ja mam troche inne zdanie, spróbuj spojrzec na to z tej strony: pojechał tam, by o Ciebie walczyć. Najwazniejsze, że chcecie byc razem i na pewno będziecie, bo kto Wam przeszkodzi? moim zdaniem dobrze, ze on chce poukładać sprawy z rodzicami "na gorąco". Lepiej od razu wszystko sobie wyjaśnić niz potem się stresować, w końcu Ty się nie powinnas teraz denerwowaćsmile Trudno, tych Świąt nie spędzicie razem, ale najwazniejsze, ze jesteście ze soba myślami, i że sie kochacie. Żadne okoliczności, czas, ani odległość nie są w stanie zniszczyć prawdziwej miłości (wiem, że to brzmi patetycznie, ale to prawda), a kłopoty i trudności tylko ją umacniają, więc głowa do góry!!!
                    Myślę, ze Twoi przyszli tesciowie mają uraz po tej poprzedniej dziewczynie, mysle, ze jak Cię lepiej poznają, to Cię zaakceptują, daj im trochę czasu. To, ze chcesz podpisać intercyzę powinno rozwiać ich wątpliwości!
                    Radzę Ci, żebyś zrezygnowała z takiego myślenia, że nigdy im nie zapomnisz tego, ze rozdzielili Was w Wasze pierwsze Święta. Pielęgnując urazę i rozpamiętując to, zaszkodzisz tylko sobie, wierz mi. Wiem coś o tym. Postaraj się wyluzować, odprężyć i spędzic Święta ze swoj rodziną. Odegnaj złe mysli, wszystko na pewno dobrze sie ułozy! W życiu zawsze bedą jakieś problemy, a Ty masz kochającego mężczyznę, dzidziusia w brzuchu, nie musisz się martwic o finanse... Mnie np. pomaga, kiedy skupiam się na tym, co mam dobrego, albo kiedy myślę o problemach innych (to nie tak, że sie ciesze ,że ktos ma problem, ale kiedy myslę o kimś, komu dziecko umiera na nowotwór,to wtedy moje, w moim odczuciu straszne problemy jakoś maleją...) A Święta szybko się skończą! Nie martw się o nic, skup się na dzidziusiu, narzeczony niedługo wróci (ja mojego czasem nie widuję po 2, 3 miesiące, taką ma pracęsad Nie raz spędzałam Boże Narodzenie bez niego, więc nie myśl, ze nie wiem co czujesz). Zobaczysz jak wszystko się dobrze ułoży!! Pomyśl o tych, którzy naprawde nie mają nikogo. Nikogo, kto by o nich choćby pomyślał w te Świeta i na co dzień. Niestety są takie osobysad i naprawde się nie martw! Będzie dobrzesmile
    • pimpek_sadelko Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 11:48
      ja bym nie miala zalu do jego rodzicow tylko do narzeczonego. odeszlabym.
      uwalil jeden z najwaznijeszych egzaminow w zyciu: Ty zawsze bedziesz w tyle,
      mniej bedziesz sie liczyc. nie potrafi byc facetem, dbac o ciebie i dziecko.
      smarkacz. nie bylabym z takim ani minuty.
      • miimiimii Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 11:55
        ..jasne.. łatwo Ci mówić.. i gdzie niby mam pójść w ciąży i co tam robić..?
        • pimpek_sadelko Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 12:00
          miimiimii napisała:

          > ..jasne.. łatwo Ci mówić.. i gdzie niby mam pójść w ciąży i co tam robić..?

          pewnie, ze mi jest latwo pogadac, ale nie wyobrazam sobie takiej sytuacji, zeby
          mnie facet w ciazy i w dodatku w swieta tak wystawil. to co, ze nie macie
          jeszcze slubu, papierki nie zmienia faktu, ze tworzycie juz teraz rodzine. a
          rodzina na swieta jest razem. gdzie masz isc? nie mowie, ze masz isc, pisalam o
          swoich odczuciach, ja bym zostala u rodzicow. na pewno by mnie nie wywalili w
          takiej sytuacji i sadze, ze w takich okolicznosciach moi rodzice byliby
          wiekszymi oponentami tego malzenstwa niz Twoi przyszli tesciowie.
          • miimiimii Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 12:04
            ..no dobrze.. ale co ja mam robić..?! jak sie w tym odnaleźć?? jak mam się
            teraz zachować, co mu powiedzieć, kiedy będziemy rozmawiać przez telefon..?
            • pimpek_sadelko Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 12:08
              miimiimii napisała:

              > ..no dobrze.. ale co ja mam robić..?! jak sie w tym odnaleźć?? jak mam się
              > teraz zachować, co mu powiedzieć, kiedy będziemy rozmawiać przez telefon..?

              po pierwsze pomysl 100 razy czy ten slub to dobry pomysl. jakos nie widac,
              zeby byl do Ciebie bardzo przywiazany, jesli wlasnie w swieta zostawil Cie
              sama z dzieckiem (jego), ktorego sie spodziewacie.
              nikt ci nie powie, co masz mu mowic, chyba to co czujesz i myslisz, to
              najuczciwsze, musisz byc uczciwa a anjbardziej wobec samej siebie. gdyby
              wszystko bylo ok, cieszylabys sie swietami a nie pisala na forum o swoim
              dramacie. slub niczego nie rozwiazuje, jesli przed nim jest masa niedomowien to
              po slubie kryzys sie poglebia. a to nie jest droga do szczescia.
              • miimiimii Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 12:11
                ..może jestem nei fair, że oczekuję konkretnej odpowiedzi.. ale ja już nie
                wiem.. mam wrażenie, że wszystko robię nietak, nie mam pojęcia jak postąpic..
                teraz jeszcze siejesz we mnie wątpliwosci, podważasz sens tego wszystkiego.. co
                uważasz, że powinnam zrobić..?
                • pimpek_sadelko Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 12:16
                  miimiimii napisała:

                  > ..może jestem nei fair, że oczekuję konkretnej odpowiedzi.. ale ja już nie
                  > wiem.. mam wrażenie, że wszystko robię nietak, nie mam pojęcia jak postąpic..
                  > teraz jeszcze siejesz we mnie wątpliwosci, podważasz sens tego wszystkiego..
                  co
                  >
                  > uważasz, że powinnam zrobić..?

                  nie sugeruj sie mna. byc moze ja jestem inna i mam inne potrzeby wobec faceta
                  niz Ty. ja wiem, ze dla meza jestem numerem jeden. gdyby tak nie bylo, nie
                  bylabym jego zona. on dla mnie tez jest najwazniejszy na swiecie. kocham bardzo
                  moich rodzicow, ale gdyby ktores z nich chcialo stanac miedzy mna a mezem.....
                  wiedzialabym jak wytyczyc granice tego w co moga ingerowac rodzice. na pewno w
                  swieta bylabym z mezem, a rodzicom normalnie bym powiedziala dlaczego nie z
                  nimi: poniewaz nie akceptujecie mojego meza, nie zapraszacie jego na swieta, to
                  tak jakbyscie mnie nie zaprosili.
                  ja mam taki charakter, moze ty jestes inna, moze czegos innego od zycia
                  oczekujesz? ja marzylam o swojej rodzinie jako o swietym azylu i nikomu nie dam
                  go niszczyc, bo wytrwale z mezem go budujemy.
              • pimpek_sadelko ps 26.03.05, 12:12
                mama mojego tescia nigy nie lubila mojej tesciowej. w zwiazku z powyzszym
                tesciowa dawno temu przestala towarzyszyc mezowi w odwiedzinach mamy. mimo to
                tesc, potrafi sie zachowac w stosunku do swojej zony tak, zeby nie czula sie
                urazona. nigdy nie zostawil jej samej na swieta itd. prawdziwy facet jak chce
                to potrafi.
                poza tym w momencie kiedy zakladamy rodzine, na pierwszym miejscu jest ta nasza
                rodzinka, rodzice sa wazni, ale juz z nami nie mieszkaja, ich sie odwiedza, ale
                z nimi sie juz nie zyje. zyje sie z ona, mezem, dziecmi. tu stosunki sa
                nawazniejsze.
                • miimiimii Re: ps 26.03.05, 12:16
                  a ja nie wiem co robić.. zalewam się łzami.. jest mi tak przykro.. co mam mu
                  powiedzieć??? mam nalegać, zeby wrócił do mnie? co robić? mam w sobie tyle
                  żalu.. do nich i do niego.. nie będę potrafiła tego potem tak po prostu
                  przełknąć..
                  • pimpek_sadelko Re: ps 26.03.05, 12:18
                    miimiimii napisała:

                    > a ja nie wiem co robić.. zalewam się łzami.. jest mi tak przykro.. co mam mu
                    > powiedzieć??? mam nalegać, zeby wrócił do mnie? co robić? mam w sobie tyle
                    > żalu.. do nich i do niego.. nie będę potrafiła tego potem tak po prostu
                    > przełknąć..

                    mow prawde, Ty go znasz najlepiej.
              • pelegrino Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 12:15
                A ja myslę, że gdyby olał rodziców w Świeta, to by wprowadził jeszcze większy rozdźwięk między nich , a swoją narzeczoną. Pewnie, teoretycznie powinien zostać z nią na Święta, teoretycznie to ona powinna zostać przez rodziców zaproszona. Tylko ze nie zawsze wszystko jest tak, jak byśmy chcieli. Chłopak był między młotem a kowadłem, cokolwiek by wybrał, byłoby źle. Bardziej fair byłoby, gdyby został z miimiimii, ale mysląc długofalowo, to może dobrze zrobił, że pojechał "rozmówic sie" z rodzicami. O ile naprawde załatwi to jak trzeba, to ja bym go nie przekreślała z tego powodu jako kandydata na męża!!!!
                • pimpek_sadelko Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 12:17
                  wszystko jest kwestia tego co sie i jak postrzega. jesli ktos zaklada rodzine
                  to moim zdsaniem przede wszystkim o niej powinien pamietac. za grzechy rodzicow
                  ma cierpiec dziewczyna, ktora on kocha i ktora da mu niebawem dziecko? to
                  bzdura.
                  • j04nn4 Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 13:07
                    ja na twoim miejscu zaprosilabym go do siebie a jesli terz pozwolisz tesciom
                    zadzic w waszym zwiazku to badz pewna ze bedzie tak juz na zawsze a w
                    przyszlosci bedzie ci mowila jak masz ubierac karmic i przewijc dziecko na
                    poczatku trzeba pokazac ze nie jestes scierka ktora mozna wyzymac ja sie
                    postawilam i teraz mam spokoj a twoj maz przyszly musi dojrzec bo ja bym nie
                    chciala miec mamin synka w domu od teraz najwazniejsza w jego zycviu osoba
                    powinnas byc ty i dzidzia a nie zawistna matka hetera nie pamietajaca juz co to
                    milosc z rodzina dobrze wychodzi sie n zdjeciac to wy macie byc szczesliwi a
                    nie twoja tesciowa i rodzinka na pokaz musisz byc silkna pozdrawiam asia i 26
                    tyg brzusio
                • elza78 Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 13:36
                  ej, przeciez facet ma 28 lat, to nie jest dziecko tylko dorosly mezczyzna i nie
                  musi sie we wszystkich sprawach sluchac rodzicow i trzymac maminej spodnicy...
                  ty sie dobrze zastanow, czy slub to dobre wyjscie wlasnie przede wszystkim dla
                  ciebie... bo moze byc tak, ze unieszczesliwisz wlasnie siebie przez ta
                  decyzje...
                  trudno mi cokolwiek ci doradzic, bo powinnas robic to co nakazuje ci serce, ale
                  takie postepowanie narzeczonego nie jest w porzadku...
                  • miimiimii Re: spędzam święta sama.. 26.03.05, 13:49
                    dzwonił, chciał, zebym do nich pojechała, że to było nieporozumienie, ze matka
                    do niego rano przyszła, ze powiedziała, że to głupio wyszło..
                    właśnie z nim rozmawiałam, powiedziałam, żeby już tak zostało, że może następne
                    święta spędzimy razem. że wcale nie czułabym sie teraz dobrze, że ganiają mnie
                    jak psa, że mama mnie inaczej wychowała, że nie mam pieniędzy, że zawsze honor
                    i duma były moim kapitałem i że to mi teraz nie pozwala tam jechać, że nie
                    potrafiłabym się tam teraz odnaleźć. zrozumiał to, tak mi sie przynajmniej
                    wydaje..
                    • pelegrino Re: spędzam święta sama.. 27.03.05, 12:58
                      Widzisz? Wszystko sie wyjaśniło, czyli oni jednak nie są tacy straszni. Mam nadzieję, że to nieporozumienie nie zaważy na Waszych dalszych relacjach, oby były coraz lepsze! Myślę, że Ty tez powinnaś czasem wyciągnąć rękę do teściów, a nie ciągle unosic się honorem i dąsać (to taka rada na przyszłość), ale może dobrze zrobiłaś, że tym razem zostałaś, to będzie dla nich znak, że nie mozna Tobą pomiatać. Tylko odrobinę sie dziwię, bo tak rozpaczałaś, że nie możecie spędzac Świąt razem... Czyżby duma była silniejsza niż tesknota? Ale, jak mówiłam, Twoja decyzja, zeby nie jechac jest zrozumiała i może słuszna... Ja bym tak chyba nie umiała, może jestem zbyt miękkasmile każdy jest inny i inaczej reaguje, najwazniejsze, zeby robic to, co serce dyktuje, mam nadzieję, ze te Święta spędzisz mimio wszystko przyjemnie, czego Ci z całego serca życzęsmile Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam, jeśli tak, to przepraszamsmile Życze Wam, żeby wszystko sie w końcu poukładało!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka