Dziewczyny plamiełam 6 dni, brałam luteinę i nospę, a potem dodatkowo lekarka
zapisała mi Kaprogest-zastrzyki. Miałam je brać co 3 dni jak będzie plamienie
albo co 5 dni jak nie będzie plamienia. I tak od piątku popołudniu (po
zastrzyku kaprogest) nie plamiłam aż do dnia dzisiejszego. Dzisiaj przypada 5
dzień, czyli ten w którym powinnam wziąśćkolejny zastrzyk. I tak się
zastanawiam, czy to plamienie nie jest spowodowane tym, że dzisiaj kolej na
zastrzyk następny, poziom hormonu zdążyl się obniżyć i stąd plamienie?? Czy
też może moja teoria jest błędna?
Dziewczyny, które brałyście Kaprogest, powiedzcie mi proszę jak go brałyście i
kiedy definitywnie przestałyście po nim plamić? Czy potem dalej się
oszczędzałyście czy powoli wracałyście do normalności? Jednym słowem napiszcie
wszystko co mogłoby mnie uspokoić i pocieszyć