Dodaj do ulubionych

Pomożecie mi???

26.05.05, 22:52
Cześć dziewczyny. Zacznę od tego, ze nie jestem w ciąży, nie mam nieślubnego
dziecka, nie spóźnia mi się okres ani nic z tych rzeczy. Powiem tak,
rozstałam się wczoraj z chłopakiem, z którym byłam 4,5 roku, planowaliśmy
ślub na przyszły rok itp. Problem polegał na tym, że każda impreza
(sylwester, wesele, czy grill u znajomych) kończyła się kłótnią z powodu,
upicia się M. Tyle ile było imprez, tyle razy obiecał mi, że tak nie będzie.
Ja mu wierzyłam. 3 tyg temu przegiął, rozstaliśmy się, on płakał,
przepraszał, że już tak nie będzie, że już zacznie się ograniczać w piciu
itp. Uwierzyłam poraz któryś z kolei. Nie minął miesiąc a tu wczoraj tel od
zawalonego M. Zaczął się wypytywac gdzie jestem itp, bo chciał pewnie
obliczyć czas za jaki będę w domu i czy zdązyć wytrzeźwieć. Nie będę pisała,
że byłam zszokowana, znerwicowana itp bo to chyba jasne. Powiedziałam mu co
miałam powiedzieć, że już nie ma powrotu, że wykorzystał ostatnią szansę itd.
Nie będę też wspominała jak jego mama sie załamała (mieszka tylko z nią). No
i strasznie mi teraz ciężko, nie mogę się skupić na nauce, w poniedziałek mam
egzamin, zaczyna się sesja. Po tym ostatnim razie nie byłam pewna, czy chcę z
nim jeszcze być, ale skusiłam się i w tym czasie naprawdę było super, tak, że
znów odzyskałam wiarę w nasz związek itd. Nie wiem co mam robić. Czekać...ale
na co? nie chcę z kolei, żeby on myślał, że może robic ze mną co chce bo i
tak wrócę. Wy, jako doświadczone żony, dorosłe kobiety poradźcie mi. jest mi
naprawdę bardzo ciężo.
Obserwuj wątek
    • jolanta8 Re: Pomożecie mi??? 26.05.05, 22:58
      Ja miałam w rodzinie alkoholika (na szczęscie nie w najbliższej) byłam
      śwaidkiem pijaństwa kłótni i przeprosin za każdym razem
      ciocia poddała go leczeniu owszem pomogło na 6 miesięcy i znowu to samo
      dziewczyno jak nie chcesz sobie zmarnować reszty życia to daj sobie z nim spokój
      chyba,ze chcesz cierpieć jakmoja chrzestna 23 lata!!!! bez skutku jeżeli on
      bardzo chciałby się poddac leczeniu niech to robi ,jezeli będzie się bardzo
      starał i się zmieni to ok ale pamietaj takie zmiany trwaja niekiedy bardzo
      krótko więc obserwuj i bądź ostrożna

      ja i tak na Twoim miejscu bym go olała
      dezyzja należy do Ciebie
    • gosia262 Re: Pomożecie mi??? 26.05.05, 23:03
      martynka, dziecko drogie, ile ty masz lat? 20, tak? i czy nie mogłabys ,
      odpowiednio do swego wieku, po prostu cieszyc się życiem?? ja rozumiem, jak się
      ma męża - alkoholika od wielu lat, jak sie ma z nim furę dzieci i zadnych
      perspektyw na reszte życia, to się z nim jest i walczy. ale w twojej sytuacji?
      kobieto, baw sie, życiem sie ciesz, znajdź sobie normalnego chłopa!!! studia to
      najfaniejszy okres w życiu i naprawdę szkoda go sobie paprac problemami z
      nieodpowiednim facetem!! trzymaj się!!!
    • eminka1 Re: Pomożecie mi??? 26.05.05, 23:04
      Daj sobie z draniem spokój, gwarantuje Ci, że się nie zmieni. Ponieważ
      wylądowałaś ze swoim pytaniem właśnie u nas to znaczy, że sama doskonale
      zdajesz sobie sprawę z tego, że powinnaś odejść od niego na dobre. Tzn. że nie
      jest z Tobą tak najgorzej. Uwierz mi, że to będzie tak, że teraz to są tylko
      awantury, następstwem czego w końcu będą rękoczyny. Zawsze będzie przepraszał,
      płakał, obiecywał poprawę. Później jakiś czas będzie dobrze. W końcu wyjdziesz
      za niego, będą dzieci, a wtedy przestanie Cię przepraszać i płakać, będzie
      przecież to jego prawem, bo w końcu będzie zarabiał na dom i rodzinę, a ty nie
      masz prawa się żalić. Uciekaj daleko gdzie pieprz rośnie, szukaj dalej... Mam
      nadzieje, że te pare zdań pomoze Ci w podjęciu decyzji.

      Pozdrawiam i życzę podjęcia właściwej dezyzji
    • esterka8 Re: Pomożecie mi??? 26.05.05, 23:10
      4,5 roku to strasznie dużo czasu i nie jest Ci pewnie łatwo podjąć decyzję o
      ostatecznym rozstaniu, ale pomyśl o tym inaczej te 4,5 roku poświęcałaś mu i
      czekałaś aż się zmieni, nie zrobił tego w tym czasie- a to baaaardzooo długi
      okres, tak sobie myślę, że juz tego nie zrobi- bo gdyby miał to poczynić to ten
      czas by mu wystarczył. zostaw go... chociaż będzie to na pewno dla Ciebie
      cięzki okres ale uwierz dasz sobie radę i będziesz szczęśliwa.
      trzymaj się cieplutko, pozdrawiam
      • martyna1985 do esterki 26.05.05, 23:13
        To zaczęło się nasilać teraz. Wcześniej to były sporadyczne wybryki. Nie pije
        wiecej niż jego znajomi i chłopaki w tym wieku, ale mi to przeszkadza.
        • okruszek100 Re: do esterki 26.05.05, 23:32
          jest szansa ,zeby sie zmienił.Może go zmienić tylko jedna osoba-on sam!
          Niestety, najcześciej jest tak,że to wszystkim dookoła bardziej zależy niż tej
          osobie, ktorej zależec powinnno.A to bardzo źle rokuje, bo wszyscy biorą na
          siebie ciężar, ktorego nigdy w zyciu nie uniosą, bo jest przeznaczony dla kogos
          innego.My możemy tu tylko być wsparciem.To wszystko.Takiego kogoś czeka
          cholernie trudna praca, nie każdemu sie chce za nią brać.A z tych, ktorzy się
          wezmą do roboty po drodze odpadnie wielu.Szkoda,że dziś niewiadomo do jakiej
          części będzie się zaliczał Twój chłopak.Ale ...to jest gra, gdzie są reguły
          twarde i nieodołalne.Brakiem konsekwensji i wyrozumiałością kręcisz sobie bicz
          na swoja szyję.Chce spróbować? Ok= niech idzie do poradni, na AA, po
          skierowanie do ośrodka.Niech przerobi całą terapię..Niech zacznie walczyć.Nie
          chce? Ok. idź dalej bo Twoje życie nie jest warte bycia czyimś podnóżniem i
          wyciagania ze wszystkich po koleii późniejszych kłopotów.Szkoda życia,
          naprawdę..A jeśli chce spróbować..to niech spróbuje.ale LECZENIEM!!! a nie
          obietnicami.Jakby nie było jest to choroba.Jedna z niewielu natomiast, gdzie
          chory sam może zdecydować czy chce wyzdrowiec czy nie..A Tobie życzę dużo
          wytrwałości w podjętych decyzjach.Na koniec ci powiem,że...też się zakochałam w
          takim jednymsmileDziś nie jesteśmy juz razem, bo jednak mu się nie chciało nic
          robić tylko obiecywać .Dałam sobie spokój, choc sentyment gdzieś tam pozostal w
          sercusmileZa to na otrzeźwienie- patrzę teraz jak ZATRUWA!!! życe innym
          ludziom.Trzymaj się
          PS= początkiem sukcesu dla alkoholika jest przekonanie się na własdnej skórze
          co się traci przez alkohol.Kogo się traci..ćzasem taka terapia wstrząsowa
          przynosi efekty.Zyczę Ci ,żeby zdarzyło się to Tobiesmile
        • okruszek100 sorry, mój post był do Martyny-żle nacisnełam 26.05.05, 23:33
        • esterka8 Re: do esterki 26.05.05, 23:42
          wiesz, ciężko radzic tu tak naprawdę- bo nie znam ani Ciebie ani jego- ani tych
          jego znajomych. Użyłaś stwierdzenia, że się upija, nie wiem, czy w ogóle, czy
          tylko na imprezach? czy gdyby ograniczył to by Ci wystarczyło, czy ma w ogóle
          do ust nie brać? jeżeli facet pije z kumplami na imprezach a poza tym nie pije,
          to też jest różnica. jeszcze mam takie pytanie- Ty nie pijesz w ogóle, czy
          bardzo mało. tu w ogóle jest za mało informacji i danych o Was żeby cokolwiek
          doradzic co masz zrobić. Może lepiej jakiejś przyjaciólki się poradź, kogoś,
          kto Was zna jako parę?
          pozdrawiam serdecznie!
          • martyna1985 Re: do esterki 27.05.05, 00:03
            Czy ja piję?? hmm bardzo mało. Z reguły nie lubię alkoholu, ale jak już piję to
            neiwiele. Sztywniak jetemsmile
        • asia06 Re: do esterki 27.05.05, 00:04
          No nie powiedziałabym, nie wszyscy chłopcy pija alkohol. Naprawdę.
    • swinka_morska Re: Pomożecie mi??? 26.05.05, 23:33
      powiem ci tak - znam bardzo wielu facetow (teraz sa juz ojcami, czasem nawet
      dziadkami), ktorzy w mlodym wieku za kolnierz nie wylewali, owszem, byly potem
      awantury, a nastepnego dnia pytanie w stylu "co ja wczoraj mowilem"... i
      bynajmniej te ich okresowe (tak raz na miesiac, po wyplacie) wystepki wcale nie
      oznaczly, ze nie dbaja o dom, zone dzieci - wrecz przeciwnie, po prostu z
      czasem sie z takich rzeczy wyrasta...

      ale jednak ja bym ci radzila zastanowic sie jeszcze nad pewnymi rzeczami: czy
      jego matka wie o tym problemie i jaka ma na ten temat opinie? czy jego
      towarzystwo tez ma takie wyskoki, czy nie? jaki moze byc powod tych czestszych
      wyskokow?

      ja rozumiem, ze 4,5 roku to kupa czasu i rozumiem tez ze "za kazdym razem
      wrocisz", ale naprawde zastanow sie, czy po ktoryms razie bedzie do czego/kogo
      wracac...
      • martyna1985 dziękuję okruszku100 27.05.05, 00:02
        smile
    • mama75 Re: Pomożecie mi??? 27.05.05, 03:05
      Martynka, tez kiedys spotykalam sie z facetem przez 5 lat. To byl moj pierwszy
      chlopak. Nie pil, ale byl potwornie zazdrosny. W ciagu 5 lat odcial mnie od
      wszystkich moich znajomych (kolegow i kolezanek), doprowadzil do tego ze na
      kazdym kroku oklamywalam swoich rodzicow. A ja bylam slepa, myslalam, ze ten i
      zaden inny. Az w koncu nie wytrzymalam i powiedzialam: DOSYC! Pol roku lazil za
      mna, blagal, plakal, grozil, szantazowal, wynajmowal detektywow i inne cyrki.
      Kilka razy myslalam juz zeby do niego wrocic (wymyslil jakas chorobe, niby mial
      miec cos na mozgu), ale nie zrobilam tego tylko dzieki moim rodzicom. Tak jak
      do tej pory zawsze rozmawiali ze mna wrzaskiem, tym razem na spokojnie
      wytlumaczyli mi, ze tacy ludzie juz sie nie zmieniaja.

      Jesli do tej pory, nie mial swiadmosci, ze wyrzadza mi krzywde - to nie
      uswiadomi sobie tego nawet po rozstaniu. 5 lat to kupa czasu, zeby poznac i
      zrozumiec druga osobe.

      Tamten gosc co jakis czas probowal sie ze mna kontaktowac (nawet do tej pory),
      najczescie przychodzil do mojego biura i opowiadal o swoich podbojach
      seksualnych. Probowal roznych sztuczek, zebym do niego wrocila...

      Nie uleglam mu i teraz jestem najszczesliwsza mezatka pod sloncem, po uszy
      zakochana w swoim mezu.
      • agator3 Re: Pomożecie mi??? 27.05.05, 10:40
        Bylam kiedys w takiej samej sytlacji jak ty lecz ja go nie blagalam aby nie pil
        robil co chcial a ja wytrzymalam dokad moglam.Bylam z nim przez 3 lata tez
        sobie powtarzalam moze sie zmieni na imprezach przeciez zwlaszcza sie trunkuje
        lecz z drugiej strony wiedzialam ze istnieje umiarowanie w piciu do tego
        dochodzily upokozenia z jego strony kierowane w moim kierunku.Szesc miesiecy
        sie przygotowywalam do tego aby mu powiedziec ze to koniec wkoncu sie
        zdecydowalam na to gdy poznalam odpowiednia osobe dla mnie w ktòrej sie
        zakochalam i chcialam z nia byc do konca zycia i to mnie popchnelo do
        powiedzenia ze z nami koniec.Dzis jestem szczesliwa zona mam meza ktòry nie
        upija sie wie kiedy ma dosc a zreszta jest malo chwil kiedy pije nie pali
        szanuje mnie nie szantzuje itd.I co najwazniejsze oczekujemy naszego owocu
        wielkiej milosci.Przemysl na spokojnie swoja sytlacje ale ja bym drugi raz do
        tej samej rzeki nie wchodzila jak to sie mòwi.Jestes mloda, ja tez w twoim
        wieku chcialam meza,rodzine ale tak sie nie stalo czekalam cierpliwie na ten
        dzien ktòry byl naprawde piekny i z odpowiednia osoba,dziewczyno nic mi nie
        ucieklo nie spiesz sie."Tego kwiatu jest pòl swiatu"Pozdrawiam
    • sylka75 Re: Pomożecie mi??? 27.05.05, 10:03
      Coz, kazda z dziewczyn na tym forum chce ci doradzic przez pryzmat swoich
      wlasnych doswiadczen. To naturalne. Ale tylko ty tak naprawde znasz swoja
      sytuacje. Odpowiedz sobie na kilka pytan: czy M rzeczywiscie pije wiecej niz
      wszyscy dookola w towarzystwie? czy po alkoholu zachowuje sie nie tak jakbys
      chciala, tzn czy to on wywoluje awantury? maja racje dziewczyny, ktore pisza,
      ze chec upijania sie moze przejsc z czasem - studenckie lata sa pod tym
      wzgledem wyjatkowewink Ale jesli alkohol cie brzydzi, jesli wiesz, ze nie mozesz
      zniesc widoku pijanego faceta - znajdz sobie abstynenta, albo takiego, ktory
      umie pic z klasa - pije, ale po nim nie widac. Piec lat zwiazku to dlugo jak na
      twoj wiek, moze nawet za dlugo? Nie namawiam nikogo do zmieniania facetow jak
      rekawiczki, ale to najlepsze lata twojego zycia - korzystaj z nich, zebys nie
      mowila kiedys, ze ktos ci je zmarnowal. To nieprawda, ze kocha sie tylko raz.
    • wiercipietka Re: Pomożecie mi??? 27.05.05, 10:51
      Martyna, poczytaj o alkoholizmie, np tu alkoholizm.akcjasos.pl/
      To ze M. pije podobne ilosci jak znajomi, nie oznacza ze te ilosci sa normalne
      (i ogolnie i dla niego, kazdy inaczej toleruje alkohol). Jezeli obiecywal
      zmiane tyle razy, to znaczy ze nie moze nad soba zapanowac. I prawdopodobnie
      nigdy mu sie to nie uda... To, ze mu wybaczasz, na pewno mu nie pomoze. Zostaw
      go i modl sie zeby dal sobie ze soba rade, ale nie wracaj do niego.
      w.
    • esterka8 Re: Pomożecie mi??? 27.05.05, 11:34
      słuchajcie, ale tak naprawdę przecież nie wiemy za bardzo czy ten chłop jest
      alkoholikiem. nigdzie nie zostało napisane przez Martynę, że on pije nacodzień-
      mówiła tu o imprezach (no, chyba, że imprezy są codziennie), ale nie wsadzajmy
      faceta od razu w alkoholizm. Szczerze mówiąc, jeśli każdego, kto lubi wypić na
      imprezie nazwalibyśmy alkoholikiem, to ja też nim jestem, a już w czasach
      studenckich byłam jak diabli. jakoś mi przeszło samoistnie, chociaż nie mówię,
      że nie chodze na imprezy (no teraz moze faktycznie nie chodzęwink)) ale jakoś nie
      nazwałabym się alkoholiczką dlatego, że drinkuje ze znajomymi od czasu do
      czasu. Może tu nie ma więcej takich osób i wszystkie zawsze siedziałyście w
      domu, a jak wychodziłyście, to na herbatę, ale reczę, ze nie wszyscy, którzy
      chodzą na imprezy i piją ze znajomymi są alkoholikami. Pytanie raczej do
      jakiego stopnia M. się upija, jak często i co wtedy czyni. A Ty Martyna nie
      jesteś sztywniak, bo to czy ktoś lubi alkohol, czy bawi się bez niego- to juz
      każdego gust odrębny i każdy ma do niego prawowink)) ja np bardzo lubię piwko i
      dobrym drinkiem nie pogardzęwink))
      pozdrawiam serdecznie i serio radzę doradzić się u kogoś kto zna Waszą sytuację
      nacodzień.
    • 1alfa1 Re: Pomożecie mi??? 27.05.05, 13:33
      Witaj,
      Uwazam, ze podjelas sluszna decyzje.
      Wg mnie niewazne czy on jest alkoholikiem czy nie. Wazne jest to, ze jego
      zachowanie jest dla Ciebie nie do przyjecia. Wazne jest to ze obiecywal sie nie
      upijac a robi to nadal. Wg mnie Twoj facet sie nie zmieni, owszem na krotko
      tak, ale przeciez nie o to chodzi. Bedac w twojej sytuacji, a majac moje 34
      letnie doswiadczenie zostawilabym go. Pozdro
    • mama75 moze zabrzmi to dziwnie.... 27.05.05, 14:26
      chyba w ksiazce Paolo Cohelo przeczytalam taki fragment: Jesli cos wydarzy sie
      raz, nie jest powiedziane ze wydarzy sie i drugi - ale jesli cos wydarzy sie
      dwa razy, to mozesz byc pewien, ze bedzie sie powtarzalo czesciej. Nie cytuje
      tego dokladnie, ale sens byl wlasnie taki.
    • martyna1985 Podziękowania 27.05.05, 15:24
      Dziękuje Wam z całego serca za wszystkie wypowiedzi. Teraz moja kolej w
      podjęciu decyzji. Na razie odstawię ją sobie na późńiej, teraz zajmę się nauką.
      Mam nadzieję, że wybiorę taką, której nigdy nie będę żałowała. Jeszcze raz
      dziękuję i pozdrawiam.
      • modrooczka Re: Podziękowania 27.05.05, 19:30
        Jesli Ty go PROSISZ, a on robi swoje, to potem go poprosisz zeby wyniosl
        smiecie, zrobil zakupy, przychodzil o rozsadnej porze do domu, nie pil coraz
        wiecej... A potem juz go nie bedziesz prosic, bo wszystko to razem bedzie
        patologia, dobrze jesli nie bedzie w niej przemocy. Nie rob tego. I nie
        spodziewaj sie, ze ona sie zmieni. Musialby teraz isc na odwyk (wiem ze to
        picie imprezowe, ale jesli nie potrafi sobie odmowic to jest to uzaleznienie),
        a ew potem sie z Toba zenic. Moich dwoch kolegow z klasy (10 lat po maturze)
        skonczylo jako alkoholicy, jeden jako narkoman - uczniowie elitarnego
        warszawskiego liceum, co to "tylko na imprezach".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka