Dodaj do ulubionych

pytanie do do.ki

23.06.05, 17:40
Mam nadzieję, że znajdzie pan trochę cierpliwosci i odpowie Pan może na moje
wątpliwości. Więc sprawa wygląda tak, ze mieszkam w dużym mieście i
interesowałby mnie porod w takim małym szpitalu. Ale wiem - jest to oficjalna
informacja, że zzo kosztuje 400 zł. nie chodzi o to, że mnie na to nie stać,
bo jakoś ten wydatek przełknę. Zaczęlam się jednak głebiej nad tym zatanawiać
bo w załączniku do ustawy o świadczeniach medycznych ( musiałabym jeszcze raz
zerknąć co to za ustawa dokładnie ), które nie są refundowane. Nie ma wśrod
nich zzo np. przy porodzie. Wiem, że w mieście jest szpital, w którym zzo
robią bez opłat. I wtedy zaczęłam się tym interesować i poszłam do NFZ
zapytać jak to jest. I dostałam taką oto odpowiedź:
Dzień dobry
>Odpowiadam po uzyskaniu konsultacji specjalisty med.ŁOW NFZ:
>Zgodnie z warunkami szczegółowymi konkursu ofert na rok 2005 -
>znieczulenie zewnątrzooponowe w przypadku porodu naturalnego jest
>bezpłatne, po wcześniejszej konsultacji i kwalifikacji
anestezjologicznej.
>z poważaniem
i tu podpis Pani, która była uprzejma rozwiać moje wątpliwości.

I teraz mam spory dylemat. Co powinnam teraz zrobić? Pójść wcześniej do
lekarza anestezjologa i dostać tą kwalifikację? Chyba nie będzie zachwycony
tym, że będę próbowala uzyskać znieczulenie bez opłaty? Bo z tego pisma
wynika, że przysługuje mi do takiego prawo. I co z tym fantem zrobić? Co Pan
radzi? A jak to jest w sytuacji gdy szpital nie ma zakontraktowanego zzo i
wtedy trzeba podobno to bezpłatne znieczulenia są tylko w przypadku wskazań
lekarskiech ( sciśle określonych) - jakie są te wskazania? Tylko cc? Czekam
na Pana odpowiedź. Jest Pan na pewno dobrze zorientowany w tej problematyce.

Obserwuj wątek
    • zzz12 Re: pytanie do do.ki 23.06.05, 20:14
      doki nie jest zorientowany w problematyce bo pracuje w Belgii i realia NFZ sa
      mu obce. Jak znam zycie, to kwota, jaka NFZ placi za zzo pewnie nawet nie
      pokrywa kosztow wlasnych szpitala, wiec pewnie kto moze, stara sie nie
      kontraktowac tej procedury...
      • justin301 Re: pytanie do do.ki 23.06.05, 20:44
        to faktycznie mam strasznego pecha, chyba muszę zadzwonić do mojego kolegi. A
        może ktoś jest jednak zorientowany.
        • justin301 Re: pytanie do do.ki 25.06.05, 17:38
          widzę, że Pan do.ki się pojawił. Więc może w związku z tym, że mam informację,
          że pracuje w Belgii i już nie bardzo pamiętasmile realia polskie odnośnie zzo może
          jednak uda mu się odpowiedzieć na moje pytanie. A jeżeli nie to może jest w
          stanie napisac mi jak to jest z tymi wskazaniami do tego zzo ( skoro nie
          dostaje się go rozumując a contrario jak nie ma przeciwwskazań ). No może jest
          pan w stanie, bo inni, żeby nie zdradzać tejemnicy zawodowejsmile piszą tylko o
          ścisłych wskazaniach czyli bardzo tajemniczo. proszę....
          • do.ki Re: pytanie do do.ki 25.06.05, 18:30
            Faktycznie, pojawilem sie, zona mi pokazala to i tamto, ale pewnie zaraz i tak
            mnie pogonia. Poki co, sprobuje jednak cos odpowiedziec.
            Mnie juz w Polsce nie ma tak dlugo, ze nie tylko nie znam obecnych NFZ-owych
            realiow, ale nigdy nie musialem ich doswiadczac z pierwszej reki, bo wyjechalem
            z kraju juz prawie 15 lat temu. Jestem na biezaco dzieki relacjom kolegow i
            rodzicow, ktorzy nadal w Polsce praktykuja.

            O ile jednak zdolalem doczytac, to caly gips z indywidualnymi kontraktami
            podpisywanymi przez NFZ z poszczegolnymi placowkami jest taki, ze zakres uslug
            okresla indywidualny kontrakt, ktory wynegocjowano, a wiec moze byc rozny. Nie
            mozna zadekretowac, ze wszedzie znieczulenie do porodu musi byc w ramach
            skladki, bo to nierealne- skladka jest o wiele za niska, by to sie komukolwiek
            oplacalo.
            Byc moze znaleziono rozwiazanie w postaci tej uprzedniej konsultacji i
            kwalifikacji anestezjologicznej. Jak juz pisalem, bezwzgledne przeciwwskazania
            do znieczulenia sa prawie zadne: zmiany ropne skory w miejscu wklucia,
            zaburzenia krzepniecia i brak mozliwosci uzyskania zgody pacjentki na zabieg.
            reszta jest do omowienia. W praktyce jest tak, ze jesli nie ma przeciwwskazan i
            nie ma przeszkod technicznych (np anestezjolog zajety przy innym zabiegu), to
            zzo sie wykonuje. Oczywiscie, termin "przeszkody techniczne" mozna interpretowac
            baaardzo rozciagliwie...
            Mysle, ze najprosciej bedzie porozumiec sie z szefem zespolu anestezjologicznego
            wybranej kliniki i poprosic o te kwalifikacje. W razie odmowy ustalic w NFZ czy
            zgodnie z umowa klinika jest obowiazana takie swiadczenie wykonac. Jesli tak, to
            NFZ sam pomoze zdyscyplinowac niesforna klinike (przez kierownika kliniki albo
            lokalna prase), jesli nie- to pozostaje zaplacic za zabieg prywatnie. cc to
            strzelanie z armaty do muchy, uwazam, ze nie warto, zreszta to tez kosztuje,
            niesie ze soba ryzyko i problemy.

            Oczywiscie, zmuszenie zespolu anestezjologow do czegos, czego nie chcieli robic
            moze rodzic obawy, ze zrobia cos nie calkiem etycznego (niestety...). To juz
            jest kwestia wyczucia i wywazenia, czy to jest warte tych 400 zl.

            Chetnie pomoglbym osobiscie, ale zrezygnowalem z prawa wykonywania zawodu w Polsce.

            PZDR
            • justin301 Re: pytanie do do.ki 25.06.05, 21:32
              Serdecznie dziękuję za odpowiedź. Nie chcę oczywiście wszczynać wojen ze służbą
              zdrowia i tak po urodzeniu dziecka będę chodzić co jakiś czas jako substytut
              mojego kolegi radcy do sądów na procesiki oczywiście głównie z
              ubezpieczycielami szpitali w roli głównej - niestety mój kolega się w tym
              specjalizuje - tak że i tak będę podpadnięta. Jeżeli chodzi o prasę to ostatnio
              w Warszawie były dwa artykuły w dodatku stolecznym do G Wyborczej - nie z mojej
              inicjatywy oczywiściesmile)) Ja po prostu grzecznie pójdę do lekarza ginekologa i
              grzecznie zapytam i spróbuję się skontaktować z anestezjologiem z tego
              szpitala. Skoro tam wszyscy muszą płacić a jest to malutki szpitalik to może
              nie będzie bardzo zajętywink)) A swoją drogą to smutne, bo chyba nie ma droższego
              wykształcenia niż medyczne a studiowal Pan w Polsce na niepłatnych jeszcze
              wtedy studiach, zrobil specjalizację i po takich wydatkach tak łatwo z Pana
              zrezygnowali tzn. nie dali szansy godnego życia. Proszę mnie źle nie zrozumieć
              chodzi mi o to, że najpierw się wydaje masę pieniędzy na kształcenie lekarzy a
              później się to wszystko zaprzepaszcza przez to, że nie daje się tym lekarzom
              szansy normalnego rozwoju naukowego i godnego życia.
              Ad rem: Na szczęście mieszkam w dużym mieście i jest 1 szpital, w którym robią
              to bez gadania ale to taki moloch, w którym nawet raz się zgubiłam i jest tam
              około 3 tys. porodów rocznie. A ten szpital, na którym mi zależy jest fajny.
              Najbardziej przykre dla mnie jest to, że ja rocznie placę na NFZ ponad 5 tys
              złotych a jak przychodzi co do czego to i tak w mysl solidarności społecznej
              placę drugi raz. Rzecz jeszcze w tym, że właściwie nie znalazłam podstaw
              prawnych do pobierania tych opłat. Strasznie się rozpisałam a Pan ma przecież
              obowiązki rodzinne.
              Więc tym bardziej dziękuję.
              • justin301 Re: pytanie do do.ki znowu 07.11.05, 18:57
                Urodziłam dziecko - miałam zzo - najlepsze co mi sie przytrafiło tego dnia tzn.
                16.09 tego roku. No cóż, ciąża uszkadza kobiety, muszę iść do hepatologa, bo
                mialam cholestazę. Dostałam też 30 zastrzyków Dexavenu - lek mający coś
                wspólnego ze sterydami. No i poza tym strzelili do mnie ze strzelby do muchy
                czyli miałam cięcie w końcu - oj, nie zrobiłabym sobie tego na życzenie....

                O w sumie to nie urodziłam dziecka tylko moje dziecko przyszło na świat.

                Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka